Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

Newsy | Recenzje
Opinie: 0
Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V należy do kategorii aparatów, które coraz rzadziej "występują w przyrodzie" - zaawansowanych, bezkompromisowych aparatów kompaktowych z niewymienną optyką. Jego pozycjonowanie dobrze oddaje kosmiczna cena 10 499 zł. Nie jest bezlusterkowcem z wymiennymi obiektywami, ale zdecydowanie nie jest też niewielkim kompaktem do kieszeni. To aparat typu bridge, który waży ponad kilogram, ma duży uchwyt, wizjer, ergonomię obsługi niczym z pełnoklatkowego aparatu z najwyższej półki i przede wszystkim obiektyw, którego nie można od niego odłączyć. W zamian dostajemy zakres odpowiadający 24–600 mm przy jasności F2.4–4.0. 

RX10 V jest wyposażony w matrycę typu 1,0 cala. Kiedy pojawił się pierwszy RX10, taki sensor był jednym z elementów odróżniających zaawansowany aparat od urządzeń mobilnych. Dzisiaj matryce zbliżone rozmiarem, a czasami również pełne konstrukcje typu 1,0 cala, można znaleźć w smartfonach. Dlatego zamiast przygotowywać klasyczną recenzję RX10 V, postanowiłem zestawić go z jednym z najbardziej fotograficznie zaawansowanych telefonów – vivo X300 Ultra. Co prawda nie ma on akurat calowej matrycy, ale niewiele mniejszą, a jest uznawany za jeden z najlepszych smartfonów fotograficznych, jakie dotąd powstały. Nie jest to porównanie urządzeń należących do tej samej kategorii i właśnie dlatego jest ciekawe.

 

RX10 to aparat pomostowy w najbardziej dosłownym znaczeniu

 

RX10 należy do kategorii określanej po angielsku jako bridge camera, czyli aparat pomostowy. Chodzi o konstrukcję, która pod względem sposobu obsługi przypomina lustrzankę lub zaawansowany bezlusterkowiec, ale ma zamontowany na stałe obiektyw o bardzo dużym zakresie ogniskowych.

Sam byłem właścicielem pierwszej generacji Sony RX10 i na pewnym etapie mojej fotograficznej drogi bardzo ten aparat ceniłem. Jego największą zaletą było właśnie to, że nie trzeba było rozpoczynać swojej przygody z fotografią od wybierania i kupowania zestawu obiektywów. Aparat miał być gotowy zarówno do krajobrazu, jak i zdjęć dzikich zwierząt.

W kolejnych generacjach Sony rozwinęło tę koncepcję znacznie dalej. RX10 V ma obiektyw ZEISS Vario-Sonnar T* o zakresie odpowiadającym 24–600 mm i jasności F2.4–4.0. To aż 25-krotny zoom optyczny. Za obiektywem znajduje się warstwowa matryca Exmor RS typu 1,0 cala o efektywnej rozdzielczości 20,1 MP. Jej rzeczywiste wymiary wynoszą 13,2 × 8,8 mm.

Warto przy okazji wyjaśnić pewną pułapkę nazewnictwa. „Matryca jednocalowa” nie ma fizycznie jednego cala przekątnej. To historyczny sposób oznaczania formatu. Dlatego przy porównywaniu jej z sensorami smartfonów znacznie bardziej miarodajne są rzeczywiste wymiary albo powierzchnia niż sama liczba w nazwie.

Istnieją aparaty superzoom oferujące jeszcze bardziej absurdalne zakresy ogniskowych. Nikon P1000 sięga znacznie dalej niż RX10, ale korzysta z dużo mniejszej matrycy 1/2,3 cala. RX10 V oferuje dzięki większemu sensorowi więcej szczegółów i mniej szumu, mimo mniejszego maksymalnego zoomu. I właśnie na tym od początku polegała specyfika RX10: nie na biciu rekordu zbliżenia za wszelką cenę, tylko na połączeniu dużego zakresu z relatywnie dużą matrycą i jasnym obiektywem.

Określenie „kompakt” jest więc w przypadku RX10 dość umowne. RX10 V waży 1111 gramów z akumulatorem i kartą pamięci. Ma 136,4 mm szerokości, 94,5 mm wysokości i ponad 15 cm głębokości. To pełnowymiarowy aparat, który wymaga osobnego miejsca w torbie. Bez problemu można skompletować aparat pełnoklatkowy i obiektyw, które będą od RX10 V lżejsze, ale oczywiście mówimy tu o teleobiektywie o znacznie mniejszym zakresie, lub wręcz o obiektywie stałoogniskowym.

