<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom">
  <title>GSMONLINE.PL - Testy smartfonów</title>
  <link rel="self" href="http://gsmonline.pl/feed/testy-smartfonow"/>
  <link href="http://gsmonline.pl"/>
  <id>http://gsmonline.pl/feed/testy-smartfonow</id>
  <updated>2026-04-16T09:28:00+02:00</updated>
  <entry>
    <title>Test vivo X300 Ultra – zdystansował całą fotograficzną konkurencję</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-vivo-x300-ultra-zdystansowal-cala-fotograficzna-konkurencje"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-vivo-x300-ultra-zdystansowal-cala-fotograficzna-konkurencje</id>
    <updated>2026-04-16T09:28:00+02:00</updated>
    <author>
      <name/>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Debiut modelu X300 Pro okazał się bardzo udany i ciepło przyjęty przez użytkowników. &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/recenzja-vivo-x300-pro-fotograficzna-waga-ciezka-powraca-do-polski"&gt;Również naszym zdaniem&lt;/a&gt; vivo X300 Pro okazało się świetnym wyborem dla wymagających miłośników fotografii. Nie trzeba było jednak długo czekać na nowszy, jeszcze wyżej pozycjonowany smartfon fotograficzny od vivo. X300 Ultra to pierwszy tak zaawansowany fotograficznie flagowiec tego producenta, który trafia na rynki globalne. Wcześniej starszy model X200 Ultra nie był u nas dostępny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra wprowadza kilka istotnych nowości: większy ekran o wyższej rozdzielczości 2K i odświeżaniu 144 Hz, najwyższy model procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5 zamiast układu MediaTek, pojemniejszą baterię, która nie różni się od tej oferowanej w Chinach i ulepszone aparaty główny i szerokokątny. Jest też nowy telekonwerter ZEISS o dwukrotnie większym powiększeniu optycznym, który zwiększa ekwiwalent ogniskowej do 400 mm. Standardowe flagowce od Samsunga i Apple zaczyna dzielić prawdziwa przepaść pod względem możliwości fotograficznych w porównaniu do vivo. Jednak ta fotograficzna bezkompromisowość ma swoją cenę, zarówno w przenośni, ze względu na rozmiar wyspy aparatów, jak i zupełnie dosłownie, bo to jeden z najdroższych smartfonów na naszym rynku, wkraczający na terytorium cenowe najdroższych składaków. Sprawdźmy zatem, jak korzysta się z takiego telefonu w praktyce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra jest dostępny na polskim rynku w dwóch kolorach: czarnym i zielonym. Wersja zielona ma obudowę z dwutonowym wykończeniem. Ramkę wykonano z aluminium, tył ze szkła Armor Glass.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon mierzy 162,98 x 76,81 x 8,19 mm, jednak wyspa aparatów znacząco wystaje, zwiększając grubość w tym miejscu do niemal 16 mm. Wyspa aparatów jest okrągła, przypomina duży obiektyw klasycznego aparatu. Jest umieszczona centralnie w obudowie, dzięki czemu telefon nie chybocze się położony na stole.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Waga telefonu to 232 g, co czuć w dłoni, ale mi specjalnie nie przeszkadzało. Pomaga fakt, że telefon może oprzeć się na palcu wyspą aparatów. Obudowa spełnia rygorystyczne normy IP68 oraz IP69, co gwarantuje wysoką odporność na wodę i pył. Ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych 3D drugiej generacji został zintegrowany z ekranem. Działa on błyskawicznie i bezbłędnie, pozwalając na odblokowanie systemu nawet mokrymi palcami, co w codziennym użytkowaniu jest bardzo wygodne. Telefon ma głośniki stereo, które są trochę głośniejsze niż w modelu Pro, ale nie są wyraźnym przeskokiem jakości i znajdą się na rynku telefony oferujące pełniejsze brzmienie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla tego konkretnego modelu kluczowy jest również zestaw akcesoriów, które omówimy przy okazji sekcji fotograficznej i podsumowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra ma ekran AMOLED o przekątnej 6,8 cala i rozdzielczości 3168 × 1440 pikseli przy proporcjach 19,8:9 i gęstości 510 PPI. Maksymalna jasność sięga 4500 nitów, co sprawdza się przy korzystaniu w pełnym słońcu. Odświeżanie wynosi 144 Hz, chociaż jest zarezerwowane głównie dla gier. Panel obsługuje HDR i 10-bitowe przetwarzanie obrazu w standardzie Ultra XDR. Wyświetlacz nosi nazwę handlową ZEISS Master Color Display i jest skalibrowany pod kątem wiernego odwzorowania barw.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do parametrów ekranu nie mam żadnych uwag, to doskonały wyświetlacz, który pasuje do najwyższego modelu smartfonu. Za to fabrycznie naklejona folia ochronna mogłaby mieć lepszą powłokę oleofobową, bo zarówno w vivo X300 Pro jak i w modelu Ultra ekran szybko gromadzi smugi od dotyku, które są wyraźne i dla komfortowego korzystania trzeba co jakiś czas ekran przecierać. Są na rynku lepszej jakości folie ochronne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem vivo X300 Ultra jest najnowszy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 wykonany w 3-nanometrowym procesie litograficznym. W testowanym egzemplarzu współpracuje on z 16 GB szybkiej pamięci RAM LPDDR5X oraz 1 TB pamięci wewnętrznej w standardzie UFS 4.1. W teście AnTuTu smartfon maksymalnie osiąga wynik 4 mln punktów, co plasuje go w absolutnej czołówce wydajnościowej, ale gdy temperatura otoczenia nie jest taka niska, a telefon pracował wcześniej pod obciążeniem, wynik spada do 3,3 mln punktów. Wydajność wersji Ultra jest w benchmarkach tylko trochę wyższa od wersji Pro, jednak w praktyce Ultra ze Snapdragonem na pokładzie wydaje się działać odrobinę płynniej, gdy szybko nawigujemy po zakamarkach systemu operacyjnego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo obsługuje sieć 5G, a także Wi-Fi 7 i Bluetooth 5.4 (zabrakło nowszego Bluetooth 6.0). Na pokładzie jest również moduł NFC do płatności zbliżeniowych oraz emiter podczerwieni, który pozwala zamienić telefon w uniwersalny pilot. Za precyzyjną lokalizację odpowiada rozbudowany system obsługujący satelity GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou oraz QZSS. Zestaw czujników obejmuje akcelerometr, żyroskop, kompas, czujnik światła otoczenia i czujnik zbliżeniowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon pracuje pod kontrolą systemu Android 16 z autorską nakładką OriginOS 6. Producent deklaruje 5 lat wsparcia w zakresie dużych aktualizacji systemu operacyjnego oraz 7 lat łatek bezpieczeństwa, co jest dobrym wynikiem. System w trakcie testu był w wersji przedpremierowej. Działał całkowicie płynnie, choć dopatrzyłem się w nim kilku niedociągnięć. Nie działało udostępnianie zdjęć z galerii do Dysku Google, ale już za pomocą vivo share przesłałem je na inny telefon bez problemu i bardzo szybko.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System jest też uboższy w narzędzia AI niż np. Samsung. Nie ma w nim modyfikowania zdjęć na podstawie opisu, tworzenia obrazów na podstawie szkiców, automatycznego odbierania i transkrypcji rozmów. Z drugiej strony jest możliwość transkrypcji mowy na tekst w dyktafonie, także w języku polskim, a narzędzia AI do pracy z tekstem są wyjątkowo rozbudowane. Jest także funkcja napisów AI, która tłumaczy i wyświetla tekst na żywo podczas oglądania filmów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie moduł fotograficzny jest najważniejszym elementem tego telefonu. Smartfon wykorzystuje potężne matryce współpracujące z zaawansowaną optyką ZEISS, wspieraną przez układ przetwarzania obrazu Pro Imaging Chip VS1+ oraz sprzętowy czujnik spektrum kolorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W telefonie znajdziemy następujące aparaty:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1,9, 35 mm, matryca 1/1,12" (Sony LYT-901), PDAF, gimbal OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 14 mm (116°), matryca 1/1,28" (Sony LYT-818), dual pixel PDAF, OIS – aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,7, 85 mm, matryca 1/1,4" (Samsung ISOCELL HP0), PDAF, OIS, zoom optyczny 3,7x, makro 3,4:1 – teleobiektyw peryskopowy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,5, 24 mm, matryca 1/2,76", AF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;W Ultrze poprawiono przede wszystkim aparat główny i szerokokątny, który teraz nie odstaje jakością od pozostałych dwóch. Aplikacja aparatu doczekała się wielu drobnych zmian. Umożliwia wybranie układu funkcji aparatu, część ustawień została przeniesiona bliżej spustu migawki. Aplikacja aparatu od vivo ma najwięcej opcji konfiguracji pod kątem potrzeb użytkownika ze wszystkich, jakie dotąd widziałem. Nie chodzi tylko o kontrolę nad parametrami fotografowania i filmowania, ale o to jak można dostosować jej układ i funkcje, a także domyślne parametry poszczególnych trybów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent zwraca uwagę, że rozdzielczość 25 megapikseli może być domyślna i dostępna dla wszystkich kluczowych ogniskowych - 14 mm, 35 mm, 85 mm, 200 mm i 400 mm. Dodaje również, że sprzętowy czujnik spektrum kolorów ma najwyższą rozdzielczość w branży, wynoszącą 5 megapikseli oraz 12 kanałów wykrywania. vivo chwali się również zgodnością z branżowym standardem zarządzania kolorami w produkcji filmowej, który zapewnia spójne barwy na różnych etapach pracy - ACES (Academy Color Encoding System).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najlepszym wskaźnikiem tego, co osiągnęło vivo będzie fakt, że po raz pierwszy od kiedy używam smartfonów, wpłynął on na to jak robię zdjęcia. Z mnożnika powiększenia przełączyłem się na ekwiwalent ogniskowej i nie jest dla mnie kluczowe, które powiększenia są optyczne. Jeszcze niedawno takie podejście potraktowałbym jak niemal bluźnierstwo albo ignorancję. Po raz pierwszy zacząłem również wykorzystywać teleobiektyw na równi z głównym aparatem, wykorzystując połączenie wysokiej rozdzielczości, małej głębi ostrości oraz powiększenia, które jest użyteczne w codziennych sytuacjach, nie tylko do zdjęć odległych obiektów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ogniskowa 35 mm w aparacie głównym to ciekawy ruch, który wymaga zmiany przyzwyczajeń w porównaniu do standardowych 24 mm w smartfonach. Kąt widzenia jest węższy, ale dużo bardziej naturalny i pozbawiony zniekształceń na brzegach kadru, co świetnie sprawdza się w reportażu i portretach. Zdjęcia z każdego z aparatów zachwycają szczegółowością, rozpiętością tonalną i naturalnymi barwami. X300 Ultra radzi sobie doskonale w każdych warunkach oświetleniowych, każdym aparatem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Możliwości wideo są równie imponujące. Telefon nagrywa w maksymalnej rozdzielczości 8K przy 30 klatkach na sekundę. W rozdzielczości 4K dostępne są klatkaże do 120 fps (jest też opcja 24 fps) z obsługą 10-bitowego formatu Log i Dolby Vision - co istotne, każdy z aparatów może nagrywać w tej jakości. Możliwe jest płynne przełączanie się pomiędzy aparatami w trakcie nagrywania. Producent zaimplementował profesjonalny tryb wideo, który przypomina interfejs profesjonalnych kamer i daje kontrolę nad każdym z parametrów. Dostępny jest również profesjonalny kodek APV o przepływności 600 bitów oraz możliwość wczytania własnych LUT-ów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Prawdziwym smaczkiem dla koneserów fotografii jest jednak możliwość podłączenia zewnętrznego telekonwertera vivo ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra. Zwiększa on optyczne powiększenie peryskopowego teleobiektywu o kolejne 4,7x, co daje ekwiwalent ogniskowej 400 mm. W połączeniu ze stabilizacją i śledzeniem ostrości, pozwala to na wykonywanie zdjęć dzikiej przyrody czy detali architektury o jakości nieosiągalnej dla jakiegokolwiek innego smartfona na rynku. Zestaw ten zapewnia także naturalne, optyczne rozmycie tła nierozróżnialne nawet od profesjonalnego aparatu z obiektywem portretowym. Być może tak właśnie wygląda przyszłość fotografii - wymienne obiektywy dla smartfonów staną się domyślną opcją dla najbardziej wymagających.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba jednak jasno podkreślić, że jest to rozwiązanie dla tych, którzy godzą się na ergonomię daleką od korzystania z gołego telefonu. Podłączenie długiego telekonwertera z podstawą o niewielkiej średnicy do mocowania w telefonie wymaga pewnej wprawy oraz precyzji i nie jest szybkie. Założony telekonwerter uniemożliwia korzystanie z pozostałych aparatów, bo zasłania znaczną część kadru. Biorąc pod uwagę jego ekstremalne powiększenie oraz minimalną odległość ostrzenia wynoszącą ponad 4 metry, narzuca to spore ograniczenia. Fotografowanie długą ogniskową jest też po prostu trudniejsze. vivo ułatwia ten proces najbardziej jak się da, ale wciąż łatwiej o poruszone zdjęcie i ostrość ustawioną nie tam, gdzie trzeba, niż gdy fotografujemy teleobiektywem gołego telefonu. Piszę to jako przestrogę dla nieświadomych amatorów fotografii, sam uważam ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra za jedną z kluczowych zalet vivo X300 Ultra. Umożliwia bowiem to, do czego niedawno potrzebny był sprzęt za dosłownie dziesiątki tysięcy złotych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon ma duży akumulator krzemowo-węglowy BlueVolt o pojemności 6600 mAh. Co istotne dla nas, nie powtórzyła się sytuacja znana z wersji Pro, gdy bateria w europejskiej wersji smartfonu była znacznie mniejsza niż w wariancie dostępnym w Chinach. W efekcie w Ultrze dostajemy znacznie większą baterię niż w wersji Pro, co w połączeniu z energooszczędnym Snapdragonem robi różnicę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce urządzenie bez najmniejszego problemu wytrzymuje pełny dzień bardzo intensywnej pracy z dużą ilością aktywnego ekranu, a przy spokojniejszym użytkowaniu czas ten można wydłużyć. Podczas testów strumieniowania materiałów z YouTube telefon wykazuje niewielkie zapotrzebowanie na energię, co pozwala na długie godziny oglądania filmów bez konieczności szukania ładowarki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon obsługuje przewodowe ładowanie o mocy 100 W. Wersja Pro obsługuje ładowanie 90 W - to symboliczna różnica, ale warta odnotowania. Dostępne jest również szybkie ładowanie bezprzewodowe z mocą 40 W oraz funkcja bezprzewodowego ładowania zwrotnego, przydatna do zasilenia słuchawek lub zegarka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra to smartfon bezkompromisowy pod kątem fotografii w sposób, który wielu konkurencyjnym producentom się nawet nie śnił, bo nie mieli na to dość odwagi. Każdy może docenić i wykorzystać możliwości fotograficzne X300 Ultra, ale im użytkownik bardziej zaawansowany i doświadczony, tym więcej smaczków się doszuka. Zastosowanie głównego obiektywu o ogniskowej 35 mm to odważny krok, który na początku może wymagać od użytkownika zmiany nawyków w kadrowaniu, ale ostatecznie daje świetne, naturalne rezultaty. Znacznie poprawiony aparat szerokokątny z łatwością wypełnia lukę szerszego kąta widzenia po głównym aparacie bez zauważalnego kompromisu, lepiej niż miało to miejsce w modelu Pro. Możliwość rozbudowy układu optycznego o dedykowany telekonwerter 400 mm deklasuje konkurencję w kwestii zarówno dużych zbliżeń, jak i małej głębi ostrości, choć powoduje, że smartfon jest mniej poręczny niż jesteśmy przyzwyczajeni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W zasadzie jedyną konkurencją dla vivo może być OPPO Find X9 Ultra, który także ma dodatek w postaci telekonwertera oraz zestaw potężnych aparatów, w tym wbudowany teleobiektyw o 10x powiększeniu optycznym. Ten smartfon zaraz wejdzie na polski rynek. Na trzecim miejscu jest Xiaomi 17 Ultra, który to telefon ma również zaawansowane aparaty i najwyższej jakości akcesoria, ale nie oferuje telekonwerterów jak vivo i OPPO. Huawei jest także bardzo mocny w fotografii, ale bez usług Google i zaawansowanych akcesoriów jest dużo gorszą propozycją. Cała reszta jest daleko, daleko w tyle pod względem możliwości fotograficznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym minusem dla większości osób będzie po prostu cena. vivo X300 Ultra jest w Polsce dostępny tylko w najbogatszym wariancie pamięci - 16 GB RAM i 1024 GB pamięci wewnętrznej. Taka pojemność daje dużą elastyczność przy nagrywaniu wideo, ale znacząco podbija cenę. W efekcie telefon kosztuje 8499 zł. Dla porównania, Samsung Galaxy S26 Ultra w takiej konfiguracji pamięci jest jeszcze od vivo o 200 zł droższy, ale w wersji podstawowej 12/256 jest już aż o dwa tysiące złotych tańszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To jednak nie jest koniec, bo jest jeszcze zestaw akcesoriów, którego wartość to 2699 zł i zawiera on:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;telekonwerter ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra oferujący ekwiwalent ogniskowej 400 mm&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;profesjonalny uchwyt z przyciskami sterującymi i wbudowaną baterią o pojemności 2300 mAh&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ładowarka o mocy 100 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;uchwyt umożliwiający montaż na statywie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;etui ochronne na smartfon&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;adapter do instalacji telekonwertera&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;adapter pozwalający zamontować filtr polaryzacyjny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;pierścień ozdobny&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Razem z telefonem wartość zestawu to 11198 zł, ale w ofercie premierowej telefon wraz z zestawem akcesoriów można kupić za 9499 zł, a więc dopłacając tysiąc złotych do ceny telefonu. To bez wątpienia przesunięcie granicy cenowej daleko poza to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Pocieszający jest jednak fakt, że za tą ceną idzie namacalna wartość dodana i innowacja, na którą większość producentów nie ma odwagi.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Do Polski wchodzi vivo X300 FE - wygląda jak iPhone Air</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/do-polski-wchodzi-vivo-x300-fe-wyglada-jak-iphone-air"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/do-polski-wchodzi-vivo-x300-fe-wyglada-jak-iphone-air</id>
    <updated>2026-04-15T09:11:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy okazji premiery vivo X300 Ultra mieliśmy szansę nieoficjalnie zapoznać się z następnym modelem vivo, który niedługo będzie dostępny w Polsce. Jest nim vivo X300 FE, model, który zainspirował swój design iPhone'em Air, ale w naszej ocenie vivo wygląda jeszcze lepiej. Podobno do modelu vivo X300 FE też będzie dostępny dodatkowy telekonwerter, na wzór modeli X300 Pro i X300 Ultra. Na razie nic więcej nie możemy powiedzieć, poza tym, że telefon zapowiada się bardzo ciekawie.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Samsung Galaxy A37 - ulubiona seria polskich klientów z niewielkimi zmianami</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-samsung-galaxy-a37-ulubiona-seria-polskich-klientow-z-niewielkimi-zmianami"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-samsung-galaxy-a37-ulubiona-seria-polskich-klientow-z-niewielkimi-zmianami</id>
    <updated>2026-04-14T11:03:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung przyzwyczaił nas do bardzo zachowawczego odświeżania swoich smartfonów, również tych najpopularniejszych ze średniej półki. Model Galaxy A37 kontynuuje tę strategię, wprowadzając do sprawdzonej formuły jedynie wybrane nowości. Producent skupił się na aktualizacji oprogramowania, implementacji funkcji opartych na sztucznej inteligencji oraz zagwarantowaniu długiego wsparcia. To wybór dla osób przedkładających solidne i sprawdzone rozwiązania nad ekscytację nowościami i wynikami benchmarków. Telefon kosztuje 1599 zł za wersję z 8 GB RAM i 128 GB pamięci na dane oraz 1799 zł za wariant 8/256 GB.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A37 zachowuje charakterystyczną dla Samsunga linię z charakterystyczną pionową wyspą aparatów, tym razem o półprzezroczystym wykończeniu. Samsung Galaxy A37 ma wymiary 162.9 x 78.2 x 7.4 mm i waży 196 g. Konstrukcja opiera się na ramce z tworzywa sztucznego, na której z prawej strony znajduje się lekko wystający obszar z przyciskami głośności i zasilania. Przód oraz tył telefonu pokrywa wytrzymałe szkło Corning Gorilla Glass Victus+. Obudowa spełnia normę IP68, co gwarantuje całkowitą odporność na pył i wodę, w tym zanurzenie do głębokości 1,5 metra na 30 minut. Dostępne kolory to fioletowy, biały, zielony oraz szary.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czytnik linii papilarnych został ukryty pod ekranem. Jest to sensor optyczny, który działa powtarzalnie i bezproblemowo, o ile przytrzymamy palec chwilę dłużej niż w telefonie z wyższej półki. Dźwięk odtwarzany jest przez głośniki stereo w układzie hybrydowym, gdzie główny głośnik na dolnej krawędzi współpracuje ze wzmocnionym głośnikiem do rozmów nad ekranem. Choć kanały nie są idealnie równe ze względu na taką konstrukcję, brzmienie jest czyste.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A37 jest bez wątpienia atrakcyjnym wizualnie smartfonem, który może podobać się nie mniej niż wyższe modele tego producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon ma ekran Super AMOLED o przekątnej 6,7 cala i rozdzielczości 2340 x 1080 pikseli. Panel obsługuje częstotliwość odświeżania do 120 Hz. W ustawieniach można wybrać tryb adaptacyjny, który samoczynnie dostosowuje odświeżanie do wyświetlanych treści, lub tryb standardowy blokujący płynność na klasycznych 60 Hz. Maksymalna jasność sięga 1200 nitów w całym kadrze w trybie automatycznym, a punktowo potrafi osiągnąć 1900 nitów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyświetlacz nie wspiera standardu odtwarzania wideo w formacie HDR, co jest mankamentem. Drugim minusem są dość szerokie ramki oraz zauważalnie szersza dolna ramka, która kojarzy się z minioną epoką smartfonów i jest już raczej niespotykana nawet w tańszych modelach chińskich producentów. Całe szczęście dysproporcje oraz rozmiary marginesów nie są na tyle duże, aby zbyt mocno przyciągały uwagę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem smartfona jest ośmiordzeniowy procesor Samsung Exynos 1480, w którym cztery rdzenie mają zegary 2.75 GHz, a kolejne cztery energooszczędne pracują z częstotliwością 2 GHz. Układ graficzny to Xclipse 530. Procesor wspiera 8 GB pamięci RAM oraz 128 GB lub 256 GB pamięci na pliki w standardzie UFS 3.1.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W teście syntetycznym AnTuTu telefon osiąga wynik 931810 punktów. Taka wydajność w zupełności wystarcza do płynnego wykonywania codziennych zadań, a procesor nie przegrzewa się i nie traci mocy pod długotrwałym obciążeniem. Ustępuje on jednak najmocniejszej konkurencji w tej klasie cenowej. W tej samej cenie można kupić telefon nawet dwukrotnie wydajniejszy. Zdarza się też, że interfejs potrafi czasami zgubić klatkę animacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw komunikacyjny obejmuje obsługę sieci 5G, Wi-Fi 6, moduł Bluetooth 5.3 oraz NFC do płatności zbliżeniowych. Smartfon nie ma emitera podczerwieni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za nawigację w terenie odpowiadają systemy GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo oraz QZSS. Zestaw czujników składa się z akcelerometru, żyroskopu, czujnika geomagnetycznego i czujnika światła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung Galaxy A37 pracuje pod kontrolą najnowszego systemu Android 16 z cenioną nakładką One UI 8.5. Producent deklaruje długie wsparcie w tej klasie, obejmujące sześć lat aktualizacji kolejnych wersji systemu operacyjnego oraz sześć lat regularnych poprawek bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oprogramowanie jest wyposażone w funkcje sztucznej inteligencji, zgrupowane jako Inteligentne funkcje. W galerii mamy dostęp do Gumki do usuwania obiektów, która w intuicyjny sposób pozwala usunąć niechciane elementy z kadru, automatycznie wypełniając tło w naturalny sposób. Z kolei Sugestie dotyczące edytowania to system, który po przesunięciu palcem po zdjęciu w górę samoczynnie analizuje fotografię i proponuje najlepsze zmiany, takie jak remastering czy usuwanie odblasków - ta funkcja była dostępna, mam wrażenie, jeszcze przed pojawieniem się terminu AI.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja aparatu wzbogacona jest o Filtry niestandardowe, pozwalające jednym kliknięciem skopiować kolorystykę ze zrobionego wcześniej zdjęcia i nałożyć ją na nową fotografię lub wideo. Bardzo praktyczna jest funkcja Wybór AI, która po zaznaczeniu dowolnego fragmentu ekranu analizuje jego zawartość, pozwalając na szybkie skopiowanie tekstu, wyszukanie widocznego adresu czy zapisanie numeru telefonu. Funkcja Odczytaj na głos odczytuje przeglądane artykuły głosem naturalnie brzmiącego lektora. Z kolei Transkrypcja głosu wbudowana w dyktafon wykorzystuje zaawansowane algorytmy do automatycznej zamiany nagrań głosowych i rozmów na tekst, rozpoznając język. Sprawdziłem, że podobnie jak w wyższych modelach działa ona również w języku polskim. Nie zabrakło również popularnej funkcji Zakreśl, aby wyszukać, stworzonej we współpracy z Google.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw aparatów to w dużej mierze rozwiązania z poprzednich lat, w których zaszła tylko jedna, ale za to kluczowa zmiana. Główny aparat otrzymał większą matrycę fotograficzną, co znacząco poprawia jego możliwości, podczas gdy pozostałe obiektywy pełnią wciąż rolę drugoplanową.&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1.8, 23 mm, matryca 1/1.56 cala, PDAF, OIS - aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;8 MP, f/2.2, 16 mm, matryca 1/4.0 cala, brak AF, brak OIS - aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;5 MP, f/2.4, 25 mm, brak AF, brak OIS - aparat makro&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;12 MP, f/2.2, 25 mm, matryca 1/3.06 cala, brak AF, brak OIS - przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Zdjęcia robione głównym aparatem za dnia są całkiem niezłej jakości. Mają dobrą rozpiętość tonalną, dobrą szczegółowość i nasycone, żywe kolory. W warunkach nocnych aparat zachowuje dobrą ostrość, radzi sobie z zachowaniem detali i nie przekłamuje balansu bieli. Najtrudniejsze warunki dla tego aparatu to zdjęcie w pomieszczeniach w słabszym świetle. Wówczas kolory są bardziej wyprane, a cienie niepotrzebnie rozjaśnione.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z powodu braku dedykowanego teleobiektywu przybliżenie realizowane jest cyfrowo. Zbliżenie dwukrotne daje zadowalające efekty w postaci użytecznych zdjęć, choć da się zauważyć na nich pewną miękkość i sztuczne wyostrzanie krawędzi. Aparat ultraszerokokątny w porównaniu do głównego wypada dość słabo, oferując zauważalnie mniejszą szczegółowość i miękki obraz. Najgorzej radzi sobie w zdjęciach nocnych, które z aparatu szerokokątnego wychodzą bardzo słabo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat makro pełni rolę uzupełniającą, aby z tyłu obudowy były trzy obiektywy i ze względu na rozdzielczość zaledwie 5 megapikseli trudno nim zrobić naprawdę udane zdjęcia, choć niewątpliwie powiększenie ma większe od aparatu głównego. Przedni aparat w dobrych warunkach oświetleniowych robi niezłe, dość szczegółowe selfie z naturalnym odwzorowaniem skóry, jednak po zmroku jakość bardzo mocno spada.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kwestii nagrywania wideo telefon pozwala na rejestrowanie obrazu z maksymalną rozdzielczością 4K przy 30 klatkach na sekundę. Jeśli chcemy nagrywać w 60 klatkach, musimy przełączyć się na rozdzielczość 1080p, z której korzysta też aparat szerokokątny z ograniczeniem do 30 klatek na sekundę. Filmy z głównego aparatu charakteryzują się żywymi kolorami, bardzo dobrym kontrastem i skuteczną stabilizacją cyfrową, która dobrze radzi sobie z redukcją drgań podczas chodzenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ogniwo zasilające smartfon ma klasyczną pojemność 5000 mAh. Usprawnienia w oprogramowaniu i sam procesor sprawiają, że telefon oszczędnie obchodzi się ze zgromadzoną energią. Jak wskazują systemowe statystyki, w pełni naładowana bateria pozwala na oglądanie materiałów na YouTube przez niemal 23 godziny z włączonym ekranem. Samsung Galaxy A37 obsługuje ładowanie przewodowe o maksymalnej mocy 45 W, natomiast całkowicie zabrakło w nim funkcji ładowania bezprzewodowego. Z wykorzystaniem kompatybilnej ładowarki uzupełnienie energii od zera do 60% zajmuje około 30 minut, a pełne ładowanie to kwestia niewiele ponad 70 minut.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung Galaxy A37 to zachowawczy, ale solidny smartfon. Jego główne filary to długie wsparcie producenta, wzorowo wykonana nakładka naszpikowana użytecznymi funkcjami, dodatki sztucznej inteligencji działające w języku polskim, a także wysoka jakość wykonania ze szczelną i trwałą obudową. Dobry główny aparat oraz dopracowany ekran Super AMOLED uprzyjemniają korzystanie z urządzenia każdego dnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Problemem A37 jest natomiast niewielki skok wydajności procesora w porównaniu do zeszłorocznych układów oraz obecność na rynku konkurencji oferującej dużo wyższą wydajność w podobnej lub niższej cenie. Telefon kosztuje od 1599 zł w górę, co każe dobrze zastanowić się nad jego opłacalnością na tle rywali oferujących często mocniejsze procesory i szybsze ładowanie. Jeśli jednak priorytetem jest trwałość, bezpieczeństwo i niezawodne działanie, jest to właściwy wybór.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Miejsce w ofercie i porównanie z innymi modelami&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oceniając model Galaxy A37, warto umieścić go w szerszym kontekście i sprawdzić, co zmieniło się w porównaniu do poprzednika oraz co oferuje droższy wariant z tej samej linii. W zestawieniu z zeszłorocznym Galaxy A36 nowy smartfon przynosi kilka zmian. Przede wszystkim A37 ma teraz fizycznie większą matrycę głównego aparatu, co bezpośrednio przekłada się na lepsze fotografie. Zastosowano również szybszą pamięć na pliki w standardzie UFS 3.1 zamiast starszego UFS 2.2, a szczelność obudowy podniesiono do poziomu IP68 z wcześniejszego IP67. Zmieniono także architekturę, przechodząc z układu Snapdragon 6 Gen 3 na autorskiego Exynosa 1480.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z kolei spoglądając na oczko wyżej pozycjonowany model Galaxy A57 zauważymy, że ma ramkę wykonaną z aluminium, a nie z tworzywa sztucznego, a jego konstrukcja jest zauważalnie smuklejsza i lżejsza. Wyświetlacz w modelu A57 to udoskonalony panel Super AMOLED+ ze sprzętowym wsparciem dla standardu HDR10+, którego zabrakło w A37. Wyższy wariant oferuje ponadto znacznie wydajniejszy procesor Exynos 1680, zauważalnie lepszy aparat szerokokątny o rozdzielczości 12 MP, sprzętowy czujnik zbliżeniowy oraz nowsze i szybsze standardy łączności, obejmujące Wi-Fi 6e i Bluetooth 6.0.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy vivo X300 Ultra z telekonwerterem G2 Ultra – to teraz najbardziej imponujące zdjęcia, jakie można wykonać smartfonem</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-vivo-x300-ultra-z-telekonwerterem-g2-ultra-to-teraz-najbardziej-imponujace-technicznie-zdjecia-jakie-mozna-wykonac-smartfonem"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-vivo-x300-ultra-z-telekonwerterem-g2-ultra-to-teraz-najbardziej-imponujace-technicznie-zdjecia-jakie-mozna-wykonac-smartfonem</id>
    <updated>2026-04-10T12:10:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon vivo X300 Ultra oraz wcześniejsza wersja Pro dają unikalną możliwość fizycznej rozbudowy układu optycznego aparatów o dodatkowe moduły telekonwerterów. Nie są to akcesoria firm trzecich, a dedykowane rozwiązanie, stworzone specjalnie z myślą o konkretnym modelu telefonu. Do starszego modelu vivo X300 Pro dostępny jest jeden telekonwerter o powiększeniu 2,35x, dający ekwiwalent ogniskowej 200 mm. Był to swojego rodzaju eksperyment i pierwsze tego typu rozwiązanie na rynku. Naszą galerię ze starszego modelu vivo &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/nasza-galeria-zdjec-z-vivo-x300-pro-ale-z-zamontowanym-telekonwerterem-zeiss"&gt;można znaleźć tutaj&lt;/a&gt;. Do najnowszego modelu vivo X300 Ultra firma vivo we współpracy z Zeiss opracowała dwa nowe telekonwertery. Jeden jest nowszym odpowiednikiem tego co znaliśmy z wersji Pro, o takim samym powiększeniu 2,35x, a drugi, całkowicie nowy telekonwerter ma dwukrotnie większe powiększenie optyczne 4,7x.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wysokie powiększenie obrazu zostaje uzyskane poprzez współpracę wbudowanego aparatu z teleobiektywem peryskopowym oraz zewnętrznego telekonwertera opracowanego przez Zeissa. Vivo X300 Ultra w aparacie z teleobiektywem ma matrycę o rozdzielczości 200 MP i rozmiarze 1/1.4", z którą współpracuje obiektyw o jasności f/2.7 i ekwiwalencieogniskowej 85mm. Korzysta z systemu ustawiania ostrości PDAF, ma optyczną stabilizację obrazu OIS i oferuje przybliżenie optyczne 3.7x.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Połączenie tego teleobiektywu z opcjonalnym telekonwerterem, który zapewnia powiększenie optyczne 4.7x, pozwala w efekcie uzyskać ekwiwalent ogniskowej wynoszący 400 mm. Co więcej, w połączeniu z mechanizmami powiększenia cyfrowego, telefon potrafi osiągnąć maksymalny ekwiwalent ogniskowej wielkości 3200 mm. Warto zaznaczyć, że oba te parametry są dwukrotnie większe w porównaniu do wyników, jakie oferuje model vivo X300 Pro po podłączeniu przeznaczonego dla niego telekonwertera.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Poniższe zdjęcia pokazują, jak w rzeczywistych warunkach sprawdza się takie połączenie i jak smartfon vivo X300 Ultra radzi sobie z rejestracją detali na długich dystansach i nie tylko. Telekonwerter oprócz niesamowitego przybliżenia pozwala też uzyskać bardzo małą głębię ostrości, nie różniącą się rozmyciem od profesjonalnego, pełnoklatkowego aparatu fotograficznego z jasnym obiektywem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Korzystanie z telekonwertera niesie ze sobą pewne ograniczenia. Po jego podłączeniu nie można korzystać z innych aparatów w telefonie, bo telekonwerter Zeiss będzie zasłaniał część kadru. Samo podłączanie i odłączanie, a także noszenie ze sobą telekonwertera jest dalekie od wygody korzystania z samego smartfonu. Telekonwerter G2 Ultra ma też dużą minimalną odległość łapania ostrości, która wynosi 4,1 metra. Czy warto więc się nim interesować?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z pewnością nie jest to rozwiązanie dla każdego. Natomiast miłośnicy fotografii będą absolutnie zachwyceni. Jeśli chodzi o fotografię dzikich zwierząt, detali architektury oraz zdjęcia z mniejszych odległości z rozmytym tłem, to zdjęcia z vivo X300 Ultra z telekonwerterem G2 Ultra deklasują absolutnie wszystko, co jest dostępne na rynku i to z ogromnym zapasem. Chociaż korzystanie z telekonwertera nie jest może najwygodniejsze, to i tak jest to zestaw mniejszy, lżejszy i łatwiejszy w użyciu, a przy tym dający lepsze efekty nawet w porównaniu od profesjonalnego zestawu aparatu pełnoklatkowego z dużym teleobiektywem. Wiele zdjęć, które zrobimy smartfonem vivo z ręki będzie niemożliwe do wykonania jakimkolwiek innym sprzętem fotograficznym dostępnym na rynku. Wypożyczyłem kiedyś obiektyw 400 mm do swojego aparatu Sony i korzystanie z takiego zestawu z doskoku, spontanicznie, było bardzo, bardzo trudne – z vivo jest znacznie łatwiej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Asus RT-BE58 Go – to mikroskopijny router z Wi-Fi 7, którego zabierzesz w podróż</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-asus-rt-be58-go-to-mikroskopijny-router-z-wi-fi-7-ktorego-zabierzesz-w-podroz"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-asus-rt-be58-go-to-mikroskopijny-router-z-wi-fi-7-ktorego-zabierzesz-w-podroz</id>
