Większość osób używa mapy do znalezienia adresu i dojechania do celu oraz do omijania korków. Tego od nas wymagają codzienne obowiązki i w zasadzie Mapy Google są wystarczającym rozwiązaniem. Mapy mają jednak do zaoferowania znacznie więcej. Mogą stanowić początek przygody, pomóc zaplanować zarówno krótki spacer w ciekawej okolicy, jak i epicką wyprawę na wiele tygodni. W momencie, w którym celowo nie szukamy najszybszej drogi do celu, Mapy Google stają się całkowicie bezużyteczne.
Od zawsze interesowałem się mapami, od kiedy stałem się motocyklistą interesuję się nimi jeszcze bardziej i jak nigdy wcześniej poczułem, że znane mi rozwiązania się nie sprawdzają, bo ja nie chcę zwyczajnie dotrzeć do celu, tylko przejechać się, przeżyć przygodę. Z czasem znalazłem rozwiązania, których nie podpowiedziała mi nawet AI. Zebrałem wszystko w poniższym poradniku.
Cztery lata temu pisałem już o mapach offline i choć część informacji jest nadal aktualna, sporo się od tego czasu pozmieniało, a ja dowiedziałem się wiele nowych rzeczy.
Najwięksi giganci tworzą swoje mapy samodzielnie, a ich biznes często polega na późniejszym komercyjnym udostępnianiu tych zasobów innym podmiotom. Przez lata rynek ten był zdominowany przez TomTom oraz HERE Technologies, którzy sprzedają swoje precyzyjne pomiary licencjonobiorcom. Odpowiedzią na rosnące koszty stała się inicjatywa Overture Maps Foundation, w której dawni rywale – w tym Microsoft, Meta (Facebook) i Amazon – połączyli siły, by stworzyć otwarty standard danych mapowych.
Na tym tle Google Maps funkcjonuje jako odrębne, samowystarczalne imperium. Gigant z Mountain View nie musi łączyć sił z nikim. Oparł swoje mapy na autorskim projekcie Ground Truth, zasilanym przez flotę samochodów Street View oraz dane z miliardów urządzeń z Androidem. Firma nie udostępnia swoich surowych danych mapowych, a jedynie sprzedaje drogie licencje na ich wyświetlanie.
Na drugim biegunie tego technologicznego wyścigu zbrojeń stoi OpenStreetMap (OSM) – projekt, który można nazwać „Wikipedią kartografii”. W przeciwieństwie do zamkniętych ekosystemów, OSM to otwarta baza danych tworzona przez miliony wolontariuszy. To właśnie tutaj tkwi siła aplikacji takich jak OsmAnd, Locus czy Mapy.cz. Podczas gdy giganci skupiają się na aglomeracjach, społeczność OSM z niespotykaną pedanterią nanosi na mapę leśne ścieżki i rodzaje nawierzchni. Choć za OSM nie stoi jeden wielki kapitał, jego aktualność w terenie często bije na głowę komercyjne rozwiązania - zwłaszcza gdy wykraczamy poza sieć dróg dla ruchu samochodowego.
To właśnie OpenStreetMap (OSM) stoi za praktycznie każdą nowoczesną mapą turystyczną, offline czy motocyklową. Można więc zadać pytanie: skoro wszyscy korzystają z tego samego źródła, czy porównywanie tych produktów w ogóle ma sens? Odpowiedź brzmi: tak, i to ogromny. Surowe dane to tylko początek – to, co decyduje o użyteczności, to sposób ich przetworzenia. Poszczególne aplikacje diametralnie różnią się „filozofią” działania: od algorytmów wyznaczania tras, przez czytelność i styl graficzny, aż po łatwość obsługi w trudnych warunkach. Wybierając aplikację dla siebie, warto wziąć pod lupę następujące kryteria:

