Google w Pixelu 10 Pro XL stawia na sprawdzony zestaw: 50-megapikselowy aparat główny, 48-megapikselowy ultraszeroki z autofokusem i Macro Focus (ok. 123°) oraz 48-megapikselowy teleobiektyw z 5-krotnym przybliżeniem. W tej generacji poprawiono stabilizację optyczną (ma większy zakres działania) i autofokus (Multi-Zone LDAF). Największa różnica wobec poprzedników dotyczy jednak zbliżeń: zamiast klasycznego „Super Res 30×” Google włącza Pro Res Zoom – duży model działający bezpośrednio w aplikacji aparatu, który rekonstruuje detale przy bardzo dużych przybliżeniach i pozwala dobić do 100×.
Apple w iPhonie 16 Pro Max rozgrywa temat inaczej. Główna matryca 48 MP pracuje jako obiektyw 24 mm f/1.78, a „2×” to po prostu wycinek z tej samej matrycy przy zdjęciach 12 MP. Do tego dochodzi 48-megapikselowy ultraszeroki 13 mm f/2.2 (ok. 120°) oraz teleobiektyw 5× 120 mm f/2.8 z zaawansowaną stabilizacją 3D. Maksymalny zoom to tylko 25×. Filozofia jest tu bardziej zachowawcza: duży nacisk na stabilną optykę i przewidywalne rezultaty.
Samsung w Galaxy S25 Ultra stawia na najszerszy wachlarz sprzętowy: z tyłu są cztery aparaty 200 MP + 50 MP + 50 MP + 10 MP, z dwoma prawdziwymi teleobiektywami 3× i 5×. Dodatkowe poziomy 2× i 10× producent opisuje jako „jakość optyczną” – to wycinki z bardzo szczegółowej głównej matrycy. Dalej wchodzi Space Zoom do 100×: telefon łączy wiele klatek, mocno stabilizuje ujęcie i korzysta z AI Super Resolution, która – na bazie sieci uczonych na ogromnych zbiorach – potrafi uzupełniać brakujące szczegóły.
Pixel 10 Pro XL oferuje nam najbardziej zaawansowaną fotografię cyfrową, iPhone skupia się na tradycyjnej jakości optyki, a Samsung to miksem tych 2 strategii.
Wybór sprowadza się do priorytetów: jeśli zależy Ci na długim, efektownym zoomie – najdalej zajdą Pixel i Samsung (i Pixel zrobi to lepiej). Jeśli wolisz krótszy, ale bardzo przewidywalny zakres optyczny – najbliżej będzie iPhone.