    <updated>2026-04-10T11:15:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go to interesująca propozycja dla osób, które często podróżują i potrzebują bezpiecznego i wygodnego połączenia z siecią. Gdy mamy Asusa ze sobą, wystarczy, że tylko on będzie połączony z siecią w hotelu, apartamencie, wakacyjnym domu, a wszystkie mobilne urządzenia, które mamy ze sobą, jak smartfony, tablety i laptopy, automatycznie połączą się z siecią, którą mają już zapamiętaną. Router Asusa wprowadza do segmentu mobilnego najnowszy standard Wi-Fi 7, obiecując wysokie transfery i zaawansowane funkcje bezpieczeństwa znane z domowych odpowiedników. W tekście przyjrzymy się, jak deklaracje producenta sprawdzają się w codziennym, praktycznym użytkowaniu. Asus RT-BE58 Go kosztuje 489 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go to router stawiający na mobilność. Urządzenie jest niewielkie - jego wymiary to 99 na 111 na 36 milimetrów, a waga to zaledwie 232 gramy. Taka konstrukcja pozwala bez trudu zmieścić router Asusa w plecaku. Obudowa ma minimalistyczny, kwadratowy kształt, z dwiema zewnętrznymi antenami po bokach, które można złożyć na czas transportu. Na froncie umieszczono pojedynczą diodę RGB informującą o statusie pracy, natomiast z boku znajduje się wielofunkcyjny przełącznik, któremu w aplikacji można przypisać wybrane zadanie, na przykład wyłączyć Wi-Fi, włączyć sieć bezprzewodową dla gości, włączyć VPN, albo wyłączyć diodę LED informującą o statusie. To bardzo wygodne rozwiązanie i użytkownik sam decyduje, która funkcja jest mu najbardziej potrzebna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze elementy komunikacyjne znajdują się na tylnym panelu. Znajdziemy tam port WAN o przepustowości 2.5 Gbps, jeden port LAN 1 Gbps, złącze USB 3.0 przeznaczone do podłączenia modemu komórkowego lub udostępniania internetu ze smartfona, a także port USB-C służący wyłącznie do zasilania. Zasilanie za pomocą USB-C jest bardzo wygodne. W zestawie dostajemy dedykowany zasilacz, ale równie dobrze możemy do zasilenia routera wykorzystać ładowarkę od telefonu albo powerbank.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent przewidział również otwory wentylacyjne pod antenami oraz na spodzie, gdzie ulokowano także gwinty do montażu ściennego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i tryby działania&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem Asus RT-BE58 Go jest czterordzeniowy procesor taktowany zegarem 2.0 GHz, wspierany przez 1 GB pamięci RAM DDR4 oraz 256 MB pamięci flash. Router Asusa pracuje w standardzie Wi-Fi 7, obsługując pasma 2.4 GHz oraz 5 GHz z konfiguracją anten 2x2. Według danych producenta sprzęt osiąga prędkości do 2882 Mbps w paśmie 5 GHz oraz do 688 Mbps w paśmie 2.4 GHz, co daje łączną klasę BE3600. Zastosowano tu technologie charakterystyczne dla nowego standardu, takie jak Multi-Link Operation oraz modulację 4K-QAM, które dbają o niższe opóźnienia i lepszą stabilność sygnału.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go ma bogaty zestaw trybów działania. Może pracować jako klasyczny router bezprzewodowy, punkt dostępowy, wzmacniacz sygnału, mostek, węzeł w ekosystemie AiMesh, a także w bardzo przydatnym w podróży trybie publicznego Wi-Fi określanym jako WISP.  Działanie trybu WISP polega na tym, że Asus RT-BE58 Go łączy się bezprzewodowo z zewnętrzną, często niezabezpieczoną siecią w hotelu lub kawiarni, a następnie na jej bazie tworzy i rozgłasza nowy, w pełni prywatny hotspot dla naszych własnych telefonów i komputerów. Takie podejście znacząco podnosi poziom bezpieczeństwa, izolując nasze dane od innych użytkowników publicznego Wi-Fi. Dodatkowo rozwiązuje to problem uciążliwych portali logowania, ponieważ autoryzację na przykład za pomocą numeru pokoju przeprowadzamy tylko raz na routerze Asusa, a wszystkie nasze docelowe odbiorniki automatycznie zyskują dostęp do internetu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z poziomu oprogramowania udostępniono rozbudowaną funkcję Guest Network Pro, która jest czymś znacznie więcej niż zwykłą siecią dla gości. Narzędzie to pozwala na tworzenie wielu niezależnych sieci i kombinacji VLAN, z osobnymi uprawnieniami i zarządzaniem przepustowością. W ramach Guest Network Pro możemy wykreować między innymi sieć Guest Portal, wyposażoną w profesjonalną stronę logowania z koniecznością akceptacji regulaminu i miejscem na logo, co sprawdzi się w małych firmach. Z myślą o rodzinach przygotowano profil Kid’s Network, pozwalający określić ramy czasowe dostępu do internetu i filtrować treści za pomocą DNS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Należy jednak odróżnić Guest Network Pro od dedykowanej sieci dla internetu rzeczy. Utworzenie osobnego SSID dla IoT proponowane jest jako całkowicie niezależny krok już podczas pierwszej, wstępnej konfiguracji Asus RT-BE58 Go. Stworzenie takiej sieci z jednej strony izoluje potencjalnie podatne na ataki akcesoria smart home od naszych prywatnych plików, a z drugiej zapewnia wyższą kompatybilność, jeśli mamy starsze akcesoria wymagające specyficznych ustawień pasma. Wszystkie utworzone w ten sposób profile chronione są przez wbudowany, komercyjny pakiet zabezpieczeń AiProtection.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o prywatność, router Asusa obsługuje liczne protokoły VPN, mogąc pełnić zarówno rolę serwera, jak i klienta. Na liście wspieranych standardów znajdują się między innymi WireGuard, OpenVPN, PPTP oraz L2TP. Stabilną pracę tych wszystkich funkcji zapewnia zasilanie dostarczane przez port USB-C w standardzie Power Delivery, a sam Asus RT-BE58 Go do prawidłowego działania wymaga prądu o parametrach 12V/2A lub 9V/2A.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyniki testów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Weryfikacja możliwości Asus RT-BE58 Go pokazuje, że jest to wydajny router. Przy połączeniu przewodowym przez gigabitowy port LAN router Asusa bez problemu osiąga przepustowość bliską 1000 Mbps. Z kolei przy korzystaniu z Wi-Fi z bliskiej odległości transfery również pozostają bardzo wysokie. W przestrzeni o powierzchni około 50 metrów kwadratowych transfery utrzymują się na poziomie 600 do 700 Mbps, natomiast za ścianą działową spadają do wciąż dobrych 450 Mbps. Zasięg jest na tyle dobry, że Asus RT-BE58 Go z powodzeniem może pełnić rolę głównego punktu dostępowego w mieszkaniu. W moich warunkach, przy łączu 1 Gbps, a więc najszybszym, jakie jest dostępne dla tej lokalizacji, korzystanie z Wi-Fi nie różniło się pod względem osiąganych wyników od korzystania z internetu po kablu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktycznym użytkowaniu świetnie sprawdza się tryb publicznego Wi-Fi. Połączenie z siecią w kawiarni przebiega sprawnie, a router Asusa z łatwością radzi sobie z obsługą ekranów logowania w sieciach publicznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Interfejs przeglądarkowy został przetłumaczony na język polski i zawiera sporo pomocnych objaśnień i wskazówek. Warto zaznaczyć, że tethering ze smartfona działa bez zarzutu, ale wymaga użycia dwóch kabli, ponieważ port USB-A służy do transmisji danych, a USB-C wyłącznie do zasilania routera. Router Asusa pracuje całkowicie bezgłośnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go to dojrzały sprzęt, który wyróżnia się na tle rosnącej konkurencji w segmencie routerów podróżnych z Wi-Fi 7. Jego mocną stroną jest przede wszystkim wydajność na paśmie 5 GHz. Do tego dochodzi rozbudowany zestaw funkcji: obsługa wielu trybów pracy, szeroka gama protokołów VPN, integracja z AdGuard Home, Guest Network Pro z możliwością tworzenia sieci dla IoT, dzieci i gości, a także zgodność z ekosystemem AiMesh. Port 2,5 Gb/s WAN jest dużym atutem w czasach, gdy coraz więcej łączy domowych i hotelowych przekracza gigabit.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Odrobinę słabszą stroną jest oprogramowanie. Interfejs webowy nie doczekał się odświeżenia, a aplikacja mobilna – choć kompletna – jest wyraźnie nastawiona na użytkownika domowego, nie podróżnika. Warto też zaznaczyć brak wbudowanej baterii – co jest oczywiste przy tej klasie urządzeń, ale warto mieć świadomość, że do użytku w podróży potrzebny jest powerbank.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cena 489 zł plasuje router Asusa trochę wyżej niż TP-Link TL-WR3602BE (ok. 400 zł) i niżej niż GL.iNet GL-BE3600 Slate 7, który w Polsce kosztuje wyraźnie więcej. Dla użytkowników już zakorzenionych w ekosystemie Asusa – i korzystających z AiMesh – wybór RT-BE58 Go jest oczywisty. Pozostałe osoby powinny tę dopłatę porównać z własnym poziomem wymagań.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ofercie przenośnych routerów Asusa recenzowany model jest obecnie pozycjonowany najwyżej, co odzwierciedla cena wynosząca 489 zł. W porównaniu ze starszymi routerami Asusa z tej samej linii, Asus RT-BE58 Go wnosi przede wszystkim obsługę najnowszego standardu Wi-Fi 7 w klasie BE3600. Oczko niżej pozycjonowany jest Asus RT-AX57 Go, który kosztuje 319 zł. Ten router oferuje bardzo zbliżoną funkcjonalność oprogramowania, w tym wsparcie dla rozbudowy sieci AiMesh, pakiet bezpieczeństwa AiProtection Classic, opcję tworzenia portalu dla gości czy fizyczny przełącznik z boku obudowy, jednak opiera się na starszym standardzie Wi-Fi 6 o przepustowości AX3000 i nie ma tak szybkiego połączenia przewodowego. Z kolei bazowym wyborem w tym segmencie jest Asus RT-AX50 Go. Ten wariant kosztuje 249 zł i ma najbardziej kompaktową konstrukcję — waży niespełna 100 gramów. Podobnie jak droższe routery Asusa obsługuje niezbędny w podróży tryb publicznego Wi-Fi WISP, tethering ze smartfona i wybrane protokoły VPN. Działa jednak w podstawowym standardzie Wi-Fi 6 i jest pozbawiony opcji budowy systemów AiMesh oraz tworzenia zaawansowanych portali logowania. Asus RT-BE58 Go jest zatem bezpośrednim rozwinięciem koncepcji znanej z Asus RT-AX57 Go, oferując te same sprawdzone funkcje, ale podnosząc poprzeczkę w kwestii czystej wydajności i szybkości transferów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test słuchawek Nothing Headphone (a) – mają odpalony design, ale są bardzo dopracowane</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-nothing-headphone-a-maja-odpalony-design-ale-sa-bardzo-dopracowane"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-nothing-headphone-a-maja-odpalony-design-ale-sa-bardzo-dopracowane</id>
    <updated>2026-04-08T10:45:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) to słuchawki, które są tańszą wersją modelu Headphone (1). Prezentują się niemal identycznie, ale ich cena to 699 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bryła ponownie jest nietypowa. Prostokątne muszle z zaokrąglonymi rogami od razu odróżniają je od większości klasycznych nauszników, a całość jest bardzo mocno wpisana w język wzorniczy Nothing. To design wyraźnie nastawiony na rozpoznawalność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za efektowną obudową stoi zaskakująco kompletna specyfikacja (jak na średnią półkę cenową). Jest Bluetooth 5.4, jest LDAC, jest połączenie analogowe przez jack 3,5 mm, jest USB-C audio, jest adaptacyjne ANC, tryb transparentny, spatial audio, aplikacja z rozbudowanym equalizerem, dual connection, niski lag i konfigurowalne przyciski. W tej cenie taki zestaw robi wrażenie, a dodatkowo mamy jeszcze w bonusie genialną baterię i perfekcyjne tłumienie zewnętrznych odgłosów poprzez samą konstrukcję muszli. Headphone (a) nie są jednak słuchawkami bez zastrzeżeń. Bardzo przylegają do uszu, więc po dłuższych sesjach trochę cisną i robi się w nich gorąco. Nie są to też dobre słuchawki dla okularników – powód jest ten sam.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wygląd zewnętrzny&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem wzornictwa Nothing Headphone (a) bardzo mocno nawiązują do Headphone (1). Kształt muszli, układ elementów i ogólna koncepcja zostały zachowane. Całość prezentuje się bardzo nowocześnie i oryginalnie. To wzornictwo typowe dla marki z fascynacją półprzezroczystymi detalami i techniczną estetyką. Sam projekt jest na tyle charakterystyczny, że nawet bez logotypu trudno byłoby pomylić te słuchawki z czymkolwiek innym. Za to należą się Nothing wielkie brawa, choć też należy podkreślić, że być może nie każdemu taki odważny design będzie się podobał.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Konstrukcja jest w przeważającej części plastikowa. Dzięki temu udało się zejść z masą do 310 g, czyli poniżej Headphone (1). To dobra wiadomość z punktu widzenia komfortu, ale jednocześnie trzeba zaakceptować, że obudowa nie daje takiego poczucia luksusu jak metal. Część elementów ma wysoki połysk, część jest matowa. Na zdjęciach własnych i prasowych dobrze widać, że połyskujące powierzchnie wyglądają efektownie, ale mogą być podatne na rysy i z czasem szybciej zdradzać ślady użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ważnym elementem są same pady. Są duże, miękkie, z pianką memory foam i aż za dobrze domykają się wokół ucha. Trzeba jednak przyznać, że ich materiały i konstrukcja genialnie wpływają pozytywnie na izolację pasywną. Te słuchawki nie potrzebują dzięki temu systemu ANC. Przy okularach pady niestety odstają i system pasywnej izolacji zaczyna kuleć. Słuchawki są też wówczas po prostu niewygodne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) spełniają normę IP52. W praktyce oznacza to odporność na kurz i podstawową odporność na zachlapania oraz pot, ale nie jest to sprzęt przeznaczony do intensywnych treningów w deszczu. Pałąk nie składa się w klasyczny, podróżny sposób. Muszle można obrócić na płasko, ale słuchawki nie zamieniają się w mały pakiet łatwy do wrzucenia do plecaka. Zestaw zawiera miękki pokrowiec typu worek, a nie twarde etui. To rozwiązanie lekkie i praktyczne, ale daje mniejszą ochronę. W tej klasie cenowej da się to zrozumieć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) należą do tej coraz rzadszej grupy słuchawek, które stawiają na sterowanie fizycznymi elementami, a nie na wszechobecne panele dotykowe. To bardzo dobra decyzja. Na obudowie znajdują się trzy główne elementy sterujące: przycisk, rolka oraz łopatka. Do tego dochodzi suwak zasilania, dioda statusu, port USB-C, gniazdo 3,5 mm i ukryty przycisk parowania Bluetooth.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rolka odpowiada za głośność przy ruchu lewo-prawo, za play i pause po kliknięciu oraz za przełączanie trybów ANC po przytrzymaniu. Łopatka służy do zmiany utworów, przewijania oraz obsługi części funkcji połączeń telefonicznych. Przycisk zewnętrzny można przypisać do funkcji Channel Hop, migawki aparatu, asystenta AI, przełączania ANC, zmiany ustawień EQ, wyciszenia mikrofonu i kilku innych zadań. W praktyce daje to obsługę, która nie wymaga patrzenia na słuchawki ani trafiania w niewidoczny panel palcem. To szczególnie ważne na zewnątrz, w ruchu i zimą. To bez wątpienia jeden z najlepiej pomyślanych systemów sterowania w słuchawkach Bluetooth. Fizyczne elementy są łatwe do wyczucia pod palcami i działają pewnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Headphone (a) nie mają czujników zbliżeniowych odpowiadających za automatyczne pauzowanie po zdjęciu z głowy i wznawianie po ponownym założeniu. To drobny, ale zauważalny brak względem droższego modelu i części konkurentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod kątem połączeń przewodowych i bezprzewodowych obsługa wypada wzorowo. Jest możliwość przełączania między Nothing Phone a iPhonem w dual connection, szybkie parowanie, obecność Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair oraz dostęp do USB audio.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To słuchawki wokółuszne o konstrukcji zamkniętej, z 40 mm przetwornikami dynamicznymi. Pasmo przenoszenia sięga od 20 Hz do 40 000 Hz, więc pod względem formalnym mamy tu pełne wsparcie dla dźwięku hi-res.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność bezprzewodowa opiera się na Bluetooth 5.4. Do wyboru są kodeki AAC, SBC i LDAC. Z poziomu aplikacji można przełączyć słuchawki między AAC a LDAC. Na załączonych zrzutach widać, że w testowanej konfiguracji aktywne było AAC, ale LDAC pozostaje do wyboru.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) można też podłączyć przewodowo na dwa sposoby. Po pierwsze przez klasyczny jack 3,5 mm. Po drugie przez USB-C z cyfrową transmisją audio. To duży atut, bo nie tylko zwiększa uniwersalność, ale też pozwala używać słuchawek z komputerem lub telefonem bez zdawania się wyłącznie na Bluetooth. W pudełku znajdują się oba przewody: kabel audio 3,5 mm o długości 1,2 m oraz kabel USB-C do ładowania i przesyłu audio, również o długości 1,2 m.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja Nothing X jest jedną z najmocniejszych stron całego produktu. Interfejs utrzymano w stylistyce spójnej z Nothing OS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na ekranie głównym aplikacji znajdują się od razu najważniejsze ustawienia. Można przełączać ANC, transparentność i tryb off, a poniżej wybrać siłę działania ANC między Low, Mid, High i Adaptive. Jest też sekcja Spatial audio z trzema pozycjami: Concert mode, Cinema mode i Off. Jest to statyczne spatial audio bez śledzenia ruchu głowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Equaliser jest rozbudowany i podzielony na trzy zakładki. Simple pozwala regulować bas, środek i górę albo skorzystać z presetów Balanced, More Bass, More Treble i Voice. Advanced daje dostęp do wielopasmowej regulacji z suwakiem dla każdego pasma. Explore to biblioteka gotowych profili do pobrania. Producent nie ogranicza się do kilku fabrycznych ustawień, tylko buduje coś na wzór galerii presetów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo ciekawa jest funkcja Channel Hop. Po skonfigurowaniu przycisk na obudowie umożliwia wygodne przeskakiwanie między ulubionymi źródłami audio (Spotify i Apple Music).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie bateria jest jednym z głównych powodów, dla których Headphone (a) wyróżniają się w swojej klasie. Z włączonym ANC deklarowane 75 godzin to rekordowo duża wartość. Z punktu widzenia codziennego użytkowania ma to dwie konsekwencje. Po pierwsze, Headphone (a) nie trzeba ładować często. Po drugie, dzięki bardzo dobrej izolacji pasywnej ANC w wielu sytuacjach nie jest konieczne, więc faktyczny czas między ładowaniami może okazać się jeszcze lepszy niż wynika z samej specyfikacji. W praktyce oznacza to sprzęt, który można zabrać w podróż, na kilka dni pracy i słuchania albo po prostu używać intensywnie bez nerwowego sprawdzania poziomu baterii co wieczór.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje pełne ładowanie w 2 godziny. Jest też szybkie ładowanie. Po 5 minutach pod prądem słuchawki mają zapewniać do 8 godzin odtwarzania przy wyłączonym ANC albo do 5 godzin przy aktywnym ANC. W tej klasie cenowej to kolejny raz bardzo dobre wyniki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akumulator ma pojemność 1060 mAh i jest to jedno z większych ogniw w tym segmencie. Headphone (a) grają wyraźnie dłużej niż większość bezpośrednich rywali. Jeśli ktoś codziennie słucha muzyki, podcastów, wideo i rozmów przez dłuższy czas, bateria tego modelu staje się realnym argumentem zakupowym numer jeden.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość dźwięku&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najtrudniej jednoznacznie ocenić Headphone (a) pod względem brzmienia. To słuchawki grające dobrze jak na swoją cenę. Bas jest mocny, efektowny i dominuje, co będzie się podobało osobom słuchającym mocniejszych gatunków lub muzyki tanecznej. Muzyka elektroniczna, hip-hop, nowoczesny jazz skorzystają na energicznym charakterze Headphone (a). Bez problemu wytrzymują one także, gdy rozkręcimy głośność w okolicy 80 procent. Słuchawki Nothing zawodzą natomiast, gdy zależy nam na delikatności, jedwabistości wokali. Utwory Raye nie brzmią tak dobrze jak na droższych słuchawkach. Głos wokalistki brzmi tanio. Trzeba jednak pamiętać cały czas o cenie Headphone (a) i nie mieć zbyt rozdmuchanych oczekiwań. To nie są przecież słuchawki dla audiofila. Gdy będziemy z nich korzystać w samolocie lub na ulicy, to odsłuchowi na pewno pomoże naprawdę genialne tłumienie hałasu, które jest bolączką wielu konkurentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bardzo charakterystyczny i dopracowany design, który naprawdę wyróżnia się na tle konkurencji&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- niska masa 310 g jak na słuchawki wokółuszne o tak dużych muszlach&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bardzo mocna bateria z realnymi wynikami wyraźnie przekraczającymi deklaracje producenta&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- szybkie ładowanie dające użyteczny czas pracy już po kilku minutach podłączenia&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bogata łączność: Bluetooth 5.4, jack 3,5 mm i USB-C audio&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- wsparcie dla AAC, SBC i LDAC&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- dual connection działające z dwoma urządzeniami jednocześnie&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bardzo dobra izolacja pasywna&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- skuteczne ANC z regulacją siły i trybem adaptacyjnym&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- rozbudowana aplikacja Nothing X&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- prosty i zaawansowany equalizer oraz biblioteka presetów Explore&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- osobne wzmacnianie basu&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- spatial audio z trybami Cinema i Concert&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- fizyczne sterowanie przez rolkę, łopatkę i przycisk zamiast kapryśnych paneli dotykowych&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- szerokie możliwości personalizacji przycisków&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- Channel Hop jako ciekawy dodatek dla osób korzystających z wielu aplikacji audio&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- obecność Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- miękki pokrowiec i dwa przewody w zestawie&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- dobra ogólna funkcjonalność jak na cenę 699 zł&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- błyszczące elementy mogą być podatne na rysy&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- brak automatycznego pauzowania i wznawiania po zdjęciu słuchawek&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- pałąk nie składa się do bardziej kompaktowej formy&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- miękki pokrowiec chroni słabiej niż twarde etui&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- przy okularach dopasowanie może być mniej idealne&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- szczelna konstrukcja oznacza słabszą wentylację i możliwe pocenie się uszu w cieple&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo są te słuchawki&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) to ciekawe słuchawki, które na pewno wyróżniają się z tłumu ogromnej konkurencji. Mają świetny design, kapitalną baterię, bardzo bogatą aplikację, fizyczne sterowanie, pełny zestaw połączeń i funkcjonalność, której w tej cenie trudno nie docenić. To słuchawki dla osób, które chcą czegoś innego niż klasyczne, nudne nauszniki. Grają dobrze, ale na pewno nie wybitnie. Gdy będziemy chcieli jedwabistości, to szukajmy gdzie indziej. Jeśli potrzebujemy dużej energii i koncertowej chropowatości, to będzie to dobry wybór. To jeden z ciekawszych modeli w okolicach 700 zł. Końcowa ocena jest więc wyraźnie pozytywna. Nothing Headphone (a) to słuchawki z mocnym charakterem, wyraźnymi zaletami i kilkoma realnymi kompromisami. Największą siłą pozostaje połączenie designu, baterii i bardzo rozbudowanej aplikacji.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Honor 600 Lite – flagowy ekran, ogromna bateria i pewne kompromisy</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-honor-600-lite-flagowy-ekran-ogromna-bateria-i-pewne-kompromisy"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-honor-600-lite-flagowy-ekran-ogromna-bateria-i-pewne-kompromisy</id>
    <updated>2026-04-07T11:54:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Honor 600 Lite to interesująca propozycja, która stawia na wytrzymałość, bardzo długi czas pracy z dala od ładowarki oraz integrację funkcji sztucznej inteligencji na poziomie sprzętowym i systemowym. Producent połączył pojemne ogniwo z zaskakująco smukłą obudową, dodając do tego ekran o wysokiej jasności. Zrezygnowano tu jednak z topowej wydajności w grach czy zaawansowanych możliwości wideo. Z tego względu ocena tego telefonu będzie w dużym stopniu zależała od priorytetów jego użytkownika oraz akceptacji jego premierowej ceny. Smartfon zadebiutował w Polsce w cenie 1699 zł za wersję z 8 GB RAM i 128 GB miejsca na dane, natomiast za pojemniejszy wariant 8/256 GB trzeba zapłacić 1899 zł. Na start producent przygotował promocję obniżającą ceny o 200 zł, która obowiązuje od 9 do 26 kwietnia. Biorąc pod uwagę ograniczenia tego modelu, to właśnie obniżona cena wydaje się znacznie bardziej adekwatna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design, jakość wykonania i biometria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent chwali się wykorzystaniem wewnętrznej ramy wykonanej z jednego kawałka metalu, co ma zwiększać wytrzymałość na złamania o 26%. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że zewnętrzne elementy obudowy są wykonane z tworzywa. Tył pokryto aksamitną fakturą, która jest przyjemna w dotyku i jest mniej śliska niż szkło. Rama – choć imitująca aluminium – również sprawia w dłoni wrażenie tworzywa sztucznego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon ma cienką obudowę (7,34 mm) i jest lekki (180 g), co przy tak ogromnej baterii jest istotną zaletą. Ekran otaczają wąskie ramki. Uwagę zwraca wycięcie na przedni aparat w kształcie dużej "pastylki". Sugeruje ono obecność zaawansowanego skanera twarzy 3D lub dwóch obiektywów, podczas gdy w rzeczywistości kryje się tam tylko jeden 16-megapikselowy aparat i prawdopodobnie czujnik światła. Mimo to, podstawowe odblokowywanie twarzą w 2D działa błyskawicznie, nawet w słabym oświetleniu. Optyczny czytnik linii papilarnych w ekranie działa szybko i bezbłędnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon spełnia normę IP66 i ma certyfikat SGS dotyczący odporności na upadki. Drobnym, acz irytującym minusem jest silnik wibracyjny – haptyka jest bardzo podstawowa i jest zbyt toporna w przypadku interakcji z systemem operacyjnym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zastosowany tu 6,6-calowy panel AMOLED (1200 × 2600 pikseli) to atut tego modelu. Ramki wokół ekranu są wąskie, co sprawia dobre wrażenie. Wyświetlacz obsługuje odświeżanie 120 Hz, co przekłada się na płynne przewijanie treści. Panel jest w stanie wyświetlić 1,07 miliarda kolorów, oferując głębokie czernie i bardzo żywe, nasycone barwy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z najmocniejszych punktów specyfikacji ekranu jest jego szczytowa jasność sięgająca 6500 nitów - co prawda parametr ten dotyczy jedynie niewielkiego wycinka ekranu, ale w praktyce również czytelność w słońcu nie sprawia żadnych problemów. HONOR zadbał również o zaawansowane funkcje ochrony wzroku, w tym technologię ściemniania PWM z częstotliwością 3840 Hz, która eliminuje migotanie obrazu. System oferuje ponadto funkcję trybu nocnego, dostosowując temperaturę barwową do cyklu dobowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja, system i łączność&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem smartfona jest procesor MediaTek Dimensity 7100 Elite, wyposażony w cztery rdzenie A78 taktowane zegarem 2,4 GHz oraz cztery rdzenie A55 z taktowaniem 2,0 GHz. Za grafikę odpowiada układ Mali-G610 MC2. Urządzenie ma 8 GB pamięci RAM, którą można rozszerzyć wirtualnie dzięki funkcji Honor RAM Turbo, oraz 256 GB pamięci na pliki. W benchmarku AnTuTu model ten osiąga wynik 817693 punktów. Zastosowany tu procesor bez problemu radzi sobie z codziennymi zadaniami, mediami społecznościowymi i przeglądaniem sieci, gwarantując płynność interfejsu przy 120 Hz. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to demon prędkości – w wymagających grach nie osiągniemy najwyższych ustawień graficznych ani maksymalnej liczby klatek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw modułów łączności obejmuje wsparcie dla sieci 5G, dwuzakresowe Wi-Fi w standardzie ac (2,4 GHz i 5 GHz) oraz Bluetooth 6.0. Urządzenie obsługuje dwie karty SIM w konfiguracji Nano-SIM oraz eSIM.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kwestii łączności mamy tu miłą niespodziankę i spore rozczarowanie. Rozczarowaniem jest obecność wyłącznie modułu Wi-Fi 5 – w dzisiejszych czasach brak wsparcia dla Wi-Fi 6 w tym segmencie to wyraźny minus. Z kolei ogromną zaletą jest uniwersalny protokół udostępniania plików Magic Share. Działa on bezbłędnie nie tylko z urządzeniami Honor, ale także ze smartfonami marek Oppo, vivo i Xiaomi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie działa pod kontrolą nakładki MagicOS 10 opartej na Androidzie 16, z obietnicą aż 6 lat dużych aktualizacji. Niestety, system nie jest wolny od śmieciowego oprogramowania. Znajdziemy w nim preinstalowane aplikacje firm trzecich oraz irytujące foldery systemowe, które sugerują pobieranie kolejnych „popularnych” programów i pełnią funkcję reklam.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;MagicOS 10 oferuje bogaty pakiet funkcji Honor AI - w systemie znajdziemy rozbudowanego asystenta Honor AI, Magiczny portal ułatwiający przenoszenie treści między aplikacjami, funkcję automatycznego generowania napisów do multimediów oraz tłumaczenie na żywo. Wbudowany edytor zdjęć oferuje możliwości usunięcia niechcianych obiektów, rozszerzania kadrów oraz poprawy jakości i ostrości detali twarzy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla części użytkowników ogromną zaletą będzie jednak dedykowany spust aparatu, niczym z najdroższych flagowców. Obsługuje on następujące funkcje:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;wciśnięcie do połowy, aby zablokować ostrość&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przesuwanie palcem po przycisku w celu płynnego przybliżania i oddalania obrazu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wciśnięcie i przytrzymanie w celu szybkiego rozpoczęcia nagrywania wideo&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Sam z tego rodzaju rozwiązań nie korzystam, ale jeśli komuś spodobała się taka funkcja w droższym smartfonie, może ją mieć także w Honorze 600 Lite.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon oferuje dwa aparaty z tyłu oraz jeden aparat przedni do selfie.&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;108 MP, f/1.75 - aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;5 MP, f/2.2 - aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;16 MP, f/2.45 - przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;W dzień główny aparat radzi sobie przyzwoicie – generuje szczegółowe obrazy, które świetnie nadają się na media społecznościowe. Oprogramowanie ma jednak tendencję do mocnego wyostrzania i okazjonalnego "przepalania" jasnych partii, co sygnalizuje słabsze działanie algorytmów HDR. W trybie portretowym aparat czasem gubi się przy wycinaniu krawędzi – co ciekawe, przedni aparat do selfie radzi sobie z odcinaniem tła nieco lepiej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ultraszeroki kąt 5 MP jest tu niestety dodany na siłę. Kąt widzenia nie jest wybitnie szeroki, a jakość detali jest przeciętna, choć algorytmy starają się ratować sytuację. Brak teleobiektywu producent stara się maskować cyfrowym powiększeniem z głównej matrycy, które do 3x powiększenia jest akceptowalne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zdjęcia nocne wypadają całkiem nieźle, dopóki przełączymy się na tryb nocny i korzystamy przede wszystkim z głównego aparatu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gorzej wypada nagrywanie wideo. Telefon nagrywa maksymalnie w 1080p przy 30 kl./s. i nie zaimplementowano tu skutecznej stabilizacji obrazu. Próba nagrywania podczas spaceru skutkuje trzęsącym się, nieprzyjemnym w odbiorze obrazem. Nie da się również przełączać między obiektywami w trakcie nagrywania. Brak możliwości nagrywania w formacie 4K to spory minus dla telefonu ze średniej półki cenowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria i ładowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bateria to jeden z największych atutów tego modelu. Zastosowano tu duże ogniwo o pojemności 6520 mAh. W praktycznym użytkowaniu, przy bardzo intensywnym korzystaniu z urządzenia od wczesnych godzin porannych, wieczorem zostaje zazwyczaj bezpieczny zapas energii. Osoby używające telefonu nieco rzadziej mogą swobodnie ładować go co półtora lub nawet co dwa dni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor obsługuje przewodowe ładowanie z maksymalną mocą 45 W w technologii HONOR SuperCharge. Ponieważ bateria jest bardzo pojemna, pełny cykl ładowania od zera do stu procent zajmuje około 90 minut, co trzeba brać pod uwagę podczas porannych przygotowań. Zabrakło tutaj obsługi ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;HONOR 600 Lite to urządzenie zaprojektowane wokół jasnych priorytetów. Biorąc pod uwagę oficjalne ceny – 1699 zł za wariant 128 GB oraz 1899 zł za wersję z 256 GB pamięci – jest to sprzęt dla bardzo konkretnego odbiorcy. Jeśli poszukujesz telefonu o smukłej i wytrzymałej obudowie, z ekranem o dobrej jasności i ogromną baterią zapewniającą dwa dni pracy, ten model spełni twoje oczekiwania, a długie wsparcie aktualizacjami i funkcje AI będą stanowić solidną wartość dodaną.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba jednak pamiętać o kompromisach. W zestawieniu z konkurencją w tym przedziale cenowym, Honor mocno odstaje pod względem nagrywania wideo – brak trybu 4K i skutecznej stabilizacji dla wielu użytkowników może być sporym minusem. Aparat szerokokątny również pozostawia niedosyt i w tej cenie mógłby oferować znacznie więcej – szerszy kąt widzenia i wyższą rozdzielczość. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent oferuje promocję na start sprzedaży, w ramach której ceny obu dostępnych wersji obniżono o 200 zł. Oferta obowiązuje od 9 do 26 kwietnia. Biorąc pod uwagę kompromisy dotyczące Honora 600 Lite, warto kupić go w obniżonej cenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy ZTE U60 Pro – to teraz jeden z najmocniejszych mobilnych routerów z funkcją powerbanku</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-zte-u60-pro-to-teraz-jeden-z-najmocniejszych-mobilnych-routerow-z-funkcja-powerbanku"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-zte-u60-pro-to-teraz-jeden-z-najmocniejszych-mobilnych-routerow-z-funkcja-powerbanku</id>
    <updated>2026-04-06T09:36:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;ZTE U60 Pro to nowy mobilny router 5G, który może pełnić rolę awaryjnego hotspota dla małego biura, rodzinnych wyjazdów, małych eventów czy domowego internetu zapasowego. Urządzenie kosztuje 1199 zł, ale jest jednym najmocniejszych mobilnych routerów tego typu. W tej cenie otrzymujemy Wi-Fi 7 do 3600 Mb/s, modem Qualcomm Snapdragon X75, 9 dookólnych anten 5G, duży 3,5-calowy ekran dotykowy, NFC oraz baterię 10000 mAh z funkcją powerbanku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;U60 Pro ma smukłą, prostokątną obudowę z dużym kolorowym ekranem na froncie, a jego stylistyka bardziej przypomina nowoczesny powerbank niż klasyczny router. Na ekranie urządzenia można bez wchodzenia do panelu odczytać nazwę sieci, kod QR do szybkiego połączenia, podstawowe dane o pracy Wi-Fi i stan baterii. Na osobnym widoku pojawia się też wskaźnik prędkości transmisji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Od strony komórkowej ZTE deklaruje maksymalną teoretyczną prędkość pobierania do 4,29 Gb/s w 5G SA. Router obsługuje też 5G ENDC NSA z deklarowanym pobieraniem do 3,66 Gb/s i wysyłaniem do 180 Mb/s, a w LTE producent podaje do 2,0 Gb/s przy pobieraniu i do 210 Mb/s przy wysyłaniu. Rzeczywista prędkość zależy od naszego operatora, oferowanej konfiguracji sieci i używanego przez nas urządzenia końcowego. U60 Pro korzysta z agregacji nośnych 3CC, a jego podstawą jest chipset Qualcomm Snapdragon X75, który ma zapewniać lepszą kompatybilność i stabilność w bardziej złożonych warunkach sieciowych. W naszej testowej lokalizacji ZTE U60 Pro pobił wszystkie dotychczasowe rekordy prędkości pobierania i zbliżył się do 1.3 Gbps.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za zasięg odpowiada układ 9 dookólnych anten 5G z pełnopasmowym pokryciem 360 stopni. Producent podkreśla, że taka konstrukcja ma poprawiać siłę sygnału także w trudniejszych warunkach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ZTE nie zapomniało także o Wi-Fi 7. Router pracuje w pasmach 2,4 GHz i 5 GHz, obsługuje standardy 802.11 a, b, g, n, ac, ax i be, a konfiguracja MIMO dla Wi-Fi to 2x2 dla 2,4 i 5 GHz. W 802.11be podaje 688 Mb/s w 2,4 GHz i 2882 Mb/s w 5 GHz, co razem daje promowane 3600 Mb/s. Dla 802.11ax jest to odpowiednio 573 i 2401 Mb/s. ZTE dodaje, że Wi-Fi 7 wykorzystuje technikę Preamble Puncture, która ma poprawiać odporność na zakłócenia. U60 Pro może jednocześnie obsłużyć do 64 urządzeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo ważnym elementem tego modelu jest bateria. ZTE deklaruje pojemność 10000 mAh, ładowanie z mocą 27 W, czas pracy do 29 godzin i czuwanie do 41 dni. Router może też działać jako powerbank z ładowaniem 18 W. To oznacza, że U60 Pro ma nie tylko udostępniać internet, ale też pełnić rolę zapasowego źródła energii dla innych urządzeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie wyposażono w bardzo dobrej jakości 3,5-calowy ekran dotykowy o rozdzielczości 320 na 480 pikseli. Jest akże NFC, które działa z urządzeniami opartymi na Androidzie i pozwala połączyć telefon z siecią Wi-Fi jednym dotknięciem, bez ręcznego wpisywania hasła. Router ma port USB 3.1 Type-C, obsługuje kartę nano SIM, ale niestety nie oferuje złącza dla anten zewnętrznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;U60 Pro waży 278 g i ma wymiary 158 x 73 x 16 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wcześniej korzystaliśmy z bardzo udanego modelu MU5120. U60 Pro jest wyraźnie ulepszony. Starszy router był oparty na Snapdragonie X62 i Wi-Fi 6, podczas gdy U60 Pro przechodzi już na Snapdragona X75 i Wi-Fi 7. Jednocześnie zachowuje cechy, które w MU5120 były najważniejsze, czyli mobilność, dużą baterię, możliwość pracy jako hotspot dla wielu urządzeń i funkcję powerbanku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="0" cellpadding="1" cellspacing="2" id="table1" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="text-align: center; width: 780px;"&gt; &lt;/td&gt;
