Pixel 10 Pro XL to największy z tegorocznych Pixeli — 6,8-calowy flagowiec z nowym układem Tensor G5. Pod względem wzornictwa niemal nie odbiega od bliźniaczego modelu z zeszłego roku, ale zmian nie brakuje: choć nie zawsze widać je na pierwszy rzut oka, 10 Pro XL jest pod wieloma względami bardziej „dopieszczony”. Ekran Super Actua osiąga teraz do 3300 nitów i pracuje adaptacyjnie w zakresie 1–120 Hz, a całość uzupełniają ulepszone głośniki, 16 GB RAM i największa w serii bateria z szybkim ładowaniem przewodowym oraz bezprzewodowym w „standardzie” Pixelsnap (Qi2). Producent obiecuje też 7 lat aktualizacji systemu i zabezpieczeń — co w tej klasie sprzętu staje się już standardem, w praktyce wymuszonym przez Unię. W warstwie oprogramowania Google mocno akcentuje nową, proaktywną pomoc AI, choć część usług na razie nie działa w Polsce; dotyczy to m.in. Magic Cue, które ma podpowiadać kontekstowe działania i informacje w ulubionych aplikacjach. Sporo zmian widać także w aparacie: potrójny zestaw z teleobiektywem 5× zyskuje Pro Res Zoom do 100×, działający dzięki dużemu modelowi generatywnemu zoptymalizowanemu pod Tensor G5, podobno poprawiono stabilizację, a w aplikacji kamery pojawiły się znaczniki C2PA dokumentujące „pochodzenie” obrazu. W efekcie Pixel 10 Pro XL to bez wątpienia jeden z najbardziej udanych smartfonów fotograficznych. Całość spina odświeżony interfejs Material 3 Expressive i ekosystem akcesoriów Pixelsnap. Jest też darmowy dostęp do Google AI Pro.
Pixel 10 Pro XL pozostaje wierny rozpoznawalnej linii Pixeli: z tyłu mamy matowe szkło, po bokach polerowaną metalową ramkę, a z tyłu charakterystyczną, wyraźnie wyciętą wyspę aparatów i metaliczne logo „G”. Co ciekawe, według nieoficjalnych doniesień podobny kierunek ma obrać Apple — iPhone 17 ma rzekomo czerpać z estetyki dwóch ostatnich serii Pixela. Z przodu producent stawia na minimalne, symetryczne ramki i dopasowane maskownice głośników, a całość chroni szkło Gorilla Glass Victus 2. Wersja XL to największy wariant w serii (6,8 cala), więc z definicji jest masywniejsza, ale poziom wykończenia i spasowania pozostaje „pro”, typowy dla topowych modeli — to jedne z najładniejszych i najlepiej wykonanych smartfonów na rynku. Do wyboru są stonowane, profesjonalne kolory: Obsidian i Porcelain, a także nowe Moonstone i Jade. Nowością konstrukcyjną jest zintegrowany system magnesów Pixelsnap, który porządkuje design i przede wszystkim zapewnia natywną obsługę akcesoriów Qi2 (ładowarki, podstawki, uchwyty, portfele), realnie poprawiając ergonomię na biurku i w samochodzie; ekosystem Pixelsnap jest przy tym zgodny z rozwiązaniem MagSafe od Apple. Całość zmian w serii 10 sprawia wrażenie przemyślanej ewolucji.
Wyświetlacz w Pixelu 10 Pro XL to 6,8-calowy panel Super Actua z LTPO, odświeżający obraz adaptacyjnie w zakresie 1–120 Hz i chroniony szkłem Gorilla Glass Victus 2. Producent deklaruje szczytową jasność do 3300 nitów, co ma poprawiać czytelność w słońcu i stanowi wzrost względem 3000 nitów w tańszym Pixelu 10. Ramki są minimalne. W wariantach Pro pojawia się też drobna, ale praktyczna zmiana w Always-on Display: można wyświetlać pełnoekranową tapetę w trybie ambient, dzięki czemu ekran blokady wygląda „żywiej”. To rozwiązanie znane już z iPhone’ów Pro oraz topowych Samsungów; domyślnie jest wyłączone — zapewne w celu oszczędzania energii.