W zamian ergonomia jest bliższa aparatowi systemowemu niż typowemu kompaktowi. Są pierścienie ostrości, zoomu i przysłony, joystick do sterowania punktem AF, wizjer OLED o rozdzielczości 3,68 mln punktów oraz odchylany, dotykowy ekran. Korpus jest też zabezpieczony przed kurzem i wilgocią. Mamy też trzy pokrętła do regulacji parametrów ekspozycji oraz możliwość blokowania ustawień, zabezpieczając je przed przestawieniem.

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Co zmieniło się w RX10 V po dziewięciu latach?

 

Najbardziej zaskakujące jest to, co się nie zmieniło. Podstawowa koncepcja obrazowania RX10 V pozostała niemal identyczna jak w RX10 IV. Zakres 24–600 mm i jasność F2.4–4.0 są takie same, a Sony potwierdza, że sam obiektyw jest zasadniczo tą samą konstrukcją. Matryca nadal ma 20 MP i format typu 1,0 cala, choć jest nowszej generacji.

Dziewięć lat postępu widać za to w elektronice.

RX10 V dostał procesor BIONZ XR oraz osobny układ odpowiedzialny za funkcje AI. Autofokus rozpoznaje ludzi, zwierzęta, ptaki, owady, samochody, pociągi i samoloty, a w przypadku człowieka potrafi analizować pozycję ciała i głowy, więc nie musi cały czas widzieć twarzy lub oka. System wykorzystuje do 575 pól detekcji fazy pokrywających około 70,6 proc. kadru.

Szybkość zdjęć seryjnych wzrosła do 30 klatek na sekundę z ciągłym śledzeniem AF/AE i bez zaciemniania obrazu w wizjerze.

Poprawiono również wizjer, ekran i ergonomię. Pojawił się większy joystick AF i układ sterowania bliższy współczesnym aparatom Alpha. Zniknął natomiast górny ekran LCD znany z RX10 IV. Wizjer ma teraz 3,69 mln punktów zamiast 2,36 mln w poprzedniku, a powiększenie wzrosło z 0,7× do 0,78×. Tylny ekran ma 1,62 mln punktów.

Dużą zmianą jest też przejście na akumulator NP-FZ100 stosowany w aparatach Sony Alpha. Producent deklaruje ponad 50 proc. dłuższą pracę względem RX10 IV, a według normy CIPA można zrobić około 570 zdjęć przy korzystaniu z wizjera albo 630 z ekranu. Doszło USB-C 10 Gb/s z USB Power Delivery oraz obsługa kart SD UHS-II.

Bardzo mocno rozbudowano również filmowanie. RX10 IV kończył się na 4K 30p, natomiast RX10 V nagrywa 4K 60p z pełnej szerokości matrycy oraz 4K 120p z cropem. Jest zapis 10-bitowy, S-Log3, S-Cinetone, Active SteadyShot i Auto Framing.

Jednocześnie Sony usunęło jedną z najbardziej charakterystycznych funkcji dawnych RX10 i RX100. Nie ma już ekstremalnego trybu HFR pozwalającego rejestrować materiał z szybkością około 1000 kl./s, czyli 960 kl./s w systemie NTSC. Jakość takich nagrań nigdy nie była zachwycająca, ale był to jeden z tych efektów, których smartfon ani zwykły aparat nie pozwalał łatwo uzyskać. Szkoda, że przy tak drogim urządzeniu Sony tę możliwość po prostu porzuciło. Prawdopodobnie jest to skutkiem zmiany matrycy na taką, która nie ma pamięci do tymczasowego buforowania danych.

 

Sony RX10 V kontra vivo X300 Ultra – podobne rozmiary matryc, zupełnie inna filozofia

 

Sony wykorzystuje jeden 20,1-megapikselowy sensor typu 1,0 cala i przed nim umieszcza ogromny, prawdziwy zoom optyczny 24–600 mm. vivo robi niemal dokładnie odwrotnie. Zamiast jednego sensora i jednego zoomu ma kilka osobnych aparatów, z których każdy jest zoptymalizowany do innego zakresu ogniskowych.

Główny aparat X300 Ultra ma aż 200 MP, obiektyw odpowiadający 35 mm, jasność f/1.85 i matrycę 1/1,12 cala. Ultraszeroki aparat ma 50 MP, 14 mm, f/2.0 i sensor 1/1,28 cala. Teleobiektyw oferuje 200 MP, 85 mm, f/2.67 i matrycę 1/1,4 cala.