			&lt;td style="text-align: center; width: 780px;"&gt; &lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Interfejs administracyjny jest rozbudowany, ale jednocześnie dość przejrzysty. Na ekranie głównym od razu widać stan połączenia, nazwę sieci Wi-Fi, liczbę podłączonych urządzeń, poziom baterii i podstawowe parametry sygnału. Z kolejnych zakładek można wejść w ręczny wybór trybu sieci, ustawienia APN, limit danych, ustawienia Wi-Fi dla pasm 2,4 i 5 GHz, a także w bardziej zaawansowane funkcje diagnostyczne. Ciekawie wygląda zakładka debugowania sieci, w której można ręcznie blokować pasma LTE oraz 5G, osobno dla SA i NSA. To funkcja dla bardziej świadomych odbiorców ma realną wartość, bo pozwala samodzielnie sprawdzać zachowanie routera w różnych konfiguracjach sieciowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W menu obecne są ponadto NFC do szybkiego parowania, SMS, USSD, firewall z funkcjami NAT, SIP ALG, DMZ i UPnP oraz licznik transferu danych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ZTE U60 Pro to sprzęt z wyraźnie wyższej półki niż większość mobilnych routerów dostępnych dziś na rynku. Nie jest to prosty kieszonkowy hotspot. Może działać jako bardzo szybki router 5G, jako zapasowe źródło internetu w domu lub małym biurze, jako mobilny punkt dostępu podczas wyjazdu, a w razie potrzeby także jako powerbank.&lt;br /&gt;
Największą siłą tego modelu jest połączenie Snapdragona X75, Wi-Fi 7, dużej baterii 10000 mAh i bardzo mocnego zestawu anten. &lt;br /&gt;
U60 Pro jest także bardzo wygodny w codziennym użyciu. Duży dotykowy ekran, kod QR do szybkiego logowania, NFC dla użytkowników Androida, czytelne informacje o stanie sieci i baterii oraz rozbudowany panel administracyjny sprawiają, że korzystanie z tego sprzętu nie wymaga ciągłego zaglądania do komputera czy aplikacji. &lt;br /&gt;
Z jednej strony jest to urządzenie przyjazne dla zwykłego użytkownika, a z drugiej daje też sporo narzędzi bardziej zaawansowanym osobom, które chcą ręcznie kontrolować pasma, tryby pracy sieci czy ustawienia bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niestety 1199 zł jest wyraźnie wyższa niż w przypadku prostszych mobilnych routerów i dla części użytkowników będzie trudna do uzasadnienia, zwłaszcza jeśli potrzebują internetu okazjonalnie. Brakuje też złączy dla anten zewnętrznych, co dla bardziej wymagających odbiorców może być istotnym ograniczeniem.&lt;br /&gt;
ZTE U60 Pro jest wyraźnym krokiem naprzód względem udanego MU5120 i pokazuje, że segment mobilnych routerów 5G nadal może się rozwijać w sensownym kierunku. Lepszy modem, przejście z Wi-Fi 6 na Wi-Fi 7, wysoka wydajność, dobra ergonomia i funkcja powerbanku sprawiają, że mamy do czynienia z jednym z najciekawszych urządzeń w swojej klasie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Takie zdjęcia robi vivo X300 Ultra</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-vivo-x300-ultra"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-vivo-x300-ultra</id>
    <updated>2026-04-03T15:15:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; to jeszcze wyższy model od topowego &lt;strong&gt;X300 Pro&lt;/strong&gt; zaprezentowanego pod koniec października 2025 roku. Dostępność&lt;strong&gt; vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; na polskim rynku ogłoszono 30 marca, a jego premiera zaplanowana jest na 16 kwietnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; przynosi wyraźne zmiany w systemie aparatów w porównaniu do modelu&lt;strong&gt; X300 Pro&lt;/strong&gt;. Najważniejsze nowości to zupełnie nowy aparat główny z większą matrycą 200 MP i inną ogniskową oraz znacząco ulepszony aparat ultraszerokokątny, który w końcu dorównuje pozostałym modułom, nie tylko rozdzielczością, ale też fizycznym rozmiarem sensora.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aparaty vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; ma trzy aparaty z tyłu i jeden z przodu. Oto ich pełna specyfikacja:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1,9, 35 mm, matryca 1/1,12", PDAF, gimbal OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,7, 85 mm, matryca 1/1,4", multi-directional PDAF, OIS, zoom optyczny 3,7x, makro 3,4:1 – teleobiektyw peryskopowy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 14 mm (116°), matryca 1/1,28", dual pixel PDAF, OIS – aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,5, 24 mm, matryca 1/2,76", AF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon vivo X300 Ultra ma rozbudowane zaplecze fotograficzne. Wykorzystuje optykę firmy Zeiss wraz z powłokami Zeiss T*, których zadaniem jest redukcja odblasków. System ustawiania ostrości wspiera laserowy autofocus, a precyzję rejestrowanych barw poprawia dodatkowy czujnik spektrum kolorów. Aparat z teleobiektywem umożliwia przybliżenie optyczne na poziomie 3,7x oraz pozwala na wykonywanie zdjęć makro z odwzorowaniem 3,4:1. Producent zaplanował również obsługę dodatkowych, opcjonalnych obiektywów montowanych na telefon, o ogniskowych 200 mm (przybliżenie optyczne 2,35x, optyka Zeiss) oraz 400 mm (przybliżenie optyczne 4,7x,optyka Zeiss). Aplikacja aparatu pozwala na importowanie własnych profili kolorystycznych w formacie 3D LUT.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kwestii rejestracji wideo, telefon obsługuje maksymalnie rozdzielczość 8K przy 30 klatkach na sekundę. Nagrywanie w rozdzielczości 4K jest możliwe w 24, 30, 60 oraz 120 klatkach na sekundę, z pełną obsługą 10-bitowego formatu Log i Dolby Vision HDR. Obraz jest dodatkowo stabilizowany za pomocą systemu gyro-EIS i wspiera standard HDR10+.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Porównanie do vivo X300 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
Zestawiając specyfikację fotograficzną &lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; z modelem &lt;strong&gt;vivo X300 Pro&lt;/strong&gt;, można wskazać kilka kluczowych różnic. Smartfon &lt;strong&gt;vivo X300 Pro&lt;/strong&gt; ma aparat główny o niższej rozdzielczości 50 MP, z jaśniejszym obiektywem f/1.6, mniejszą matrycą w rozmiarze 1/1.28" i standardową stabilizacją OIS. Wariant Ultra opiera się na dużym sensorze 200 MP w rozmiarze 1/1.12" i stabilizacji typu gimbal OIS. Różnica pojawia się także w ekwiwalencie ogniskowej głównego aparatu: w modelu Ultra wynosi on 35 mm, podczas gdy w wersji Pro jest to szersze 24mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat szerokokątny w &lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; przeszedł sporą zmianę. Choć oba telefony dysponują matrycą 50 MP, wariant &lt;strong&gt;Ultra &lt;/strong&gt;ma znacznie większy sensor (1/1.28" w porównaniu do 1/2.76" w wersji &lt;strong&gt;Pro&lt;/strong&gt;), bardziej zaawansowany system ostrzenia dual pixel PDAF oraz wbudowaną stabilizację optyczną OIS. Obiektyw w wersji Ultra jest nieco szerszy (14mm) i ma jaśniejszą przysłonę f/2.0. Model &lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;ma aparat szerokokątny 15mm ze zwykłym systemem AF i brakuje w nim optycznej stabilizacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba smartfony mają bardzo podobny moduł teleobiektywu peryskopowego. To jednostki 200 MP z obiektywem f/2.7 o ogniskowej 85mm, które dają przybliżenie optyczne 3,7x i mają stabilizację OIS. Wersja &lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;ma jedynie inny współczynnik dla zdjęć makro, wynoszący 2.7:1 w porównaniu do 3,4:1 w modelu Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przednie aparaty do selfie różnią się optyką. Obydwa mają rozdzielczość 50 MP i identyczny rozmiar matrycy 1/2.76". &lt;strong&gt;Vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; ma jednak obiektyw o ogniskowej 24mm i jasności f/2.5, natomiast model &lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;korzysta z szerszej ogniskowej 20mm i jaśniejszego szkła f/2.0.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Model &lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;pozwala na nagrywanie w 8K przy 30 klatkach na sekundę oraz w 4K przy 30, 60 i 120 klatkach. Wersja Ultra ma bardzo zbliżone możliwości, ale dodaje kinowy klatkaż 24 fps w rozdzielczości 4K. Kluczową różnicą jest dodanie zupełnie nowego trybu profesjonalnego filmowania, który daje pełną manualną kontrolę, tryb LOG z kodekiem APV o przepustowości 600 megabitów na sekundę i możliwości nagrywania wideo na zewnętrznej pamięci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Nasza opinia&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
Z punktu widzenia wymagającego użytkownika najbardziej atrakcyjny wydaje się nowy telekonwerter dający ekwiwalent 400 mm. To zapewne nie będzie tani dodatek, ale jednocześnie całkowicie unikalny w skali całego rynku smartfonów. Większe matryce dla aparatu głównego oraz szerokokątnego także są w czołówce istotnych zmian, podobnie jak nowe, bardzo zaawansowane możliwości nagrywania wideo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zagadkowe jest zastosowanie głównego aparatu o ogniskowej 35 mm. To dużo węższy kąt widzenia niż stosowane powszechnie w smartfonach 24 mm. Jeszcze żaden duży gracz, mający znaczące osiągnięcia w mobilnej fotografii, nie zdecydował się na taki ruch. Dotąd widziałem taki aparat tylko w telefonie &lt;strong&gt;ZTE Nubia&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z jednej strony ogniskowa 35 mm jest bardziej naturalna, mająca mniej zniekształceń i pozwalająca bardziej skupić uwagę na temacie zdjęcia. Sam w swoim pełnoklatkowym aparacie fotograficznym mam najczęściej podłączony obiektyw stałoogniskowy właśnie o ogniskowej 35 mm - to moje ulubione szkło.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z drugiej strony ostatnia dekada przyzwyczaiła nas mocno do kąta widzenia głównego aparatu w smartfonie i nagła zmiana może wprowadzić dodatkowe zamieszanie. Sam producent to chyba zauważył, bo podstawowy kąt widzenia głównego aparatu domyślnie opisuje jako powiększenie x1,5. Można to zmienić w ustawieniach, tak aby pokazywał x1, ale pokazuje to doskonale, że sytuacja jest zupełnie niestandardowa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na tym etapie jest jeszcze za wcześnie, abym miał wyrobione zdanie na temat nowej ogniskowej w głównym aparacie. Staram się podejść do tego z otwartą głową i ocenić po efektach. Potrzebuje do tego celu większej liczby zdjęć i sytuacji oraz bezpośredniego porównania z &lt;strong&gt;vivo X300 &lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;Pro&lt;/strong&gt;. Swoją opinią podzielę się w pełnej recenzji 16 kwietnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy Omodę 9 Super Hybrid - SUV, ponad 500 koni, zasięg 1100 km - całość za 219 tysięcy złotych</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-omode-9-super-hybrid-suv-ponad-500-koni-zasieg-1100-km-calosc-za-219-tysiecy-zlotych"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-omode-9-super-hybrid-suv-ponad-500-koni-zasieg-1100-km-calosc-za-219-tysiecy-zlotych</id>
    <updated>2026-04-01T15:58:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OMODA to marka należąca do koncernu Chery, jednego z największych producentów samochodów w Chinach i grupy, która poza OMODĄ rozwija także marki JAECOO, Exeed, Jetour, Luxeed i własną gamę modeli Chery. Na polskim rynku OMODA funkcjonuje razem z JAECOO, a Omoda 9 Super Hybrid pełni w tej ofercie rolę flagowego SUV-a. Jego największym konkurentem z tej samej stajni będzie JAECOO J8, który już za chwilę zadebiutuje na naszym rynku. Już go widzieliśmy i wygląda równie dobrze, jak Omoda 9. Jeśli chodzi o konkurencję z Europy, to lista jest znacznie dłuższa. To SUV-y Volkswagena, Audi, Mercedesa, BMW itd. itp. Z takim wyposażeniem i mocą jak Omoda będziemy musieli za nie zapłacić przynajmniej 2 razy więcej. Kwota, która może pozostać w naszym portfelu, jest bardzo kusząca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 weszła na europejski rynek z rozmachem designu, bogatym wyposażeniem i niemal szokującymi liczbami w specyfikacji. Ma 537 KM mocy systemowej według producenta, napęd na cztery koła, akumulator trakcyjny o pojemności 34,46 kWh, deklarowany zasięg całkowity 1100 km i cenę katalogową 219 900 zł. Już sam ten zestaw liczb wystarczy, żeby przyciągnąć uwagę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce Omoda 9 jest jeszcze ciekawsza, bo nie jest to po prostu kolejny SUV plug-in, który ma wyglądać nowocześnie i dobrze prezentować się w salonie. To samochód, w którym widać bardzo ambitne podejście do projektu. Ma bardzo rozbudowany i skomplikowany układ napędowy, 3-biegową przekładnię DHT z wieloma kombinacjami pracy, duży zbiornik paliwa o pojemności 70 litrów, szybkie ładowanie DC do 70 kW i kabinę, która pod względem pierwszego wrażenia naprawdę aspiruje do segmentu premium. Oczywiście nie jest to auto bez wad, ale też takiego pojazdu jeszcze do tej pory nikt nie wyprodukował.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja modelu i design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem technicznym Omoda 9 Super Hybrid jest jednym z najciekawszych aut w swojej klasie cenowej. Oficjalnie układ napędowy tworzy benzynowy silnik 1.5 T-GDI o mocy 143 KM i momencie 215 Nm oraz trzy silniki elektryczne. Producent podaje 537 KM mocy systemowej i 650 Nm momentu obrotowego, napęd AWD, 3-biegową skrzynię DHT z 11 kombinacjami przełożeń, przyspieszenie do 100 km/h w 4,9 s oraz prędkość maksymalną ograniczoną do zaledwie 180 km/h. Bateria trakcyjna ma pojemność brutto 34,46 kWh. Ładowanie AC odbywa się z mocą do 6,6 kW, a DC do 70 kW. Oficjalny zasięg elektryczny w cyklu mieszanym WLTP wynosi do 145 km, a zasięg całkowity do 1100 km.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wymiary też ustawiają to auto wyżej niż większość popularnych kompaktowych SUV-ów. Omoda 9 ma 4775 mm długości, 1920 mm szerokości, 1671 mm wysokości i rozstaw osi 2800 mm. Masa własna to prawie 2,2 tony. Bagażnik mieści 471 litrów do rolety i 660 litrów do dachu. Na papierze liczba 660 litrów brzmi świetnie, ale w codziennym użytkowaniu liczy się przede wszystkim wartość do rolety i tu Omoda nie robi już aż tak wielkiego wrażenia. Zmieszczą się w niej dwie duże walizki – pod tym względem np. Skoda Superb miażdży Chińczyka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sam układ hybrydowy jest bardzo złożony i być może jest to najbardziej skomplikowany układ, jaki jest komercyjnie dostępny w polskich salonach. Z przodu pracują dwa silniki elektryczne, z tyłu trzeci, a całość współpracuje z baterią umieszczoną centralnie pod podłogą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym ruchu auto bardzo często przypomina samochód elektryczny z benzynowym „backupem”. Rusza płynnie i bezgłośnie, na pedał gazu reaguje tak szybko jak elektryki i daje wrażenie ciągłego dostępu do momentu obrotowego. W testach na hamowniach układ napędowy nie osiąga mocy 500 koni, ale jest to moc większa od 400 koni, a taka moc to już symbol segmentu premium.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem stylistyki Omoda 9 to ogromny SUV, który czerpie inspirację z Range Rovera i Cadillaca Escalade (przednie światła). Nadwozie jest ogromne, szerokie, z mocno rozrysowanym przodem, pionowymi elementami lamp, opadającą linią dachu i detalami, które mają budować prestiż. Ten samochód nie wygląda egzotycznie. Jest bardzo świadomie narysowany pod gusta europejskiego i amerykańskiego klienta. W środku nie ma ogromnego tabletu - dostajemy dwa ekrany 12,3 cala, rozbudowany wyświetlacz head-up, panoramiczny dach, ambientowe oświetlenie, skórzaną tapicerkę i masywne fotele z elektryczną regulacją, ogrzewaniem, wentylacją i masażem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 ma funkcję easy seat ułatwiającą zajmowanie miejsca za kierownicą, pamięć fotela i lusterek, automatyczne opuszczanie lusterek przy cofaniu, zagłówek kierowcy z głośnikami, a także elektrycznie regulowaną tylną kanapę. To właśnie z takich detali buduje się poczucie obcowania z autem droższym niż sugeruje cena.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;1. Bardzo bogate wyposażenie w standardzie. Omoda 9 to napęd AWD, duża bateria, szybkie ładowanie DC, adaptacyjne zawieszenie CDC, system audio Sony z 16 głośnikami, head-up display, kamery 360, wentylowane i podgrzewane fotele z przodu i z tyłu, masaże, ogromny dach panoramiczny. W takiej cenie takiego wyposażenia w tak dużym samochodzie nie otrzymamy chyba nigdzie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;2. Kabina wygląda drożej i bardziej luksusowo, niż wskazuje cennik. Wnętrze Omody 9 jest efektowne i robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Niestety nasza wersja wnętrza była szara, a jeszcze lepszy efekt daje tapicerka w kolorze czerwonego wina.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;3. Bardzo wysoki komfort codziennej jazdy. Omoda 9 jest autem miękkim, dobrze filtrującym nierówności i przyjemnym w normalnym tempie. Na popękanych drogach, w mieście i podczas spokojnej trasy auto bardziej płynie niż jedzie. W czasie testów tylko dwukrotnie przejazd przez próg zwalniający wywołał dziwne „uderzenie” – zwykle Omoda pokonuje takie progi jak dmuchany ponton.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;4. Bardzo mocny napęd w codziennym ruchu zachowuje się bardziej jak elektryk niż jak klasyczna hybryda. To duża zaleta tego auta. Reakcje na gaz są płynne, start spod świateł jest niesamowity, a przy niskich i średnich prędkościach samochód sprawia wrażenie bardzo gładkiego i spokojnego. Omoda 9 często daje to, co najlepsze w aucie elektrycznym, ale bez stresu o dłuższą trasę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;5. Duży akumulator trakcyjny i sensowny zasięg EV. Bateria 34,46 kWh to bardzo dużo jak na PHEV. W czasie naszych testów przejechaliśmy około 90 km jazdy po mieście wyłącznie na prądzie, a zapewne przy lepszych warunkach i jeszcze spokojniejszej jeździe można liczyć na jeszcze więcej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;6. Duży zbiornik paliwa i bardzo duży zasięg całkowity. Omoda 9 ma 70-litrowy zbiornik paliwa, co przy dużym akumulatorze i napędzie plug-in daje realny potencjał do bardzo długiej jazdy bez częstych postojów. To jedna z rzeczy, które odróżniają ten model od wielu konkurencyjnych PHEV-ów z dużo skromniejszymi zbiornikami. W czasie naszych testów komputer pokładowy pokazywał spalanie paliwa na poziomie 6-7 litrów na 100 km w mieście w trybie HPEV.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;7. Bardzo dobra tylna kanapa. Z tyłu jest dużo miejsca, podłoga jest płaska, sama kanapa jest wygodna, a do tego pasażerowie dostają podgrzewanie, wentylację, nawiewy, porty USB i elektryczną regulację kąta oparcia. To auto, w którym z tyłu naprawdę podróżuje się bardzo dobrze. Niestety pasażerowie nie mają własnej strefy klimatyzacji i to jest bardzo dziwna decyzja producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;8. Bardzo, bardzo dobre wyciszenie kabiny. Chińskie auto jest wyraźnie cichsze od przeciętnego SUV-a.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;9. Omoda 9 ma bardzo szeroki pakiet systemów wsparcia kierowcy. Najbardziej przydatny jest oczywiście aktywny tempomat, który możemy wykorzystywać także podczas jazdy w korkach. Świetną jakość mają także kamery 360. Omoda stale dba o to, byśmy nawet nieznacznie nie przekraczali dopuszczalnej prędkości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;10. Mimo wyraźnego nurkowania nadwozia przy ostrym wytracaniu prędkości sama skuteczność hamowania jest dobra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;1. Katalogowe 537 KM nie przekłada się w prosty sposób na to, co kierowca ma do dyspozycji na co dzień. Samochód jest bardzo szybki, ale dane z testów i pomiarów pokazują, że realna, stale dostępna moc jest wyraźnie niższa niż marketingowa liczba z folderu. Dla większości klientów będzie to sprawa drugorzędna, bo i tak Omoda przy ruszaniu ze świateł zdeklasuje 99 procent innych pojazdów. Osiągi zauważalnie zależą od poziomu naładowania baterii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;2. Omoda 9 bardzo wyraźnie nurkuje przy hamowaniu, przechyla się w zakrętach i jest bardziej miękka niż można oczekiwać po aucie reklamowanym jako 537-konny SUV. W codziennym użytkowaniu to jeszcze działa na korzyść komfortu, ale przy szybszej jeździe widać, że nadwozie i zawieszenie nie są zestrojone sportowo lub nawet neutralnie. Omoda 9 to bardzo szybki ekskluzywny salon lub wygodna kanapa, a nie konkurent najtwardszych sportowych SUV-ów. To nie jest samochód dla kogoś, kto oczekuje niemieckiej precyzji. Jeśli ktoś przesiada się z Audi, Porsche lub BMW i szuka podobnej pewności prowadzenia przy wysokich prędkościach, może czuć niedosyt. Omoda 9 jest bardziej cruiserem niż samochodem do ścigania się po górskich serpentynach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;3. Ergonomia systemu multimedialnego nie zachwyca. Sporo czasu spędza się na szukaniu funkcji i niewygodnym operowaniu niektórymi ustawieniami z poziomu systemu. Czasami system potrafi też lekko „lagować”. Kosmicznym pomysłem jest także patent na sterowanie lusterkami – można to zrobić wyłącznie po aktywacji tej funkcji na ekranie, a samo sterowanie odbywa się przyciskami na kierownicy. Gdy o tym nie wiemy, to raczej lusterek nie ustawimy sobie nigdy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;4. Przednie fotele są wygodne, ale nie dają najlepszego trzymania bocznego. Omoda 9 dobrze sprawdza się na trasie, ale przy szybszej jeździe po łukach ciało nie jest podtrzymywane tak dobrze, jak w najlepszych SUV-ach tej klasy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;5. Bagażnik rozczarowuje na tle gabarytów auta i marketingowych deklaracji. Oficjalne 660 litrów robi wrażenie tylko do momentu, gdy sprawdzimy wartość do rolety. Realne 471 litrów do codziennego użytkowania nie jest wynikiem kompromitującym, ale jak na samochód tych rozmiarów i tej masy trudno mówić o przewadze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;6. Piękne, ale może trochę niefortunnie umieszczone lampy przednie. Reflektory znajdują się nisko i blisko narożników nadwozia, więc nawet drobna parkingowa przycierka może być kosztowna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;7. Brak reflektorów matrycowych. W samochodzie, który tak mocno aspiruje do klasy premium, to zauważalny brak. Światła są chwalone za skuteczność, ale segment premium coraz częściej wymaga już czegoś więcej niż dobrych zwykłych LED-ów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;8. Komputer pokładowy i prezentacja zużycia energii nie są wzorem przejrzystości. Ten sposób prezentacji danych utrudnia precyzyjny pomiar spalania i pracy napędu w porównaniu z bardziej klasycznymi rozwiązaniami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;9. Układ napędowy jest bardzo złożony. To z jednej strony imponujące technologicznie, ale z drugiej nie daje pełnej odpowiedzi na pytanie o długoterminową niezawodność po kilku latach i dużym przebiegu. Samochód ma 7-letnią gwarancję, ale nie zmienia to faktu, że użytkownik kupuje bardzo skomplikowany system.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;10. Wysoka masa własna wpływa na cały charakter auta. Ponad 2,1 tony czuć podczas hamowania, szybszych zmian kierunku i ogólnego zachowania nadwozia. Ta masa pomaga w poczuciu solidności i komfortu, ale nie da się jej oszukać w fizyce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;11. Wartość rezydualna i pozycja marki na rynku wtórnym pozostają niewiadomą. Omoda dopiero buduje pozycję w Polsce i całej Europie. Dziś samochód może wydawać się okazją, ale za kilka lat ważne będzie to, jak rynek wyceni duży chiński PHEV z bardzo złożonym układem napędowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 Super Hybrid to chyba już pełnoprawny rywal niemieckiego segmentu premium. To samochód bardzo ambitny i bez wątpienia jeden z najciekawszych modeli w swojej, a także znacznie droższej klasie cenowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jego największa siła leży w relacji tego, co dostaje klient, do ceny. Omoda 9 oferuje rozmiar dużego SUV-a, efektowną kabinę, bardzo bogate wyposażenie, napęd plug-in z dużą baterią, szybkie ładowanie, duży zbiornik paliwa, wysoki komfort jazdy i szereg funkcji, które jeszcze niedawno kojarzyły się z dużo droższymi samochodami. Z perspektywy kierowcy, który szuka auta rodzinnego, wygodnego, dobrze wyposażonego i robiącego mocne pierwsze wrażenie, ten model ma bardzo dużo sensu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pomimo 537 KM w katalogu Omoda 9 nie jest sportowym SUV-em, tylko komfortowym, szybkim cruiserem z bardzo rozbudowanym napędem hybrydowym. Najlepiej wypada wtedy, gdy jeździ spokojnie, płynnie i z wykorzystaniem tego, co daje jej elektryczna część układu. Wtedy jest cicha, przyjemna, bogata i naprawdę przekonująca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To samochód przede wszystkim dla kogoś, kto chce dużo auta za relatywnie rozsądne pieniądze, ceni wyposażenie, lubi nowoczesne gadżety, często jeździ po mieście i trasie, ale nie chce jeszcze pełnego elektryka. Dla takiego użytkownika Omoda 9 może być bardzo mocną propozycją.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla purysty precyzyjnego prowadzenia albo klienta kupującego przede wszystkim markę, prestiż i sprawdzoną wartość rezydualną lepszym wyborem nadal pozostaną konstrukcje z Niemiec. Należy jednak pamiętać, że za takie samochody zapłacimy przynajmniej 2 razy więcej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 wygrywa rozmachem, wyposażeniem i odwagą projektu. I właśnie dlatego warto traktować ją poważnie. Gdy Chińczycy poprawią zawieszenie i będą mocno inwestowali w brand to niestety Europejczycy będą musieli poważnie wziąć się do roboty lub zauważalnie obniżyć swoje ceny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test słuchawek Teufel Airy Sports TWS 2 – to ma być konkurencja dla Powerbeats Pro 2</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-teufel-airy-sports-tws-2-to-ma-byc-konkurencja-dla-powerbeats-pro-2"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-teufel-airy-sports-tws-2-to-ma-byc-konkurencja-dla-powerbeats-pro-2</id>
    <updated>2026-03-31T15:13:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teufel udostępnił do testów swoją drugą generację słuchawek dousznych przeznaczonych do uprawiania sportu – Airy Sports TWS 2. Jest to model skierowany do osób, które chcą słuchać muzyki podczas intensywnego ruchu. Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 kosztują 519 zł i już na pierwszy rzut oka wyróżniają się konstrukcją z pałąkami zausznymi, które mają zapewnić stabilność podczas ruchu. Słuchawki zostały przez producenta umieszczone na przełomie średniej i wyższej półki cenowej. Sprawdźmy, jak ich konstrukcja sprawdza się w praktyce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kluczowym elementem projektu słuchawek Teufel Airy Sports TWS 2 są elastyczne pałąki zauszne, które stabilizują słuchawki w uchu nawet przy dynamicznych ruchach – skokach, zmianach kierunku czy bieganiu w nierównym terenie. Pałąki spełniają swoją funkcję i jednocześnie nie powodują ucisku ani innego dyskomfortu. Warto jednak zaznaczyć, że same zaczepy zauszne nie są gwarancją pewnego osadzenia w kanale słuchowym. Pałąk trzyma słuchawkę przy uchu i gwarantuje, że jej nie zgubimy, ale silikonowa końcówka może z czasem tracić uszczelnienie, szczególnie przy intensywniejszych ruchach głową. Tym bardziej warto docenić, że w zestawie ze słuchawkami otrzymujemy aż pięć rozmiarów wkładek (XS, S, M, L, XL) wykonanych z antybakteryjnego silikonu – szeroki wybór zwiększa szansę na znalezienie właściwego dopasowania do kształtu kanału słuchowego. Jeśli jednak ktoś ma problem z wypadaniem słuchawek dokanałowych z uszu, to Teufel Airy Sports TWS 2 niekoniecznie będą tu rozwiązaniem problemu. Gdy słuchawka wisi na pałąku zausznym, ale kanał słuchowy nie jest uszczelniony, to jakość dźwięku oraz skuteczność aktywnej redukcji szumu pogarszają się znacząco.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 poradzą sobie z deszczem i potem, ponieważ mają klasę szczelności IPX4. Model ten jest oferowany w czterech wariantach kolorystycznych: czarnym, szarym, zielonym i niebieskim. Obudowa słuchawek oraz samo etui zostały wykonane z plastiku o przeciętnej jakości wykończenia. Obsługa funkcji odbywa się poprzez wbudowane czujniki dotykowe, które działają powtarzalnie, jednak ich powierzchnia nie jest zbyt duża. Sterowanie dotykiem w trakcie intensywnego biegu wymaga dużej precyzji i skupienia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podobnie jak w innych modelach słuchawek mających pałąki zauszne, etui do przechowywania i ładowania Teufel Airy Sports TWS 2 ma mniej więcej dwukrotnie większe rozmiary niż w przypadku zwykłych słuchawek dokanałowych. Jeśli chcemy mieć je cały czas przy sobie podczas treningu, może mieć to znaczenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do konfiguracji słuchawek wykorzystywana jest aplikacja Teufel Go. Na ekranie głównym znajdziemy informacje o stanie naładowania baterii każdej ze słuchawek. Głównym elementem oprogramowania jest prosty korektor dźwiękowy, który pozwala na modyfikację profilu brzmienia od mocnego uderzenia basu po bardziej neutralne tony. Z poziomu smartfona możemy również przełączać się między trybami: aktywną redukcją hałasu, trybem transparentnym oraz naturalnym, pasywnym tłumieniem przez same wkładki silikonowe. Spośród ustawień systemowych warto wymienić możliwość włączenia funkcji Multipoint, pozwalającej na jednoczesne połączenie z dwoma urządzeniami, oraz konfigurację sterowania dotykowego. Automatyczny wyłącznik czasowy jest ustawiony domyślnie na 30 minut. Całość jest prosta w obsłudze i spójna wizualnie, ale kosztem funkcjonalności. Nie ma tu gestów odbierania połączeń skinieniem głowy, dźwięku 3D, testu dopasowania wkładek do uszu i wielu innych funkcji znanych z produktów konkurencyjnych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość brzmienia&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W każdej ze słuchawek pracuje jeden 10-milimetrowy liniowy przetwornik szerokopasmowy, pokrywający zakres od 20 Hz do 20 000 Hz. Brzmienie jest żywe i dynamiczne, z wyraźnie zaznaczonym, mocnym basem – taki charakter dźwięku dobrze sprawdza się przy muzyce do treningu. Średnie i wysokie tony są obecne i czytelne. Korektor w aplikacji Teufel Go pozwala na pewne dostrojenie charakterystyki – osoby preferujące bardziej neutralny dźwięk skorzystają z odpowiedniego presetu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Brzmienie nastawione jest na dostarczanie energii podczas ćwiczeń, dlatego bas jest wyraźnie zarysowany i dynamiczny. Dźwięk jest czysty, ale trzeba pamiętać, że brakuje tutaj wsparcia dla zaawansowanych kodeków przesyłania muzyki o wysokiej rozdzielczości, takich jak aptX czy LDAC. Mimo to charakterystyka audio w słuchawkach Teufel Airy Sports TWS 2 sprawdza się bardzo dobrze w codziennych, sportowych zastosowaniach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Sterowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obsługa słuchawek opiera się na panelach dotykowych umieszczonych na każdej ze słuchawek. Przypisane gesty obejmują regulację głośności (przytrzymanie lewej lub prawej słuchawki), zmianę utworów (dwukrotne dotknięcie), włączanie i wyłączanie ANC (trzykrotne dotknięcie prawej słuchawki), odbieranie i kończenie połączeń (dwukrotne dotknięcie) oraz odrzucanie połączeń (przytrzymanie przez 1,5 sekundy). Panel dotykowy reaguje poprawnie w warunkach statycznych, ale podczas biegu precyzyjne trafienie w konkretny gest bywa utrudnione.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Redukcja szumów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aktywna redukcja szumów jest obecna i działa poprawnie w typowych warunkach treningowych – wycisza stały szum otoczenia, np. na siłowni czy przy ruchliwej ulicy. Nie jest to jednak poziom, który moglibyśmy porównać do rozwiązań stosowanych przez liderów rynku pokroju Sony czy Apple. ANC jest tu środkiem do celu – ograniczenia rozpraszających bodźców podczas treningu – a nie wyróżnikiem samym w sobie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb transparentny działa przyzwoicie i umożliwia kontrolę otoczenia bez wyjmowania słuchawek, co jest praktyczne np. przy przechodzeniu przez skrzyżowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Rozmowy głosowe&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przechwytywanie głosu obsługiwane jest przez system składający się łącznie z trzech mikrofonów umieszczonych w każdej ze słuchawek. Sprawdzają się one dobrze podczas rozmów telefonicznych, a jakość przekazywanego głosu pozostaje wyraźna nawet w umiarkowanie trudnych warunkach. Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 nie korzystają z dodatkowych funkcji wspomaganych przez algorytmy AI do wycinania szumu wiatru, ale standardowa redukcja zakłóceń radzi sobie wystarczająco w typowych sytuacjach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Każda słuchawka ma wbudowaną baterię litowo-jonową o pojemności 60 mAh. Czas odtwarzania na jednym ładowaniu przy średniej głośności i wyłączonym mechanizmie ANC oddaje do naszej dyspozycji do 13 godzin odtwarzania muzyki bez aktywnego ANC. Etui ładujące ma ogniwo o pojemności 750 mAh, co wydłuża łączny czas pracy do 58 godzin bez użycia redukcji szumów. Etui doładowujemy przewodowo za pomocą kabla USB-C. Maksymalna moc ładowania portu USB to 5 W. Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 nie obsługują ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teufel Airy Sports TWS 2 to solidna propozycja dla osób szukających słuchawek sportowych TWS w przedziale do 600 zł. Elastyczne pałąki zauszne dobrze sprawdzają się przy intensywnym wysiłku fizycznym, choć stabilność osadzenia wkładki w kanale słuchowym zależy w dużej mierze od właściwego doboru rozmiaru końcówki spośród dostępnych pięciu opcji. Bas jest mocny i całe brzmienie jest satysfakcjonujące, aplikacja Teufel Go daje sensowne możliwości dostosowania brzmienia, a czas pracy na jednym ładowaniu wynoszący 13 godzin bez ANC wypada korzystnie na tle konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wśród minusów należy wymienić duży rozmiar etui, obsługę dotykową, która podczas treningu wymaga większej precyzji, której nie zawsze łatwo osiągnąć, brak kodeków aptX i LDAC oraz ANC, które nie dorównuje poziomem klasycznym, konkurencyjnym słuchawkom TWS. Jeśli priorytetem jest pewność, że nie zgubimy słuchawek w trakcie treningu i długi czas pracy, Airy Sports TWS 2 kosztujące 519 zł są propozycją wartą rozważenia. Zwracamy jedynie uwagę, że same pałąki zauszne nie są gwarancją niewysuwania się słuchawek z kanałów słuchowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test roweru elektrycznego ENGWE L20 3.0 Pro - to jeden z najlepszych modeli w ofercie producenta</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-roweru-elektrycznego-engwe-l20-3-kropka-0-pro-to-jeden-z-najlepszych-modeli-w-ofercie-producenta"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-roweru-elektrycznego-engwe-l20-3-kropka-0-pro-to-jeden-z-najlepszych-modeli-w-ofercie-producenta</id>
