GoPro podpisało ostateczną umowę połączenia ze Starman Optical. Akcjonariusze producenta kamer mają otrzymać łącznie 285 mln dolarów w gotówce i zachować około 10 proc. udziałów w połączonej spółce. Oficjalny komunikat eksponuje wejście na rynek infrastruktury AI, optyki i rozwiązań dla sektora obronnego. Dokumenty finansowe GoPro pokazują jednak, że jest to przede wszystkim transakcja ratunkowa.
Starman przejmie w praktyce około 90 proc. udziałów i kontrolę nad GoPro. Producent kamer pozostanie spółką notowaną na Nasdaq, ale stanie się podmiotem zależnym właściciela Starman Optical. Przy zamknięciu transakcji spłacone ma zostać około 92 mln dolarów zadłużenia GoPro.
Umowa została zaakceptowana przez zarządy obu firm, ale wymaga jeszcze zgody akcjonariuszy GoPro, regulatorów i spełnienia pozostałych warunków. Zakończenie transakcji zaplanowano do 31 grudnia 2026 r. Do tego czasu możliwe jest pojawienie się lepszej oferty, chociaż w określonych przypadkach GoPro musiałoby wówczas zapłacić Starman 10 mln dolarów odstępnego.
Starman Optical jest prywatną amerykańską firmą zajmującą się fotoniką i transceiverami optycznymi. Są to podzespoły pozwalające przesyłać dane za pomocą światła, wykorzystywane między innymi w szybkich sieciach centrów danych obsługujących systemy sztucznej inteligencji.
Połączona firma ma wykorzystać markę GoPro, jej kompetencje w zakresie obrazu i optyki oraz portfolio obejmujące ponad 2500 amerykańskich patentów. Zapowiadana jest działalność na rynku centrów danych AI, w sektorze rządowym, obronnym, robotyce i przemyśle lotniczo-kosmicznym. Część produkcji kluczowych elementów optycznych ma zostać przeniesiona do Stanów Zjednoczonych.
GoPro zapewnia jednocześnie, że nadal będzie rozwijać i obsługiwać kamery konsumenckie, akcesoria, abonamenty i platformę chmurową. Nie jest to więc formalne wycofanie się z rynku kamer sportowych.
Prawdziwe tło transakcji znajduje się w raporcie GoPro za drugi kwartał 2026 r.. Spółka napisała w nim wprost, że istnieją poważne wątpliwości dotyczące jej zdolności do kontynuowania działalności.
W pierwszej połowie 2026 r. przychody GoPro spadły o 28,9 proc., z 287 mln do 204 mln dolarów. Strata operacyjna wyniosła 96,2 mln dolarów, a strata netto 131,8 mln dolarów. Działalność operacyjna pochłonęła 47,4 mln dolarów gotówki.
Na koniec czerwca GoPro miało tylko 27,3 mln dolarów środków pieniężnych wobec 49,7 mln dolarów na koniec 2025 r. Zadłużenie wynosiło wówczas 87,2 mln dolarów. Sam dług nie byłby dramatycznie wysoki w stosunku do skali rocznej sprzedaży, ale stał się poważnym problemem przy szybko malejących przychodach, wysokich stratach i ujemnych przepływach pieniężnych.
GoPro naruszyło również warunki swoich umów kredytowych. Banki zgodziły się czasowo odstąpić od egzekwowania części zobowiązań, ale jeden z aneksów wymagał, aby w ciągu 180 dni od 9 lipca spółka przeprowadziła refinansowanie, sprzedaż lub inną transakcję pozwalającą spłacić 24,4 mln dolarów kredytu. To dobrze tłumaczy zarówno tempo poszukiwania kupca, jak i plan zamknięcia połączenia jeszcze przed końcem roku.
W samym drugim kwartale przychody GoPro zmniejszyły się o 31 proc., do 104,9 mln dolarów. Sprzedaż do klientów końcowych spadła o 38 proc., do około 291 tys. kamer. Przychody ze sprzętu zmalały o prawie 40 proc., do 76 mln dolarów, natomiast strata netto wzrosła z 16,4 mln do 51 mln dolarów.
Pogorszyła się także rentowność. Marża brutto za pierwsze półrocze spadła z 34,1 do 17,6 proc. GoPro utworzyło 39,6 mln dolarów rezerw związanych z nieodwołalnymi zamówieniami komponentów. Firma ujawniła również, że w ostatnim tygodniu marca ceny stosowanych przez nią pamięci niespodziewanie wzrosły od 80 do 115 proc. Jednocześnie dostawcy zapowiedzieli ograniczenie produkcji części układów.
Do problemów z komponentami doszła coraz mocniejsza konkurencja ze strony chińskich DJI i Insta360, opóźnienia premier oraz osłabienie popytu na elektronikę konsumencką. GoPro rozpoczęło kolejną restrukturyzację, która ma zmniejszyć zatrudnienie o około 23 proc.
Jedynym wyraźnie rosnącym obszarem pozostały abonamenty i usługi. W drugim kwartale przyniosły 29 mln dolarów, o 11 proc. więcej niż przed rokiem, i odpowiadały już za 28 proc. wszystkich przychodów. Nie był to jednak całkowicie zdrowy wzrost: liczba abonentów spadła o 11 proc., do 2,18 mln, a poprawa przychodów wynikała między innymi z podwyżki cen oraz 2 mln dolarów uzyskanych z licencjonowania materiałów na potrzeby AI.