Za wydajność w Pixelu 10 Pro XL odpowiada Google Tensor G5 — największa dotąd aktualizacja autorskiego układu, wytwarzana w procesie 3 nm w TSMC. Według materiałów Google CPU jest średnio o 34% szybsze niż w Tensorze G4, co w praktyce powinno przełożyć się na krótsze czasy uruchamiania, płynniejsze przełączanie aplikacji i sprawniejsze działanie funkcji AI przetwarzanych lokalnie. Rzeczywistość w benchmarkach studzi jednak entuzjazm: mimo zmiany dostawcy, w AnTuTu nie widać dużego skoku — flagowiec Google za niemal 6 tys. zł w podstawowej wersji osiąga wyniki na poziomie średniej półki, poniżej 1,4 mln punktów. Wersje Pro mają standardowo 16 GB RAM, a pamięć w XL startuje od 256 GB i sięga 512 GB lub 1 TB. Na pokładzie znajdziemy pełen zestaw łączności: 5G, Wi-Fi 7 i Bluetooth 6, a w modelach Pro także UWB, ułatwiające m.in. odblokowanie zegarka czy samochodu. Uzupełnieniem specyfikacji są ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych w ekranie i Face Unlock, wzmocnione podwójne głośniki oraz czujnik temperatury.
![]() |
![]() |
Warstwa software i AI w Pixelu 10 Pro XL jest projektowana pod działanie „on-device”: nowy Tensor G5 uruchamia najnowszy model Gemini Nano bezpośrednio w telefonie, co przyspiesza funkcje generatywne i ogranicza wysyłanie danych do chmury. Warto jednak pamiętać, że mimo tej lokalnej warstwy bez dostępu do internetu większość usług AI i tak nie zadziała. Interfejs startuje z Material 3 Expressive — nową, udaną wersją nakładki. Część aplikacji nie została jeszcze przepisana na nowy UI: obecnie Material 3 Expressive działa w Recorderze, Camera, Clock, aplikacji Google, Photos (Editing), Calculator, Fitbit i Phone, a wkrótce ma trafić do Play Store, Home oraz Photos (Albums, Memories). Można się też spodziewać, że w niedługim czasie nowy interfejs pojawi się na wcześniejszych generacjach Pixela.
Z perspektywy dostępności AI w Polsce większości nowości na razie tu brakuje. Np. Magic Cue — kontekstowe podpowiedzi w systemowych aplikacjach (Wiadomości, Telefon), łączące informacje z Gmaila, Kalendarza i Zrzutów ekranu i sugerujące gotowe działania — nie działa u nas. W Polsce nie funkcjonuje też nowa transkrypcja treści nieodebranych połączeń nagranych przez smartfon, a AI w klawiaturze Gboard również nie jest na razie dostępne. Na plus: działa Gemini Live, które „widzi” kadr z kamery lub zawartość ekranu i prowadzi użytkownika wizualnymi wskazówkami, np. podświetlając rozwiązania na żywo. Voice Translate, czyli tłumaczenie rozmów telefonicznych w czasie rzeczywistym, nie obsługuje języka polskiego; podobnie transkrypcja w Dyktafonie. Dostępne jest natomiast — choć mało kluczowe — tworzenie muzyki z nagrań w Dyktafonie. Wersje Pro otrzymują rok dostępu do Google AI Pro, odblokowujący m.in. generowanie wideo w aplikacji Gemini i dostęp do mocniejszych modeli. W obszarze bezpieczeństwa w Europie nie skorzystamy z: Satellite SOS, Emergency SOS, Crisis Alerts, Car Crash Detection, Safety Check, Emergency Location Service, Emergency Contacts & Medical Info, Android Earthquake Alerts System oraz Theft protection — to pochodna zarówno polityki Google, jak i europejskich regulacji oraz dostępnych rozwiązań technologicznych.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Zestaw kamer w Pixelu 10 Pro XL to sprawdzone, „pro” trio z zeszłego roku: 50-megapikselowy moduł główny (z ulepszoną stabilizacją), 48-megapikselowy ultraszeroki 123° z Macro Focus oraz 48-megapikselowy teleobiektyw 5×, do którego Google dorzucił w tym roku Pro Res Zoom — generatywny model uruchamiany lokalnie w aplikacji aparatu, pozwalający sięgnąć aż do 100× i odzyskiwać drobne detale przy długich ogniskowych. Teoretycznie przy optycznym 5× takie 100× mogłoby brzmieć jak marketing, ale w Pixelu 10 Pro XL nie jest — połączenie AI z dobrym hardware’em robi świetną robotę; sporadycznie zdarzają się artefakty, gdy algorytm „przekoryguje” obraz, jednak w większości przypadków efekty potrafią zaskoczyć. Warto pamiętać, że aplikacja aparatu aktualizuje się niezależnie od systemu i warto instalować nowe wersje bez zwłoki — to samo dotyczy pobrania modelu Pro Res Zoom.