    <updated>2026-03-30T08:45:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rowery były moim głównym hobby przez większość mojego życia. Doświadczyłem modeli z lat 70. i najnowszych, rowerów szosowych, XC, ale i downhillowych. Gdy skupiłem się na pracy i na rodzinie to jeździłem już głównie na rowerach miejskich, które mogłem bezpiecznie zostawić na ulicy. Chociaż pierwotnie rowery elektryczne mało mnie interesowały, teraz dzięki nim odkrywam rowerowe przygody na nowo. Sam mogę jeździć dalej i w trudniejszym terenie niż mógłbym na zwykłym rowerze, ale też mogę zaprosić do jazdy osoby, które w ogóle nie mają kondycji. Wspomagana jazda daje dużo radości wciąż zachowując wszystkie zalety jazdy na rowerze - prawie wszędzie można na nich wjechać, są ciche i pozwalają obcować z przyrodą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Testowaliśmy już dwa rowery elektryczne Engwe, model &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-ep-2-30-boost-test-roweru-elektrycznego"&gt;EP-2 3.0 Boost&lt;/a&gt; na grubych, 4-calowych oponach oraz lekki &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-n1-air-test-ultralekkiego-roweru-elektrycznego-engwe"&gt;N1 Air&lt;/a&gt; z karbonową ramą, który waży niemal tyle samo co zwykły rower i przy okazji nowocześnie wygląda. Teraz przyszedł czas na test jednego z najwyższych modeli w ofercie producenta i jednocześnie pierwszego roweru elektrycznego z silnikiem typu mid-drive, a więc umieszczonym nie w tylnym kole, ale bezpośrednio przy przedniej zębatce i pedałach. Mowa o Engwe L20 3.0 Pro, który ma pełne zawieszenie (amortyzator z tyłu i z przodu), według producenta oferuje do 100 Nm momentu obrotowego, ma zasięg aż 160 km, szybką ładowarkę 8 A, która pozwala naładować rower w dwie godziny. Engwe L20 3.0 Pro kosztuje obecnie 7279 zł. Sprawdźmy, czy jest warty swojej ceny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Paczka z rowerem i montaż&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rower dostarczany jest w dużej paczce, która jest ciężka, dlatego producent wprost zaleca, aby przenosić ją i składać rower w dwie osoby, choć ja poradziłem sobie z tym zadaniem w pojedynkę. W komplecie otrzymujemy wszystko, co jest niezbędne do samodzielnego montażu, włącznie z kluczami płaskimi, kluczami imbusowymi, śrubokrętem, pompką rowerową oraz zestawem części zapasowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Składanie roweru ENGWE L20 3.0 Pro obejmuje:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;przykręcenie składanego wspornika kierownicy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przykręcenie samej kierownicy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;montaż przedniego błotnika i przedniego światła&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;założenie przedniego koła&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przykręcenie pedałów prawego i lewego&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wsunięcie w ramę sztycy z siodełkiem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;pompowanie kół, które na czas transportu mają obniżone ciśnienie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Złożenie roweru jest łatwe i opiera się na czytelnej instrukcji krok po kroku. Elementem wymagającym największej uwagi jest założenie przedniej osi – trzeba prawidłowo ułożyć dystanse (krótszy element idzie na stronę tarczy hamulcowej, dłuższa tuleja na stronę bez hamulca) oraz gumowe osłony łożysk. Ten element mógłby być dokładniej zilustrowany w instrukcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zgodność z przepisami&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro spełnia wymagania narzucone przez przepisy dotyczące rowerów elektrycznych, czyli: maksymalna ciągła moc znamionowa silnika nie przekracza 250 W, wspomaganie działa tylko do prędkości 25 km/h, a silnik wspomaga pedałowanie. Oznacza to, że rower nie może jechać bez pedałowania i nie ma manetki gazu. Opinie w internecie mówią również, że tego modelu nie da się odblokować, obchodząc ograniczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Większa niż w innych rowerach moc wspomagania na podjazdach wynika z większego momentu obrotowego silnika oraz samych przełożeń przerzutki wykorzystywanych przez silnik centralny, w przeciwieństwie do silnika w kole, który napędza koło bezpośrednio. Innymi słowy, według deklarowanych parametrów rower wpisuje się w definicję roweru elektrycznego zgodnego z przepisami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wielkość, waga i dopuszczalne obciążenie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro to rower z ramą typu step-through, czyli pozbawiony wysokiej rury, co bardzo ułatwia wsiadanie, które jest wygodniejsze niż w obu przetestowanych wcześniej rowerach tego producenta. Rama wykonana jest ze stopu aluminium 6061. Konstrukcja roweru wytrzymuje obciążenie aż do 150 kg, a limit wagowy tylnego bagażnika wynosi 15 kg (w praktyce uważam, że bagażnik wytrzyma dużo większe obciążenia). Rower można dopasować do rowerzysty o wzroście mieszczącym się w zakresie od 155 cm do 190 cm. Szeroki zakres regulacji wysokości sztycy sprawia, że nawet wyżsi użytkownicy bez trudu odnajdą optymalną pozycję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Natomiast tak duża wytrzymałość składanej ramy niesie ze sobą konsekwencje masywnej konstrukcji. Wraz z baterią, rower waży 32,8 kg. Mimo mechanizmu składania ramy w pół i składanej kolumny kierownicy, po złożeniu to nadal duży i ciężki rower. Funkcja ta przydaje się głównie przy transporcie w bagażniku samochodu lub w bardzo małej windzie, natomiast samo wnoszenie go po schodach jest sporym wyzwaniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Funkcje komputera, obsługa wspomagania, bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro wyposażono w silnik centralny umiejscowiony w okolicach suportu. Na kierownicy zainstalowano 3,5-calowy kolorowy wyświetlacz LCD oraz podręczny panel sterujący. Przyciskami plus i minus na panelu decydujemy o poziomie wspomagania, a przycisk informacji pozwala na przełączanie widoku pomiędzy dystansem dziennym, dystansem całkowitym, prędkością maksymalną i prędkością średnią oraz generowaną przez silnik mocą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przytrzymanie przycisku minus włącza tryb prowadzenia roweru, który znamy z innych rowerów i hulajnóg Engwe. Jednak w przypadku L20 3.0 Pro tryb prowadzenia jest wyjątkowo wolny i ma niewielką moc. Niewielka przeszkoda może zatrzymać rower, co mocno ogranicza użyteczność tej funkcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyjmowana bateria litowo-jonowa zbudowana z ogniw Samsunga ma pojemność 720 Wh. Baterię ładujemy bezpośrednio w rowerze lub po jej wyciągnięciu. Ogromną zaletą tego modelu jest dołączona cicha i wydajna ładowarka 8 A, która uzupełnia energię do pełna w niecałe 2 godziny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dedykowana aplikacja na telefon pozwala na włączenie bezkluczykowego odblokowywania roweru, a także na regulację prądu ładowania od 2 A do 8 A, co sprzyja wydłużeniu żywotności ogniw. Fabryczny moduł IOT połączony z siecią 4G i systemem GPS dostarcza inteligentnych usług antykradzieżowych, powiadamiając nas alarmem reagującym na niepożądany ruch. Samo parowanie aplikacji za pierwszym razem wymaga chwili cierpliwości i specjalnego włączenia baterii. Niestety akumulator ma dość niską klasę wodoodporności IPX4, a fizyczny mechanizm ryglowania na klucz jest mało wygodny, ponieważ bez klucza nie zatrzaśniemy z powrotem baterii w ramie. Każdorazowo, zarówno przy wyjmowaniu jak i wkładaniu trzeba otwierać, a następnie zamykać ręcznie zamek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wrażenia z jazdy, jakość wspomagania&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro korzysta z napędu typu mid-drive, co oznacza, że silnik jest umieszczony centralnie, w okolicy pedałów. Silnik zamiast bezpośrednio kręcić tylnym kołem, z pominięciem reszty napędu, wspomaga obracanie przedniej zębatki - tej, którą rowerzysta obraca siłą mięśni. Takie rozwiązanie oznacza szereg korzyści. Przede wszystkim moc silnika jest przemnażana przez aktualnie używane przełożenie przerzutek. Jeśli włączymy bieg wolniejszy, na którym łatwiej się pedałuje, to i silnik uzyska większą moc. Umiejscowienie napędu w centralnej części ramy obniża środek ciężkości i zachowuje naturalny balans pomiędzy osiami, zapewniając naturalne doznania z jazdy znane z klasycznych jednośladów i ograniczając nieresorowaną masę tylnego koła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wszystko razem sprawia, że Engwe L20 3.0 Pro ma najmocniejsze wspomaganie napędu ze wszystkich rowerów, jakie testowaliśmy. Najbardziej strome wzniesienia pokonuje bez wysiłku ze strony rowerzysty - jeśli jest taka potrzeba. Trzeba natomiast pamiętać, że cała moc jest przekazywana przez łańcuch na tylną zębatkę. W żadnym rowerze nie jest zalecane zmienianie biegów pod pełnym obciążeniem łańcucha podczas pedałowania, które tutaj jest jeszcze wzmocnione przez silnik. Jeśli o tym zapomnimy, zmiana przełożeń odbędzie się z nieprzyjemnym trzaskiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obręcze kół mierzą 20 cali, a 3-calowe opony dysponują dodatkową warstwą odporną na przebicia. Są one grubsze niż w miejskim czy standardowym górskim rowerze, ale węższe niż w modelu &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-ep-2-30-boost-test-roweru-elektrycznego"&gt;EP-2 3.0 Boost&lt;/a&gt;. Tutaj jednak na korzyść wpływa pełne zawieszenie - oprócz przedniego amortyzatora mamy dodatkowo tylny amortyzator. Różnica w komforcie jazdy jest znacząca. Nawet z maksymalnie napompowanymi kołami jazda po wertepach jest komfortowa. Natomiast tylny amortyzator o skoku 30 mm nie ma żadnej regulacji twardości, co oznacza, że jeśli na rower wsiądzie wyjątkowo lekka osoba, to zawieszenie może okazać się za twarde.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo mocnym punktem Engwe L20 3.0 Pro są dwutłokowe hamulce hydrauliczne połączone z tarczami 180 mm, doskonale radzące sobie przy większych prędkościach, zatrzymując rower niemal w miejscu. Nie spotkałem się z sytuacją, w której ich moc mogłaby być niewystarczająca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z tyłu zamontowano prostą, 7-biegową przerzutkę Shimano Tourney. To cecha wspólna wszystkich rowerów Engwe - różne modele mogą mieć różnej budowy ramę, różną wagę, silnik oraz funkcje w systemie i aplikacji, ale przerzutka i przedni amortyzator są zawsze takie same i bardzo prostej konstrukcji, jak z najtańszego roweru klasycznego. Warto o tym pamiętać. Ja jestem zdania, że te elementy w rowerze elektrycznym o dużej wadze mają mniej istotne znaczenie, niż w rowerze napędzanym wyłącznie siłą mięśni, gdzie waga i zmiana biegów bez straty czasu i momentu są dużo istotniejsze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Duży plus należy się mocnemu oświetleniu, które zapewnia rowerzyście bardzo dobrą widoczność, a jednocześnie sprawia, że jest on dobrze widoczny dla innych uczestników ruchu. Oświetlenie jest zasilane z głównej baterii i może działać bardzo długo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;90 kilometrów na elektryku z najwyższym wspomaganiem&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Według danych testowych przeprowadzonych w laboratoriach firmy, maksymalny zasięg roweru wynosi 160 km na pierwszym poziomie wspomagania. W praktyce możliwe jest przejechanie około 80–90 km, ale przy nieustannym wykorzystaniu maksymalnego, piątego trybu wspomagania silnikiem. Wynik będzie z pewnością lepszy w przypadku równego terenu lub oszczędniejszych ustawień wspomagania, może też spaść, jeśli będziemy jeździć głównie w górzystym, nierównym terenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro ma szereg zalet, również na tle tańszych modeli od tego producenta. Przede wszystkim centralny silnik zapewnia największą moc wspomagania na podjazdach i w trudnym terenie i różnica jest naprawdę znacząca. Po przesiadce z roweru z silnikiem w piaście od razu poczujemy różnicę. Centralny silnik unika również dodatkowego obciążania tylnego koła. Pełne zawieszenie oraz szerokie, miękkie siodło pozwalają na komfortową jazdę w każdych warunkach. Bardzo silne hamulce gwarantują bezpieczeństwo, nawet na najbardziej stromych zjazdach. Doceniam również bardzo mocną ładowarkę 8 A skracającą całkowity proces odnawiania baterii do zaledwie 2 godzin, a także możliwość obniżenia mocy ładowania za pomocą aplikacji. Rower świetnie się prowadzi i jest stabilny. Moduł IOT z wbudowanym systemem antykradzieżowym GPS to również istotny plus dający właścicielowi poczucie spokoju. Na koniec warto zauważyć, że rower wytrzymuje obciążenie 150 kg, a jego rama jest niższa i wygodniejsza przy wsiadaniu niż w modelu &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-ep-2-30-boost-test-roweru-elektrycznego"&gt;EP-2 3.0 Boost&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główną wadą roweru jest waga sięgająca niemal 33 kg, która skutecznie utrudnia wnoszenie go na wyższe piętra oraz wyklucza montaż na samochodowych bagażnikach do przewożenia rowerów. Połączenie silnika centralnego i podstawowej przerzutki Shimano potrafi mocno szarpać łańcuchem bez odpowiedniej techniki jazdy - należy pamiętać o zmianie biegów przy mniejszym obciążeniu. Przedni amortyzator to model podstawowy, który przy agresywnych zjazdach potrafi dobić na wertepach z nieprzyjemnym dźwiękiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ogólnym rozrachunku ten model to bardzo wygodny, wszechstronny rower przypominający maszynę typu wszystko w jednym. Kosztuje 7279,00 zł i nadaje się wyśmienicie zarówno do typowych dojazdów w mieście, jak i do rekreacyjnych wypadów z dala od asfaltu. Polecam go szczególnie osobom, którym zależy na jak największym wspomaganiu podczas jazdy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy A57 – oto nasze pierwsze wrażenia, choć i tak jest skazany na sukces</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-a57-oto-nasze-pierwsze-wrazenia-choc-i-tak-jest-skazany-na-sukces"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-a57-oto-nasze-pierwsze-wrazenia-choc-i-tak-jest-skazany-na-sukces</id>
    <updated>2026-03-26T14:48:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najnowszy koreański średniak jest ładny, smukły i sprawia wrażenie produktu z segmentu premium, a nie ze średniej półki. Jego design kojarzy się z iPhone’em Air, bo obudowa jest smukła, proporcje są udane, a całość wygląda bardzo lekko. Także tył urządzenia prezentuje się dobrze, choć ma jedną wadę: dość łatwo zbiera zabrudzenia (tak jak Air). W porównaniu do A56 nowy A57 odchudził się o symboliczne 0,5 mm. Przód i tył telefonu to szkło Victus+, a ramka jest aluminiowa. Obudowa w serii A (po raz pierwszy) spełnia normę IP68. A57 jest znacznie lżejszy od A56 – waży 179 g zamiast 198 g.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z najmocniejszych punktów Galaxy A57 już na starcie okazuje się ekran. Panel wygląda bardzo dobrze, ma wąskie ramki i daje wrażenie obcowania ze sprzętem z wyższej półki. Dodatkowo telefon obsługuje adaptacyjne odświeżanie do 120 Hz, co bardzo dobrze przekłada się na komfort przewijania, płynność animacji i ogólne wrażenie szybkości działania. W codziennym użytkowaniu ekran po prostu robi bardzo dobre wrażenie. Jego maksymalna jasność to 1900 nitów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Równie pozytywnie wypada sam interfejs. One UI 8.5 jest dopracowany, działa bardzo szybko i płynnie, a całość sprawia wrażenie dojrzałego, dobrze uporządkowanego systemu. Wśród nowych funkcji pojawiają się głównie funkcje związane z AI. Wszystkie są dostępne w języku polskim. Niestety po uruchomieniu telefonu mamy na nim zainstalowane niepotrzebne aplikacje, np. sklep Media Expert lub grę Monopoly.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z naszych pierwszych pomiarów w AnTuTu Benchmark wynika, że Galaxy A57 w testowanej wersji 8 GB RAM i 128 GB pamięci osiąga wynik 1 379 357 punktów. A56 rok temu nie osiągał nawet 900 tys. punktów. Wynika to przede wszystkim z migracji na nowy procesor Exynos 1680 (rok wcześniej Exynos 1580).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Szkoda, że Samsung nadal nie zdecydował się na ładowanie indukcyjne (jest w iPhone 17e i najtańszych Pixelach). Oznacza to także, że kupując A57 nie skorzystamy też z mega wygodnych akcesoriów MagSafe, chyba że dokupimy specjalne etui lub na obudowę nakleimy naklejkę z magnesem. Ładowanie nadal ma moc 45W, a bateria ma standardową pojemność 5000 mAh.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wi-Fi jest teraz w wersji 6E (w A56 była wersja 6), a Bluetooth 6.0 (skok z 5.3 w A56).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o fotografię, Galaxy A57 nie przynosi rewolucji sprzętowej względem poprzednika. Samsung zastosował z tyłu aparat główny 50 MP z jasnością f/1.8, aparat ultraszerokokątny 12 MP z f/2.2 oraz kamerę makro 5 MP z f/2.4. Z przodu znalazł się aparat 12 MP z f/2.2. Producent stawia więc ponownie przede wszystkim na poprawę przetwarzania obrazu, a nie na zmianę samego układu kamer. Z naszych pierwszych obserwacji wynika, że główny aparat oferuje bardzo dobrą jakość zdjęć zarówno w dzień, jak i w nocy, ale nadal najbardziej brakuje tutaj teleobiektywu, który byłby znacznie bardziej użyteczny niż aparat makro. Realnie da się korzystać z zoomu 2x, natomiast poziomy 4x i 10x wyglądają już bardzo źle.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o aktualizacje systemu, Samsung obiecuje 6 dużych aktualizacji Androida, a poprawki bezpieczeństwa będą dostarczane przez 6 lat.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po pierwszym dniu z Galaxy A57 widać więc, że Samsung postawił przede wszystkim na dopracowanie udanej formuły. To bardzo ładny, cienki i nowoczesny telefon z bardzo dobrym ekranem, dopracowanym interfejsem i zauważalnie lepszą wydajnością niż u poprzednika. Na minus trzeba zapisać brak ładowania indukcyjnego, brudzący się tył i niepotrzebne aplikacje preinstalowane w systemie, ale całościowo pierwsze wrażenia są zdecydowanie pozytywne. Zresztą oceny recenzentów nie mają żadnego znaczenia, bo A57 i A37 będą w najbliższym czasie jednymi z najczęściej kupowanych smartfonów na świecie i nic tego nie zmieni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Porównaliśmy aparaty w smartfonach vivo X300 Pro, Samsung Galaxy S26 Ultra, iPhone 17 Pro Max i Xiaomi 17 Ultra</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/porownalismy-aparaty-w-smartfonach-vivo-x300-pro-samsung-galaxy-s26-ultra-iphone-17-pro-max-i-xiaomi-17-ultra"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/porownalismy-aparaty-w-smartfonach-vivo-x300-pro-samsung-galaxy-s26-ultra-iphone-17-pro-max-i-xiaomi-17-ultra</id>
    <updated>2026-03-26T12:35:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rynek mobilnej fotografii w segmencie flagowców to miejsce, gdzie producenci stosują najbardziej zaawansowane technologie, często obierając przy tym zupełnie różne strategie. W tym zestawieniu przyjrzymy się z bliska zapleczu sprzętowemu czterech topowych smartfonów: vivo X300 Pro, Samsung Galaxy S26 Ultra, iPhone 17 Pro Max oraz Xiaomi 17 Ultra. Analiza danych technicznych, takich jak wielkość matryc, jasność obiektywów czy zakres ogniskowych, pozwala zrozumieć, z jakimi narzędziami mamy do czynienia, zanim przejdziemy do oceny samej jakości zdjęć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1,57, 24 mm, matryca 1/1,28 cala (Sony Lytia LYT-828), multi-directional PDAF, OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,67, 85 mm, matryca 1/1,4 cala (Samsung ISOCELL HPB), multi-directional PDAF, OIS – aparat z teleobiektywem 3,5×&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 15 mm, matryca 1/2,76 cala (Samsung ISOCELL JN1), PDAF – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 20 mm, matryca 1/2,76 cala (Samsung ISOCELL JN1), PDAF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Samsung Galaxy S26 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1,4, 23 mm, matryca 1/1,3 cala (Samsung ISOCELL HP2), multi-directional PDAF, OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;10 MP, f/2,4, 69 mm, matryca 1/3,94 cala (Samsung ISOCELL 3LD), PDAF, OIS – aparat z teleobiektywem 3×&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,9, 115 mm, matryca 1/2,52 cala (Sony IMX 854), PDAF, OIS – aparat z teleobiektywem 5×&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1,9, 13 mm, matryca 1/2,5 cala (Samsung ISOCELL JN3), dual pixel PDAF – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;12 MP, f/2,2, 23 mm, matryca 1/3,2 cala (Samsung ISOCELL 3LU), dual pixel PDAF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;iPhone 17 Pro Max&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;48 MP, f/1,78, 24 mm, matryca 1/1,28 cala (Sony IMX 903), dual pixel PDAF, sensor-shift IS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;48 MP, f/2,8, 100 mm, matryca 1/2,55 cala (Sony IMX 973), dual pixel PDAF, sensor-shift IS – aparat z teleobiektywem 4×&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;48 MP, f/2,2, 13 mm, matryca 1/2,55 cala (Sony IMX 972), PDAF – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;18 MP, f/1,9, 20 mm (Sony IMX 914), PDAF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Xiaomi 17 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1,67, 23 mm, matryca calowa (OmniVision OVX10500), multi-directional PDAF, OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,39–2,96, 75-100 mm, matryca 1/1,4 cala (Samsung ISOCELL HPE), PDAF, OIS – aparat z teleobiektywem z ciągłym zoomem optycznym 3,2–4,3×&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,2, 14 mm, matryca 1/2,76 cala (Samsung ISOCELL JN5), multi-directional PDAF – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,2, 21 mm, matryca 1/2,88 cala (OmniVision OV50M), AF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Różnice technologiczne i sprzętowe&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestawienie specyfikacji jasno pokazuje, że każdy z producentów ma własny pomysł na aparat w smartfonie. Różnice są widoczne na każdym kroku, począwszy od głównych matryc, przez podejście do przybliżenia optycznego, aż po aparaty przednie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przypadku aparatów głównych Xiaomi 17 Ultra wyróżnia się zastosowaniem największej, calowej matrycy, co z definicji daje przewagę w ilości zbieranego światła i plastyce obrazu. Samsung Galaxy S26 Ultra odpowiada na to matrycą o nieco mniejszym rozmiarze 1/1,3 cala, ale za to o potężnej rozdzielczości 200 MP oraz bardzo jasnym obiektywem ze światłem f/1,4. vivo X300 Pro oraz iPhone 17 Pro Max korzystają z matryc o zbliżonej wielkości 1/1,28 cala, przy czym vivo ma jaśniejszy obiektyw (f/1,57) w porównaniu do propozycji Apple (f/1,78).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największe rozbieżności widać w podejściu do teleobiektywów. Samsung Galaxy S26 Ultra jako jedyny trzyma się układu z dwoma osobnymi teleobiektywami: klasycznym 3x (69 mm) opartym na małej matrycy 10 MP oraz peryskopowym 5x (115 mm) z matrycą 50 MP. Xiaomi 17 Ultra proponuje innowacyjne rozwiązanie w postaci jednego teleobiektywu z optycznym, płynnym zoomem w zakresie 75-100 mm. Co ważne, Xiaomi łączy to z ogromną jak na teleobiektyw matrycą 1/1,4 cala o rozdzielczości 200 MP. Bardzo podobny sensor (200 MP, 1/1,4 cala) znajdziemy w vivo X300 Pro, jednak tam połączono go ze stałą ogniskową 85 mm. iPhone 17 Pro Max oferuje pojedynczy teleobiektyw 100 mm z matrycą 48 MP, która wielkością (1/2,55 cala) ustępuje rozwiązaniom zastosowanym w Xiaomi i vivo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparaty szerokokątne we wszystkich modelach oscylują wokół bardzo szerokich ogniskowych od 13 do 15 mm. Samsung Galaxy S26 Ultra wyróżnia się tutaj najjaśniejszym obiektywem ze światłem f/1,9 i stosunkowo dużą matrycą 1/2,5 cala. iPhone 17 Pro Max ma fizycznie podobnej wielkości sensor, ale ciemniejszą optykę (f/2,2). Xiaomi 17 Ultra i vivo X300 Pro korzystają z odrobinę mniejszych matryc 1/2,76 cala o rozdzielczości 50 MP, z jasnością na poziomie f/2,2 dla Xiaomi i f/2,0 dla vivo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aparatach do selfie dominują u chińskich producentów wysokie rozdzielczości. Xiaomi i vivo oferują matryce 50 MP, wyposażone w systemy automatycznego ustawiania ostrości (AF/PDAF). iPhone 17 Pro Max ma sensor kwadratowy 18 MP z PDAF i dość jasnym obiektywem f/1,9, natomiast Samsung Galaxy S26 Ultra pozostaje przy 12 MP, ale oferuje za to szybki dual pixel PDAF.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wnioski z porównania zdjęć w praktyce&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dominacja chińskich producentów w fotografii mobilnej jest niezaprzeczalna. Nie w każdym scenariuszu widać bardzo wyraźną różnicę, ale jeśli się pojawia, to za każdym razem na korzyść vivo i Xiaomi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przypadku zdjęć dziennych i głównego aparatu trzeba się trochę bliżej przyglądać, ale wyższa szczegółowość vivo i Xiaomi tu też się pojawiła. Łatwiejszy do zauważenia jest natomiast cieplejszy balans bieli w przypadku obu tych telefonów. Zwykle cieplejszy balans bieli jest bardziej naturalny i przyjemniejszy dla oka. Widać to, zwłaszcza gdy są jasne ściany budynków.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przewaga chińskich smartfonów rośnie, gdy zaczniemy porównywać zdjęcia w słabszym świetle i na dużych powiększeniach. Najsłabiej w przypadku teleobiektywu wypada iPhone, co ma swoje uzasadnienie w specyfikacji, bo przy porównaniu maksymalnego przybliżenia oferuje mniejsze możliwości niż konkurenci oraz niższą rozdzielczość matrycy niż najmocniejszy teleobiektyw Samsunga. Samsung wypada trochę lepiej, ale został zdeklasowany przez vivo i Xiaomi. Który smartfon ma zatem najlepsze zdjęcia wykonane za pomocą teleobiektywu? Tutaj trudniej jednoznacznie rozstrzygnąć. Na pewno vivo domyślnie korzysta z bardziej agresywnych algorytmów, co czasem daje lepsze efekty, a czasem nieco bardziej sztuczne niż w Xiaomi. Ma jednak asa w rękawie w postaci dedykowanego, optycznego telekonwertera Zeiss. Xiaomi nie ma w ofercie takiego rozwiązania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przypadku zdjęć w słabym oświetleniu iPhone ma najwięcej szumu na zdjęciach, Samsung radzi sobie trochę lepiej, ale mimo superjasnych obiektywów i tak zostaje daleko w tyle za vivo i Xiaomi. iPhone najsłabiej wypadł także przy wyciąganiu detali z cieni. Różnice wcale nie są subtelne. W ujęciu z napisem Kinogram, powyżej napisu nie widać w ogóle czarnych kabli na czarnym tle. Tutaj najlepiej wypadł Xiaomi 17 Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ostatnia kategoria to zdjęcia makro. Samsung i iPhone oferują podobne powiększenie, które osiągają, fotografując z bardzo bliska aparatem szerokokątnym. vivo i Xiaomi wykorzystują do makro teleobiektyw, ale w przypadku Xiaomi budowa teleobiektywu o zmiennej ogniskowej wymusiła dużo większą odległość ostrzenia. Chociaż kolory są ładne i głębia ostrości atrakcyjna, to Xiaomi oferuje zdecydowanie najmniejsze powiększenie. Nie ma wątpliwości, że zwycięzcą makrofotografii jest vivo X300 Pro, uzyskując kilkakrotnie większe powiększenia od konkurencji, jednocześnie wykorzystując teleobiektyw, co umożliwia zachowanie dystansu do np. żywych owadów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Który smartfon wybrać?&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cóż, jeśli fotografia mobilna jest dla nas priorytetem, nawet ważniejszym niż ekosystem i nasze przyzwyczajenia, to obecnie chińskie smartfony deklasują zarówno Samsunga, jak i Apple, jeśli chodzi o zdjęcia (nie dotyczy to nagrywania wideo). Mają większe matryce, wyższą rozdzielczość, ale i lepsze algorytmy obrabiające obraz. Widać to wyraźnie na przykładach. Czy zatem lepiej wybrać vivo X300 Pro czy Xiaomi 17 Ultra? Oba smartfony są świetne i w każdym można znaleźć określoną przewagę nad konkurentem. Xiaomi 17 Ultra ma większą matrycę aparatu głównego i trochę lepszej jakości akcesoria dodatkowe, takie jak grip. Kilkakrotnie zdarzyło się, że zdjęcia z teleobiektywu wyglądały równie szczegółowo i jednocześnie bardziej naturalnie. Z drugiej strony Xiaomi miał tendencję do prześwietlania niektórych kadrów, co się w vivo nie zdarzało. Ja osobiście wybrałbym vivo ze względu na trochę mocniejszą, ale odpowiadającą mojemu gustowi obróbkę obrazu, zdecydowanie lepsze zdjęcia makro oraz niesamowity telekonwerter Zeiss, który pozwala osiągnąć naprawdę ogromne przybliżenia i silne rozmycie tła. Bardziej mi też odpowiadają zaawansowane ustawienia aparatu w vivo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy A57 – takie robi zdjęcia w dzień i w nocy</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-a57-takie-robi-zdjecia-w-dzien-i-w-nocy"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-a57-takie-robi-zdjecia-w-dzien-i-w-nocy</id>
    <updated>2026-03-26T10:20:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najnowszy Samsung Galaxy A57 trafił do nas wczoraj na testy, a dziś publikujemy galerię pierwszych zdjęć wykonanych tym modelem. To jeden z najważniejszych przedstawicieli nowej średniej półki Samsunga na 2026 rok.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na papierze Galaxy A57 nie przynosi rewolucji w samej konfiguracji modułów. Samsung zastosował tu potrójny zestaw aparatów z tyłu, oparty na głównej jednostce 50 MP z jasnością f/1.8, aparacie ultraszerokokątnym 12 MP z f/2.2 oraz kamerze makro 5 MP z f/2.4. Z przodu znalazł się aparat 12 MP z f/2.2. Z oficjalnej specyfikacji wynika więc, że pod względem samego układu kamer względem Galaxy A56 nie widać większych zmian i Samsung ponownie stawia raczej na dopracowanie przetwarzania obrazu niż na całkowitą przebudowę zestawu fotograficznego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent podkreśla natomiast, że poprawił działanie aparatu od strony oprogramowania i obróbki zdjęć. Galaxy A57 ma oferować ulepszony procesor sygnału obrazu, lepsze zdjęcia nocne w ramach Nightography, skuteczniejszą redukcję szumów, szybszą migawkę oraz wideo HDR. Samsung zapowiada też bardziej naturalne odwzorowanie scen, lepsze rozdzielenie tła oraz wsparcie funkcji AI przy edycji zdjęć, w tym Gumki do usuwania obiektów i narzędzi poprawiających ujęcia grupowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W A57 najbardziej brakuje teleobiektywu, który powinien zastąpić bezużyteczny aparat makro. Jeśli chodzi o powiększenie cyfrowe, to realnie da się skorzystać z zoomu 2x. Sam interfejs namawia nas do używania także powiększeń 4x i 10x, ale efekty finalne z takich eksperymentów delikatnie mówiąc nie są satysfakcjonujące. Zdjęcia z głównego aparatu bez powiększeń cyfrowych – w sumie jedynego, z którego użytkownicy będą zapewne korzystali - mają bardzo dobrą jakość – zarówno w dzień, jak i w nocy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy elektryka Geely EX5 – tygodniowy romans z Chińczykiem był bardzo udany</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-elektryka-geely-ex5-tygodniowy-romans-z-chinczykiem-byl-bardzo-udany"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-elektryka-geely-ex5-tygodniowy-romans-z-chinczykiem-byl-bardzo-udany</id>
    <updated>2026-03-24T09:53:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Geely EX5 to elektryczny SUV chińskiej marki, który już od kilku miesięcy jest dostępny w Polsce. Samochód trafia teraz między innymi do floty korporacji taksówkowej iTaxi, co można traktować jako sygnał, że producent chce budować pozycję nie tylko wśród klientów indywidualnych. Przesiadka ze spalinowej Skody Superb najnowszej generacji na Geely EX5 okazała się zaskakująco miła, choć te samochody należą do innych segmentów rynku. Geely EX5 robi od pierwszych kilometrów naprawdę dobre wrażenie i teraz powrót do Superba z silnikiem 1.5 jest trochę trudny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samo Geely nie jest marką znikąd. To część dużego chińskiego koncernu Zhejiang Geely Holding Group, który działa globalnie i od lat rozwija kilka ważnych marek motoryzacyjnych. W portfolio grupy są między innymi Geely Auto, Zeekr, Lynk &amp; Co, Volvo Cars, Lotus oraz smart. Geely ma też bezpośrednie powiązania z Mercedesem, bo założyciel grupy Li Shufu pozostaje znaczącym akcjonariuszem Mercedes-Benz Group, a sama firma współtworzy z Mercedesem markę smart. EX5 nie jest więc eksperymentem małego producenta, tylko modelem firmy, która ma duże zaplecze technologiczne, produkcyjne i finansowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Polsce Geely EX5 jest oferowany tylko w dwóch wersjach wyposażenia. Odmiana Pro kosztuje sto siedemdziesiąt tysięcy złotych, a wersja Max prawie sto dziewięćdziesiąt tysięcy złotych. Testowany egzemplarz był tańszą wersją Pro. To nie jest samochód tani, ale przy dobrych warunkach finansowania (a podobno takie są) może być oceniany znacznie lepiej niż przy samym spojrzeniu na cenę katalogową. Wersja Max wygląda rozsądniej pod względem wyposażenia, bo oferuje między innymi elektrycznie sterowaną tylną klapę, wyświetlacz head-up, pompę ciepła, panoramiczny dach i lepszy system audio. Producent daje na obie wersje sześć lat gwarancji na samochód oraz osiem lat gwarancji na baterię, co w przypadku auta elektrycznego ma realne znaczenie dla poczucia bezpieczeństwa użytkownika. Pod maską pracuje silnik o mocy dwustu siedemnastu koni mechanicznych, więc mówimy o SUV-ie, który nie ma problemu z dynamiką.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zaletą EX5 po tygodniu jazdy okazało się to, że ten samochód jest zwyczajnie bardzo przyjemny w codziennym użytkowaniu. Z zewnątrz prezentuje się nowocześnie (choć brakuje mu trochę “pazura”), ale prawdziwie mocne wrażenie robi po zajęciu miejsca w środku. Wnętrze jest atrakcyjnie narysowane i bardzo nowoczesne. Centralnym punktem kokpitu jest ogromny tablet z szybko działającym systemem multimedialnym. Interfejs pracuje sprawnie, auto oferuje Apple CarPlay i Android Auto, a dodatkowo ma własny sklep z aplikacjami. Nie jest on jeszcze szczególnie rozbudowany, ale obecność natywnego Spotify pokazuje, że producent myśli o rozwijaniu cyfrowego ekosystemu. W sklepie znajdziemy nawet grę “w kulki”, w którą możemy grać na postoju.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus trzeba zapisać także samą jazdę. EX5 jest mocny, ma dobre przyspieszenie i wysoki moment obrotowy, dzięki czemu sprawnie reaguje na gaz i genialnie odnajduje się w ruchu miejskim. Na światłach zostawiamy z tyłu całą spalinową konkurencję. Bardzo dobre wrażenie zostawia adaptacyjny tempomat - działa pewnie i podnosi komfort podczas dłuższych przejazdów, także po mieście (sam startuje z pełnego zatrzymania w korku). Dużym atutem jest również bardzo dobry system kamer 360 stopni. Do tego dochodzą genialne światła LED, spora ilość miejsca dla pasażerów, regulowane siedzenia w drugim rzędzie oraz duży bagażnik z dodatkową, sporą przestrzenią pod podłogą (z przodu dodatkowego bagażnika nie ma). W codziennym kontakcie docenia się też detale, takie jak wygodne i ładne duże pokrętło do sterowania głośnością i drugą wybraną funkcją, bardzo ładny kluczyk, podgrzewane i wentylowane siedzenia oraz przednie fotele rozkładane niemal do pozycji leżącej. Zawieszenie jest zestrojone komfortowo – nie jest to samochód dla fanów twardych, sportowych zawieszeń, ale takie osoby też nie kupują sobie wysokich SUV-ów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pozytywnie wypada również efektywność energetyczna. W czasie tygodniowego testu w Warszawie samochód przejechał prawie trzysta kilometrów. W tym czasie był doładowywany tylko przez piętnaście minut podczas zakupów. Maksymalna moc ładowania to niestety tylko 100 kW. Przy temperaturze zewnętrznej około dziesięciu stopni średnie zużycie energii wynosiło w mieście niecałe piętnaście kilowatogodzin na sto kilometrów, a ładowanie prądem stałym od trzydziestu do osiemdziesięciu procent trwało około dwudziestu minut. To wyniki, które w codziennym użytkowaniu pozwalają patrzeć na EX5 jak na auto całkiem praktyczne. Teoretyczny zasięg to mniej więcej 400 km, ale przy srogiej zimie niestety będzie sporo mniejszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ten obraz nie jest jednak całkowicie pozbawiony rys. Najbardziej odczuwalnym problemem w testowanej wersji Pro była jakość systemu audio, która wyraźnie odstaje od ogólnie dobrego odbioru reszty samochodu (lepszy system jest w Maxie). Przy tej klasie cenowej można oczekiwać czegoś lepszego. W naszej wersji trzeba też ręcznie otwierać klapę bagażnika, co w aucie za takie pieniądze trudno uznać za detal bez znaczenia. Najbardziej zaskakuje brak rolety w bagażniku, choć podobno w najnowszych egzemplarzach ten element już się pojawia. W testowanej odmianie zabrakło także przednich czujników parkowania, nie ma masażu w fotelach, a klimatyzacja jest tylko jednostrefowa. To wszystko nie przekreśla EX5, ale pokazuje, że wersja Pro ma już kilka kompromisów, które w codziennym użyciu są zauważalne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Są też uwagi bardziej konstrukcyjne. Napęd trafia wyłącznie na przednią oś, a przy dużym momencie obrotowym i sporej mocy może to stać się problemem zimą albo na śliskiej nawierzchni. Na suchym asfalcie EX5 startuje jak marzenie, choć czuć, że 4x4 także by pomógł, gdy noga ląduje w podłodze. Pewne zastrzeżenia budzi również ergonomia systemów bezpieczeństwa. Ustawień związanych z asystentami nie da się w prosty sposób zapisać na stałe według własnych preferencji, więc kierowca musi do nich wracać. Są na to różne obejścia, ale nie zmienia to faktu, że obsługa powinna być wygodniejsza. Do tego dochodzi mały wyświetlacz za kierownicą, który wygląda jak osobny element i nie jest estetycznie zintegrowany z deską rozdzielczą. Sklep z aplikacjami w systemie multimedialnym także dopiero raczkuje, bo poza kilkoma pozycjami nie daje jeszcze poczucia szerokiego wyboru. Geely ma także swoją apkę na smartfony, ale niestety nie udało nam się jej połączyć z samochodem – najprawdopodobniej musi tę funkcję aktywować dealer.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ostateczny bilans po tygodniu testów jest jednak wyraźnie dodatni. Geely EX5 nie jest samochodem idealnym i nie brakuje mu kilku elementów, które w tej cenie powinny być lepiej rozwiązane, zwłaszcza w bazowej wersji Pro. Mimo to auto broni się napędem, przestronnością, jakością wnętrza, bardzo dobrym systemem kamer, udanym działaniem multimediów, przyjemnością z jazdy i zaskakująco rozsądnym zużyciem energii. EX5 może okazać się dla wielu kierowców bardzo ciekawą propozycją, szczególnie że podobno jest dostępny w bardzo atrakcyjnych warunkach finansowania. W internecie są informacje, że za wersję Max płacimy zaledwie kilkaset złotych miesięcznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Xiaomi 17 Ultra – czy faktycznie ma teraz najlepszy aparat?</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-xiaomi-17-ultra-czy-faktycznie-ma-teraz-najlepszy-aparat"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-xiaomi-17-ultra-czy-faktycznie-ma-teraz-najlepszy-aparat</id>