Główna matryca vivo jest więc mniejsza od sensora RX10 V, ale różnica jest już nieporównywalnie mniejsza niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Jednocześnie sama rozdzielczość kompletnie odwraca proporcje: Sony ma 20 MP, vivo aż 200 MP. Nie oznacza to oczywiście dziesięciokrotnie większej ilości rzeczywistych detali. Smartfon wykorzystuje bardzo małe piksele, łączenie informacji oraz niezwykle intensywne przetwarzanie obrazu.

RX10 V próbuje rozwiązać problem za pomocą optyki. X300 Ultra robi to za pomocą bardzo wysokiej rozdzielczości i ogromnej ilości obliczeń.

Zakres Sony jest przy tym naprawdę wyjątkowy. 24–600 mm to ciągły zoom optyczny. Mogę ustawić 35, 50, 72, 85, 135, 200, 400 czy 600 mm i za każdym razem używam tej samej matrycy oraz obiektywu ustawionego fizycznie na odpowiednią ogniskową.

W vivo optycznie mamy konkretne punkty: przede wszystkim 14, 35 i 85 mm. Wszystko pomiędzy nimi oraz powyżej teleobiektywu wymaga wykorzystania wycinka obrazu, wysokiej rozdzielczości sensora i algorytmów. Przy niewielkich powiększeniach może to działać zaskakująco dobrze, ale nie jest tym samym co ustawienie prawdziwego obiektywu na 200 czy 600 mm.

Sytuację trochę zmienia jednak dostępny do vivo akcesoryjny telekonwerter, z którego również korzystałem podczas porównania. Montuje się go przed teleobiektywem smartfona i pozwala uzyskać ekwiwalent około 400 mm. To istotne, bo w tym przypadku nie mówimy już wyłącznie o cyfrowym powiększeniu czy wycinaniu fragmentu z 200-megapikselowej matrycy – do układu rzeczywiście dochodzi dodatkowa optyka zwiększająca efektywną ogniskową. Dzięki temu X300 Ultra może wejść na teren, który jeszcze niedawno był praktycznie niedostępny dla smartfonów, i znacznie sensowniej konkurować z aparatem przy fotografowaniu bardzo odległych obiektów.

Nie zmienia to jednak zasadniczej różnicy pomiędzy tymi konstrukcjami. W Sony cały zakres od 24 do 600 mm jest dostępny płynnie z jednego obiektywu, bez dokładania żadnych akcesoriów. W vivo mamy kilka stałych modułów fotograficznych, a 400 mm wymaga już zamontowania telekonwertera. RX10 V pozostaje więc znacznie bardziej elastyczny pod względem swobodnego dobierania kadru, natomiast vivo pokazuje, jak daleko można dziś rozszerzyć możliwości fotograficzne telefonu za pomocą stosunkowo niewielkiego dodatku.

Nie bez znaczenia jest też cena. RX10 V kosztuje w Polsce 10 499 zł. To bardzo dużo jak na aparat określany formalnie jako kompakt. Za takie pieniądze można już kupować zaawansowane aparaty systemowe z dużymi matrycami. Problem polega na tym, że sam korpus nie zapewni zakresu 24–600 mm. Żeby odtworzyć możliwości RX10 za pomocą wymiennych obiektywów, trzeba zabrać ich kilka, wydać znacznie więcej i pogodzić się z większym zestawem.

Dlatego cena RX10 V jest jednocześnie jego największym problemem i jednym z argumentów na jego obronę.

 

RX10 V i X300 Ultra na tych samych zdjęciach

 

Najuczciwiej jest zestawić oba urządzenia przede wszystkim tam, gdzie ich pola widzenia rzeczywiście można do siebie dopasować. Szczególnie interesujące są ogniskowe 35 mm, gdzie vivo korzysta ze swojego największego sensora i głównego aparatu, oraz 85 mm, gdzie przełącza się na 200-megapikselowy teleobiektyw. Dodatkowo sięgnąłem po 230 mm, czyli odpowiednik 10x powiększenia w smartfonach oraz po 600 mm, czyli maksymalne powiększenie RX10. Sony może ustawić dokładnie te same ogniskowe optycznie.

