Rynek mobilnej fotografii w segmencie flagowców to miejsce, gdzie producenci stosują najbardziej zaawansowane technologie, często obierając przy tym zupełnie różne strategie. W tym zestawieniu przyjrzymy się z bliska zapleczu sprzętowemu czterech topowych smartfonów: vivo X300 Pro, Samsung Galaxy S26 Ultra, iPhone 17 Pro Max oraz Xiaomi 17 Ultra. Analiza danych technicznych, takich jak wielkość matryc, jasność obiektywów czy zakres ogniskowych, pozwala zrozumieć, z jakimi narzędziami mamy do czynienia, zanim przejdziemy do oceny samej jakości zdjęć.
Zestawienie specyfikacji jasno pokazuje, że każdy z producentów ma własny pomysł na aparat w smartfonie. Różnice są widoczne na każdym kroku, począwszy od głównych matryc, przez podejście do przybliżenia optycznego, aż po aparaty przednie.
W przypadku aparatów głównych Xiaomi 17 Ultra wyróżnia się zastosowaniem największej, calowej matrycy, co z definicji daje przewagę w ilości zbieranego światła i plastyce obrazu. Samsung Galaxy S26 Ultra odpowiada na to matrycą o nieco mniejszym rozmiarze 1/1,3 cala, ale za to o potężnej rozdzielczości 200 MP oraz bardzo jasnym obiektywem ze światłem f/1,4. vivo X300 Pro oraz iPhone 17 Pro Max korzystają z matryc o zbliżonej wielkości 1/1,28 cala, przy czym vivo ma jaśniejszy obiektyw (f/1,57) w porównaniu do propozycji Apple (f/1,78).
Największe rozbieżności widać w podejściu do teleobiektywów. Samsung Galaxy S26 Ultra jako jedyny trzyma się układu z dwoma osobnymi teleobiektywami: klasycznym 3x (69 mm) opartym na małej matrycy 10 MP oraz peryskopowym 5x (115 mm) z matrycą 50 MP. Xiaomi 17 Ultra proponuje innowacyjne rozwiązanie w postaci jednego teleobiektywu z optycznym, płynnym zoomem w zakresie 75-100 mm. Co ważne, Xiaomi łączy to z ogromną jak na teleobiektyw matrycą 1/1,4 cala o rozdzielczości 200 MP. Bardzo podobny sensor (200 MP, 1/1,4 cala) znajdziemy w vivo X300 Pro, jednak tam połączono go ze stałą ogniskową 85 mm. iPhone 17 Pro Max oferuje pojedynczy teleobiektyw 100 mm z matrycą 48 MP, która wielkością (1/2,55 cala) ustępuje rozwiązaniom zastosowanym w Xiaomi i vivo.
Aparaty szerokokątne we wszystkich modelach oscylują wokół bardzo szerokich ogniskowych od 13 do 15 mm. Samsung Galaxy S26 Ultra wyróżnia się tutaj najjaśniejszym obiektywem ze światłem f/1,9 i stosunkowo dużą matrycą 1/2,5 cala. iPhone 17 Pro Max ma fizycznie podobnej wielkości sensor, ale ciemniejszą optykę (f/2,2). Xiaomi 17 Ultra i vivo X300 Pro korzystają z odrobinę mniejszych matryc 1/2,76 cala o rozdzielczości 50 MP, z jasnością na poziomie f/2,2 dla Xiaomi i f/2,0 dla vivo.
W aparatach do selfie dominują u chińskich producentów wysokie rozdzielczości. Xiaomi i vivo oferują matryce 50 MP, wyposażone w systemy automatycznego ustawiania ostrości (AF/PDAF). iPhone 17 Pro Max ma sensor kwadratowy 18 MP z PDAF i dość jasnym obiektywem f/1,9, natomiast Samsung Galaxy S26 Ultra pozostaje przy 12 MP, ale oferuje za to szybki dual pixel PDAF.
Dominacja chińskich producentów w fotografii mobilnej jest niezaprzeczalna. Nie w każdym scenariuszu widać bardzo wyraźną różnicę, ale jeśli się pojawia, to za każdym razem na korzyść vivo i Xiaomi.