    <updated>2026-03-24T09:17:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17 Ultra to telefon, który nie pozostawia wątpliwości co do swoich ambicji – to flagowiec z prawdziwego zdarzenia, celujący w absolutny szczyt rynku. Najnowszy procesor Qualcomma, współpraca z Leicą przy projektowaniu aparatów, ogromny ekran OLED z matrycą HyperRGB, 6000 mAh bateria z szybkim ładowaniem i rozbudowany zestaw funkcji AI – wszystko to składa się na propozycję, która na papierze imponuje. W Polsce Xiaomi 17 Ultra kosztuje 6499 zł za wersję 16/512 GB lub 6999 zł za wariant 16/1024 GB. Osobno dostępny jest Photography Kit Pro za 899 zł. Obecnie topowe modele tyle właśnie kosztują. O ile najwyższą wydajność można mieć znacznie taniej, to w przypadku najlepszych aparatów nie ma drogi na skróty. Ale czy faktycznie są najlepsze i warte swojej ceny?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17 Ultra dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej (Black), białej (White) i zielonej (Starlit Green). Obudowa ma płaski tył wykonany z kompozytu wzmocnionego włóknem szklanym, który sprawia wrażenie podobne do szkła i jest przyjemny w dotyku, ale zbiera odciski palców. Rama jest aluminiowa. Wyświetlacz chroni Xiaomi Shield Glass 3.0 – poprzednia generacja tego szkła, stosowana w 15 Ultra, okazała się bardzo odporna na zarysowania, można więc mieć uzasadnione nadzieje co do wytrzymałości nowszej wersji. Wymiary telefonu to 162,9 × 77,6 × 8,29 mm, a waga to 219 gramów. Żaden fotograficzny flagowiec nie należy do małych i superporęcznych smartfonów, a Xiaomi nie jest tutaj wyjątkiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Norma uszczelnienia to IP68 – smartfon znosi zanurzenie do 6 metrów przez maksymalnie 30 minut. Czytnik linii papilarnych jest ultradźwiękowy, umieszczony pod ekranem i działa bez zastrzeżeń – szybko i pewnie. Głośniki stereo to konstrukcja hybrydowa: główny głośnik na dole, górny pełni też rolę słuchawki. Brzmienie jest pełne i ciepłe – to jeden z lepszych zestawów głośnikowych dostępnych obecnie w smartfonie, choć dolny głośnik gra nieco głośniej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do telefonu można osobno dokupić Xiaomi 17 Ultra Photography Kit Pro za 899 zł – dedykowany uchwyt fotograficzny z baterią 2000 mAh, który zmienia Xiaomi 17 Ultra w bardziej rozbudowane narzędzie fotograficzne. Po zamontowaniu uchwytu certyfikacja wodoszczelności spada do IP54.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony jakością etui oraz uchwytu – zestaw jest odczuwalnie lepszej jakości niż podobny komplet przeznaczony do vivo X300 Pro. Spełnia te same funkcje, ale jakość tworzywa jest wyższa, a klik przycisków oraz kółka regulacji są bardziej satysfakcjonujące. Dodatkowo projektanci pomyśleli o dedykowanym miejscu na kciuk, dając pewniejsze oparcie. Zabrakło jednak gwintu pozwalającego przykręcić telefon do statywu — ten element znalazł się w uchwycie do vivo, ale w Photography Kit Pro go nie ma.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17 Ultra ma 6,9-calowy panel LTPO OLED z matrycą HyperRGB i rozdzielczością 2608 × 1200 pikseli, co daje gęstość 416 ppi. Obraz jest ostry i szczegółowy, bez zauważalnych kompromisów. Częstotliwość odświeżania jest regulowana w zakresie 1–120 Hz przez mechanizm LTPO, który działa inteligentnie: przy bezczynności zwalnia do 1 Hz, a w systemie i aplikacjach przyspiesza do 120 Hz. System rozpoznaje też klatkaż odtwarzanego wideo i dopasowuje odświeżanie do 24, 30 lub 60 fps. Jasność szczytowa sięga 3500 nitów – to wynik wyraźnie wyższy niż u poprzednika. Ekran obsługuje HDR10+, Dolby Vision i HDR Vivid, a głębia kolorów wynosi 12 bitów. Ściemnianie odbywa się za pomocą DC-dimmingu z funkcją ochrony wzroku, a do tego panel ma certyfikaty TÜV Rheinland Low Blue Light, TÜV Rheinland Flicker Free i TÜV Rheinland Circadian Friendly. W ustawieniach dostępna jest funkcja Oryginalny kolor PRO oraz poprawione działanie w przypadku mokrego dotyku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem Xiaomi 17 Ultra jest Snapdragon 8 Elite Gen 5 – najnowszy procesor Qualcomma wykonany w procesie 3 nm. Testowany egzemplarz miał 16 GB RAM (LPDDR5X) i 512 GB pamięci wewnętrznej (UFS 4.1). W benchmarku Antutu telefon uzyskał 3 891 242 punktów – to wynik, który plasuje go na drugim miejscu. Nie jest to jednak najwyższy wynik AnTuTu dla tego procesora, jaki dotąd widzieliśmy. Snapdragon 8 Elite Gen 5 radzi sobie dobrze z długotrwałym obciążeniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pakiet łączności jest kompletny: 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0 z obsługą SBC, AAC, AptX, AptX HD, AptX Adaptive, LDAC, LHDC 5.0, LC3 i MIHC, NFC oraz emiter podczerwieni. System nawigacji obejmuje GPS L1+L5, Galileo E1+E5a, GLONASS, BeiDou, QZSS L1+L5 i NavIC L5. Zestaw czujników to: czujnik zbliżeniowy, czujnik światła otoczenia, akcelerometr, żyroskop, kompas elektroniczny, czujnik migotania, czujnik laserowej ostrości, barometr i czujnik Halla.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon działa na Androidzie 16 z nakładką Xiaomi HyperOS 3 (wersja 3.0.11.0.WPAEUXM). Xiaomi zapowiada 5 głównych aktualizacji systemu i 6 lat łatek bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W systemie dostępny jest rozbudowany pakiet funkcji HyperAI. Pisanie SI pozwala porządkować i ulepszać teksty w notatkach – streszczać je, rozbudowywać, poprawiać ton i sprawdzać pisownię. Dynamiczne tapety SI wykorzystują model AI do przekształcania statycznych zdjęć w animowane tapety; aktualnie obsługiwane są zdjęcia ludzi, zwierząt i kreskówek. Asystent narzędzi twórczych SI w Galerii oferuje szereg narzędzi do edycji zdjęć: Ultra HD (wyostrzanie i przywracanie szczegółów), Upiększanie SI (korekta kolorów i tonów), Rozszerzanie obrazu SI (inteligentne powiększanie kompozycji), Profesjonalne usuwanie SI (usuwanie przechodniów i obiektów z odtworzeniem tła), wycinanie obiektów i generowanie filmów SI z wielu zdjęć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rozpoznawanie mowy SI obsługuje transkrypcję w czasie rzeczywistym z automatycznym rozróżnieniem rozmówców, streszczeniem nagrań i zapisywaniem wyników do Notatek, a także tłumaczenie transkrypcji na różne języki. Tłumaczenie rozmowy SI umożliwia tłumaczenie twarzą w twarz z automatycznym rozpoznawaniem języka i odtwarzaniem tłumaczenia na głos – działa offline dla wybranych języków. Tłumacz symultaniczny SI jest dostępny podczas rozmów telefonicznych i spotkań z poziomu paska bocznego i przekłada mowę w czasie rzeczywistym. Napisy SI generują dwujęzyczne napisy w czasie rzeczywistym podczas wideorozmów i spotkań, z możliwością zapisania transkrypcji do notatek. Wyszukiwanie SI działa w języku naturalnym w aplikacjach systemowych: Galerii, Menedżerze plików, Dyktafonie, Notatkach i Wiadomościach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obecny jest też Google Gemini z trybem Gemini Live, nakładką Gemini i integracją z aplikacjami Xiaomi. System ma funkcję Super Island wzorowaną na Dynamic Island z iOS, wyświetlającą kontekstowe informacje o aktywnych procesach. Xiaomi HyperConnect pozwala na współdzielenie powiadomień i odbieranie połączeń na innych urządzeniach. Funkcja Xiaomi Offline Communication umożliwia wykonywanie połączeń głosowych w promieniu do 1,5 km bez dostępu do sieci komórkowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17 Ultra to fotosmartfon z prawdziwego zdarzenia, stworzony we współpracy z Leicą. Trzy aparaty tylne i jeden przedni oferują szeroki zakres ogniskowych, a zestaw uzupełnia TOF 3D do pomiaru głębi.&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1,67, 23 mm, matryca calowa (Light Fusion 1050L), dual pixel PDAF, OIS – aparat główny Leica&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,39–2,96, 75–100 mm, matryca 1/1,4 cala (Samsung ISOCELL HPE), wielokierunkowy PDAF, OIS, mechaniczny zoom optyczny 3,2–4,3× – aparat z teleobiektywem Leica&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,2, 14 mm, pole widzenia 115°, matryca 1/2,75 cala (Samsung ISOCELL JN5), dual pixel PDAF – aparat ultraszerokokątny Leica&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,2, 21 mm, pole widzenia 90°, matryca 1/2,87 cala (OmniVision OV50M), autofokus – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Aparat główny z calową matrycą należy do najlepszych na rynku. Zdjęcia są ostre i szczegółowe, balans bieli zazwyczaj adekwatny, a kolory żywe, ale nieprzesadzone. Zakres dynamiczny jest bardzo szeroki, choć w mocno kontrastowych scenach system ma lekką tendencję do spłaszczania obrazu i zbyt mocnego rozjaśniania. W nocy aparat główny radzi sobie na najwyższym poziomie. Na uwagę zasługuje też powiększenie 2× z matrycy głównej – wyniki są zaskakująco dobre zarówno w dzień, jak i po zmroku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teleobiektyw z zoomem optycznym 75–100 mm (3,2–4,3×) zastępuje dwa osobne aparaty z zeszłorocznego modelu. Jakość na obu krańcach zakresu optycznego jest wysoka. Powiększenie cyfrowe do 8,6× (czyli dwukrotnie cyfrowe dla teleobiektywu) daje użyteczne wyniki w dobrym świetle, choć nie dorównuje jakości optycznej. Minusem nowego rozwiązania jest minimalna odległość ostrzenia wynosząca 26–30 cm, podczas gdy krótszy teleobiektyw poprzednika ostrzył z zaledwie 9 cm. To jeden z kluczowych minusów. Zdjęcia makro są piętą achillesową Xiaomi 17 Ultra - powiększenia są znacznie mniejsze niż w vivo X300 Pro oraz Huawei Pura 80 Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat ultraszerokokątny o ogniskowej 14 mm i polu widzenia 115° wypada dobrze – zdjęcia są ostre i mają wiernie odwzorowane kolory. W nocy jest nieco słabszy niż w dzień, ale wciąż wystarczająco dobry.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przedni aparat 50 MP z autofokusem to wyraźny upgrade w porównaniu do poprzedniego modelu (32 MP bez AF) – szczególnie dobrze radzi sobie z detalem i zbliżeniami. W trudnych warunkach oświetleniowych – zarówno w mocnym słońcu, jak i przy słabym świetle w pomieszczeniach – zdjęcia nie są już tak przekonujące.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi nagrywa wideo w 8K przy 30 kl./s oraz 4K w 30, 60 i 120 kl./s. W trybie Log dostępne jest nagrywanie do 4K przy 120 kl./s. Zwolnione tempo sięga 1920 kl./s przy 1080p, a nagrywanie poklatkowe – do 4K przy 30 kl./s. Układ czterech mikrofonów obsługuje przestrzenny dźwięk. Podczas nagrywania można przełączać się między aparatami. Tryb Pro wideo oferuje ręczną kontrolę ekspozycji, nagrywanie w formacie Log z obsługą LUT, zebrą i focus peaking. Ostrość i obraz dzienny w wideo są dobre, ale nie spektakularne. Stabilizacja w przypadku teleobiektywu i przy najszerszym kącie widzenia jest bardzo dobra, natomiast na aparacie głównym nieco rozczarowuje – obraz jest bardziej niestabilny, niż można by oczekiwać od telefonu tej klasy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17 Ultra ma baterię o pojemności 6000 mAh. Ładowanie przewodowe odbywa się z mocą 90 W (HyperCharge), co pozwala naładować telefon do pełna w około 40 minut – po 30 minutach ładowania osiąga się około 70% pojemności. Ładowanie bezprzewodowe działa z mocą 50 W (wymaga ładowarki Xiaomi sprzedawanej oddzielnie). Telefon obsługuje również przewodowe ładowanie zwrotne do 22,5 W i bezprzewodowe ładowanie zwrotne do 10 W. W ustawieniach dostępne są opcje ograniczenia ładowania do 80% i inteligentnego ładowania dopasowanego do nawyków użytkownika. Czas pracy na baterii jest dobry, jeśli chodzi o codzienne użytkowanie, ale z niewyjaśnionych powodów podczas strumieniowania wideo z YouTube, czyli w naszym standardowym teście, telefon rozładował się niemal całkowicie po zaledwie 8 godzinach i 30 minutach. To jedna trzecia standardowego czasu strumieniowania wideo w innych smartfonach mających baterię o podobnej pojemności. Na razie nie znalazłem wyjaśnienia dla tego zjawiska.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17 Ultra to smartfon z kilkoma mocnymi atutami. Aparat główny z calową matrycą i teleobiektyw z ciągłym zoomem optycznym (choć w niewielkim zakresie) tworzą razem jeden z najlepszych zestawów fotograficznych dostępnych obecnie na rynku. Ekran OLED z matrycą HyperRGB, jasny, dobrze skalibrowany i z LTPO, nie budzi żadnych zastrzeżeń. Procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 zapewnia wydajność z górnej półki, a bateria 6000 mAh z ładowaniem 90 W to połączenie długiego działania i wygody. System HyperOS 3 na Androidzie 16 jest dojrzały i oferuje rozbudowane funkcje AI, działające także w języku polskim. Bardzo podoba mi się również jakość opcjonalnego zestawu Photography Kit Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z drugiej strony cena 6499 zł za podstawową wersję sytuuje Xiaomi 17 Ultra w bardzo wąskim segmencie rynku najdroższych flagowców, a to z kolei powoduje, że każdy drobiazg uwiera mocniej. Stabilizacja wideo w aparacie głównym wypada poniżej oczekiwań jak na ten poziom cenowy. Minimalna odległość ostrzenia teleobiektywu to downgrade w stosunku do poprzednika. W efekcie Xiaomi 17 Ultra ma zdjęcia makro znacznie bardziej ograniczone w porównaniu do najbliższej konkurencji. Topowy Snapdragon nie osiąga najwyższych możliwych wyników, które widzieliśmy w innych modelach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli ktoś szuka najlepszego aparatu w smartfonie i jest gotów za to zapłacić, Xiaomi 17 Ultra jest aktualnie jednym z najlepszych wyborów, choć ze względu na zdjęcia makro i opcjonalny telekonwerter osobiście wciąż wybrałbym vivo X300 Pro (a w przyszłości być może X300 Ultra). Samsung Galaxy S26 Ultra wygrywa oprogramowaniem i kosztuje podobnie, ale przegrywa pod względem zestawu aparatów i pojemności baterii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na koniec warto wspomnieć, że Xiaomi oferuje jeszcze droższą wersję Leica Leitzphone powered by Xiaomi, która kosztuje 8999 zł. Jest to taki sam telefon jak Xiaomi 17 Ultra, ale z innym wykończeniem obudowy, pierścieniem wokół wyspy aparatów umożliwiającym regulowanie parametrów aparatu oraz innym wyglądem nakładki systemowej z kilkoma dodatkowymi filtrami fotograficznymi opracowanymi przez Leicę. Choć wizualnie ta wersja podoba mi się najbardziej, to w mojej ocenie różnica w cenie jest nieuzasadniona.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;calowa matryca w aparacie głównym z doskonałą jakością zdjęć dziennych i nocnych&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;teleobiektyw z ciągłym zoomem optycznym 75–100 mm i matrycą 1/1,4 cala&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ekran OLED HyperRGB z LTPO, wysoką jasnością&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wysoka wydajność procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bateria 6000 mAh (choć z nie tak długim czasem działania jak można by oczekiwać)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szybkie ładowanie 90 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;głośniki o przyjemnym, pełnym brzmieniu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;IP68, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych działający bez zarzutów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Android 16 z 5 latami aktualizacji systemu i 6 latami łatek bezpieczeństwa&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bogaty zestaw funkcji AI w systemie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;wysoka cena – 6499 zł za wersję 16/512 GB&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;stabilizacja wideo aparatu głównego poniżej oczekiwań&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;teleobiektyw ostrzy dopiero od 30 cm (poprzednik od 9 cm)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;z tego względu dużo mniejsze możliwości makrofotografii&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;tylna obudowa z kompozytu zbiera odciski palców&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Infinix NOTE Edge – jest poprawny, ale konkurencja jest mocniejsza</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-infinix-note-edge-jest-poprawny-ale-konkurencja-jest-mocniejsza"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-infinix-note-edge-jest-poprawny-ale-konkurencja-jest-mocniejsza</id>
    <updated>2026-03-20T14:37:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po dłuższej przerwie Infinix ponownie stał się aktywny na polskim rynku, wprowadzając do sprzedaży najnowszy model Infinix NOTE Edge, który stara się wyróżnić kilkoma niespotykanymi rozwiązaniami. Producent postawił przede wszystkim na innowacyjną, samonaprawiającą się baterię o pojemności aż 6150 mAh, którą udało się zamknąć w obudowie o grubości zaledwie 7,2 mm. To także pierwszy smartfon tej marki wyposażony w procesor Dimensity 7100 5G, opracowany we współpracy z MediaTekiem. Całość uzupełnia zakrzywiony wyświetlacz 3D o wysokiej rozdzielczości 1,5K oraz wbudowane w system narzędzia sztucznej inteligencji. Sprawdziliśmy, co w praktyce ma do zaoferowania Infinix kosztujący 1399 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Infinix jest wyposażony w zakrzywiony ekran, co jest zabiegiem coraz rzadziej stosowanym przez producentów, jednak wciąż znajdującym swoich zwolenników. Obudowa ma wymiary 163,1 x 77,4 x 7,2 mm i waży 185 g. Konstrukcja opiera się głównie na tworzywach sztucznych – zarówno ramka, jak i plecki są plastikowe, choć zachowują dobrą sztywność. Ekran chroni szkło Corning Gorilla Glass 7i, a urządzenie spełnia normę IP65, co oznacza całkowitą odporność na pył i ochronę przed ochlapaniem wodą. Infinix NOTE Edge jest dostępny w kolorach czarnym (Shadow Black), szarym (Lunar Titanium), niebieskim (Stellar Blue) oraz zielonym (Silk Green), który wyróżnia się fakturą przypominającą materiał. Z tyłu obudowy umieszczono wielokolorowy pierścień powiadomień Active Halo, a na prawej krawędzi znajdziemy konfigurowalny przycisk One-Tap, wywołujący domyślnie asystenta AI.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za bezpieczeństwo odpowiada zintegrowany z ekranem optyczny czytnik linii papilarnych, który działa z przeciętną szybkością, ale powtarzalnie. Odtwarzaniem dźwięku zajmują się symetryczne głośniki stereo strojone przez markę JBL. Grają one donośnie i czysto, oferując zrównoważone brzmienie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Infinix NOTE Edge otrzymał panel AMOLED o przekątnej 6,78 cala, rozdzielczości 1,5K (1208 × 2644 pikseli) i odświeżaniu 120 Hz. Szczytowa jasność zadeklarowana przez producenta wynosi 4500 nitów, a w trybie automatycznym ekran pozostaje czytelny w jasnym świetle słonecznym. Oprogramowanie systemu ma jednak tendencję do agresywnego zarządzania częstotliwością odświeżania – w trybie adaptacyjnym często blokuje się ona na wartości 90 Hz, co sprawia, że interfejs nie zawsze działa z maksymalną płynnością. Zabrakło tu również obsługi standardu HDR dla materiałów wideo, co dla części użytkowników może być odczuwalnym brakiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyświetlacz wykorzystuje przyciemnianie PWM o wysokiej częstotliwości, co ogranicza migotanie obrazu i zmniejsza zmęczenie oczu przy niskich poziomach jasności. Warto odnotować dość wąskie i symetryczne ramki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon napędza ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 7100 5G, wykonany w 6-nanometrowym procesie technologicznym. Współpracuje on z 8 GB pamięci RAM oraz 256 GB pamięci wewnętrznej. W teście AnTuTu telefon uzyskuje 799 905 punktów, co plasuje go na 97. miejscu w rankingu. W porównaniu do modeli takich jak POCO X8 Pro, które w podobnej cenie oferują ponad 2 miliony punktów, Infinix nie jest urządzeniem dla wymagających graczy. Warto jednak odnotować, że pod obciążeniem telefon nie przegrzewa się i praktycznie nie występuje w nim zjawisko throttlingu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Infinix obsługuje łączność 5G, Wi-Fi 5, Bluetooth 5.4, NFC oraz port podczerwieni do sterowania sprzętem domowym. Jako pierwszy model tej marki wspiera również technologię eSIM. Wbudowane czujniki to akcelerometr, żyroskop, kompas i czujnik zbliżeniowy, a lokalizacja opiera się na standardowych systemach GPS, GALILEO, GLONASS i QZSS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Całość działa pod kontrolą systemu Android 16 z nakładką XOS 16. Producent zapewnia 3 lata aktualizacji systemu operacyjnego i 5 lat poprawek zabezpieczeń. Oprogramowanie zostało wzbogacone o pakiet narzędzi sztucznej inteligencji Infinix AI, działających bez dodatkowych subskrypcji. Użytkownik ma do dyspozycji asystenta głosowego Folax, który potrafi reagować na kontekst ekranu, funkcję AI Writing do korekty tekstu, Smart Translate do tłumaczenia ekranowego oraz inteligentne generowanie notatek i streszczeń nagrań. W przypadku tekstu na ekranie narzędzia AI działają w języku polskim i można je wywołać w każdym polu tekstowym. Niestety transkrypcja nagrań z dyktafonu nie obsługuje języka polskiego, co jest dużym minusem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moduł fotograficzny jest dość skromny, ponieważ z tyłu znajduje się tylko jeden użyteczny aparat. Brakuje obiektywu ultraszerokokątnego i teleobiektywu, co wyraźnie ogranicza elastyczność w porównaniu z wieloma konkurentami z tej półki cenowej, w tym ze wspomnianym wcześniej POCO X8 Pro. Zestaw prezentuje się następująco:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– 50 MP, f/1.7, 25 mm, PDAF – aparat główny&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– 13 MP, f/2.2, 24 mm – aparat przedni do selfie&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pojedynczy, główny aparat dobrze radzi sobie w praktyce i pozwala na wykonanie szczegółowych zdjęć w ciągu dnia z naturalnie odwzorowanymi kolorami. Algorytmy RAW Infinix AI radzą sobie również w trudniejszych warunkach oświetleniowych, zapewniając odpowiednią ekspozycję i zachowując detale w cieniach. Bardzo dobre wrażenie sprawia aparat do selfie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Możliwości wideo są podstawowe. Smartfon nagrywa filmy w rozdzielczości 1440p przy 30 klatkach na sekundę lub 1080p przy 60 klatkach. Uruchomienie elektronicznej stabilizacji obrazu zawęża kadr i ogranicza jakość do 1080p. To zdecydowanie poniżej dzisiejszych standardów. Praktycznie każdy konkurent nagrywa wideo 4K głównym aparatem, a POCO X8 Pro oferuje nawet 4K/60p.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent wyposażył telefon w duży akumulator o pojemności 6150 mAh. Wyróżnikiem jest tu technologia samonaprawiania się ogniwa poprzez dynamiczną rekrystalizację. Dzięki temu bateria ma zachować ponad 80% pierwotnej pojemności nawet po 2000 cykli ładowania, co przekłada się na około sześć lat standardowego użytkowania. Zapewnienia producenta brzmią nieźle, ale nie możemy ich zweryfikować w praktyce i zalecamy zachować trochę sceptycyzmu. Smartfon obsługuje ładowanie przewodowe All-Round FastCharge z mocą 45 W, które uzupełnia energię do 50% w 26 minut, a do pełna w około godzinę. Zabrakło natomiast ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bateria pozwala na swobodne przetrwanie dnia bez ładowarki. Według zapewnień producenta pozwala to na 20 godzin ciągłego odtwarzania wideo, co znalazło potwierdzenie w naszym teście strumieniowania wideo z YouTube. W praktyce przy pojemności 6150 mAh można było spodziewać się nieco wyższych wyników. Smartfony z baterią 5000 mAh nierzadko przekraczają 24h, a ponad 6000 mAh powinno zbliżyć wynik do 28–30 h. Przyczyną przeciętnego czasu działania może być procesor wykonany w 6-nanometrowym procesie technologicznym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dodatkowo telefon wspiera Bypass Charging, dostarczając prąd bezpośrednio do podzespołów z pominięciem baterii, co zapobiega przegrzewaniu podczas korzystania z urządzenia na kablu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Infinix NOTE Edge to smartfon o ciekawej stylistyce, który zwraca uwagę smukłością swojej obudowy. Jego największymi zaletami są akumulator o pojemności 6150 mAh, jasny wyświetlacz AMOLED z przyzwoitymi głośnikami stereo oraz brak efektu throttlingu procesora Dimensity 7100 5G. Do pozytywów należy doliczyć przydatne narzędzia AI zintegrowane z systemem, z wyłączeniem transkrypcji dyktafonu, która nie działa w języku polskim.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z drugiej strony smartfon ma zauważalne braki. Wydajność procesora znacząco ustępuje konkurencji w tej cenie, pojedynczy aparat z tyłu to już rzadkość, a odświeżanie ekranu i możliwości nagrywania wideo wiążą się z istotnymi kompromisami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Infinix NOTE Edge niekoniecznie jest złym smartfonem - spełnia swoje zadanie wystarczająco dobrze, aby z niego korzystać. Kiedy jednak pojawia się pytanie, dlaczego ktoś miałby wybrać Infinixa, zamiast kosztującego dokładnie tyle samo POCO X8 Pro, który ma ponad dwukrotnie wydajniejszy procesor, dłużej działa na baterii, ma aparat szerokokątny, nagrywa wideo 4K/60p, ma nowsze Wi-Fi 6 i Bluetooth 6.0, a do tego jeszcze w dyktafonie transkrypcja działa w języku polskim, to nie znajduję na nie odpowiedzi. POCO jest po prostu lepszym wyborem w dokładnie tej samej cenie.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test robota Dyson Spot+Scrub AI – jest bardzo, bardzo oryginalny</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-robota-dyson-spot-plus-scrub-ai-jest-bardzo-bardzo-oryginalny"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-robota-dyson-spot-plus-scrub-ai-jest-bardzo-bardzo-oryginalny</id>
    <updated>2026-03-20T12:46:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dyson Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; to jeden z najbardziej nietypowych robotów premium na rynku. Ten kultowy w Polsce producent nie próbuje kopiować konkurentów, tylko stawia na swój własny design, bezworkową stację, znacznie prostszą aplikację i bardzo dużego robota. Ten sprzęt został zaprojektowany przede wszystkim jako zaawansowany robot do twardych podłóg i trudniejszych zabrudzeń, a nie jako mistrz odkurzania długich dywanów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dyson Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; wchodzi do segmentu, w którym konkurencja jest dziś wyjątkowo mocna i wyścig technologiczny nabiera ogromnego tempa. Najlepsze roboty sprzątające nie są już tylko automatycznymi odkurzaczami z funkcją przecierania podłogi. To złożone systemy czyszczące, które jednocześnie mapują dom, rozpoznają przeszkody, dobierają tryb pracy do rodzaju zabrudzeń, piorą elementy mopujące, suszą je, dozują detergent i coraz częściej próbują samodzielnie decydować, jak dokładnie mają posprzątać konkretną strefę. Mój &lt;strong&gt;Roborock &lt;/strong&gt;potrafi nawet sam sprzątać rozrzucone kapcie i skarpetki. W takim otoczeniu konkurencyjnym sam napis &lt;strong&gt;Dyson &lt;/strong&gt;na obudowie może już nie wystarczać, choć bez wątpienia marka &lt;strong&gt;Dyson &lt;/strong&gt;jest uwielbiana przez Polaków. W robotach trzeba dać użytkownikowi jednak jakąś realną przewagę nad bardzo dopracowaną i mocną konkurencją.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; jest właśnie próbą zbudowania takiej przewagi, ale nie przez kopiowanie klasycznej recepty &lt;strong&gt;Dreame &lt;/strong&gt;czy &lt;strong&gt;Roborock&lt;/strong&gt;. &lt;strong&gt;Dyson&lt;/strong&gt; postawił w nim na wałek mopujący, który przez cały czas pracy jest myty świeżą wodą. Tym chce przekonać, że lepiej od wielu konkurentów radzi sobie z doczyszczaniem twardych podłóg. To sprzęt o bardzo mocnych, wręcz wyróżniających cechach, ale też z kilkoma kompromisami, które w tej półce cenowej trudno przemilczeć. Największą siłą jest mopowanie i bardzo rozbudowane samooczyszczenie. Największe znaki zapytania pojawiają się przy pracy na trudniejszych dywanach, poziomie hałasu oraz w aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To konstrukcja dla użytkownika, który oczekuje przede wszystkim bardzo dobrego mycia podłóg twardych i wysokiej higieny eksploatacji. Jeżeli natomiast ktoś szuka najbardziej kompletnego pakietu funkcji, najbardziej rozbudowanej aplikacji i absolutnie najmocniejszego zestawu możliwości w każdej kategorii, to w tej klasie cenowej nadal musi patrzeć również na najnowsze topowe modele &lt;strong&gt;Dreame &lt;/strong&gt;i &lt;strong&gt;Roborock&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Cena&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cena &lt;strong&gt;Dysona Spot+Scrub AI &lt;/strong&gt;wynosi 4999 zł, więc mówimy o urządzeniu z najwyższej półki. To poziom, na którym klient nie kupuje już tylko sprawnego robota, ale pełnoprawny system sprzątający, który powinien być dopracowany sprzętowo, programowo i eksploatacyjnie. W praktyce jest to też pułap, na którym porównanie z konkurencją staje się wyjątkowo wymagające, bo za podobne pieniądze lub niewiele więcej można kupić modele oferujące jeszcze bogatsze stacje dokujące, bardziej rozbudowane oprogramowanie, aktywne systemy podnoszenia podwozia czy bardziej wszechstronną pracę na dywanach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Porównanie z aktualnymi flagowcami &lt;strong&gt;Dreame &lt;/strong&gt;i &lt;strong&gt;Roborock&lt;/strong&gt; wypada jeszcze ciekawiej. W tej klasie cenowej naturalnymi punktami odniesienia są dziś konstrukcje pokroju &lt;strong&gt;Dreame &lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;X60 Max Ultra Complete&lt;/strong&gt;, sporo tańszy &lt;strong&gt;Dreame Aqua10 Ultra Roller&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;Dreame Matrix 10 Ultra&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;Roborock Saros 20&lt;/strong&gt; czy &lt;strong&gt;Roborock Saros Z70&lt;/strong&gt;. Każdy z tych modeli idzie w trochę innym kierunku, ale wspólny mianownik jest prosty. Konkurenci bardzo mocno inwestują w smuklejsze obudowy, bardziej rozbudowane aplikacje, skuteczniejsze pokonywanie przeszkód terenowych, aktywne podnoszenie elementów robota oraz jeszcze bogatszą logikę automatyzacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dyson&lt;/strong&gt; broni się inaczej. Nie stawia na listę rekordów i marketingowych liczb, tylko na konkretny sposób sprzątania. Wałek, który czyści się przy każdym obrocie, realnie odróżnia ten model od wielu konstrukcji z padami. Bezworkowa stacja jest wygodna i ogranicza koszty eksploatacyjne. Problem w tym, że za 4999 zł klient ma pełne prawo oczekiwać także bardziej rozbudowanego oprogramowania, równie mocnego odkurzania na dywanach i jeszcze pełniejszej kompletności całego pakietu. Z tego powodu cenę &lt;strong&gt;Dysona &lt;/strong&gt;da się obronić, ale tylko wtedy, gdy priorytetem użytkownika jest przede wszystkim mopowanie i higiena pracy, a nie absolutna przewaga w każdej kategorii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wygląd zewnętrzny, design, zastosowane materiały, zestaw sprzedażowy&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dyson Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; nie jest w ogóle podobny do większości robotów sprzątających dostępnych na rynku, a to w tej kategorii coraz rzadsze. Mamy charakterystyczny dla marki język wzorniczy, czyli mocno techniczny styl, transparentny pojemnik na kurz, wyraźne akcenty kolorystyczne i stację, która nie wygląda jak zwykły prostokątny klocek. Sama forma jest bardzo efektowna i od razu pokazuje, że &lt;strong&gt;Dyson&lt;/strong&gt; chce się odróżniać wizualnie tak samo mocno, jak odróżnia się koncepcyjnie. Ten design trzeba pokochać, bo jest nad wyraz specyficzny i do niektórych wnętrz może nie do końca pasować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Plastiki są dobrze spasowane, elementy ruchome nie sprawiają wrażenia delikatnych, a całość wygląda solidnie. Pojemniki na czystą i brudną wodę są wygodne w wyjmowaniu i ponownym osadzaniu. Zastrzeżenie można mieć do pojemnika na kurz (w stacji dokującej nie ma worka). Gdy w środku pojemnika jest czysto, to wygląda on bardzo nowocześnie i „designersko”, ale gdy zbierze się w nim kurz, to jego obserwowanie przez szybę nie sprawia większej przyjemności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sam robot jest ogromny. Jego wysokość wynosi około 11 cm, co dziś trzeba traktować jako realne ograniczenie. W praktyce oznacza to, że nie wjedzie pod część niskich sof, łóżek i komód, pod które topowe, smuklejsze modele konkurencji potrafią się jeszcze przecisnąć. Stacja również nie należy do małych – jest większa od tych stosowanych przez konkurencję. Jest dopracowana i funkcjonalna, ale trzeba wygospodarować dla niej sensowne miejsce, bo nie jest to sprzęt, który łatwo schować w ciasnym kącie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw sprzedażowy jest poprawny, ale jak na tę półkę cenową pozostawia niedosyt. Producent w pudełku nie dodał żadnych zapasowych elementów i detergentu, który jest potrzebny do korzystania z odkurzacza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje moc ssania do 18 000 Pa, czas pracy do 200 minut i ładowanie w około 3 godziny. Robot korzysta z nawigacji opartej na dToF LiDAR, kamerze HD oraz zestawie licznych czujników wspieranych przez algorytmy AI. W praktyce ten zestaw rzeczywiście przekłada się na bardzo dobre mapowanie mieszkania i bardzo skuteczne omijanie drobnych przeszkód.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wymiary robota to mniej więcej 37 x 37,3 cm przy wysokości około 11 cm. Ważnym elementem konstrukcji jest wałek mopujący z systemem stałego nawadniania, który w trakcie pracy jest nieustannie oczyszczany. Wałek może wysuwać się przy krawędziach na około 4 cm, a przy wjeździe na dywan unosi się o 10 mm. To ważne, bo już sama specyfikacja pokazuje, że &lt;strong&gt;Dyson&lt;/strong&gt; projektował ten model przede wszystkim z myślą o podłogach twardych i o unikaniu wtórnego rozmazywania brudu. Wysuwanie wałka na boki to jedna z większych zalet tego modelu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stacja dokująca jest bezworkowa i cyklonowa. To jest rozwiązanie, które może spodobać się sporej części klientów – tego nie mają też konkurenci. Zbiornik na kurz ma według producenta wystarczać nawet na około 100 dni, choć w praktyce warto traktować tę deklarację z dystansem i opróżniać pojemnik częściej, zwłaszcza przy intensywnym użytkowaniu. Zbiorniki na wodę czystą i brudną mają po około 2 litry. Stacja myje wałek ciepłą wodą o temperaturze około 60 stopni i suszy go ciepłym powietrzem o temperaturze około 45 stopni. Z punktu widzenia higieny to jeden z najmocniejszych punktów całego urządzenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Oferowane funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej charakterystyczną funkcją &lt;strong&gt;Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; jest wykrywanie zabrudzeń z pomocą kamery, zielonego podświetlenia i algorytmów analizujących to, co znajduje się przed robotem. W praktyce działa to tak, że urządzenie nie tylko dostrzega kurz czy plamę, ale potrafi także dobrać sposób reakcji. Jeżeli widzi bardziej uporczywe zabrudzenie, potrafi wrócić do danego miejsca, doczyścić je ponownie, a nawet w razie potrzeby wrócić do stacji, przepłukać wałek i dopiero wtedy wznowić mycie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Druga rzecz to sam system mopowania. Wałek jest stale zasilany świeżą wodą i oczyszczany przy każdym obrocie. Dzięki temu &lt;strong&gt;Dyson &lt;/strong&gt;próbuje uniknąć zjawiska, które w klasycznych systemach z padami pojawia się bardzo często, czyli rozmazywania brudu po podłodze. Podczas jazdy przy krawędziach wałek wysuwa się na bok, co realnie poprawia domywanie przy ścianach i wzdłuż listew. Gdy robot wykryje dywan, mokry wałek automatycznie się unosi, ale konkurenci ze zwykłymi obrotowymi mopami potrafią już zostawiać mopy w bazie i też bardziej unosić podwozie, co jest przydatne przy wjeździe na wysokie dywany.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo dobrze wypada system omijania przeszkód. W codziennym użytkowaniu &lt;strong&gt;Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; naprawdę ostrożnie obchodzi się z kablami, skarpetami, zabawkami czy innymi małymi obiektami. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja &lt;strong&gt;MyDyson &lt;/strong&gt;jest bardzo prosta, czytelna i zaskakująco łatwa do opanowania. Można tu tworzyć i edytować mapy, łączyć oraz dzielić pomieszczenia, ustawiać harmonogramy, wybierać tryby sprzątania, sterować ilością wody, aktywować mycie gorącą wodą, ustawiać pracę z detergentem, zarządzać częstotliwością samoczyszczenia wałka w trakcie sprzątania, ręcznie uruchamiać funkcje stacji, sprawdzać stopień zużycia materiałów eksploatacyjnych oraz kontrolować głosowe komunikaty robota. Jest także integracja z Amazon Alexa i Google Home oraz możliwość aktualizacji oprogramowania. Brzmi dobrze, ale trzeba dodać ważne zastrzeżenie. Ta aplikacja jest przejrzysta właśnie dlatego, że jest dość podstawowa. Nie ma tu poczucia tak rozbudowanej automatyki, scenariuszy i szczegółowej personalizacji, jaką oferują najlepsi konkurenci. Do codziennego używania wystarcza, lecz w segmencie premium pozostawia niedosyt. Ta apka może się natomiast spodobać użytkownikom, którzy nie są „technologiczni” i skomplikowane platformy &lt;strong&gt;Dreame &lt;/strong&gt;i &lt;strong&gt;Roborock &lt;/strong&gt;mogą ich przerażać ilością dostępnych ustawień. Aplikacja jest dostępna po polsku, ale komunikaty głosowe robota nie mają polskiej wersji językowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość sprzątania i mopowania&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na twardych podłogach wałek robi świetną robotę. Nie tylko zbiera świeże zabrudzenia, ale też skutecznie domywa ślady, z którymi tradycyjne pady radzą sobie dużo gorzej. Największa zaleta tkwi w tym, że wałek przez cały czas pracy ma kontakt ze świeżą wodą i nie pracuje jak klasyczna mokra szmatka, która po chwili zaczyna tylko przesuwać brud z miejsca na miejsce. W codziennym sprzątaniu widać to bardzo wyraźnie. Podłoga po zakończeniu pracy wygląda po prostu czyściej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dobrze działa również logika ponownego czyszczenia zabrudzonego miejsca. Gdy robot widzi trudniejszą plamę, potrafi wrócić, zwiększyć intensywność pracy i potraktować strefę bardziej punktowo. To nie jest funkcja idealna w stu procentach, bo czasem algorytm bywa zbyt ostrożny albo zbyt zachowawczy, ale ogólna koncepcja jest bardzo dobra. W połączeniu z myciem wałka w stacji i późniejszym suszeniem daje to poczucie, że &lt;strong&gt;Dyson&lt;/strong&gt; bardziej dba o końcowy efekt, a nie tylko chce raz przejechać i mieć cały proces „zaliczony”.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy krawędziach i wokół nóg mebli &lt;strong&gt;Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; również wypada dobrze. Wysuwany wałek realnie pomaga lepiej dojechać do listew i nie zostawia tak szerokiego martwego pasa jak wiele klasycznych konstrukcji. Nadal nie jest to robot idealny w narożnikach. Małe szczotki boczne i geometria obudowy powodują, że w samych rogach oraz w szczelinach nie jest to absolutny lider segmentu. Jeżeli ktoś oczekuje perfekcyjnego wyczyszczenia każdego kąta bez żadnej poprawki, to może się rozczarować. &lt;strong&gt;Dyson &lt;/strong&gt;nadrabia jednak jakością samego mycia otwartej powierzchni i tym, jak dobrze kontroluje czystość wałka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z odkurzaniem sprawa jest bardziej złożona. Robot zbiera codzienny kurz, okruchy i sierść sprawnie, lecz w bardziej wymagających testach drobin w szczelinach i fugach nie daje tak mocnego efektu, jakiego spodziewałbym się po urządzeniu tej klasy. Być może wynika to z mniejszej mocy ssania niż u flagowej konkurencji. Na cieńszych i mniej wymagających wykładzinach robot potrafi wypaść dobrze. Pomaga mu automatyczne zwiększanie mocy ssania oraz uniesienie wałka mopującego. Problem zaczyna się na grubszym, wyższym runie. Zdarza mu się radzić przeciętnie, a nawet mieć kłopoty z samą mobilnością, zahaczaniem o krawędzie czy podwijaniem dywanu. To jasno pokazuje, że nie jest to model stworzony z myślą o trudnych dywanach. Pamiętajmy jednak, że coraz więcej klientów w ogóle nie ma w domach dywanów i dla nich te problemy &lt;strong&gt;Dysona &lt;/strong&gt;nie będą miały żadnego znaczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennej eksploatacji trzeba też wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze, robot bywa rekordowo głośny. Dotyczy to głównie części operacji wykonywanych w stacji. Po drugie, zdarza mu się (na szczęście rzadko) uderzać w większe meble. Drobne przeszkody rozpoznaje świetnie, ale przy dużych elementach wyposażenia potrafi być mniej delikatny od konkurentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dyson &lt;/strong&gt;jest rewelacyjny w mopowaniu i w higienie pracy, bardzo dobry w omijaniu przeszkód, ale już nie tak jednoznacznie wybitny w klasycznym odkurzaniu, pracy w narożnikach i na grubych dywanach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety Dyson Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo skuteczne mopowanie twardych podłóg dzięki stale czyszczonemu wałkowi&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Realnie wysoka higiena pracy całego systemu i bardzo dobre samoczyszczenie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bezworkowa, cyklonowa stacja obniżająca koszty eksploatacyjne&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Świetne omijanie kabli, skarpet, zabawek i innych drobnych przeszkód&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wysuwany wałek poprawiający mycie przy krawędziach i listwach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Automatyczne unoszenie wałka na dywanach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Czytelna aplikacja z najważniejszymi funkcjami&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wysoka jakość wykonania i bardzo charakterystyczny design&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wygodna obsługa zbiorników, materiałów eksploatacyjnych i stacji&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady Dyson Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Wysoka cena na tle zakresu funkcji i możliwości aplikacji&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Aplikacja przejrzysta, ale wyraźnie mniej rozbudowana niż u najlepszych konkurentów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Nierówna forma w klasycznym odkurzaniu, zwłaszcza w trudniejszych szczelinach i na dywanach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Problemy na wysokich dywanach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo duża wysokość robota utrudniająca wjazd pod część mebli&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo głośna praca stacji&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Zdarza mu się uderzać w większe meble&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Skromny zestaw sprzedażowy jak na segment premium&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo jest ten odkurzacz&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dyson Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; to jeden z najciekawszych robotów sprzątających ostatnich miesięcy, bo nie próbuje być kopią aktualnych liderów rynku. Oferuje nam mocne, higieniczne mopowanie, bezworkową stację dokującą i świetne omijanie drobnych przeszkód.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednocześnie nie jest to robot bez wad. Wysoka cena wymusza ostrzejsze kryteria oceny, a wtedy należy wymienić ograniczenia aplikacji, gabaryty, głośną pracę stacji dokującej, mniej pewne zachowanie na grubych dywanach oraz to, że samo odkurzanie nie robi aż takiego wrażenia, jak można by oczekiwać po urządzeniu z logo &lt;strong&gt;Dyson&lt;/strong&gt;. To model, który potrafi zachwycić w konkretnych scenariuszach, ale nie wygrywa w każdej konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dysona &lt;/strong&gt;można polecić przede wszystkim osobom, które chcą naprawdę dobrego mycia bez rozmazywania brudu, wysoko cenią higienę całego systemu i mają w domu sporo drobnych przeszkód, z którymi robot musi sobie radzić samodzielnie. To także dobry wybór dla użytkowników zmęczonych workami w stacji oraz dla tych, którzy wolą prostszą, bardziej przejrzystą aplikację od rozbudowanych, ale bardziej skomplikowanych systemów sterowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mniej przekonany będę w przypadku osób mających dużo grubych dywanów, bardzo niskie meble albo oczekujących najbardziej rozbudowanego pakietu funkcji premium w każdej kategorii. W takim układzie topowe &lt;strong&gt;Dreame&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;Roborock &lt;/strong&gt;nadal pozostaną lepszym wyborem. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Dyson Spot+Scrub AI&lt;/strong&gt; nie jest królem uniwersalności i nie jest najbardziej kompletną maszyną w klasie premium, ale należą mu się brawa przede wszystkim za to, że jest oryginalny i wyróżnia się z tłumu innych urządzeń tego typu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Nothing Phone (4a) Pro - nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/nothing-phone-4a-pro-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/nothing-phone-4a-pro-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-03-19T14:00:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W tym roku średnia półka przejmuje rolę najbardziej ambitnego modelu Nothing. Nothing w zeszłym roku pokazał drogiego flagowca Phone (3), ale trudno uznać, by ten model stał się rynkowym przebojem – był krytykowany głównie za swoją wygórowaną cenę. Wszystko wskazuje więc na to, że w tym roku to nie klasyczny flagowiec będzie najmocniej budował wizerunek marki, lecz bardziej dopracowany przedstawiciel średniej półki. To właśnie wersja Pro ma pełnić rolę najbardziej efektownego i najbardziej kompletnego smartfonu w nowej rodzinie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przypadku zestawienia aparatów różnice między tymi modelami są kosmetyczne. Nothing Phone (4a) oferuje system trzech aparatów z 50-megapikselowym modułem zoom, 50-megapikselowym aparatem głównym z OIS, aparatem ultraszerokokątnym oraz 32-megapikselowym aparatem przednim.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Nothing Phone (4a) Pro producent zastosował 50-megapikselowy aparat peryskopowy, 50-megapikselowy aparat główny z OIS i nieco większym sensorem 1/1,56 cala. Producent podkreśla, że zdjęcia mają o 10 procent mniej szumów w słabym świetle, o 20 procent szybszy autofocus dzięki technologii Sony oraz znacznie szybsze przetwarzanie obrazu. Jest też oczywiście ultraszeroki kąt jako trzeci aparat (dla mnie jak zwykle najmniej przydatny). Pro jest fotograficznie ambitniejszy, ale testowany przez nas 4a robi naprawdę świetne zdjęcia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba smartfony mają korzystać z tego samego zaplecza programowego wokół fotografii. W obu przypadkach pojawia się TrueLens Engine 4, Ultra XDR photo, nagrywanie 4K Ultra XDR, gotowe presety aparatu i AI Eraser.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Phone (4a) ma tradycyjny “nothingowy” tył i spełnia normę IP64. Nothing Phone (4a) Pro przechodzi na metalową konstrukcję unibody, jest najsmuklejszym smartfonem Nothing, ma 7,9 mm grubości i jest bardziej odporny na zginanie, ale nadal oferuje tylko IP65. Zwykły 4a pozostaje wierny rozpoznawalnemu stylowi marki, a 4a Pro dodaje do tego bardziej premium wykończenie i jeszcze solidniejsze wykonanie. Mi subiektywnie bardziej podoba się model tańszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z tyłu w Nothing Phone (4a) producent zamontował niewielkiGlyph Bar z 63 mini-LED-ami z podstawowymi powiadomieniami Essential Notifications i wskaźnikiem postępu Glyph. W Nothing Phone (4a) Pro pojawia się już znany z flagowca Glyph Matrix. Tym razem ma 137 diod mini-LED, powierzchnię większą o 57 procent i jasność wyższą o 100 procent niż w Phone (3). Do tego dochodzą bardziej rozbudowane powiadomienia, wskaźnik postępu Glyph Matrix oraz funkcja Always-on Glyph Toys. W modelu Pro ten element ma być nie tylko bardziej efektowny wizualnie, ale również bardziej użyteczny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Różnice w ekranach także sugerują wyraźny podział ról. Nothing Phone (4a) otrzymał 6,78-calowy elastyczny panel AMOLED z symetrycznymi ramkami 2,35 mm, odświeżaniem 120 Hz, szkłem Gorilla Glass 7i, szczytową jasnością 4500 nitów i dotykiem do 2500 Hz. Wersja Pro ma ekran 6,83 cala, jeszcze węższe ramki 1,85 mm, odświeżanie 144 Hz, jasność do 5000 nitów i częstotliwość PWM 2160 Hz. Sama różnica przekątnej jest niewielka, ale już cieńsze ramki, wyższe odświeżanie i mocniejsza specyfikacja panelu sprawiają, że front modelu Pro wygląda nowocześniej i bardziej „flagowo”.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Phone (4a) korzysta z układu Snapdragon 7s Gen 4 z taktowaniem do 2,7 GHz, GPU Adreno 810, pamięci LPDDR4X i nośników UFS 3.1. Nothing Phone (4a) Pro dostał Snapdragona 7 Gen 4 do 2,8 GHz, pamięć LPDDR5X i także UFS 3.1. Producent deklaruje przy tym nawet 100 procent szybszy odczyt i zapis RAM, o 30 procent lepszą efektywność energetyczną pamięci, szybsze uruchamianie aplikacji i płynniejszy multitasking. W AnTuTu nasz 4a otrzymał ponad 988 tys. punktów, a model Pro prawie 1,42 mln punktów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W akumulatorze i ładowaniu oba telefony są bardzo blisko siebie. Każdy z nich ma baterię 5000 mAh i szybkie ładowanie 50 W. Producent podaje, że pół godziny ładowania wystarcza na energię na cały dzień. To dobra wiadomość dla podstawowego 4a, bo w tym obszarze nie został sztucznie osłabiony względem wersji Pro. Użytkownik nie musi więc dopłacać do droższego modelu tylko po to, by dostać sensowny czas pracy i szybkie uzupełnianie energii. Niestety w Pro także nie dostajemy ładowania indukcyjnego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po stronie oprogramowania oba modele są niemal identyczne. Korzystają z Nothing OS w najnowszej wersji, mają obsługę Glyph Interface, cały pakiet usług Intelligence toolkit, integrację z ChatGPT, wbudowanego Google Gemini oraz 3 lata aktualizacji systemu i 6 lat poprawek bezpieczeństwa. Według mnie nakładka Nothing jest aktualnie jedną z bardziej udanych nakładek dla Androida. Jest bardzo ładna, a dodatkowe funkcje są rzeczywiście przydatne w codziennym użytkowaniu telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Nothing Phone (4a) Pro jest natomiast eSIM, którego zabrakło w tańszym telefonie. Dla części użytkowników nie będzie to kluczowa różnica, ale dla osób często podróżujących albo korzystających z dwóch numerów bez fizycznej karty SIM będzie to przewaga wersji Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Phone (4a) Pro ma minimalnie mocniejszy zestaw aparatów, lepszą, choć chyba nie ładniejszą obudowę, bardziej zaawansowany system Glyph, szybszą pamięć, mocniejszy ekran i dodatkowe atuty w łączności. To wyraźny podział ról. Podstawowy 4a ma przyciągać ceną i stylistyką, a 4a Pro ma być telefonem, który realnie pełni rolę nowego modelu wiodącego w ofercie Nothing. Nothing Phone (4a) Pro kosztuje w Polsce 2199 zł, a model 4a bez Pro – 1899 zł. Oba smartfony kosztują tyle w wersji 12/256. 4a z RAM 8 GB kosztuje już tylko 1599 zł i to chyba właśnie ten model będzie najbardziej optymalnym wyborem dla oszczędnych klientów, którzy chcą mieć smartfon inny niż wszystkie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test realme 16 Pro 5G – wytrzymały zawodnik z ogromną baterią</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-realme-16-pro-5g-wytrzymaly-zawodnik-z-ogromna-bateria"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-realme-16-pro-5g-wytrzymaly-zawodnik-z-ogromna-bateria</id>
    <updated>2026-03-18T14:37:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Seria numeryczna realme stara się łączyć atrakcyjny design i możliwości fotograficzne, rzucając wyzwanie droższym flagowcom. Model realme 16 Pro 5G kontynuuje tę strategię, choć w tegorocznym rozdaniu producent wyraźnie postawił na wytrzymałość i czas pracy, rezygnując z zakrzywionego ekranu na rzecz płaskiego ekranu. Kosztujący 1 799 zł wariant 8/256 GB oraz 1 999 zł wersja 8/512 GB realme 16 Pro 5G wkracza w zatłoczony segment średniaków, próbując wyróżnić się przede wszystkim pojemnością baterii oraz normami wodoszczelności. Sprawdziliśmy, czy te atuty wystarczą, by przekonać do siebie użytkowników szukających niezawodnego urządzenia na co dzień.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent zdecydował się na odświeżenie stylistyki, którą określa mianem „Urban Wild Design”. Smartfon dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych: złotej, szarej i fioletowej. Realme 16 Pro ma wymiary 162,6 x 77,6 mm, a jego grubość wynosi zaledwie 7,75 mm. Mimo zastosowania bardzo pojemnego ogniwa telefon nie jest cięższy od innych smartfonów i waży 192 g, co sprawia, że telefon nie ciąży podczas dłuższego użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Muszę przyznać, że wersja fioletowa wyjątkowo przypadła mi do gustu. Wyróżnia się na tle innych smartfonów, a matowe wykończenie doskonale maskuje ślady po dotyku. Dodatkowo wyspa aparatów wykonana z metalu stanowi atrakcyjny akcent.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na szczególną uwagę zasługuje jakość wykonania i odporność obudowy. Realme 16 Pro 5G spełnia wysokie normy wodoszczelności i pyłoszczelności - IP68 oraz IP69K. Oznacza to, że sprzęt jest odporny nie tylko na zanurzenie, ale także na działanie strumienia wody pod wysokim ciśnieniem i w wysokiej temperaturze. Front urządzenia chroni wytrzymałe szkło. Do odblokowania ekranu służy optyczny czytnik linii papilarnych umieszczony pod wyświetlaczem, który działa sprawnie i precyzyjnie. Warstwę multimedialną uzupełniają głośniki stereo, które zapewniają przyzwoitą jakość dźwięku. Głośnik dolny lub prawy zawsze odpowiada za odtwarzanie niskich tonów, nawet jeżeli w danym momencie aktywny powinien być tylko lewy kanał. To częste rozwiązanie, stosowane w wielu telefonach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Realme ma płaski ekran AMOLED o przekątnej 6,78 cala i rozdzielczości FHD+ (1272 x 2772 pikseli), co przekłada się na zagęszczenie pikseli na poziomie 450 PPI. Panel charakteryzuje się częstotliwością odświeżania wynoszącą maksymalnie 144 Hz, choć w typowym użytkowaniu interfejs i większość aplikacji operują w zakresie do 120 Hz. Ekran oferuje znakomitą czytelność w jasnym słońcu dzięki szczytowej jasności APL sięgającej aż 6500 nitów oraz trybowi HBM na poziomie 1400 nitów. Wyświetlacz obsługuje standard HDR10+, odwzorowanie barw stoi na wysokim poziomie, a przejścia tonalne są płynne i naturalne. Ramka wokół wyświetlacza nie jest może super cienka, ale wygląda nowocześnie dzięki zachowaniu symetrii z każdej strony.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem smartfona jest procesor MediaTek Dimensity 7300-Max 5G, wspierany przez układ graficzny Mali-G615. Układ ten współpracuje z 8 GB pamięci RAM, którą można rozszerzyć o dodatkowe 10 GB pamięci dynamicznej, oraz z szybką pamięcią wewnętrzną (256 GB lub 512 GB w zależności od wersji). W benchmarku AnTuTu realme 16 Pro 5G osiąga wynik 945 997 punktów, co plasuje go na 82. miejscu w rankingu wydajności. Jest to wynik solidny dla średniej półki, zapewniający płynną pracę systemu, szybkie uruchamianie aplikacji i komfortową wielozadaniowość, choć nie bije rekordów wydajności. Dla porównania testowany niedawno POCO X8 Pro, który jest tańszy od realme 16 Pro 5G, osiąga dwukrotnie wyższy wynik.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaplecze komunikacyjne jest kompletne i obejmuje obsługę sieci 5G, dwuzakresowe Wi-Fi 6 (802.11ax), Bluetooth 5.4 oraz moduł NFC. Na pokładzie znajdziemy również pilot na podczerwień. Zestaw czujników obejmuje akcelerometr, żyroskop, kompas cyfrowy, czujnik zbliżeniowy, czujnik światła z analizą AI oraz czujnik temperatury. Za nawigację odpowiada szeroki wachlarz systemów lokalizacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon pracuje pod kontrolą systemu Android z nakładką realme UI 7.0. Producent deklaruje wsparcie w postaci 3 lat aktualizacji systemu oraz 4 lat łatek bezpieczeństwa. Nowa wersja nakładki kładzie duży nacisk na funkcje oparte na sztucznej inteligencji, zgrupowane pod szyldem NEXT AI. Użytkownik otrzymuje dostęp do praktycznych narzędzi, takich jak „Tłumaczenie AI”, które ułatwia swobodną komunikację z osobami posługującymi się obcymi językami, oferując translację w czasie rzeczywistym, opcję pobrania pakietów językowych, aby korzystać z funkcji offline oraz możliwość dostosowania głosu lektora.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W dziedzinie fotografii i wideo z pomocą przychodzi „Aparat AI”, który automatycznie dobiera odpowiednią kompozycję dzięki funkcji „Mistrz Kadrowania AI” czy pozwala na szybką edycję przy pomocy „Kreatora Zdjęć AI”. Możliwości te uzupełnia inteligentny dyktafon potrafiący wygenerować tekstową transkrypcję i podsumowanie nagranej rozmowy (Podsumowanie Nagrań AI), co sprawdza się w pracy czy na uczelni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z myślą o mobilnej rozrywce zaimplementowano „Trenera gamingowego AI” – asystent ten analizuje rozgrywkę na żywo, dostarczając wskazówki na ekranie, a także pomaga ustalić pozycję wroga na podstawie dźwięku jego kroków i precyzyjnie identyfikuje używaną broń po odgłosach strzałów. Codzienną obsługę smartfona usprawnia natomiast „Inteligentna pętla AI”, która po przytrzymaniu i przeciągnięciu wybranej zawartości ekranu przewiduje kolejne działania i pozwala przenieść te dane do sugerowanej aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Choć nie wszystkie funkcje AI są równie użyteczne i potrzebne, to transkrypcja nagrań z dyktafonu działa bezproblemowo i bardzo się przydaje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyspa aparatów nawiązuje do designu poprzedników, ale skrywa odświeżony zestaw sensorów. Główną gwiazdą jest tu 200-megapikselowa matryca Samsung HP5 o wielkości 1/1,56 cala, wspierana przez optyczną stabilizację obrazu (OIS). Choć telefon nie posiada dedykowanego teleobiektywu, wysoka rozdzielczość głównej matrycy pozwala na więcej w przypadku zoomowania cyfrowego, a więc cropa z pełnej rozdzielczości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Specyfikacja aparatów prezentuje się następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1.8, 1/1,56", OIS (Samsung HP5) – główny aparat&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;8 MP, f/2.2, 112° – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2.4 – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat 200 MP w warunkach dziennych rejestruje szczegółowe zdjęcia o naturalnej, przyjemnej kolorystyce. Dynamika obrazu zyskuje dzięki sprawnemu działaniu automatycznego trybu HDR, choć barwy mogą wydawać się nieco mniej nasycone w porównaniu do mocno „podkręconej” konkurencji. Tryb portretowy oferuje ładne odcięcie tła i wiernie oddaje tonację cery. Brak dedykowanego teleobiektywu jest częściowo rekompensowany przez cyfrowe zbliżenia z głównej matrycy – do wartości 2x obraz pozostaje bardzo użyteczny, jednak przy powiększeniach rzędu 3,5x i 4x widoczny jest już spadek ostrości i detali. Aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 8 MP odstaje jakością od jednostki głównej i generuje zauważalnie bardziej miękki obraz, ale przydaje się do szerokich planów krajobrazowych. Przednia kamera 50 MP zapewnia natomiast ostre, wyraźne selfie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Realme dobrze radzi sobie w słabym świetle. Po aktywacji dedykowanego trybu nocnego smartfon zauważalnie podbija ogólną ostrość obrazu i dostarcza dobrze wyglądające, wyraźne zdjęcia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kwestii wideo, zarówno tylny, jak i przedni aparat umożliwiają nagrywanie w rozdzielczości 4K przy 30 kl./s, przy czym główny obiektyw wspiera w tym trybie również HDR. Dostępne są także formaty 1080p w 60 kl./s, nagrywanie wideo portretowego w 1080p (30 kl./s) oraz tryb z ultrawydajną stabilizacją obrazu (Ultra Steady). Gdy korzystamy z rozdzielczości 4K, niestety nie możemy przełączyć się na aparat ultraszerokokątny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mocną stroną realme 16 Pro 5G jest z pewnością czas pracy na jednym ładowaniu. Producent zastosował tutaj ogniwo o pojemności 6500 mAh. Choć to obiektywnie duża wartość, na dzisiejszym rynku smartfonów systematycznie przybywa urządzeń z podobnymi bateriami, więc nie stanowi to już wielkiego ewenementu. W naszym teście, polegającym na ciągłym odtwarzaniu wideo z YouTube przez Wi-Fi, po 11 godzinach czasu włączonego ekranu (SoT) telefon zużył zaledwie 40% energii, zachowując 60% naładowania. Przeliczając te dane, bateria pozwoliłaby na 27,5 godziny nieprzerwanego streamingu wideo do pełnego rozładowania. W codziennym użytkowaniu oznacza to, że dwa dni pracy bez ładowarki są standardem, a bardziej oszczędni użytkownicy bez trudu osiągną nawet trzy dni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon obsługuje ładowanie o mocy 45 W. Pełne naładowanie zajmuje około 90 minut, co przy tak pojemnym akumulatorze jest rozsądnym, choć nie rewelacyjnym wynikiem. Co ważne, urządzenie obsługuje tryb bypass, który ogranicza nagrzewanie się telefonu podczas jednoczesnego ładowania i użytkowania, wspierając tym samym dłuższą żywotność akumulatora. Realme nie obsługuje ładowania bezprzewodowego, co w tej klasie cenowej pozostaje w pełni akceptowalnym kompromisem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Realme 16 Pro 5G to udany smartfon, który rezygnuje z wyścigu na wydajność na rzecz innych cech i zalet. Połączenie bardzo pojemnej baterii 6500 mAh z certyfikatami odporności IP68 i IP69K sprawia, że jest to doskonały sprzęt do intensywnej pracy w terenie. Dwa dni działania na jednym ładowaniu to duża wygoda, a realme osiąga ten wynik bez większego wysiłku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Od strony multimedialnej i fotograficznej urządzenie radzi sobie poprawnie. Płaski, jasny wyświetlacz AMOLED 144 Hz gwarantuje świetne wrażenia z konsumpcji treści, a aparat główny 200 MP wspierany przez algorytmy LumaColor generuje bardzo ładne, użyteczne zdjęcia. Odczuwalny jest brak dedykowanego teleobiektywu oraz nieco niższa wydajność procesora Dimensity 7300-Max na tle niektórych tańszych rywali. Realme oferuje pakiet funkcji AI, z których część została dodana jakby na siłę, ale niektóre z nich są zdecydowanie przydatne, jak np. świetne transkrybowanie nagrań z dyktafonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kosztujący 1 799 zł (za wariant 8/256 GB) realme 16 Pro 5G to świetna propozycja dla osób szukających eleganckiego, solidnie wykonanego telefonu, który przetrwa trudne warunki i nie rozładuje się w połowie aktywnego dnia. Nie jest to sprzęt dla zapalonych graczy, ale jako niezawodny towarzysz codziennych obowiązków sprawdza się znakomicie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test POCO X8 Pro – wysoka wydajność i duża bateria w atrakcyjnej cenie</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-poco-x8-pro-wysoka-wydajnosc-i-duza-bateria-w-atrakcyjnej-cenie"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-poco-x8-pro-wysoka-wydajnosc-i-duza-bateria-w-atrakcyjnej-cenie</id>
    <updated>2026-03-17T15:15:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Linia &lt;strong&gt;POCO &lt;/strong&gt;kojarzy się z urządzeniami stawiającymi na wysoką wydajność w atrakcyjnej cenie. Model &lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; kontynuuje to podejście, wprowadzając procesor Dimensity 8500-Ultra oraz ogniwo o większej pojemności. Zmiany obejmują również lepszy wyświetlacz oraz oprogramowanie mocno wspierane przez narzędzia sztucznej inteligencji. Sprawdziliśmy, co dokładnie ma do zaoferowania ten smartfon.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; kontynuuje stylistykę znaną z poprzednich generacji, choć projekt został wyraźnie uproszczony - zniknął podział obudowy na dwa różne rodzaje wykończenia. Zastosowane w telefonie szkło to Corning Gorilla Glass 7i, a cała konstrukcja spełnia normę odporności IP68, co oznacza ochronę przed pyłem i zanurzeniem w wodzie. Cieszy aluminiowa rama w telefonie, który można kupić za mniej niż 1500 zł. W pewnym momencie nie miały jej niektóre smartfony kosztujące nawet 3 tysiące złotych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dokładne wymiary smartfonu to 157,5 x 75,2 x 8,4 mm, a waga wynosi 201 g. Czytnik linii papilarnych został zintegrowany z wyświetlaczem i działa w technologii optycznej. W codziennym użytkowaniu nie sprawia problemów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za dźwięk odpowiadają symetryczne głośniki stereo wspierające standard Hi-Res Audio oraz Dolby Atmos.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; otrzymał ekran AMOLED o przekątnej 6,59 cala. Panel ma rozdzielczość 1,5K (2756 × 1268 pikseli) oraz odświeżanie 120 Hz, co zapewnia płynne animacje i komfort podczas przewijania treści.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyświetlacz osiąga szczytową jasność 3500 nitów na 25% powierzchni panelu oraz wspiera standardy HDR10+ i Dolby Vision. Tak wysoka jasność nie budziłaby już dzisiaj zdziwienia, gdyby nie fakt, że dotyczy niedrogiego modelu, a nie smartfonu z wyższej półki. Podobnie jak wąskie, symetryczne ramki, które do niedawna były cechą zarezerwowaną dla flagowców. Do dziś część telefonów, np. Pixel 10a, ma szerokie ramki wokół ekranu, ale &lt;strong&gt;POCO&lt;/strong&gt; jest pod tym kątem znacznie bliżej flagowców.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran obsługuje zmniejszanie jasności dzięki PWM 3840 Hz, co oznacza bardzo wysoką częstotliwość i mniejsze zmęczenie oczu przy niskiej jasności. Panel otrzymał również potrójny certyfikat TÜV Rheinland potwierdzający ograniczoną emisję światła niebieskiego i komfortowe użytkowanie przez dłuższy czas.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; otrzymał ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 8500-Ultra, wytworzony w 4-nanometrowym procesie technologicznym. Jego rdzenie taktowane są zegarem do 3,4 GHz, a za renderowanie grafiki dba układ Mali-G720 MC8. Taka konfiguracja pozwala uzyskać wynik w benchmarku AnTuTu wynoszący 2 194 795 punktów. Podzespoły współpracują z modułami pamięci RAM w standardzie LPDDR5X oraz pamięcią na pliki UFS 4.1. Do wyboru są wersje pamięciowe: 8+256 GB oraz 12+512 GB.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;POCO &lt;/strong&gt;obsługuje sieci 5G, standard Wi-Fi 6, Bluetooth 6.0 oraz NFC. Posiada złącze na dwie karty nano SIM i wyróżnia się funkcją Xiaomi Offline Communication, która pozwala utrzymać łączność poza zasięgiem standardowej sieci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie bazuje na najnowszym systemie Android 16 z nakładką Xiaomi HyperOS 3. Oprogramowanie stawia na mocne spięcie ekosystemu przez usługę HyperConnect oraz wygodny wgląd w powiadomienia dzięki interaktywnemu paskowi HyperIsland. Prawdziwym wyróżnikiem systemu jest jednak rozbudowany pakiet narzędzi "Ulepszenie aplikacji SI" (część środowiska Xiaomi HyperAI), który głęboko integruje sztuczną inteligencję z natywnymi aplikacjami telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent wyposażył system w kompletny zestaw inteligentnych asystentów, wspierających użytkownika w niemal każdym aspekcie pracy z urządzeniem. Znajdziemy tu m.in. zintegrowane z aplikacją Notatki Pisanie SI, które potrafi nie tylko korygować błędy, ale też podsumowywać długie teksty, rozszerzać krótkie zapiski i płynnie modyfikować styl wypowiedzi (np. na bardziej profesjonalny lub przyjazny). Dyktafon z funkcją Rozpoznawania mowy SI w czasie rzeczywistym dokonuje transkrypcji (świetnie radząc sobie z językiem polskim), automatycznie rozróżnia poszczególnych mówców i generuje gotowe streszczenia nagrań.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla osób pracujących w międzynarodowym środowisku przygotowano zaawansowane narzędzia komunikacyjne: Tłumacza symultanicznego SI wspierającego połączenia i konferencje audio/wideo, Napisy SI generujące dwujęzyczne tłumaczenia podczas oglądania filmów, a także Tłumaczenie rozmowy SI, idealne do konwersacji twarzą w twarz. Nie zabrakło też zaawansowanego wsparcia wizualnego – od Dynamicznych tapet SI, które ożywiają statyczne fotografie, po Asystenta narzędzi twórczych SI w galerii, oferującego m.in. inteligentne rozszerzanie kadrów czy precyzyjne usuwanie niechcianych obiektów ze zdjęć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dodatkowe wsparcie w codziennych zadaniach zapewnia Google Gemini oraz niezwykle wygodna opcja Circle to Search, która pozwala na błyskawiczne wyszukiwanie informacji o dowolnym elemencie widocznym na ekranie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z tyłu obudowy umieszczono dwa aparaty, z kolei systemowa aplikacja wzbogaciła się o kilka ciekawych funkcji. Specyfikacja aparatów wbudowanych w smartfon:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1.5, sensor Sony IMX882 (1/1.95"), PDAF, OIS - aparat główny &lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;8 MP, f/2.2 – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;20 MP – aparat przedni umieszczony w ekranie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Wśród nowości znajdziemy tryb UltraSnap, ułatwiający rejestrowanie ostrych kadrów w ruchu. Główna matryca ma technologię łączenia pikseli (1,6 μm 4-in-1 Super Pixel), co pozwala rejestrować więcej światła, a układ optycznej stabilizacji przydaje się podczas zdjęć wieczornych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat &lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; trzyma wysoki poziom i trudno się do czegoś przyczepić. Zdjęcia są szczegółowe i ostre, a aparat dobrze radzi sobie w słabszym oświetleniu oraz przy zdjęciach nocnych. Ograniczenia &lt;strong&gt;POCO &lt;/strong&gt;nie dotyczą więc głównego aparatu, a braku teleobiektywu oraz aparatu szerokokątnego o znacznie niższej rozdzielczości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podobnie ma się sprawa w przypadku nagrywania wideo. Główny aparat nagrywa wideo w rozdzielczości 4K i w 60 klatkach na sekundę. Jeśli jednak będziemy chcieli przełączyć się na aparat ultraszerokokątny, to rozdzielczość wideo zostanie ograniczona do 1080p. Innymi słowy, &lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; nie ma tak elastycznego i wszechstronnego zestawu aparatów, jak droższe modele smartfonów.&lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent zdecydował się na pojemne, krzemowo-węglowe ogniwo 6500 mAh. Smartfon obsługuje ładowanie przewodowe 100 W HyperCharge, które według danych producenta ładuje baterię od zera do pełna w 48 minut. Gniazdo USB typu C jest kompatybilne z protokołem 100 W PPS oraz Power Delivery 2.0 i 3.0, co daje dużą elastyczność w doborze zasilaczy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dodatkowym atutem jest ładowanie zwrotne po kablu o mocy do 27 W, przydatne do zasilania mniejszych sprzętów. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W naszym teście strumieniowania wideo z YouTube telefon działał przez 27 godzin, co jest świetnym wynikiem, chociaż po tak pojemnej baterii można było oczekiwać jeszcze dłuższego działania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; to smartfon łączący wysoką wydajność z atrakcyjną ceną. Głównym filarem tego modelu jest nowy procesor Dimensity 8500-Ultra oraz jasny wyświetlacz 1,5K w technologii AMOLED, który wspiera technologię niwelującą migotanie, co znacząco poprawia komfort dla oczu podczas dłuższego użytkowania. Ogromną zaletą jest także potężny akumulator o pojemności 6500 mAh, gwarantujący bardzo długi czas pracy, oraz obsługa niezwykle szybkiego protokołu ładowania. Należy jednak pamiętać, że pod kątem elastyczności aparatów (szczególnie przy nagrywaniu wideo) smartfon ustępuje flagowcom. Tylko główny aparat trzyma wysoki poziom, szeroki kąt jest tylko uzupełnieniem, a teleobiektywu nie ma w ogóle.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużym plusem są aluminiowa ramka i potwierdzona certyfikatem odporność IP68 oraz bogaty pakiet przydatnych funkcji AI od &lt;strong&gt;Xiaomi &lt;/strong&gt;i &lt;strong&gt;Google&lt;/strong&gt;. &lt;strong&gt;POCO X8 Pro&lt;/strong&gt; wyróżnia się wyjątkowo opłacalnym stosunkiem ceny do oferowanych możliwości, szczególnie w okresie premierowym od 17 do 31.03.2026.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon dostępny jest w trzech wariantach kolorystycznych (White, Black i Mint Green), a jego ceny prezentują się następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Wersja 8+256 GB (ekskluzywna dla mi.com) – 1399 PLN w promocji na start (cena rekomendowana: 1699 PLN)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wersja 12+512 GB – 1599 PLN w promocji na start (cena rekomendowana: 1899 PLN)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>POCO X8 Pro - takie robi zdjęcia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/poco-x8-pro-takie-robi-zdjecia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/poco-x8-pro-takie-robi-zdjecia</id>
    <updated>2026-03-17T15:00:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Seria POCO słynie z wysokiej wydajności, ale w modelu POCO X8 Pro producent zadbał również o solidne zaplecze fotograficzne. Z tyłu obudowy umieszczono dwa aparaty, a systemowa aplikacja zyskała kilka ciekawych funkcji, które ułatwiają codzienne uwiecznianie najważniejszych momentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Specyfikacja aparatów wbudowanych w smartfon prezentuje się następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1.5, sensor Sony IMX882 (1/1.95"), PDAF, OIS - aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;8 MP, f/2.2 – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;20 MP – aparat przedni umieszczony w ekranie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat tego modelu trzyma bardzo wysoki poziom i trudno mu cokolwiek zarzucić. Wykorzystana matryca ma technologię łączenia pikseli (1.6 μm 4-in-1 Super Pixel), co pozwala rejestrować znacznie więcej światła. W połączeniu z układem optycznej stabilizacji obrazu (OIS) sprawia to, że smartfon generuje szczegółowe i ostre zdjęcia, radząc sobie dobrze również w słabszym oświetleniu i w fotografii nocnej. Praktycznym dodatkiem w oprogramowaniu jest nowy tryb UltraSnap, który ułatwia rejestrowanie ostrych kadrów w ruchu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ograniczenia wynikające z półki cenowej są zauważalne, jednak nie dotyczą one samej jakości głównego aparatu. Brakuje tu przede wszystkim dedykowanego teleobiektywu, a aparat szerokokątny ma odczuwalnie niższą rozdzielczość. Tę samą zależność widać podczas nagrywania wideo. Główny aparat pozwala na płynne nagrywanie w rozdzielczości 4K i w 60 klatkach na sekundę, ale jeśli zdecydujemy się na przełączenie na obiektyw szerokokątny, rozdzielczość wideo zostanie automatycznie ograniczona do 1080p. Innymi słowy, smartfon nie ma tak elastycznego i wszechstronnego zestawu aparatów jak droższe modele, ale główna matryca z pewnością obroni się w codziennych zadaniach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Recenzja realme 16 Pro+</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/recenzja-realme-16-pro-plus"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/recenzja-realme-16-pro-plus</id>