To najprostsze, całkowicie darmowe rozwiązanie, pozbawione reklam i wszelkich mechanizmów śledzących. Duchowy spadkobierca lubianej aplikacji Maps.me, stworzony przez tych samych ludzi, którzy postanowili wrócić do korzeni: prostoty, prywatności i bezkompromisowego działania offline. To projekt typu open-source, który po prostu działa.
To, co wyróżnia Organic Maps na tle gigantów, to dostępność w praktycznie każdym sklepie z aplikacjami, nie tylko Google Play i niesamowita szybkość działania. Mapa renderuje się szybko nawet na starszych urządzeniach. Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które chcą mieć rzetelne dane z OpenStreetMap pod ręką, ale nie potrzebują przeładowanego interfejsu OsmAnd. Twórcy promują ideę cyfrowego detoksu – możesz pobrać mapy, wyłączyć internet i ruszyć w trasę na tydzień, nie wysyłając do sieci ani jednego bajta danych.
To wszystko wiąże się z określonymi ograniczeniami - to jedyne mapy na tej liście, które nie mają żadnego interfejsu WWW. Jest tylko aplikacja mobilna, która działa tylko wtedy, gdy pobierzemy mapy do pamięci telefonu. Jako jedyna nie strumieniuje map z internetu, gdy ma zasięg sieci (inne mapy mogą tak działać, ale nie muszą). Wszelka wymiana informacji, jak pobieranie ulubionych punktów, wczytywanie czy zapisywanie tras odbywa się przez zapisywanie plików w pamięci telefonu.
Najważniejsze zalety:
Wady lub ograniczenia:
Dostępność i cena:
Link do Organic Maps

Czeski fenomen, który w naszej części Europy deklasuje Google Maps pod względem użyteczności turystycznej. Aplikacja renderuje mapy w stylu klasycznych, papierowych map turystycznych, co czyni ją niezwykle czytelną w terenie. Sprawdza się doskonale w turystyce pieszej, rowerowej oraz jako podstawowa, darmowa mapa offline "na wszelki wypadek", jako backup Map Google.
Od czasu mojej publikacji z 2022 roku sporo się w mapy.com pozmieniało - pojawiła się wersja płatna, co ma swoje dobre i złe strony. Z jednej strony serwis zyskał na funkcjonalności. Można w nim gromadzić zaplanowane i przebyte trasy, mieć bazę swoich punktów (adresów), rozpoznawać szczyty w rzeczywistości rozszerzonej, zdefiniować prędkość samochodu, pieszej wędrówki czy roweru dla dokładniejszego planowania. Z drugiej strony nielimitowane pobieranie map offline jest już zarezerwowane dla wersji płatnej, ale mapę jednego kraju możemy pobrać w całości za darmo.
W mojej ocenie najważniejsze są: bardzo przejrzysty interfejs, który nie jest częsty w tego typu projektach oraz zawarcie na mapie polskich szlaków turystycznych.

Najważniejsze zalety:
Wady lub ograniczenia:
Dostępność i cena:
Link do Mapy.com

Najpotężniejszy kombajn mapowy na rynku dla "geeków" i podróżników wyprawowych. Wyświetla surowe dane OpenStreetMap w najbardziej szczegółowej formie, co nie zawsze idzie w parze z czytelnością. Sprawdza się w off-roadzie, na wyprawach w dzikie rejony i wszędzie tam, gdzie potrzebujesz wiedzieć o terenie wszystko: rodzaj nawierzchni, źródła wody, infrastruktura itp.
Doceniam OsmAnd za wiele opcji finansowania funkcji płatnych. Są rozwiązania subskrypcyjne, są i jednorazowe zakupy. Bardzo podoba mi się zarządzanie zasobami dostępnymi offline - można zarówno pobrać pojedyncze województwo, jak i cały kraj, osobno mapę nawigacji samochodowej, osobno turystyczną, osobno informacje z Wikipedii i informacje o pogodzie i być całkowicie niezależnym od internetu. OsmAnd oferuje najczęstsze aktualizacje map ze wszystkich serwisów, w wersji Pro nawet co godzinę, podczas gdy inne serwisy aktualizują mapy raz na miesiąc lub rzadziej.
Od czasu mojego tekstu z 2022 roku OsmAnd dodał interfejs WWW do planowania tras, ale działa on najsłabiej ze wszystkich tego typu planerów i nawet podstawowe wytyczanie trasy z punktu A do B nie zawsze działa jak należy. To jest kluczowa słabość OsmAnd w dowolnej wersji.
Osobiście polecam rozważyć jednorazowy zakup wersji OsmAnd+ (nie Pro) i tym sposobem rozwiązać kwestię map turystycznych raz na zawsze. Mam wykupioną wersję z plusem, przez rok używałem wersji Pro i nie widzę sensu płacić co miesiąc/rok.