Zacznijmy od zdjęć z ogniskowej 35 mm, czyli z głównego aparatu vivo. Smartfon ma tutaj bezdyskusyjną przewagę, jaka wynika z bardziej zaawansowanego przetwarzania obrazu, polegającego na łączeniu wielu klatek w jedno zdjęcie. W praktyce zdjęcia z vivo mają szerszą rozpiętość tonalną, ale też mniejszą ilość szumu i są bardziej wyostrzone. Wyostrzenie jest wynikiem obróbki, a nie wyższej rozdzielczości matrycy czy obiektywu, ale podczas oglądania na 32-calowym monitorze zdjęcia z vivo wyglądają zazwyczaj po prostu lepiej. Mają też bardziej nasycone kolory, co się wielu użytkownikom podoba.

W zdjęciach nocnych z tych samych powodów smartfon uzyskuje jeszcze większą przewagę, bo często kontrasty między światłami a cieniami są większe, a szum w aparacie staje się jeszcze bardziej widoczny.

W przypadku ogniskowej 85 mm w zasadzie sytuacja pozostaje bez zmian i vivo wygrywa mniejszym szumem, wyostrzeniem i większą rozpiętością tonalną. W przypadku zoomu cyfrowego x10, czyli ekwiwalentu 230 mm, vivo wciąż daje zaskakująco dobrze radę, choć RX10 V zaczyna tutaj zbliżać się i w niektórych przypadkach da się już zauważyć, że zdjęcia wyglądają bardziej naturalnie z aparatu, a w przypadku smartfonu palce maczają algorytmy rekonstruujące obraz. Wciąż jednak smartfon wygrywa na wielu polach, a tam gdzie przegrywa rekompensuje wygodą i rozmiarem.

Dopiero ogniskowa 600 mm pokazuje na co stać aparat z ogromnym obiektywem. Na tak dużym powiększeniu będącym odpowiednikiem 26× szczegółowość RX10 V deklasuje vivo X300 Ultra, które powoli zaczyna bardziej przypominać malarstwo niż zdjęcie - ingerencja algorytmów jest już zbyt duża. W aparacie zdjęcia osiągane powiększeniem optycznym niemal nie różnią się jakością od tych na mniejszych ogniskowych.

Czy vivo może pomóc zastosowanie telekonwertera Zeiss, który oferuje odpowiednik ogniskowej 400 mm, a więc do uzyskania 600 mm potrzeba już bardzo niewiele zoomu cyfrowego? Owszem, jakość wówczas zaczyna się zbliżać do aparatu. Szczegółowość nie jest równie dobra, ale wystarczająco bliska, a zalety obróbki smartfonu znowu zaczynają dawać o sobie znać. Trzeba jednak podkreślić, że przy tak dużym powiększeniu nie każda fotografia z vivo będzie nieporuszona i idealnie ostra. Część zdjęć wykonanych na 600 mm trzeba po prostu odrzucić, co się w przypadku RX10 praktycznie nie zdarza.

 

Smartfon wygrał więcej pojedynków, niż się spodziewałem

 

Po tym porównaniu trudno mi bronić prostego podziału, według którego aparat za ponad 10 tysięcy złotych z definicji powinien robić lepsze zdjęcia niż smartfon. Jeżeli spojrzymy na fotografię szeroko, a nie tylko przez pryzmat maksymalnego zoomu czy możliwości późniejszej obróbki RAW-ów, vivo X300 Ultra okazuje się urządzeniem bardziej uniwersalnym i w wielu sytuacjach po prostu skuteczniejszym.

Przy 35 i 85 mm zdjęcia ze smartfonu zazwyczaj wyglądają lepiej od razu po naciśnięciu spustu. Mają większą rozpiętość tonalną, mniej szumu, mocniejsze wyostrzenie i bardziej efektowne kolory. Nocą przewaga fotografii obliczeniowej staje się jeszcze wyraźniejsza. Co istotne, nie trzeba przy tym dobierać parametrów, obrabiać RAW-ów ani nawet nosić dodatkowego urządzenia ważącego ponad kilogram. Smartfon jest zawsze pod ręką, a gotowe zdjęcie można od razu wysłać lub opublikować.

Nawet przy odpowiedniku 230 mm vivo nadal radzi sobie zaskakująco dobrze. Dopiero wtedy coraz częściej widać cenę, jaką płacimy za tak zaawansowane przetwarzanie obrazu. Algorytmy zaczynają rekonstruować drobne szczegóły, a fotografia miejscami wygląda mniej naturalnie. RX10 V nie próbuje zgadywać, co powinno znajdować się w obrazie. To, co rejestruje matryca przez obiektyw, pozostaje fotografią w znacznie bardziej tradycyjnym znaczeniu tego słowa.