    <updated>2026-03-17T12:18:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 Pro+ powstał, aby zdominować rynek średniaków pod względem fotograficznym. Producent nie skupia się tu na wydajności, a przede wszystkim na jakości zdjęć. Do dyspozycji mamy 2 bardzo mocne aparaty (w sumie są 3). Oprócz tego otrzymujemy bardzo długą pracę na baterii oraz dopracowane wzornictwo – bardziej niż w typowych urządzeniach z tej półki. To smartfon, który dobrze wygląda, długo działa i daje użytkownikowi większą swobodę przy robieniu zdjęć ludzi, detali i scen z większej odległości. Bateria i dobry aparat w rozsądnej cenie to zestaw cech szczególnie ceniony przez wielu użytkowników w Polsce. realme 16 Pro+ kosztuje 2500 zł, a więc sporo więcej niż Polak średnio wydaje na telefon, ale bardziej zaawansowani fani mobilnej fotografii powinni się nim mocno zainteresować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 Pro+ to obecnie jeden z najciekawszych przystępnych cenowo smartfonów fotograficznych. Za około 2500 zł dostajemy bardzo udany zestaw aparatów, w tym teleobiektyw, który w codziennym fotografowaniu okazuje się jego największym atutem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W specyfikacji widać rzadko spotykane w tym segmencie połączenie głównego aparatu 200 MP z teleobiektywem 50 MP oferującym 3,5-krotne przybliżenie optyczne. Do tego dochodzi ogromna bateria 7000 mAh, szybkie ładowanie 80 W oraz ekran AMOLED 144 Hz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba pamiętać, że nie jest to na pewno model, który buduje przewagę mocą procesora i kompletem funkcji premium (brakuje np. ładowania indukcyjnego!).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem wzornictwa realme 16 Pro+ sprawia bardzo dobre wrażenie. Telefon został współprojektowany z projektantem Naoto Fukasawą. Mamy urządzenie spokojniejsze wizualnie, bardziej eleganckie i dojrzalsze niż wiele konkurencyjnych smartfonów, które próbują nadrabiać charakter wielkim modułem aparatów albo błyszczącym tyłem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pleckach zastosowano bio-based organic silicone, czyli tworzywo inspirowane eko-skórą. W praktyce daje ono dwa bardzo konkretne efekty. Po pierwsze poprawia chwyt i ogranicza ślizganie się telefonu w dłoni. Po drugie nadaje obudowie przyjemniejszą fakturę niż zwykły błyszczący plastik czy szkło.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Duże znaczenie ma też sam moduł aparatów. Jest wyraźny, ale nieprzesadzony. Zastosowano tu metalicznie wykończoną wyspę z mocnym akcentem wokół obiektywów, która buduje charakter urządzenia bez popadania w przesadę. Całość jest spójna z resztą obudowy i nie sprawia wrażenia obcego elementu doklejonego do projektu na siłę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sam telefon jest stosunkowo smukły jak na urządzenie z baterią 7000 mAh. Oficjalna specyfikacja podaje grubość około 8,49 mm i wagę około 198 g. Bryła jest dobrze wyważona.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 Pro+ spełnia normy IP68 i IP69K, co oznacza rekordowo wysoki poziom ochrony przed pyłem i wodą. W tej klasie cenowej nie jest to oczywistość. W połączeniu ze szkłem Gorilla Glass 7i na froncie oznacza to sensownie zabezpieczoną konstrukcję. W pudełku znajdziemy dodatkowo proste plastikowe etui ochronne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran jest jedną z mocniejszych stron realme 16 Pro+. Producent zastosował panel AMOLED o przekątnej 6,8 cala i rozdzielczości 1280 x 2800 pikseli, co przekłada się na zagęszczenie 453 ppi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sama specyfikacja wygląda bardzo dobrze. Maksymalna częstotliwość odświeżania wynosi 144 Hz, częstotliwość próbkowania dotyku dochodzi do 240 Hz, a głębia koloru sięga 10 bitów, czyli 1,07 miliarda barw. Do tego dochodzi szerokie pokrycie przestrzeni DCI-P3 oraz wsparcie HDR10+.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jasność to kolejny mocny punkt. Oficjalna karta specyfikacji mówi o 600 nitach w trybie normalnym, 1800 nitach w HBM i nawet 6500 nitach APL. realme 16 Pro+ zapewnia komfortowe korzystanie z telefonu na zewnątrz. To ważne, bo mamy tu sprzęt mocno nastawiony na fotografię, a więc telefon, z którego często korzysta się poza domem, przy ostrym świetle, podczas kadrowania czy przeglądania zdjęć po zrobieniu ujęcia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy odświeżaniu producent daje użytkownikowi wybór między trybem automatycznym, standardowym i wysokim. Standard ogranicza odświeżanie do 60 Hz, natomiast tryb wysoki pozwala korzystać z pełnego potencjału panelu. To dobry kierunek, bo daje pewną kontrolę nad kompromisem między płynnością a czasem pracy. Jednocześnie z innych materiałów wynika, że 144 Hz nie zawsze jest wykorzystywane szeroko w każdej aplikacji. W praktyce oznacza to, że przewaga specyfikacyjna jest realna, ale nie należy oczekiwać, że każdy element systemu i każda aplikacja będą stale działały z pełnym odświeżaniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wadą ekranu jest jego zakrzywienie na boki. W najnowszych urządzeniach stosuje się już niemal wyłącznie ekrany proste. Zakrzywienie wygląda archaicznie, choć na pewno pozwala producentowi zastosować tańsze komponenty. W telefonie nie działa także tryb Ekran zawsze włączony - dane wyświetlają się tylko przez parę sekund. Tryb ten działa bez problemu w tańszej wersji bez "plusa".&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za działanie telefonu odpowiada Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4. Producent łączy go z pamięcią LPDDR5X i pamięcią masową UFS 3.1. Standardowy zestaw to 12 GB RAM i 512 GB na apki i multimedia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wynik AnTuTu na poziomie 1 457 850 punktów potwierdza, że realme 16 Pro+ należy do wydajnościowej średniej półki. To telefon, który będzie działać płynnie w codziennych zadaniach, sprawnie obsługiwać wielozadaniowość, media społecznościowe, fotografię, montaż prostszych klipów i większość gier. Nie jest to jednak urządzenie zbudowane wokół bezkompromisowej mocy dla graczy. Jeśli ktoś szuka modelu, który ma przede wszystkim dominować w benchmarkach i dawać maksymalny zapas wydajności na lata, znajdzie na rynku bardziej agresywnie wycenione alternatywy (zwykle polecamy wtedy najnowsze modele POCO).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po stronie łączności realme 16 Pro+ prezentuje się bardzo dobrze. Telefon obsługuje Wi-Fi 6 z kanałami 160 MHz w paśmie 5 GHz oraz 2x2 MIMO, Wi-Fi Display i tethering WLAN. Do tego dochodzi Bluetooth 5.4 z szerokim zestawem kodeków audio, w tym LDAC, aptX, aptX HD i LHDC 5.0. Jest NFC, jest port USB-C, jest też podczerwień, co wciąż pozostaje praktycznym dodatkiem dla osób lubiących sterować domową elektroniką z telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po stronie sieci komórkowej mamy szeroki zestaw pasm 5G i LTE, a ważną informacją jest obsługa eSIM. Dla osób podróżujących i korzystających z kilku numerów będzie to bardzo praktyczna funkcja.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 Pro+ ma czytnik linii papilarnych w ekranie oraz rozpoznawanie twarzy. Pod względem lokalizacji mamy pełne wsparcie dla GPS, Beidou, GLONASS, Galileo i QZSS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Usługi AI oraz system operacyjny&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 Pro+ pracuje pod kontrolą Androida 16 z nakładką realme UI 7.0. Sama warstwa systemowa jest dziś bardzo blisko tego, co użytkownicy znają z ColorOS i OxygenOS, więc osoby, które korzystały wcześniej z urządzeń Oppo albo OnePlus, odnajdą się tu natychmiast.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najmocniej eksponowanym elementem jest pakiet NEXT AI. Na ekranach widać między innymi Pisanie AI, Tłumaczenie AI, Aparat AI, Trenera gamingowego AI oraz Inteligentną pętlę AI.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Osobną kategorię stanowią funkcje AI związane z obrazem i wideo. Jest Mistrz Kadrowania AI, Kreator Zdjęć AI oraz Błyskawiczny klip AI.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ciekawie wygląda też Tryb W plenerze AI. Według ekranów systemowych funkcja ma poprawiać komfort użytkowania na zewnątrz przez zwiększenie czytelności ekranu, podwyższenie głośności, redukcję zakłóceń przy połączeniach i ułatwienie pracy w trudniejszych warunkach. Tryb można dodać jako widżet na ekranie głównym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W systemie znajdziemy inteligentny pasek boczny, rozpoznawanie ekranu, podzielony widok, alerty na żywo, okno podręczne oraz tryb jednoręczny. Do tego dochodzą gesty w powietrzu, obejmujące między innymi odbieranie i wyciszanie połączeń oraz przewijanie bez dotykania ekranu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Widać też nacisk na łączenie urządzeń i pracę w ekosystemie. W sekcji odpowiedzialnej za łączenie urządzeń pojawiają się tablet, komputer, telewizor oraz Android Auto.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli chodzi o wsparcie aktualizacyjne, z materiałów wynika obietnica trzech dużych aktualizacji Androida i czterech lat poprawek bezpieczeństwa. W segmencie średniej półki nie jest to wynik rekordowy, ale nadal należy go uznać za sensowny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie zestaw aparatów i jakość zdjęć są jedną z większych zalet realme 16 Pro+. Zestaw tylny składa się z trzech modułów. Najważniejszy jest aparat główny 200 MP z obiektywem f/1.8 i OIS. Drugi filar to teleobiektyw 50 MP z 3,5-krotnym zoomem optycznym, światłem f/2.8 i OIS. Trzeci element stanowi ultraszeroki aparat 8 MP z polem widzenia 115,5 stopnia. Z przodu producent umieścił kamerę 50 MP. Już sam układ pokazuje, że nie mamy do czynienia z typowym średniakiem, w którym tylko jeden aparat jest sensowny, a reszta istnieje głównie na papierze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy portretach realme mocno akcentuje technologię LumaColor Image, współtworzoną z TÜV Rheinland, oraz algorytm ProDepth Bokeh. Twarze mają lepszą fakturę niż w wielu telefonach, które przesadnie wygładzają skórę, a światłocień jest bardziej naturalny. Zdjęcia nie sprawiają wrażenia płaskich.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teleobiektyw 3,5x jest jedną z największych zalet tego telefonu. To moduł realnie przydatny (dla mnie bardziej niż aparat główny), a nie tylko dopisany do specyfikacji. W portretach pozwala uzyskać przyjemniejszą perspektywę, lepsze proporcje twarzy i bardziej naturalne odcięcie od tła. W zdjęciach miejskich i detalach z większej odległości daje dodatkową elastyczność, której często brakuje w średniej półce. Trudno przecenić to, jak bardzo obecność dobrego teleobiektywu wpływa na przyjemność fotografowania. Zamiast stale kadrować z aparatu głównego, użytkownik dostaje narzędzie o innym charakterze obrazu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat 200 MP wypada przekonująco także poza samym portretem. W próbkach widać dobrą ilość detalu, niezłą mikrostrukturę obrazu i sensowną pracę z kolorami. Po powiększeniu obraz długo pozostaje użyteczny. Ważne jest też to, że aparat nie ogranicza się do scen dziennych. W ciemniejszych wnętrzach i podczas wydarzeń w słabszym świetle udaje się zachować klimat, bez natychmiastowej erozji szczegółów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słabszym punktem jest ultraszeroki aparat 8 MP. Samą obecność ultraszerokiego kąta oczywiście warto mieć, ale w zestawieniu z bardzo mocnym aparatem głównym i sensownym teleobiektywem ten moduł odstaje. Nie przekreśla to całego zestawu, ale warto jasno powiedzieć, że realme 16 Pro+ jest telefonem fotograficznym przede wszystkim przez aparat główny i teleobiektyw, a nie przez pełną równość wszystkich trzech tylnych modułów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon obsługuje 4K 60 klatek na sekundę z tylnego aparatu, 4K 60 klatek także z przodu, tryb profesjonalny, HDR i zoom podczas nagrywania. Wideo nie jest słabe, ale też nie jest tak jednoznacznie mocne jak fotografia portretowa. realme 16 Pro+ wydaje się więc telefonem, który przede wszystkim chce robić bardzo dobre zdjęcia, a dopiero później dobrze filmować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Więcej zdjęć z tego telefonu możecie zobaczyć &lt;a href="/artykuly/takie-zdjecia-robi-realme-16-pro-plus"&gt;tutaj&lt;/a&gt;, &lt;a href="/artykuly/realme-16-pro-plus-takie-robi-zdjecia-czesc-2"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i &lt;a href="/artykuly/takie-portrety-potrafi-zrobic-realme-16-pro-plus-nasza-galeria"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria i ładowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bateria jest drugim obok aparatu filarem tego modelu. realme 16 Pro+ otrzymał akumulator 7000 mAh, co już na poziomie samej specyfikacji robi duże wrażenie. Przy dzisiejszych standardach to pojemność ponadprzeciętna, zwłaszcza jeśli uwzględnić, że telefon zachowuje rozsądną grubość i nie wygląda jak typowy sprzęt nastawiony wyłącznie na rekordy pracy z dala od gniazdka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon wypada bardzo mocno pod względem czasu pracy. Nie jest to zaskoczenie, bo mamy połączenie dużej baterii, energooszczędnego układu i ekranu, którym można zarządzać przez ustawienia częstotliwości odświeżania. W systemie widać dodatkowo kilka profili energetycznych, w tym tryb równowagi, tryb oszczędzania energii, tryb intensywnego oszczędzania energii oraz tryb GT. To daje użytkownikowi realną możliwość dopasowania działania urządzenia do własnego stylu pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie przewodowe ma moc 80 W Ultra Charge. Oficjalna specyfikacja wskazuje również zgodność z 55 W PPS, 30 W VOOC oraz 13,5 W PD i QC.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus trzeba zaliczyć także funkcje związane z długowiecznością akumulatora. Jest możliwość ograniczenia ładowania do 80, 85 lub 90 procent, wyłączenia szybkiego ładowania oraz obecność bypass charging. Ta ostatnia funkcja jest szczególnie cenna podczas grania i dłuższego korzystania z telefonu pod ładowarką, ponieważ pozwala kierować energię bezpośrednio do płyty głównej zamiast stale dobijać akumulator. W praktyce oznacza to niższe nagrzewanie i bardziej rozsądne obchodzenie się z baterią.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba jednak zaznaczyć jedną rzecz. realme 16 Pro+ nie oferuje ładowania indukcyjnego. Przy tak dużym akumulatorze i cenie telefonu jest to odczuwalny brak. Szybkie ładowanie przewodowe częściowo to rekompensuje, ale wygody odkładania telefonu na ładowarkę bezprzewodową po prostu tutaj nie ma. Nie mamy też więc z automatu coraz modniejszych magnesów MagSafe, które święcą triumfy w coraz większej liczbie akcesoriów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety realme 16 Pro+&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;bardzo mocny zestaw fotograficzny oparty na aparacie głównym 200 MP i teleobiektywie 50 MP 3,5x&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bardzo dobre predyspozycje do fotografii portretowej&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;duża bateria 7000 mAh i bardzo dobry zapas czasu pracy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szybkie ładowanie 80 W oraz zgodność z PPS, PD i QC&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;obecność bypass charging&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dopracowany design i przyjemny w dotyku tył obudowy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;duży, jasny ekran AMOLED 144 Hz&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;nowoczesna łączność z Wi-Fi 6, Bluetooth 5.4, NFC i podczerwienią&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;obsługa eSIM&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;rozbudowany pakiet AI i bogata funkcjonalnie nakładka realme UI 7.0&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szybkie pamięci LPDDR5X oraz UFS 3.1&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wystarczająca wydajność&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;norma IP69&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady realme 16 Pro+&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;ultraszeroki aparat 8 MP wyraźnie odstaje od reszty zestawu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak ładowania indukcyjnego&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;głośniki nie należą do najmocniejszych punktów telefonu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Snapdragon 7 Gen 4&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;część przewag ekranu, zwłaszcza 144 Hz, może być mniej odczuwalna w praktyce niż sugeruje specyfikacja&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;w tej cenie są urządzenia o znacznie większej mocy procesora&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;zakrzywiony ekran&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo jest ten telefon&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 Pro+ to urządzenie bardzo wyraźnie ukierunkowane na fotografię portretową, teleobiektyw i długi czas pracy. W zamian użytkownik musi zaakceptować, że nie wszystko jest tu równie mocne. Ultraszeroki aparat pozostaje wyraźnie słabszy, ładowania bezprzewodowego nie ma, a wydajność choć dobra, nie jest główną osią przewagi nad konkurencją. Mimo to całość wypada spójnie, bo najważniejsze elementy zostały dobrane z sensem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym atutem realme 16 Pro+ jest to, że producent wiedział, jaki telefon chce zbudować. Postawił na aparat, portret, teleobiektyw, design i baterię. W efekcie powstał smartfon, który może nie będzie najlepszym wyborem dla każdego, ale dla odpowiedniej grupy użytkowników okaże się bardzo trafiony.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli priorytetem jest fotografia, duży akumulator, dobry ekran i atrakcyjny projekt obudowy, ten model ma bardzo mocne argumenty. Jeżeli natomiast ktoś oczekuje pełnej bezkompromisowości we wszystkich punktach specyfikacji, to powinien się szykować na wydatek 2 razy większy i zakup flagowca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 Pro+ nie udaje telefonu idealnego. Jest natomiast telefonem wyraźnie pomyślanym, spójnym i w wielu obszarach naprawdę dopracowanym. W swojej klasie może być bardzo dobrym wyborem dla użytkownika, który wie, że akurat dla niego aparat i bateria są ważniejsze niż pogoń za najwyższym wynikiem wydajności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Porównujemy zdjęcia z Pixel 10a, iPhone 17e oraz Nothing Phone 4a</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/porownujemy-zdjecia-z-pixel-10a-iphone-17e-oraz-nothing-phone-4a"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/porownujemy-zdjecia-z-pixel-10a-iphone-17e-oraz-nothing-phone-4a</id>
    <updated>2026-03-16T13:42:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Segment smartfonów ze średniej półki coraz częściej oferuje konfiguracje aparatów, które jeszcze kilka lat temu były zarezerwowane dla droższych modeli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dobrym przykładem jest Nothing Phone (4a). Google i Apple na razie nie ulegają tej modzie i w swoich smartfonach z najniższej półki oferują bardzo uproszczony “konfig” fotograficzny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Każdy z testowanych smartfonów podchodzi do fotografii mobilnej w inny sposób. Różnice dotyczą zarówno liczby aparatów, jak i sposobu przetwarzania obrazu, co w praktyce przekłada się na charakter zdjęć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Google Pixel 10a korzysta ze sprawdzonej konfiguracji dwóch aparatów. Główny sensor ma rozdzielczość 48 Mpix i jasność f/1,7 oraz korzysta z optycznej i elektronicznej stabilizacji obrazu. Towarzyszy mu aparat ultraszerokokątny 13 Mpix o polu widzenia 120 stopni. Google tradycyjnie stawia przede wszystkim na fotografię obliczeniową.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce Pixel 10a zwykle dostarcza bardzo dobre zdjęcia z głównego aparatu oraz jedne z najlepszych algorytmów HDR w tej klasie cenowej. W Polsce jego cena wynosi około 2399 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Apple iPhone 17e reprezentuje inne podejście. Smartfon ma tylko jeden tylny aparat, ale jest to sensor 48 Mpix wspierany przez zaawansowane przetwarzanie obrazu Apple oraz tryb Smart HDR. Apple stosuje także cyfrowe przybliżenie oparte na wysokiej rozdzielczości matrycy, dzięki czemu uzyskuje efekt zbliżony do dwukrotnego zoomu optycznego. Brak aparatu ultraszerokokątnego oznacza jednak mniejszą elastyczność w fotografii krajobrazowej lub grupowej. Z drugiej strony iPhone słynie ze spójnego odwzorowania kolorów i bardzo dobrej jakości nagrań wideo. Model 17e kosztuje około 2999 zł i jest najdroższym urządzeniem w tym zestawieniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Phone (4a) stawia natomiast na najbardziej zaawansowany i bardziej klasyczny zestaw trzech aparatów. Główny sensor ma rozdzielczość 50 Mpix. Towarzyszą mu teleobiektyw z matrycą 50 Mpix i 3,5-krotnym zoomem oraz aparat ultraszerokokątny. Producent koncentruje się na dużej liczbie detali oraz naturalnym odwzorowaniu kolorów, jednocześnie rozwijając własne algorytmy przetwarzania obrazu. W porównaniu z Pixelem fotografie Nothinga są zwykle bardziej neutralne i mniej agresywnie przetwarzane, ale nie oferują tak zaawansowanych funkcji AI w edycji zdjęć. Cena Nothing Phone (4a) wynosi około 1999 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Różnice między tymi telefonami dobrze pokazują trzy strategie producentów. Pixel 10a oferuje najbardziej rozbudowane możliwości obróbki zdjęć i zaawansowane funkcje AI. iPhone 17e stawia na prostotę sprzętową i bardzo dopracowane algorytmy obrazu oraz wideo. Nothing Phone (4a) próbuje znaleźć kompromis między wysoką rozdzielczością aparatów a atrakcyjną ceną. W praktyce oznacza to, że każdy z tych modeli może być dobrym wyborem, ale dla nieco innego użytkownika i innego stylu fotografowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>realme 16 Pro+ - takie robi zdjęcia – część 2</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/realme-16-pro-plus-takie-robi-zdjecia-czesc-2"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/realme-16-pro-plus-takie-robi-zdjecia-czesc-2</id>
    <updated>2026-03-16T12:38:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;realme 16 Pro+ to obecnie jeden z najciekawszych przystępnych cenowo smartfonów fotograficznych. Za około 2500 zł dostajemy bardzo udany zestaw aparatów, w tym teleobiektyw, który w codziennym fotografowaniu okazuje się jego największym atutem. Telefon jest już dostępny w sprzedaży, choć jego oficjalna premiera rynkowa została zaplanowana na jutro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat wykorzystuje matrycę 200 MP, a portretowy teleobiektyw 50 MP z OIS oferuje bardzo przydatny zoom optyczny 3,5x. To właśnie ten duet odpowiada za zdjęcia o dużej szczegółowości, naturalnej kolorystyce i atrakcyjnym rozmyciu tła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą różnicę w codziennym fotografowaniu robi obecność modułu 3,5x. To on daje bardziej naturalną perspektywę portretową, bez zniekształceń twarzy, które często pojawiają się przy krótszych ogniskowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;LumaColor to zestaw algorytmów rozwijanych wspólnie z TÜV Rheinland w ramach LumaColor Image Lab. W praktyce przekłada się to na bardziej stabilne odwzorowanie kolorów skóry w różnych warunkach oświetleniowych, bardziej optycznie wyglądające rozmycie tła oraz lepsze oddanie światła i cienia w portretach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najmocniejszą stroną tych zdjęć jest detal. Dobrze widać to na kadrach architektury, elewacji, balkonów, marinie czy zbliżeniu na Sagradę Famílię. Telefon bardzo dobrze trzyma drobne struktury, takie jak zdobienia budynków, linie okien, faktury ścian, olinowanie jachtów czy detale owoców na straganie. To nie jest detal miękki ani rozlany. Zdjęcia mają wyraźną ostrość i sprawiają wrażenie pełnych informacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Druga bardzo mocna rzecz to teleobiektyw i praca na dłuższej ogniskowej. To właśnie tu realme 16 Pro+ pokazuje klasę. Kadry zbliżone do portretowych i te bardziej „ściśnięte”, jak balkon, fragment elewacji albo Sagrada Familia widziana przez pierwszy plan, mają dużo bardziej naturalną perspektywę niż zdjęcia z głównego aparatu. Obiekty nie są spłaszczone w zły sposób, tylko wyglądają bardziej fotograficznie. To daje efekt bliższy klasycznej fotografii niż zwykłemu smartfonowemu pstrykaniu szerokim kątem. Widać też, że telefon potrafi oddzielić plan główny od tła bez przesadnego bałaganu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo dobrze wypada także kolorystyka. realme nie idzie tu w skrajnie cukierkowe barwy. Owszem, zdjęcia są atrakcyjne i czasem lekko podkręcone, ale w większości przypadków kolory pozostają wiarygodne. Czerwienie truskawek są mocne, ale nie wyglądają plastikowo. Beże elewacji i kamienia nie wpadają w dziwne odcienie. Błękity i zimne światło na zdjęciach koncertowych są zachowane w sposób przekonujący, bez przesadnego rozjeżdżania balansu bieli. To ważne, bo właśnie na zdjęciach nocnych i koncertowych wiele smartfonów albo wszystko zażółca, albo przesadnie wychładza kadr. Tutaj widać całkiem dobrą kontrolę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus trzeba też zapisać dynamikę tonalną. Telefon dobrze radzi sobie w scenach, gdzie są jednocześnie jasne i ciemne partie obrazu. Dobrym przykładem jest zdjęcie w kawiarni przy oknie. To trudna scena, bo mamy ciemniejsze wnętrze, mocne słońce, odbicia w szybie i postać na zewnątrz. Taki kadr bardzo łatwo zepsuć. Tutaj smartfon nie wyciąga wszystkiego idealnie, ale nie gubi się. Jasne partie nie są całkowicie wypalone, a ciemniejsze obszary nadal zachowują część informacji. Podobnie jest na zdjęciach koncertowych, gdzie punktowe reflektory, ciemne sylwetki i zadymione światło tworzą bardzo trudne warunki. realme 16 Pro+ daje sobie z tym radę zaskakująco dobrze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zdjęcia nocne i koncertowe to zresztą kolejny mocny punkt tego zestawu. Największa zaleta nie polega tu na tym, że noc zamienia się w dzień, tylko że telefon zachowuje klimat sceny. To jest bardzo ważne. W słabszych smartfonach nocne zdjęcia są często sztucznie rozjaśniane do granic absurdu. Tutaj ciemność dalej jest ciemnością, reflektory dalej mają moc, a sylwetki ludzi nie rozpadają się całkowicie. Jednocześnie widać, że urządzenie potrafi utrzymać ostrość i ograniczyć rozmazanie. Oczywiście punktowe światła generują flary i smugi, ale przy takim materiale to bardziej naturalna cecha sceny niż wada aparatu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dobrze wygląda też głębia obrazu. Nie chodzi tylko o tryb portretowy, ale o zwykłe zdjęcia, w których pierwszy plan i tło budują naturalne warstwy. Kadr z Sagradą Famílią fotografowaną przez rozmyty pierwszy plan jest bardzo dobrym przykładem tego, że tym telefonem da się robić zdjęcia bardziej kreatywne, a nie tylko poprawne technicznie. To samo widać w muzeum, gdzie kamienny pierwszy plan i obraz w tle budują kadr bardziej świadomie niż typowa smartfonowa pocztówka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o słabsze strony, to one też są widoczne. Przede wszystkim realme dość mocno ostrzy obraz. Na ekranie telefonu taki efekt często wygląda atrakcyjnie, bo zdjęcie wydaje się bardzo wyraźne. Przy dłuższym patrzeniu na dużym ekranie widać jednak, że część detali jest wzmacniana trochę za mocno. Dotyczy to zwłaszcza architektury, cienkich linii i krawędzi kontrastowych obiektów. To nie jest katastrofa, ale widać, że telefon czasem bardziej „rysuje” detal, niż go spokojnie rejestruje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Druga rzecz to odszumianie. W zdjęciach nocnych i w ciemniejszych fragmentach kadru aparat zachowuje się rozsądnie, ale nie jest całkowicie neutralny. W niektórych ciemnych partiach widać lekkie wygładzanie faktur. To typowe dla smartfonów i tutaj również występuje. Na szczęście nie w takim stopniu, żeby zdjęcia wyglądały jak malowane, ale specjalista od razu zobaczy, że to nadal fotografia obliczeniowa, a nie czysty zapis z dużej matrycy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Momentami widać też, że telefon lubi lekko podnieść kontrast sceny. Dzięki temu zdjęcia wyglądają efektownie od razu po zrobieniu, ale czasem odbywa się to kosztem subtelniejszych przejść tonalnych. Najbardziej widać to na niektórych ujęciach miejskich i koncertowych, gdzie czerń bywa dociśnięta dość mocno. Dla wielu osób będzie to zaleta, bo obraz wygląda bardziej widowiskowo. Z punktu widzenia purystów fotograficznych to już kwestia gustu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Takie zdjęcia robi Xiaomi 17 Ultra</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-xiaomi-17-ultra-1"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-xiaomi-17-ultra-1</id>
    <updated>2026-03-16T11:49:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17 Ultra to jeden z najciekawszych flagowych smartfonów fotograficznych na rynku. Zaprojektowany wspólnie z legendarną marką Leica, ale tym razem współpraca ma dużo szerszy zakres niż zazwyczaj w tego typu przypadkach. Xiaomi 17 Ultra ma też dedykowane akcesoria fotograficzne - etui oraz specjalny uchwyt z przyciskami sterującymi jak w klasycznym aparacie. Jest to najwyższej jakości grip, jaki dotąd widziałem w przypadku smartfonów. Xiaomi zaprojektowało model 17 Ultra z myślą o wymagających entuzjastach fotografii, wyposażając telefon w duże matryce oraz zaawansowane układy optyczne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Specyfikacja poszczególnych modułów prezentuje się następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;główny aparat: 50 MP, f/1.67, 23 mm (jednocalowy sensor Light Fusion 1050L), OIS&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;teleobiektyw z płynnym przybliżeniem optycznym: 200 MP, f/2.39–f/2.96, 75–100 mm, OIS&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;aparat ultraszerokokątny: 50 MP, f/2.2, 14 mm, pole widzenia 115°&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przedni aparat do autoportretów: 50 MP, f/2.2, 21 mm, autofokus&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zastosowany w tym smartfonie system obrazowania wyróżnia się przede wszystkim potężną, jednocalową matrycą główną. Pozwala ona na rejestrowanie kadrów o bardzo wysokiej szczegółowości, charakteryzujących się naturalnym odwzorowaniem barw oraz trafnym balansem bieli. Rozwiązanie to sprawdza się wyjątkowo dobrze po zmroku, gwarantując jasne i ostre fotografie przy minimalnym poziomie zaszumienia. Dużym atutem jest również zintegrowany teleobiektyw połączony z matrycą o wysokiej rozdzielczości, który oferuje płynną zmianę ogniskowej. To wyjątkowo rzadka funkcja wśród smartfonów. Zapewnia to elastyczność podczas kadrowania, a także pozwala uzyskać rozmycie tła w ujęciach portretowych. Całość uzupełnia aparat ultraszerokokątny, który generuje obrazy o bardzo dobrej ostrości, oraz moduł przedni, w którym zaimplementowano funkcję automatycznego ustawiania ostrości, co odczuwalnie poprawia jakość zdjęć z bliskiej odległości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo solidnych fundamentów, Xiaomi 17 Ultra ma pewne ograniczenia. Nowa konstrukcja teleobiektywu wymusiła zwiększenie minimalnej odległości ostrzenia do około dwudziestu sześciu centymetrów, co utrudnia wykonywanie fotografii makro w porównaniu ze starszymi generacjami oraz rozwiązań konkurencji. Powiększenia są po prostu mniejsze. Dodatkowo, oprogramowanie głównego aparatu ma czasem tendencję do spłaszczania kontrastu w bardzo dynamicznych i jasnych scenach. Pewnym niedosytem jest również działanie stabilizacji w głównym module podczas filmowania. Z kolei przedni aparat, choć znacznie ulepszony, potrafi gubić detale w ostrym świetle słonecznym lub w słabo oświetlonych wnętrzach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Natomiast Xiaomi należy się duże uznanie za całe doświadczenie związane z fotografowaniem tym smartfonem. Jest wyjątkowo satysfakcjonujące.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test robota sprzątającego Roborock Qrevo Edge 2 Pro – doskonały, a nie kosztuje tyle co flagowiec</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-robota-sprzatajacego-roborock-qrevo-edge-2-pro-doskonaly-a-nie-kosztuje-tyle-co-flagowiec"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-robota-sprzatajacego-roborock-qrevo-edge-2-pro-doskonaly-a-nie-kosztuje-tyle-co-flagowiec</id>