W warstwie ergonomii doszły funkcje „prowadzące za rękę”: Camera Coach (Foto asystent) podpowiada kadrowanie i kompozycję na żywo; na razie jest w fazie testów i działa dość ospale. Auto Best Take automatycznie wybiera lub łączy ujęcia grupowe, by finalne zdjęcie wyglądało najlepiej, a nowa Panorama 360 z HDR+ praktycznie ułatwia fotografowanie szerszych scen; dodatkowo we współpracy z Instagramem telefon automatycznie rozjaśnia skrajnie ciemne Stories. AI mocno pracuje też w aplikacji Photos, gdzie dostajemy coraz bardziej zaawansowane narzędzia edycyjne. Z przodu znajdziemy 42-megapikselowy aparat z autofokusem i szerokim, 103-stopniowym polem widzenia — selfie i wideorozmowy wypadają bardzo dobrze. Ważnym dodatkiem są metadane C2PA (Content Credentials) zapisywane na urządzeniu: w Google Photos można sprawdzić „jak powstał” obraz, także po edycjach AI i użyciu Pro Res Zoom. Całość składa się na system, który — jeśli nie jest bezdyskusyjnym liderem — to na pewno należy do ścisłej czołówki mobilnej fotografii; to znakomita propozycja dla osób fotografujących w podróży i robiących setki zdjęć.
Pixel 10 Pro XL dostaje największe ogniwo w historii serii — 5200 mAh — oraz deklarację „30+ godzin” pracy na jednym ładowaniu. To jednak tylko niewielki skok względem 5060 mAh w ubiegłorocznym 9 Pro XL, a wiele smartfonów z Chin ma już w standardzie baterie 6000 mAh. Google akcentuje większą efektywność układu Tensor G5, który — poza wzrostem wydajności — ma realnie pomagać w czasie pracy (Gemini Nano działa szybciej i oszczędniej). W naszych, na razie krótkich, testach telefon bez problemu wytrzymywał dobę pod sporym obciążeniem; przy zwykłym użytkowaniu czas ten powinien się wydłużyć. Po kablu producent mówi o „najszybszym dotąd” ładowaniu w serii Pro i wsparciu dla ładowarek 30 W/45 W, ale w praktyce 45 W to dziś bardzo wolne tempo, nieporównywalne z aktualnymi rekordzistami z Chin. Dużą nowością jest bezprzewodowe ładowanie z magnesem: system Pixelsnap zgodny z Qi2 pozwala na szybkie ładowanie do 25 W właśnie w wersji Pro XL (pozostałe modele serii 10 zatrzymują się na 15 W), a magnetyczne mocowanie realnie ułatwia codzienne korzystanie ze stojaków i uchwytów.
Pixel 10 Pro XL to smartfon dla użytkownika, który chce „wszystkiego”: topowego ekranu, bardzo mocnego zaplecza fotograficznego z długim zoomem i rozbudowanego pakietu funkcji AI — z zastrzeżeniem, że część z nich ma ograniczenia językowe i regionalne, a Polska i Unia Europejska nie są tu traktowane priorytetowo. W fotografii na pierwszy plan wysuwają się Pro Res Zoom do 100× uruchamiany bezpośrednio w aplikacji aparatu oraz rozbudowany coaching kadrowania i kompozycji; rozwiązania te pozwalają zarówno „wycisnąć” maksimum detalu z teleobiektywu 5×, jak i prowadzić mniej zaawansowanego użytkownika do lepszych ujęć. Od strony wydajności obraz jest mniej optymistyczny: Tensor G5 odstaje od konkurencji i nic nie wskazuje, by szybko się to zmieniło. Na plus należy zapisać ekosystem Pixelsnap — realnie użyteczną nowość — oraz bardzo dobrą jakość wykonania i dopracowany design. Mimo wspomnianych niedociągnięć Pixel 10 Pro XL pozostaje jednym z najlepszych smartfonów fotograficznych i urządzeń „AI”; teraz piłka jest po stronie Google, które musi realnie zainwestować, by przekonać polskich klientów do przesiadki z topowych iPhone’ów i Samsungów.