Prezes UODO Mirosław Wróblewski zakwestionował obecny model retencji danych telekomunikacyjnych w Polsce. Organ nadzorczy uznał, że obowiązek przechowywania przez operatorów danych o ruchu i lokalizacji użytkowników w obecnym kształcie wymaga dostosowania do standardów unijnych, ponieważ budzi poważne wątpliwości zarówno na gruncie prawa UE, jak i Konstytucji RP.
Stanowisko UODO ma pomóc sądowi w wykładni przepisów związanych z ochroną danych osobowych oraz obowiązkiem retencji po stronie operatorów telefonii komórkowej.
W swoim stanowisku organ powołuje się na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, zgodnie z którym ogólna i niezróżnicowana retencja danych jest sprzeczna z prawem Unii. TSUE wielokrotnie wskazywał, że gromadzenie danych przez operatorów może być dopuszczalne tylko w zakresie ściśle niezbędnym i proporcjonalnym, na przykład w celu zwalczania poważnej przestępczości lub ochrony bezpieczeństwa państwa. UODO przypomina też wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 28 czerwca 2024 roku, w którym uznano, że polskie przepisy dotyczące kontroli operacyjnej i dostępu do danych komunikacyjnych nie zapewniają wystarczających gwarancji ochrony prawa do prywatności.
Prezes UODO odnosi sprawę również do polskiej konstytucji. Wskazuje, że retencja ingeruje w prawo do prywatności, wolność i tajemnicę komunikowania się oraz autonomię informacyjną jednostki. Takie ograniczenia mogą być wprowadzane wyłącznie ustawą i tylko wtedy, gdy są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Organ podkreśla też potrzebę skutecznej kontroli dostępu służb do danych telekomunikacyjnych oraz obowiązek niezwłocznego niszczenia informacji, które nie mają znaczenia dla prowadzonych postępowań.
Urząd zastrzega, że przedstawiony pogląd nie stanowi rozstrzygnięcia indywidualnej sprawy ani wiążącej interpretacji prawa. Może jednak stać się ważnym punktem odniesienia w dalszej debacie o retencji danych w Polsce.