    <updated>2026-03-12T14:18:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Seria Qrevo od początku była dla Roborocka bardzo istotna. To linia, w której producent stara się przenieść część rozwiązań znanych z droższych urządzeń do modeli bardziej racjonalnych cenowo, ale nadal wyraźnie aspirujących do klasy premium. Qrevo Edge 2 Pro wpisuje się w tę strategię bardzo czytelnie. Nie jest to ani model budżetowy, ani flagowiec Saros Z70 z ramieniem robotycznym OmniGrip, z którego mam szczęście korzystać na co dzień. Roborock Qrevo Edge 2 Pro to sprzęt pozycjonowany wyżej niż typowy średni segment, ale jeszcze bez wejścia w najbardziej ekstremalną półkę cenową. W praktyce oznacza to próbę zbudowania robota możliwie kompletnego, bez najbardziej oczywistych kompromisów. To się chyba udało, bo po przesiadce z Sarosa na Qrevo Edge 2 Pro niczego mi nie brakowało.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Edge 2 Pro Roborock bardzo wyraźnie postawił na niską wysokość samego robota. Wysokość obudowy wynosi 7,98 cm, co od razu stawia ten model w gronie najniższych robotów z zaawansowaną nawigacją. W codziennym użytkowaniu ma to dużo większe znaczenie niż tysiące Pascali w specyfikacji. To właśnie kilka milimetrów często decyduje o tym, czy robot wjedzie pod łóżko, kanapę, komodę czy szafkę łazienkową. W praktyce Qrevo Edge 2 Pro został zaprojektowany z myślą o tym, by docierać do miejsc, które dla wielu klasycznych robotów pozostają niedostępne. To szczególnie ważne w mieszkaniach, gdzie znaczna część kurzu i włosów gromadzi się właśnie pod meblami, a użytkownik kupuje robota po to, żeby nie musieć sięgać tam ręcznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Porównanie ze znacznie droższym Dreame X60 Ultra, którego wysokość po schowaniu modułu nawigacyjnego wynosi 7,95 cm, dobrze pokazuje, że Roborock wszedł tu na poziom najciekawszych konstrukcji. Różnica jest symboliczna, ale sama obecność w tym segmencie najniższych urządzeń ma znaczenie. To już nie jest sytuacja, w której bardzo zaawansowany robot musi być jednocześnie wysoki i toporny. Qrevo Edge 2 Pro pokazuje, że można połączyć rozbudowaną funkcjonalność z naprawdę niskim profilem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Drugim filarem pozycjonowania tego modelu jest wysoka moc ssania wynosząca 25 000 Pa. Sam parametr wygląda bardzo efektownie, ale w tym przypadku ważniejsze jest to, że przekłada się na realną pracę urządzenia. Qrevo Edge 2 Pro nie został pomyślany jako robot tylko do paneli i płytek. To model, który ma dobrze radzić sobie także na dywanach, również tych bardziej wymagających. Cała konstrukcja została zresztą podporządkowana temu założeniu. Mamy tu nie tylko wysoką moc, ale też system AdaptiLift, bardzo rozbudowane ustawienia czyszczenia dywanów, automatyczne odłączanie mopów i szczotkę główną Duo Divide, która ma ograniczać problem włosów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Roborock Qrevo Edge 2 Pro korzysta z tradycyjnych obrotowych mopów, ale właśnie pojawił się alternatywny model Qrevo Curv 2 Flow i jest to pierwsze urządzenie tej marki wyposażone w obrotowy wałek mopujący. Ten robot ma jeszcze skuteczniej usuwać rozlane płyny i trudniejsze zabrudzenia, a system SpiraFlow odpowiada za bieżące oczyszczanie rolki. Zastosowana skrobaczka usuwa nadmiar wilgoci i kieruje brudną wodę do osobnego zbiornika, dzięki czemu element mopujący ma pozostawać świeży podczas pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Cena&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cena Roborock Qrevo Edge 2 Pro wynosi 4599,99 zł, przy cenie bez promocji na poziomie 5099 zł. Nie jest to sprzęt tani, ale też nie wchodzi jeszcze w najbardziej ekstremalne pułapy cenowe spotykane przy najdroższych robotach z segmentu ultra premium. W praktyce oznacza to, że Qrevo Edge 2 Pro celuje w użytkownika, który jest gotowy zapłacić więcej za wysoki poziom automatyzacji, ale oczekuje, że za tę kwotę pójdzie faktycznie rozbudowany zestaw funkcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W obrębie samej rodziny Qrevo ten model wyraźnie odcina się od słabszych wariantów. Różnice nie sprowadzają się wyłącznie do mocy ssania. Qrevo Edge 2 Pro oferuje również wyższą temperaturę mycia mopów w stacji, bardziej zaawansowaną obsługę dywanów oraz rozbudowany pakiet technologii związanych z omijaniem przeszkód i pracą przy krawędziach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wygląd zewnętrzny, design, zastosowane materiały, zestaw sprzedażowy&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Qrevo Edge 2 Pro ma klasyczną, okrągłą bryłę i nie próbuje za wszelką cenę wyglądać futurystycznie czy designersko. To sprzęt stonowany. W praktyce to dobra decyzja, bo robot tej klasy najczęściej stoi na widoku, zwykle w salonie, przedpokoju albo przy kuchni. Zbyt agresywna stylistyka szybko zaczęłaby męczyć. Tutaj całość jest zachowawcza, ale spójna i po prostu dobrze wpisuje się w nowoczesne wnętrza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obudowa została wykonana z matowego tworzywa sztucznego. To materiał typowy dla tej kategorii sprzętu. Poszczególne elementy są dobrze spasowane, a całość wygląda solidnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej charakterystycznym elementem konstrukcji pozostaje niski profil. 7,98 cm wysokości robi różnicę od pierwszego dnia użytkowania. W wielu mieszkaniach to właśnie ten parametr przesądza, czy robot naprawdę sprząta tam, gdzie gromadzi się najwięcej kurzu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszym elementem na spodzie urządzenia jest szczotka główna Duo Divide, która została podzielona tak, by ograniczać nawijanie włosów i kierować zanieczyszczenia do środka. Obok pracuje szczotka boczna FlexiArm, wysuwająca się przy krawędziach i narożnikach. Z tyłu znajdują się dwa obrotowe pady mopujące. Jeden z nich może wysuwać się dalej, aby lepiej docierać do brzegów pomieszczeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw sprzedażowy obejmuje robota, stację dokującą, elementy mopujące i podstawowe akcesoria potrzebne do uruchomienia systemu. W komplecie nie znajdziemy płynu do czyszczenia mopów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla wielu klientów zainteresowanych zakupem odkurzacza najważniejszym parametrem pozostaje oczywiście moc ssania wynosząca 25 000 Pa. To wartość, która ustawia robota w ścisłej czołówce segmentu, choć ostatnio roboty chwalą się coraz częściej jeszcze wyższą mocą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Robot korzysta z akumulatora 6400 mAh. Deklarowany czas pracy sięga 190 minut, a pełne ładowanie trwa około 240 minut. Maksymalna powierzchnia pracy dochodzi do 299 m², więc nawet w większym domu urządzenie nie powinno mieć problemu z obsłużeniem całego piętra lub dużego mieszkania bez ciągłego wracania do stacji. Poziom hałasu podawany jest na 63 dB. Przy maksymalnej mocy ssania robot oczywiście staje się wyraźnie bardziej słyszalny, co jest naturalne przy tak wysokiej wydajności. Gdy nie mamy dywanów, Qrevo Edge 2 Pro sprząta naprawdę cicho.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z kluczowych systemów jest AdaptiLift. Robot potrafi regulować wysokość podwozia i niezależnie operować kołami, dzięki czemu lepiej radzi sobie przy progach, listwach oraz bardziej wymagających dywanach. Maksymalna wysokość podwójnych progów sięga 4 cm. To znacząco zwiększa zakres miejsc, po których robot może poruszać się samodzielnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo istotna jest także obsługa dywanów. Robot radzi sobie z runem do 3 cm wysokości. To ważne, bo wiele robotów deklaruje wsparcie dla dywanów, a później najlepiej czuje się jedynie na bardzo niskich wykładzinach. Qrevo Edge 2 Pro został zaprojektowany z myślą o bardziej zróżnicowanych powierzchniach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za nawigację odpowiada system lidarowy wspierany dodatkowymi czujnikami i mechaniką RetractSense. Za omijanie przeszkód odpowiada Reactive AI oraz system VertiBeam, który poprawia wykrywanie obiektów od boku i w rejonie krawędzi. W praktyce przekłada się to na sprawniejsze poruszanie się pomiędzy meblami, suszarkami, nogami stołów czy drobnymi przeszkodami pozostawionymi na podłodze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W odkurzaniu ważną rolę odgrywa szczotka główna Duo Divide oraz boczna szczotka FlexiArm. Cały system został zaprojektowany tak, by skutecznie ograniczać problem nawijania włosów i lepiej sprzątać przy ścianach. Z kolei za mopowanie odpowiadają dwa obrotowe pady z naciskiem 12 N. Jeden z nich wysuwa się do krawędzi, a prędkość pracy systemu sięga około 200 obrotów na minutę. To już poziom, który wyraźnie odróżnia tego robota od konstrukcji z prostą, pasywną nakładką mopującą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Całość uzupełnia wielofunkcyjna stacja dokująca z automatycznym opróżnianiem kurzu, myciem mopów gorącą wodą do 100°C i suszeniem ciepłym powietrzem około 55 stopni. Robot potrafi też automatycznie odłączać mopy, co ma duże znaczenie przy przechodzeniu pomiędzy twardą podłogą a dywanami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Oferowane funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Roborock oferuje klientom jedną z najbardziej dopracowanych i rozwiniętych aplikacji do obsługi swoich odkurzaczy. Już na etapie pierwszej konfiguracji użytkownik dostaje znacznie więcej opcji niż w większości prostszych robotów. Można nie tylko połączyć robota z siecią i uruchomić pierwsze mapowanie, ale też od razu zdecydować o szeregu zachowań systemowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z najmocniejszych elementów aplikacji jest obsługa map. Robot potrafi tworzyć szczegółowe mapy mieszkania, rozpoznawać pomieszczenia, dzielić je i łączyć, a także pracować z wieloma mapami jednocześnie. Można ustawiać wirtualne ściany, strefy zakazane, strefy bez mopowania, a także oznaczać meble i rodzaje podłóg. Aplikacja pozwala nawet wizualnie rozbudować mapę w trybie bardziej przestrzennym, co ułatwia kontrolę nad tym, jak robot rozumie układ wnętrza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo duże wrażenie robi liczba trybów sprzątania. Urządzenie można wysłać do sprzątania całej mapy, pojedynczego pokoju, wybranej strefy albo ustalonej kolejności pomieszczeń. Można zmieniać siłę ssania, intensywność mopowania, liczbę przejazdów oraz wzór ruchu. W praktyce pozwala to mocno dopasować robota do różnych sytuacji. Inaczej można ustawić szybkie codzienne odświeżenie, a inaczej dokładniejsze sprzątanie po weekendzie lub po większym bałaganie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Szczególnie rozbudowany jest moduł obsługi dywanów. Użytkownik może zdecydować, czy robot ma unikać dywanów w czasie mopowania, czy najpierw zostawić mopy w stacji i wrócić do samodzielnego odkurzania dywanów, czy zwiększać moc ssania po wykryciu miękkiej powierzchni. Można też aktywować automatyczne odłączanie mopów. To wszystko ma ogromne znaczenie w mieszkaniach, gdzie twarde podłogi sąsiadują z dywanami, a użytkownik chce uniknąć nawet minimalnego kontaktu wilgotnych padów z runem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;SmartPlan 3.0 automatyzuje logikę sprzątania i potrafi dostosowywać strategię pracy do warunków w domu. Robot może sam oceniać, które pomieszczenia wymagają intensywniejszego czyszczenia, ponownie przepłukiwać mopy po kuchni i łazience, ograniczać hałas w godzinach nocnych czy dobierać kolejność odkurzania i mopowania. Użytkownik nie musi wszystkiego ustawiać ręcznie, choć oczywiście może.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo rozbudowany jest także panel stacji dokującej. Można definiować częstotliwość mycia mopów, długość i intensywność suszenia, sposób opróżniania pojemnika na kurz, zachowanie podczas ładowania oraz elementy związane z czyszczeniem tacki stacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Qrevo Edge 2 Pro oferuje również rozbudowane funkcje dodatkowe. Jest obsługa komend głosowych, zdalny podgląd, zdalne sterowanie, integracja z Matter, blokada rodzicielska oraz monitoring stanu materiałów eksploatacyjnych. Aplikacja pokazuje zużycie filtra, szczotki głównej, szczotki bocznej, sensorów, worka na kurz i innych elementów wymagających okresowej konserwacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość sprzątania i mopowania&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym użytkowaniu Roborock Qrevo Edge 2 Pro robi najlepsze wrażenie tam, gdzie wiele robotów zaczyna się gubić, czyli na dywanach, przy krawędziach i w mieszkaniach o bardziej skomplikowanym układzie. Robot rzeczywiście radzi sobie bardzo dobrze ze zbieraniem kurzu, drobnych zabrudzeń, okruchów i sierści z twardych podłóg, ale jego przewaga staje się najbardziej widoczna wtedy, gdy sprząta dywany.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Robot skutecznie sprząta nie tylko płaskie wykładziny, ale też modele z wyższym włosiem i lżejsze dywany, z którymi wiele innych konstrukcji ma problemy. AdaptiLift pomaga utrzymać skuteczność czyszczenia bez niepotrzebnego zawieszania się czy klinowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużym atutem jest szczotka Duo Divide. W praktyce system bardzo dobrze ogranicza owijanie się włosów wokół wałka, co przy dłuższym użytkowaniu ma ogromne znaczenie. W wielu robotach to właśnie ręczne rozcinanie włosów staje się najbardziej irytującym elementem eksploatacji. Tutaj problem został wyraźnie ograniczony. To jedna z tych cech, które trudno pokazać jednym zdjęciem, ale na co dzień bardzo mocno wpływają na komfort korzystania ze sprzętu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Robot nie zostawia pasów niedoczyszczonej powierzchni przy listwach, jak zdarza się to w prostszych konstrukcjach. Oczywiście nadal nie jest to poziom ręcznego doczyszczenia każdego kąta, ale w swojej klasie Qrevo Edge 2 Pro wypada pod tym względem bardzo dobrze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System unikania przeszkód również pracuje pewnie. Robot dobrze porusza się pomiędzy nogami mebli, suszarkami na pranie i bardziej nieregularnymi przeszkodami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mopowanie stoi na wysokim poziomie, choć trzeba tu zachować zdrowy realizm. Robot dobrze usuwa codzienny brud, ślady po butach, osiadający kurz i lżejsze zaschnięcia. Podłoga po przejeździe wygląda na naprawdę odświeżoną, a regularne mycie mopów w stacji poprawia higienę całego procesu. Nie oznacza to jednak, że Qrevo Edge 2 Pro zastępuje ręczne szorowanie najtrudniejszych, starych plam. Przy takich zabrudzeniach nadal może być potrzebny drugi przejazd albo ręczna poprawka. W ramach codziennego utrzymania czystości robot wypada jednak bardzo przekonująco.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;bardzo niska obudowa 7,98 cm, która realnie zwiększa zasięg sprzątania pod meblami&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wysoka moc ssania 25 000 Pa&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bardzo dobra skuteczność odkurzania dywanów, także tych trudniejszych i wyższych&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;system AdaptiLift poprawiający pracę na dywanach i przy przeszkodach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;automatyczne odłączanie mopów, bardzo przydatne przy mieszanych powierzchniach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szczotka Duo Divide skutecznie ograniczająca plątanie włosów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wysuwana szczotka FlexiArm i wysuwany mop poprawiające sprzątanie przy krawędziach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dopracowany system omijania przeszkód Reactive AI z VertiBeam&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bardzo rozbudowana i funkcjonalna aplikacja&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;stacja dokująca z myciem mopów gorącą wodą do 100 stopni i suszeniem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wysoki poziom automatyzacji całego systemu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dobra jakość wykonania robota i całego zestawu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;współpraca ze standardem Matter&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;zdalny podgląd z kamery&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;duża stacja dokująca wymaga sporo miejsca&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;cena nie jest bardzo niska&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;najbardziej zaawansowane funkcje mogą być początkowo zbyt złożone dla mniej technicznych użytkowników&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;najtrudniejsze, stare zabrudzenia nadal mogą wymagać drugiego przejazdu lub ręcznej poprawki&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Asystent Rocky nie mówi po polsku&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo jest ten odkurzacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Roborock Qrevo Edge 2 Pro to robot dopracowany i dojrzały. Niska konstrukcja rzeczywiście pomaga w codziennym sprzątaniu. Wysoka moc ssania przekłada się na skuteczną pracę także na dywanach. AdaptiLift poprawia mobilność i zachowanie na trudniejszych powierzchniach. Szczotka Duo Divide ogranicza jeden z najbardziej irytujących problemów eksploatacyjnych, czyli włosy na wałku. Jestem zachwycony jego aplikacją, choć nadal asystent Rocky nie mówi po polsku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to sprzęt dla każdego. Cena jest dość wysoka, a mnogość funkcji sprawia, że trzeba poświęcić chwilę na konfigurację, żeby wykorzystać jego pełny potencjał. Jeżeli jednak ktoś szuka robota zaawansowanego, bardzo dobrze wyposażonego i realnie wygodnego w użytkowaniu, Qrevo Edge 2 Pro wypada jako jedna z ciekawszych propozycji w swojej klasie.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Recenzja słuchawek Samsung Galaxy Buds 4 Pro – są bardzo, bardzo dobre</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/recenzja-sluchawek-samsung-galaxy-buds-4-pro-sa-bardzo-bardzo-dobre"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/recenzja-sluchawek-samsung-galaxy-buds-4-pro-sa-bardzo-bardzo-dobre</id>
    <updated>2026-03-11T11:29:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wraz ze smartfonem S26 Ultra Samsung udostępnił nam do testów swoją najnowszą generację słuchawek TWS – Galaxy Buds 4 Pro. Jest to najwyższy model tego producenta, który adresowany jest do wymagających użytkowników ekosystemu Galaxy. Cena słuchawek została ustalona na 1099 zł. Nie jest to mała kwota – z jednej strony znajdziemy słuchawki zbliżonej klasy w niższej cenie, jak choćby &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/huawei-freebuds-pro-5-test-najnowszych-flagowych-sluchawek-huawei"&gt;Huawei FreeBuds Pro 5&lt;/a&gt;, z drugiej strony pozostaje konkurencyjna na tle takich producentów jak Sony, Bose czy Apple.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Szczerze mówiąc, początkowo sądziłem, że Galaxy Buds 4 Pro nie będą odczuwalnie lepsze od starszej generacji, ale najnowsza edycja zaskoczyła mnie dużo bardziej niż Galaxy Buds 3 Pro i okazała się dużo większym skokiem naprzód niż sam telefon. Słuchawki są odczuwalnie lepsze od swoich poprzedniczek pod wieloma względami. Jest jednak haczyk – nie wykorzystamy wszystkich ich możliwości z telefonem innym niż Samsung.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design i konstrukcja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kształt etui oraz samych słuchawek uległ istotnym zmianom. Całkowicie zrezygnowano z kanciastego kształtu oraz kolorowych diod znanych z modelu Buds 3 Pro. Nowe słuchawki mają smuklejszą, dyskretniejszą obudowę z płaskim wycięciem pokrytym szczotkowanym metalem. Podoba mi się ich wygląd, materiały sprawiają lepsze wrażenie, a słuchawki wygodniej poprawić w uchu, nie powodując niechcianych interakcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Waga pojedynczej słuchawki wynosi 5 gramów. Słuchawki są wygodne i dobrze leżą w uchu. Etui zauważalnie zmniejszono, nawiązując rozmiarem do modelu Buds 2 Pro. Jego wymiary to 51 x 51 x 28,3 mm, a waga wynosi około 55 gramów.  Podobnie jak w poprzedniej generacji, pokrywa jest przezroczysta. Z jednej strony można bez otwierania etui sprawdzić, czy słuchawki są w środku, z drugiej strony na klapce bardziej widać zanieczyszczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki dobrze znoszą pot i zmienne warunki pogodowe, ponieważ mają certyfikat IP57, który oznacza odporność na pył i wytrzymałość na trzydziestominutowe zanurzenie w wodzie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Sterowanie i aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W najnowszych smartfonach Samsunga obsługa słuchawek jest zintegrowana bezpośrednio z ustawieniami systemowymi. Do konfiguracji Buds 4 Pro na starszych telefonach wykorzystywana jest aplikacja Galaxy Wearable. Sterowanie zlokalizowano na płaskiej części słuchawki i oparto na systemie łączącym gesty ściskania, przesuwania palcem oraz dotykania. W najnowszym modelu Samsung dodał również obsługę ruchami głowy, która w starszych modelach nie była dostępna. Dzięki temu można odrzucać lub odbierać połączenia poprzez zwykłe potrząsanie lub kiwanie głową. Buds 4 Pro umożliwiają pełną obsługę interfejsu za pomocą tylko jednej słuchawki, włączając w to regulację głośności i zmianę utworów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba jednak wspomnieć o ograniczeniach narzuconych przez producenta związanych z jego własnym ekosystemem. Brak uniwersalnego parowania multipoint sprawia, że płynne przełączanie działa tylko między urządzeniami Samsunga zalogowanymi na to samo konto, a przejście na sprzęt innej marki wymaga ręcznego parowania. Użytkownicy iPhone'ów oraz smartfonów z Androidem innych marek nie wykorzystają pełni możliwości tych słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość brzmienia&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za reprodukcję dźwięku odpowiadają w tym modelu dwa niezależne przetworniki na każdą słuchawkę: powiększony względem poprzednika dynamiczny głośnik niskotonowy oraz precyzyjny głośnik wysokotonowy. Każdy z nich obsługiwany jest przez dedykowany wzmacniacz, co poszerza scenę i mocno obniża zniekształcenia. Sprzęt obsługuje najnowszy standard łączności Bluetooth 6.1. Transmisja dźwięku może odbywać się z użyciem standardowych kodeków AAC, SBC i LC3, a także autorskiego formatu Samsung Seamless Codec. Ten ostatni oferuje przepływność odpowiadającą jakości 24 bit/96 kHz, ale działa wyłącznie na nowszych sprzętach koreańskiego producenta z One UI 6.1 lub wyższym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jakość dźwięku to największa zaleta w porównaniu do modelu Buds 3 Pro. Brzmienie jest wyraźnie bogatsze, pełniejsze, z głębszym basem, a zarazem bardziej gładkie. Wyeliminowano sybilanty obecne wcześniej w średnich tonach, zachowując świetną separację instrumentów i energię. W domyślnym ustawieniu słuchawki mają dość mocny bas i lekko wycofane tony wysokie, co w niektórych starszych nagraniach sprawia wrażenie delikatnego przebasowienia, jednak wbudowany adaptacyjny korektor pozwala na dopasowanie charakterystyki brzmienia. Mnie bardzo odpowiadało domyślne brzmienie słuchawek we wszystkich utworach, które przesłuchałem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Redukcja szumów i tryb świadomości otoczenia&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aktywna redukcja szumów (ANC) została udoskonalona i potrafi odciąć słuchacza od zewnętrznego zgiełku z dużą skutecznością – różnicę czuć od razu po włożeniu słuchawek do ucha, podobnie jak było to w przypadku testu &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/huawei-freebuds-pro-5-test-najnowszych-flagowych-sluchawek-huawei"&gt;Huawei FreeBuds Pro 5&lt;/a&gt;. Przekłada się to na tłumienie lepsze o 3 dB względem starszego modelu. Słuchawki radzą sobie szczególnie dobrze ze stłumieniem dokuczliwych dźwięków o niskich częstotliwościach. Z kolei tryb transparentny to obecnie jedno z najlepszych tego typu rozwiązań na rynku. Generuje on znacznie mniejszy szum własny niż Buds 3 Pro, a głosy z otoczenia są tak naturalne, że rozmowy twarzą w twarz brzmią dokładnie tak, jakby uszy w ogóle nie były niczym zablokowane. Po prostu rewelacja.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Rozmowy głosowe i funkcje AI&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System odpowiedzialny za przechwytywanie mowy składa się z zaawansowanego układu obejmującego sześć mikrofonów (po 3 na każdą słuchawkę) połączonych z wbudowaną jednostką VPU (Voice Pickup Unit) przechwytującą głos. Sprzęt z pomocą treningu głębokiej sieci neuronowej doskonale redukuje szumy otoczenia, wzorowo radząc sobie z wiatrem. Po sparowaniu ze smartfonem Samsunga mikrofony mogą pracować w trybie Super Wideband, nagrywając głos w wyśmienitej jakości do 16 kHz. Duży nacisk położono również na dodatkowe funkcje. Słuchawki wspierają standard Auracast i pozwalają wywołać głosowo nowoczesnych asystentów, takich jak Gemini czy Perplexity. Sprzęt ściśle integruje się z pakietem Galaxy AI, oddając do dyspozycji tłumacza na żywo współpracującego bezpośrednio z telefonem. Te funkcje, podobnie jak nagrywanie dźwięku przestrzennego 360 stopni podczas rejestrowania wideo, pozostają jednak w pełni zarezerwowane dla posiadaczy wybranych smartfonów Galaxy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki oferują dobry czas działania, pracując nieco ponad 6 godzin na jednym ładowaniu z włączoną aktywną redukcją szumów. Stanowi to istotną poprawę w porównaniu do krótszego czasu działania wynoszącego 4,5 godziny w poprzedniej generacji. Etui, w którym zainstalowano ogniwo o pojemności 530 mAh, pozwala znacząco wydłużyć całkowity czas działania bez konieczności szukania gniazdka. Sam proces uzupełniania energii jest standardowy dla klasy premium. Możemy skorzystać z gniazda USB-C i ładowania przewodowego, jak również posłużyć się wygodnym ładowaniem bezprzewodowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki Samsung Galaxy Buds 4 Pro mocno mnie zaskoczyły. Najnowsza generacja poprawia wszystkie słabsze strony poprzednika, oferując znacznie lepsze brzmienie, znakomicie działające tryby ANC oraz tryb świadomości otoczenia, a także zdecydowanie dłuższą pracę na baterii. Nowy, smuklejszy design sprawdza się bardzo dobrze w codziennym użytkowaniu. Z punktu widzenia doświadczeń z ostatniego tygodnia w połączeniu z telefonem Samsung Galaxy S26 Ultra to jedne z najlepszych słuchawek, jakie miałem okazję testować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ich niezaprzeczalną wadą pozostaje jednak zamknięty charakter ekosystemu Samsunga. Sprzęt traci przez to na elastyczności, pozbawiając użytkowników sprzętu innych producentów możliwości utrzymywania aktywnego połączenia z dwoma urządzeniami jednocześnie oraz dostępu do zaawansowanych kodeków. Z tego powodu, mając na uwadze cenę 1099 zł, jest to propozycja skierowana przede wszystkim do użytkowników telefonów Samsunga. Gdybym był użytkownikiem innego telefonu, wybrałbym wówczas taki model słuchawek, który oferuje wszystkie możliwości na każdym telefonie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test smartfonu Samsung Galaxy S26 Ultra – jest dobrze, ale fani chcą już czegoś więcej</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-smartfonu-samsung-galaxy-s26-ultra-jest-dobrze-ale-fani-chca-juz-czegos-wiecej"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-smartfonu-samsung-galaxy-s26-ultra-jest-dobrze-ale-fani-chca-juz-czegos-wiecej</id>
    <updated>2026-03-10T11:38:00+01:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung Galaxy S26 Ultra to bardzo dojrzały produkt, będący wynikiem długoletniego doskonalenia dobrze znanej serii. Producent zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że nie należy oczekiwać rewolucji designu i nowa generacja flagowej linii jest bardzo podobna do poprzedniej. Sprzętowych zmian jest stosunkowo niewiele, ale wyznaczają one interesujący kierunek. Wszystko to razem sprawia, że ocena Samsunga Galaxy S26 Ultra będzie zależała od tego, czy cenimy to, co znane i dopracowane kosztem szybkości rozwoju, czy poszukujemy ekscytacji i nowości kosztem dopracowania. W pierwszym przypadku dostaniemy dokładnie to, czego szukamy, w drugim będzie więcej krytyki niż zachwytu. Oba spojrzenia mają mocne uzasadnienie w przypadku Samsunga Galaxy S26 Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cena telefonu to 6499 zł za wersję z 12 GB RAM i 256 GB pamięci oraz tyle samo za wariant 12/512 GB w limitowanej promocji przedsprzedażowej, w której wariant z większą pamięcią kosztuje tyle samo, co wersja podstawowa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wymiary S26 Ultra to 163,6 x 78,1 x 7,9 mm, a jego waga to 214 gramów. Smartfon jest więc zauważalnie cieńszy i lżejszy od swojego poprzednika, co pozytywnie wpływa na komfort trzymania w dłoni. Podobny wpływ na ergonomię mają bardziej zakrzywione rogi, choć ja do dziś cenię kanciastą bryłę S24 Ultra. Samsung zrezygnował z tytanowej obudowy i wrócił do aluminium. Mnie to zupełnie nie przeszkadza, bo aluminium jest lżejsze i lepiej odprowadza ciepło, co jedynie stawia pod znakiem zapytania wcześniejszą decyzję o wprowadzeniu tytanu (bo iPhone miał tytan).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon spełnia normę wodoszczelności i pyłoszczelności IP68, co w momencie, gdy niektórzy konkurenci oferują już standard IP69, stanowi nieco zachowawczy wybór. Na tylnym panelu zabrakło również wbudowanych magnesów, jak we wszystkich wcześniejszych odsłonach, przez co niezbędne jest zaopatrzenie się w odpowiednie etui, aby móc wygodnie używać akcesoriów w stylu MagSafe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W obudowie tradycyjnie znalazło się miejsce na zintegrowany rysik S Pen, który znacząco rozszerza możliwości interakcji ze sprzętem. Trzeba jednak pamiętać, że tak jak w S25 Ultra został on pozbawiony łączności Bluetooth, a co za tym idzie, możliwości zdalnego sterowania telefonem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za bezpieczeństwo biometryczne odpowiada jeden z najszybszych, ultradźwiękowych czytników linii papilarnych umieszczonych pod powierzchnią wyświetlacza. Warstwę multimedialną dopełniają dwa ulepszone głośniki stereo, charakteryzujące się teraz znacznie lepiej zbalansowanym brzmieniem. Są to jedne z lepszych głośników, jakie można spotkać w klasycznych telefonach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedyne zastrzeżenie dotyczące budowy telefonu ma związek z bardziej wystającymi obiektywami aparatów, które są przesunięte do krawędzi obudowy. W efekcie, podobnie jak Fold 7, także i S26 Ultra wyjątkowo mocno chybocze się na stole.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zastosowany tu panel został wykonany w technologii Dynamic AMOLED 2X i ma przekątną 6,9 cala. Rozdzielczość ekranu to Quad HD+ 3120 x 1440 pikseli, a wyświetlany obraz ma maksymalną częstotliwość odświeżania na poziomie 120 Hz. Szczytowa jasność wyświetlacza sięga 2800 nitów, a całości dopełnia świetnie sprawdzająca się w praktyce powłoka antyrefleksyjna. Niestety panel nie ma zapowiadanych 10 bitów, które są symulowane, a sam panel jest 8-bitowy. Mechanizm PWM odpowiedzialny za przyciemnianie obrazu także nie obsługuje wysokiej częstotliwości, co widać choćby podczas nagrywania ekranu kamerą w jasnym otoczeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Istotną innowacją sprzętową dostępną wyłącznie w tym modelu jest ekran zapewniający prywatność (Privacy Display). Zwiększa on polaryzację światła, skutecznie ograniczając kąty widzenia, co utrudnia postronnym osobom podglądanie zawartości ekranu. Można go skonfigurować tak, aby aktywował się automatycznie po uruchomieniu aplikacji bankowej, wpisywaniu kodu PIN czy przy wyskakujących powiadomieniach. Funkcja oferuje dwa tryby działania, jednak trzeba pamiętać o kompromisach – włączenie maksymalnej ochrony prywatności zauważalnie obniża maksymalną jasność panelu oraz zmniejsza zagęszczenie pikseli, co wpływa na ostrość obrazu. Mniej więcej połowa pikseli na ekranie ma wąski kąt widzenia i uruchomienie wyższego stopnia prywatności oznacza, że aktywna jest połowa pikseli na ekranie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samej funkcji prywatyzacji zawartości ekranu zazwyczaj nie potrzebuję. Choć ekran nie jest pozbawiony kompromisów i konkurencja zapewnia lepsze parametry, niezmiennie z Samsunga korzysta mi się bardzo przyjemnie, dzięki całkowicie płaskiemu ekranowi oraz powłoce antyrefleksyjnej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;S26 Ultra ma ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 w wersji przygotowanej specjalnie dla Samsunga. Według danych producenta zmodernizowany układ zapewnia wzrost wydajności CPU o 19 procent i układu NPU odpowiedzialnego za operacje sztucznej inteligencji o 24 procent.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaskoczeniem był dla mnie wynik w teście AnTuTu na poziomie 4102290 punktów. To najwyższy wynik spośród testowanych przeze mnie smartfonów. Ostatnie dwie lub trzy generacje flagowców Samsunga były ponad 20% poniżej wyników konkurencji z tym samym procesorem. Mamy więc dość spektakularną odmianę, choć nie uchroniła ona Ultry od throttlingu. Telefon Samsunga wyposażono w 12 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci na pliki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pakiet komunikacyjny obsługuje sieci 5G (Sub6 FDD, TDD i SDL) oraz łączność bezprzewodową Wi-Fi 7 (802.11a/b/g/n/ac/ax/be ze wsparciem EHT320, MIMO i 4096-QAM). Na pokładzie znajdziemy też Bluetooth w wersji 6.0, układ NFC oraz moduł UWB. Urządzenie sprawnie określa pozycję, korzystając z systemów GPS, Glonass, Beidou, Galileo i QZSS. Komplet czujników obejmuje akcelerometr, barometr, czujnik żyroskopowy, czujnik geomagnetyczny, czujnik Halla, czujnik światła oraz czujnik zbliżeniowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;S26 Ultra działa pod kontrolą Androida z nową, bardzo płynnie działającą nakładką One UI 8.5. Cieszy wyjątkowo długie wsparcie oprogramowania – producent deklaruje dostępność aktualizacji zabezpieczeń aż do 28 lutego 2033 roku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent rozbudował sekcję Galaxy AI, integrując w systemie Multi asystenta, pozwalającego naprzemiennie wykorzystywać narzędzia takie jak Gemini, Bixby i Perplexity. Wprowadzono Asystenta połączeń oferującego tłumaczenia na żywo, pocztę głosową z nielimitowaną transkrypcją, a także narzędzia takie jak Asystent pisania, Tłumacz, Asystent notatek czy Asystent przeglądania. Kreatywne studio i Asystent zdjęć ułatwiają edycję, wprowadzając możliwość słownego opisywania oczekiwanych modyfikacji obrazu. Bardzo dobrą zmianą pod kątem konsumpcji multimediów jest funkcja Usuwania dźwięku (Audio Eraser), która świetnie wygłusza tło i wzmacnia dialogi w filmach i serialach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung najmocniej promuje funkcję Now Nudge. Moduł ten na bieżąco analizuje i rozpoznaje zawartość ekranu, aby podsuwać użytkownikowi przydatne sugestie. Pozwala na szybkie utworzenie wydarzenia w kalendarzu na podstawie odczytanej konwersacji tekstowej, a także przypomina o powiązanych kontaktach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jak to wszystko wypada w praktyce? Z jednej strony mam wrażenie, że nacisk Samsunga na funkcje AI jest mocno przestrzelony. Now Nudge nie tylko rzadko kiedy okazuje się przydatny (o ile w ogóle), ale wymaga, abyśmy korzystali z klawiatury systemowej, za którą nie przepadam. Podobne doświadczenia mam z Now Brief, który debiutował w S25. Edycja zdjęć za pomocą opisu oraz możliwość łączenia dwóch zdjęć podoba mi się dużo bardziej. Wszystko to jednak nie zmienia faktu, że uważam nakładkę One UI za najlepszą możliwą wersję Androida na rynku - lepszą również od Pixeli. Doceniam możliwości DeX, pozwalającego pracować na telefonie jak na komputerze i to bez mirroringu ekranu. Po prostu funkcje AI dodane w tym roku nie okazały się dla mnie przydatne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przypadku aparatów zmiany są bardzo zachowawcze, a sprzęt stanowi bezpośrednie przedłużenie zeszłorocznej myśli technicznej inżynierów Samsunga. Cały zestaw prezentuje się następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1.4, 23 mm, 1/1.3", 0.6µm, multi-directional PDAF, OIS&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;10 MP, f/2.4, 67 mm, 1/3.94", 1.0µm, PDAF, OIS, 3x powiększenie optyczne&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2.9, 111 mm, 1/2.52", 0.7µm, PDAF, OIS, 5x powiększenie optyczne&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1.9, 120˚, 1/2.5", 0.7µm, dual pixel PDAF, Super Steady video&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Poprawiono jasność obiektywów – główny moduł zbiera teraz o 47 procent więcej światła dzięki przejściu z F/1.7 na F/1.4, a pięciokrotny teleobiektyw przepuszcza go o 37 procent więcej w porównaniu z poprzednią generacją dzięki jasności F/2.9 zamiast F/3.4. Lepszą jakość oraz szerszy kąt widzenia zyskał również frontowy aparat do autoportretów. Niestety, w kilku miejscach widać wyraźne kompromisy. Nowy aparat z 5-krotnym zoomem nie ma już konstrukcji peryskopowej. Skutkuje to wydłużeniem minimalnej odległości ostrzenia, przez co obiektyw ten zupełnie przestał się sprawdzać w fotografii makro. Również 3-krotny teleobiektyw oparty na starej matrycy zapewnia dzisiaj jedynie akceptowalne rezultaty. Podczas nocnych sesji na zdjęciach po przybliżeniu nadal widać sporo szumu i brakuje możliwości manualnego wymuszenia trybu nocnego. W ekstremalnie ciemnej scenerii Samsung zostaje daleko za konkurencją.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużo lepiej wypada część programowa. W trybie Expert RAW zastosowano bardzo przydatną opcję Wirtualnego Reflektora, która świetnie doświetla twarze osób fotografowanych pod słońce. Opcje wideo to obszar, w którym telefon wybija się ponad konkurencję ze świata Androida – nagramy nim materiały w rozdzielczości UHD 8K (7680 x 4320) przy 30 klatkach na sekundę, a tryb Slow Motion oferuje 240 i 120 klatek przy FHD oraz 120 klatek w 4K. Profesjonalistów z pewnością ucieszy integracja płaskiego profilu (Log), wykorzystanie niemal bezstratnego kodeka APV oraz bardzo przydatna (choć dla bardzo wąskiego grona odbiorców) możliwość nagrywania bezpośrednio na zewnętrzny nośnik danych podpinany pod port USB-C 3.2. Poprawiono również stabilizację obrazu, wprowadzając przydatną funkcję Horizon Lock oraz dając twórcom opcję ręcznego zarządzania czułością zewnętrznego mikrofonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jako fan nakładki One UI oraz mobilnej fotografii jestem rozdarty. S26 Ultra bez wątpienia oferuje najbardziej wszechstronny zestaw aparatów spośród wszystkich Samsungów i jest w ścisłej rynkowej czołówce pod kątem nagrywania wideo. Jeśli ktoś dotąd używał telefonu z teleobiektywem o 3-krotnym powiększeniu, to po przesiadce na Ultrę odkryje zupełnie nowe możliwości. Z tego powodu przesiadka z modelu S24 lub S25+ da wyraźnie odczuwalną poprawę. Niestety Samsung jest dość daleko od fotograficznej czołówki reprezentowanej przez chińskich producentów i to nie są różnice, których trzeba szukać w skrajnych przykładach, ale różnice odczuwalne na co dzień. Jestem zdania, że pomiędzy S22 Ultra a najnowszym S26 Ultra, a więc 4 lata i 4 generacje smartfonów, znajdziemy mniej różnic niż między S26 Ultra a jego bezpośrednią, bieżącą konkurencją w postaci vivo X300 Pro, Xiaomi 17 Ultra i Huawei Pura 80 Ultra. A na horyzoncie jest jeszcze nadchodzący vivo X300 Ultra. W DXOMARK S26 Ultra zajął dopiero 18. pozycję w rankingu, co mniej więcej pokrywa się z moimi odczuciami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung otrzymał baterię o pojemności 5000 mAh, a więc bez zmian od 5 lat i od czasu integracji serii Note z serią S. Początkowo byłem zdania, że będzie to jeden z kluczowych minusów na tle konkurencji z bateriami przekraczającymi czasem i 7000 mAh, ale praktyka pokazała co innego. Optymalizacja sprawiła, że S26 Ultra wytrzymuje na jednym ładowaniu znacznie dłużej niż S25 Ultra z taką samą baterią. Praktycznie każdy dzień kończyłem z ponad 50% baterii w zapasie. W efekcie Samsung działa u mnie dłużej niż vivo X300 Pro, który ma baterię 5440 mAh. Można więc powiedzieć, że S26 Ultra nie odstaje znacząco od konkurencji, choć wciąż można by pomarzyć jak długo mógłby działać Samsung ze znacznie większą krzemowo-węglową baterią.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nareszcie doczekaliśmy się znaczącego przyspieszenia ładowania z mocą 60 W, co umożliwia naładowanie urządzenia od zera do pełna w mniej niż 45 minut, a po zaledwie 15 minutach ładowania będziemy mieli 50% baterii. Producent podniósł również moc ładowania bezprzewodowego, które teraz odbywa się z prędkością 25 W.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jak wspomniałem na wstępie, ocena Samsunga S26 Ultra zależy od punktu widzenia. Jeśli ktoś do tej pory używał starszego telefonu Samsunga, albo niższego modelu, w S26 Ultra dostanie to, co zna i lubi w najnowszej odsłonie i najlepszej dostępnej odmianie. Trudno odmówić Samsungowi tego, że jego telefony są dopracowane, mają długie wsparcie oraz doskonały ekosystem akcesoriów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużo gorzej wypadnie S26 Ultra, jeśli ktoś używa już starszej Ultry i zwleka z upgradem, czekając na ekscytację nowymi funkcjami. Wraz ze sprawdzoną formułą idzie niestety powolny rozwój i niewiele zmian. Chyba jedyna zmiana, która do mnie osobiście by przemawiała, to trochę jaśniejsze obiektywy i nagrywanie wideo na zewnętrznym nośniku w kodeku APV. Ale to mało jak na tak duży wydatek, więc zostałbym ze swoim S24 Ultra trzeci rok. Trudno mi nawet jednoznacznie ocenić, z której generacji Ultry na pewno warto byłoby się przesiąść. Bardziej bym to uzależniał od stopnia zużycia starego telefonu i baterii niż od różnicy w funkcjach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gdy ktoś szuka przede wszystkim aparatu, który będzie nie tylko wszechstronny, ale też będzie miał pazur, czegoś ekstra, co jakością wyróżni się na tle innych modeli smartfonów na rynku, to Samsung niestety nie jest odpowiedzią. Ma sporo innych zalet, ale zdjęcia są najwyżej dobre. To jest cena rezygnacji z ryzyka i szybkiego rozwoju na rzecz bezpiecznych i znanych rozwiązań. Samsung S26 Ultra jest jak dopracowany samochód, ze wszystkimi systemami bezpieczeństwa i rozmaitymi udogodnieniami, w luksusowym wykończeniu - podróż nim jest wygodna i bezpieczna i tego chce większość klientów. Nie ma już w sobie jednak nic z samochodu sportowego, który jest mniej wygodny i bezpieczny, ale daje ekstremalne osiągi i dużo radości z samej jazdy, nawet jeśli nie mamy konkretnego celu i chcemy się po prostu przejechać.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
</feed>