W przypadku zdjęć dziennych i głównego aparatu trzeba się trochę bliżej przyglądać, ale wyższa szczegółowość vivo i Xiaomi tu też się pojawiła. Łatwiejszy do zauważenia jest natomiast cieplejszy balans bieli w przypadku obu tych telefonów. Zwykle cieplejszy balans bieli jest bardziej naturalny i przyjemniejszy dla oka. Widać to, zwłaszcza gdy są jasne ściany budynków.
Przewaga chińskich smartfonów rośnie, gdy zaczniemy porównywać zdjęcia w słabszym świetle i na dużych powiększeniach. Najsłabiej w przypadku teleobiektywu wypada iPhone, co ma swoje uzasadnienie w specyfikacji, bo przy porównaniu maksymalnego przybliżenia oferuje mniejsze możliwości niż konkurenci oraz niższą rozdzielczość matrycy niż najmocniejszy teleobiektyw Samsunga. Samsung wypada trochę lepiej, ale został zdeklasowany przez vivo i Xiaomi. Który smartfon ma zatem najlepsze zdjęcia wykonane za pomocą teleobiektywu? Tutaj trudniej jednoznacznie rozstrzygnąć. Na pewno vivo domyślnie korzysta z bardziej agresywnych algorytmów, co czasem daje lepsze efekty, a czasem nieco bardziej sztuczne niż w Xiaomi. Ma jednak asa w rękawie w postaci dedykowanego, optycznego telekonwertera Zeiss. Xiaomi nie ma w ofercie takiego rozwiązania.
W przypadku zdjęć w słabym oświetleniu iPhone ma najwięcej szumu na zdjęciach, Samsung radzi sobie trochę lepiej, ale mimo superjasnych obiektywów i tak zostaje daleko w tyle za vivo i Xiaomi. iPhone najsłabiej wypadł także przy wyciąganiu detali z cieni. Różnice wcale nie są subtelne. W ujęciu z napisem Kinogram, powyżej napisu nie widać w ogóle czarnych kabli na czarnym tle. Tutaj najlepiej wypadł Xiaomi 17 Ultra.
Ostatnia kategoria to zdjęcia makro. Samsung i iPhone oferują podobne powiększenie, które osiągają, fotografując z bardzo bliska aparatem szerokokątnym. vivo i Xiaomi wykorzystują do makro teleobiektyw, ale w przypadku Xiaomi budowa teleobiektywu o zmiennej ogniskowej wymusiła dużo większą odległość ostrzenia. Chociaż kolory są ładne i głębia ostrości atrakcyjna, to Xiaomi oferuje zdecydowanie najmniejsze powiększenie. Nie ma wątpliwości, że zwycięzcą makrofotografii jest vivo X300 Pro, uzyskując kilkakrotnie większe powiększenia od konkurencji, jednocześnie wykorzystując teleobiektyw, co umożliwia zachowanie dystansu do np. żywych owadów.
Cóż, jeśli fotografia mobilna jest dla nas priorytetem, nawet ważniejszym niż ekosystem i nasze przyzwyczajenia, to obecnie chińskie smartfony deklasują zarówno Samsunga, jak i Apple, jeśli chodzi o zdjęcia (nie dotyczy to nagrywania wideo). Mają większe matryce, wyższą rozdzielczość, ale i lepsze algorytmy obrabiające obraz. Widać to wyraźnie na przykładach. Czy zatem lepiej wybrać vivo X300 Pro czy Xiaomi 17 Ultra? Oba smartfony są świetne i w każdym można znaleźć określoną przewagę nad konkurentem. Xiaomi 17 Ultra ma większą matrycę aparatu głównego i trochę lepszej jakości akcesoria dodatkowe, takie jak grip. Kilkakrotnie zdarzyło się, że zdjęcia z teleobiektywu wyglądały równie szczegółowo i jednocześnie bardziej naturalnie. Z drugiej strony Xiaomi miał tendencję do prześwietlania niektórych kadrów, co się w vivo nie zdarzało. Ja osobiście wybrałbym vivo ze względu na trochę mocniejszą, ale odpowiadającą mojemu gustowi obróbkę obrazu, zdecydowanie lepsze zdjęcia makro oraz niesamowity telekonwerter Zeiss, który pozwala osiągnąć naprawdę ogromne przybliżenia i silne rozmycie tła. Bardziej mi też odpowiadają zaawansowane ustawienia aparatu w vivo.