Najważniejsze zalety:
Wady lub ograniczenia:
Dostępność i cena:
Link do OsmAnd

Przez lata niekwestionowany król map na Androida i moja ulubiona aplikacja, łącząca funkcje nawigacji z zaawansowanym komputerem podróżnym. Sprawdza się wyśmienicie w zaawansowanej turystyce górskiej, rowerowej oraz geocachingu, a także dla osób lubiących analizować swoje trasy (wykresy wysokości, tętna, prędkości).
Locus ma cały szereg unikalnych funkcji, których nie znajdziemy nigdzie indziej. Po pierwsze ma wbudowany sklep, w którym można wyszukiwać, pobierać, a nawet kupować mapy od innych dostawców, często lokalnych, specjalizujących się w danym regionie i określonych zastosowaniach. W przypadku Polski oznacza to np. dostępność map turystycznego wydawnictwa COMPASS - tych samych, które można kupić w wersji papierowej. Dodatkowo Locus Map ma wbudowany mechanizm kalibracji map w postaci pliku graficznego. Jeśli mamy skan albo zdjęcie mapy, możemy taki obraz w Locusie skalibrować wykorzystując charakterystyczne punkty na mapie tak, że będzie można po zdjęciu mapy nawigować z GPS.
Domyślna mapa do nawigacji offline, LoMaps jest bardziej przejrzysta niż w przypadku OsmAnd i trochę przypomina Mapy.cz. Niestety nie ma opcji pobrania regionów dla Polski - trzeba pobrać od razu mapę całego kraju. Dodatkową niedogodnością jest, że w odróżnieniu od OsmAnd, aby mieć nielimitowane pobieranie map offline, zarówno dla wielu regionów, jak i kolejnych aktualizacji, trzeba wykupić najwyższy poziom subskrypcji, odblokowujący wszystkie możliwe funkcje.
Od czasu poprzedniej publikacji Locus Map także dodał interfejs WWW z planowaniem tras i podobnie jak w OsmAnd jest on mocno uproszczony w porównaniu do samej aplikacji. Sprawdza się głównie do wgrywania i zarządzania śladami, a nie do zaawansowanego planowania wycieczek.


Najważniejsze zalety:
Wady lub ograniczenia:
Dostępność i cena:
Link do Locus Map

Komoot jest poświęcony wyłącznie rowerzystom i pieszej turystyce, a więc nie da się w nim wytyczyć tras dla samochodu. Jest to pierwszy serwis na tej liście, w którym interfejs WWW nie jest tylko dodatkiem, a kluczową, najważniejszą funkcją, może ważniejszą niż sama aplikacja mobilna. To też platforma społecznościowa nastawiona na inspirację i gotowe pomysły na wycieczki. Nie jest tak nastawiona na sportowe osiągi i rywalizację jak Strava, a bardziej do odkrywania ciekawych miejsc i turystyki. Wyznaczone trasy mogą być zoptymalizowane pod kątem roweru szosowego, grawelowego oraz górskiego (MTB). Po wyznaczeniu trasy łatwo możemy sprawdzić ile procent trasy stanowi jaka nawierzchnia (po najechaniu myszką na rodzaj podświetlają się odcinki na mapie), a także jaki procentowy udział ma droga rowerowa, ścieżka, single track, boczna ulica czy główna ulica. Komoot jest ograniczony w swoim zastosowaniu, ale jak każde wyspecjalizowane narzędzie jest bezkonkurencyjny.
Komoot może też automatycznie synchronizować przebyte trasy z zegarków sportowych i nie tylko, budując bazę naszych wycieczek w sposób automatyczny. W przypadku Apple i Samsunga nawigacja może działać również z poziomu zegarka.
W Komoocie z jednej strony zachwyca rozbudowane i wygodne planowanie tras w przeglądarce, ale planowanie i modyfikowanie tras mobilnie jest dużo mniej wygodne. Dodatkowo dużo lepiej sprawdza się wprowadzanie współrzędnych punktów lub pokazywania startu i końca na mapie, niż wpisywanie adresów, z którymi Komoot radzi sobie wyjątkowo słabo, nie pokazując domyślnie punktów najbliżej nas, czy choćby w tym samym kraju.
Do moich zastosowań w zupełności wystarcza mi wersja darmowa, z jednorazowym dożywotnim zakupem dostępu do wszystkich map.

Najważniejsze zalety:
Wady lub ograniczenia:
Dostępność i cena:
Link do Komoot

Polska aplikacja specjalistyczna, stworzona z myślą o naszych górach i szlakach PTTK. Sprawdza się bezkonkurencyjnie przy planowaniu pieszych wycieczek w Tatrach, Beskidach czy Sudetach, gdzie kluczowy jest czas przejścia i punkty do odznaki, a nie tylko linia na mapie. Jako jedyny serwis podaje czasy przebycia szlaku zgodnie z wytycznymi PTTK, a szlaki są weryfikowane w terenie, w przeciwieństwie do bardziej uniwersalnych aplikacji, jak Locus Map czy OsmAnd, które wczytują szlaki z bazy i podają czasy przejścia w oparciu o własne algorytmy. Na mapie turystycznej można też sprawdzić, które tereny nie dopuszczają wejścia psów.
Z tej aplikacji korzystałem najmniej, ale umieszczam ją na liście, bo dla polskiej turystyki pieszej jest bardzo istotna.
Najważniejsze zalety:
Wady lub ograniczenia:
Dostępność i cena:
Link do mapa-turystyczna.pl

To moje największe odkrycie powiązane z mapami od lat, zainspirowane nową pasją do motocykli. Stegra jest dedykowana turystyce przygodowej. Sprawdza się najlepiej dla motocyklistów enduro i adventure, którzy szukają dróg nieutwardzonych i chcą łatwo zarządzać wieloma śladami GPX jednocześnie. Stegra to idealny przykład jak wykorzystać dane z OpenStreetMap (OSM) i nadać im zupełnie nową, ogromną wartość.
Wszystko wynika z tego, że każdy inny rodzaj nawigacji ma w swoich algorytmach zaszyte na sztywno szukanie najkrótszej i najszybszej drogi do celu. Można próbować zmusić OsmAnd do preferowania dróg nieutwardzonych, ale działa to dość koślawo i wymaga dość dogłębnego grzebania w ustawieniach. Tymczasem Stegra jest odpowiednikiem Google Maps w wyznaczaniu trasy po drogach nieutwardzonych - wybieramy dokąd jedziemy i możemy z automatu dostać propozycję, która w ponad 90% składa się z dróg nieutwardzonych. Będzie to droga znacznie dłuższa niż asfaltowa, ale przecież to nie stanowi problemu, gdy tego właśnie szukamy. Ile ja się wcześniej nagimnastykowałem i nigdy nie uzyskałem równie dobrych efektów, co Stegra.
Oprócz wytyczania drogi do celu oraz ręcznego planowania całej trasy punkt po punkcie w dopracowanym interfejsie WWW jest jeszcze możliwość wytyczenia pętli na przejażdżkę. Wybieramy punkt startowy, określamy długość pętli od 10 do 600 km lub od jednej godziny do 12 godzin, określamy kierunek zgodny lub przeciwny wskazówkom zegara oraz z grubsza kierunek świata, w stronę którego ma układać się pętla, a Stegra zaproponuje przejażdżkę. Dodatkowo, zamiast trasy terenowej, Stegra potrafi wyznaczać kręte drogi do jazdy motocyklem szosowym.
Sama nawigacja również została w przemyślany sposób dostosowana do jazdy w terenie. Stegra nigdy nie modyfikuje trasy, gdy z niej zjedziemy, nie musimy też uruchamiać i zatrzymywać nawigacji zakręt po zakręcie. Ślad wyznaczonej trasy jest cały czas na mapie i albo się na nim znajdujemy, albo nie - jeśli się na nim znajdujemy nawigacja informuje nas kiedy i jakiego zakrętu należy się spodziewać, a gdy zjedziemy z trasy przestaje się odzywać, ale natychmiast uaktywnia się gdy na wyznaczoną trasę wrócimy.
Tu trzeba dodać istotną uwagę - nie ma sposobu, aby mieć gwarancję, że takie drogi nie przebiegają przez teren prywatny, albo inny, ale zamknięty dla pojazdów mechanicznych. Powód jest prosty - sieć dróg publicznych, asfaltowych jest doskonale skatalogowana i intensywnie użytkowana. Gdy ktoś napotka polną drogę, którą doda do danych OpenStreetMap (OSM), to często nie będzie w stanie “na oko” stwierdzić jaki jest status takiej zapomnianej drogi. Ten problem dotyczy w równym stopniu korzystania z serwisu Stegra, jak i ręcznego wytyczania tras patrząc na to, co widać np. w OsmAnd. Dopiero pojawienie się na miejscu będzie ostateczną weryfikacją - tego nie da się przeskoczyć bez wizji lokalnej.
W zasadzie jedyną wadą Stegra jest dość wysoka cena, poza tym to serwis idealnie trafiający w moje potrzeby.
Osoby jeżdżące więcej na motocyklach szosowych mogą zainteresować się serwisami Kurviger oraz Calimoto, które specjalizują się w wytyczaniu krętych tras i pętli, ale nie w terenie. Te dwa serwisy testowałem jedynie pobieżnie przed znalezieniem Stegry i nie trafiły w moje potrzeby.

Najważniejsze zalety:
Wady lub ograniczenia:
Dostępność i cena:
Link do Stegra.io
Każdy z tych serwisów pozwala na import/eksport plików GPX, które mogą zawierać nasze przebyte i zaplanowane trasy, a także nasze dodane punkty. Pozwala to na łatwy przepływ informacji między serwisami. Gdy zechcemy przenieść się z jednego do drugiego, możemy przenieść swoje dane bez ograniczeń. Nie musimy też dopłacać za wersję z synchronizacją w chmurze - chociaż to wygodne, zamiast tego możemy przenosić pliki ręcznie, lokalnie, mailowo lub przez Drive/Dropbox.
Pozwala to też na łączenie funkcjonalności - możemy trasę zaplanować w jednym serwisie, a edytować ją lub nawigować w innym. Możemy też wykorzystać darmowy okres próbny w Stegrze, zaplanować szereg tras, a następnie wyeksportować je do innych programów, które już mamy, nawet do darmowej wersji Mapy.com, lub do Map Google.
Na Dysku Google, oprócz tworzenia nowego dokumentu czy arkusza kalkulacyjnego, gdy wybierzemy “więcej” oraz “Moje Mapy Google” możemy stworzyć własną mapę i nałożyć na nią dowolny plik GPX (stworzony w innym serwisie, zapisany podczas wycieczki czy udostępniony przez znajomego). Gdy utworzymy taką i zapiszemy nową mapę, zapisana trasa będzie dostępna z poziomu standardowej aplikacji Mapy Google na każdym telefonie, na którym jesteśmy zalogowani na swoim koncie Google. Wystarczy na dolnym pasku wybrać pozycję “Zapisane”, przewinąć do samego dołu i wybrać “Mapy”.
Decydując się na obsługę map na smartfonie, warto mieć pod ręką dodatkowe źródło zasilania, np. naładowany do pełna powerbank.
Współczesne smartfony mają bardzo zaawansowane odbiorniki systemów lokalizacji Multi-GNSS i multi-band, które znajdziemy tylko w najnowszych i najdroższych dedykowanych odbiornikach systemów lokalizacji. Współczesne ekrany smartfonów są dość jasne, aby były czytelne w ostrym słońcu. Smartfony są też wodoszczelne i pozwalają udostępniać położenie na bieżąco, dzięki łączności GSM. Kiedy zatem należy wybrać dedykowany odbiornik?
Przede wszystkim w ekstremalnych warunkach, gdy na dużym mrozie chcemy obsługiwać urządzenie w grubych rękawicach, gdy mróz jest zbyt duży, aby korzystać z telefonu oraz gdy wymagana jest wymienna bateria.