Przy 600 mm role odwracają się już zdecydowanie. Tutaj duży obiektyw Sony pokazuje, po co istnieje RX10. Szczegółowość jest nieporównywalnie wyższa niż przy cyfrowym zoomie vivo, obraz pozostaje naturalny, a skuteczność stabilizacji i ergonomia aparatu sprawiają, że kolejne ujęcia są powtarzalnie ostre. Telekonwerter Zeiss bardzo poprawia sytuację smartfonu i pozwala zbliżyć się do jakości aparatu, ale nadal nie zapewnia takiej samej pewności wykonania zdjęcia. Przy 600 mm część fotografii z vivo trzeba odrzucić, podczas gdy RX10 V pozwala fotografować znacznie pewniej.

I chyba właśnie tutaj przebiega dzisiaj granica pomiędzy tymi urządzeniami. Smartfon przejął ogromną część zastosowań, w których dawniej aparat był oczywistym wyborem. Dzięki fotografii obliczeniowej potrafi dać bardziej efektowne zdjęcie w dzień, zdecydowanie lepiej poradzić sobie nocą, oferuje ultraszeroki kąt, bardzo dobry teleobiektyw, mieści się w kieszeni i praktycznie nie wymaga wiedzy fotograficznej, aby osiągnąć dobry rezultat.

To również dobrze wpisuje się w sytuację na rynku aparatów. Dla większości użytkowników telefon stał się aparatem wystarczająco dobrym, a często wręcz wygodniejszym i skuteczniejszym. Dedykowany aparat musi więc dzisiaj oferować coś, czego smartfon nadal nie potrafi zrobić równie dobrze.

RX10 V takie argumenty ma. Przede wszystkim ciągły zoom optyczny 24–600 mm, znakomitą ergonomię, wizjer, fizyczne elementy sterujące i bardzo wysoką powtarzalność zdjęć przy największych powiększeniach. Daje też coś coraz trudniejszego do uzyskania w smartfonach: obraz bez agresywnej rekonstrukcji szczegółów i bez artefaktów wynikających z działania algorytmów AI. Jeżeli chcemy sami zdecydować, jak zdjęcie ma wyglądać, aparat pozostawia nam znacznie więcej kontroli.

Problem polega na tym, że Sony RX10 V kosztuje 10 499 zł. W tej cenie nie wystarczy już powiedzieć, że jest „lepszym aparatem fotograficznym”. W wielu najczęstszych sytuacjach vivo X300 Ultra daje atrakcyjniejszy rezultat szybciej, łatwiej i za pomocą urządzenia, które i tak nosimy w kieszeni.

RX10 V zaczyna naprawdę uzasadniać swoje istnienie dopiero wtedy, gdy wykorzystujemy to, czego smartfon nie jest jeszcze w stanie zastąpić: bardzo długie ogniskowe, ciągły zoom optyczny, ergonomię prawdziwego aparatu, większą kontrolę nad procesem fotografowania i naturalny obraz bez konieczności zdawania się na coraz bardziej agresywne algorytmy.

Dlatego po tym porównaniu nie powiedziałbym, że smartfon zastąpił RX10 V. Zastąpił natomiast zaskakująco dużą część tego, do czego jeszcze kilka lat temu taki aparat był potrzebny. I być może właśnie to jest najciekawszym wnioskiem z zestawienia jednego z najbardziej zaawansowanych smartfonów fotograficznych z kompaktem kosztującym ponad 10 tysięcy złotych.

 

Przykładowe zdjęcia

 

Sony RX10 V - zdjęcie 1 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznymc

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 1 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 2 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 2 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 3 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 3 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 4 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 4 - 35 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 1 - 85 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 1 - 85 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 2 - 85 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 2 - 85 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 3 - 85 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 3 - 85 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 1 - 230 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 1 - 230 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 2 - 230 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 2 - 230 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 3 - 230 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 3 - 230 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 1 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 1 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 2 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 2 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 3 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra - zdjęcie 3 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 1 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra z telekonwerterem - zdjęcie 1 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Sony RX10 V - zdjęcie 2 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

vivo X300 Ultra z telekonwerterem - zdjęcie 2 - 600 mm

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Porównanie zdjęć - po lewej Sony RX10 V, po prawej vivo X300 Ultra

 

Porównaliśmy najbardziej zaawansowany aparat kompaktowy Sony z najlepszym smartfonem fotograficznym

 

Opinie:

Rekomendowane:

Akcje partnerskie: