realme 16 Pro+ to obecnie jeden z najciekawszych przystępnych cenowo smartfonów fotograficznych. Za około 2500 zł dostajemy bardzo udany zestaw aparatów, w tym teleobiektyw, który w codziennym fotografowaniu okazuje się jego największym atutem. Telefon jest już dostępny w sprzedaży, choć jego oficjalna premiera rynkowa została zaplanowana na jutro.
Główny aparat wykorzystuje matrycę 200 MP, a portretowy teleobiektyw 50 MP z OIS oferuje bardzo przydatny zoom optyczny 3,5x. To właśnie ten duet odpowiada za zdjęcia o dużej szczegółowości, naturalnej kolorystyce i atrakcyjnym rozmyciu tła.
Największą różnicę w codziennym fotografowaniu robi obecność modułu 3,5x. To on daje bardziej naturalną perspektywę portretową, bez zniekształceń twarzy, które często pojawiają się przy krótszych ogniskowych.
LumaColor to zestaw algorytmów rozwijanych wspólnie z TÜV Rheinland w ramach LumaColor Image Lab. W praktyce przekłada się to na bardziej stabilne odwzorowanie kolorów skóry w różnych warunkach oświetleniowych, bardziej optycznie wyglądające rozmycie tła oraz lepsze oddanie światła i cienia w portretach.
Najmocniejszą stroną tych zdjęć jest detal. Dobrze widać to na kadrach architektury, elewacji, balkonów, marinie czy zbliżeniu na Sagradę Famílię. Telefon bardzo dobrze trzyma drobne struktury, takie jak zdobienia budynków, linie okien, faktury ścian, olinowanie jachtów czy detale owoców na straganie. To nie jest detal miękki ani rozlany. Zdjęcia mają wyraźną ostrość i sprawiają wrażenie pełnych informacji.
Druga bardzo mocna rzecz to teleobiektyw i praca na dłuższej ogniskowej. To właśnie tu realme 16 Pro+ pokazuje klasę. Kadry zbliżone do portretowych i te bardziej „ściśnięte”, jak balkon, fragment elewacji albo Sagrada Familia widziana przez pierwszy plan, mają dużo bardziej naturalną perspektywę niż zdjęcia z głównego aparatu. Obiekty nie są spłaszczone w zły sposób, tylko wyglądają bardziej fotograficznie. To daje efekt bliższy klasycznej fotografii niż zwykłemu smartfonowemu pstrykaniu szerokim kątem. Widać też, że telefon potrafi oddzielić plan główny od tła bez przesadnego bałaganu.
Bardzo dobrze wypada także kolorystyka. realme nie idzie tu w skrajnie cukierkowe barwy. Owszem, zdjęcia są atrakcyjne i czasem lekko podkręcone, ale w większości przypadków kolory pozostają wiarygodne. Czerwienie truskawek są mocne, ale nie wyglądają plastikowo. Beże elewacji i kamienia nie wpadają w dziwne odcienie. Błękity i zimne światło na zdjęciach koncertowych są zachowane w sposób przekonujący, bez przesadnego rozjeżdżania balansu bieli. To ważne, bo właśnie na zdjęciach nocnych i koncertowych wiele smartfonów albo wszystko zażółca, albo przesadnie wychładza kadr. Tutaj widać całkiem dobrą kontrolę.
Na plus trzeba też zapisać dynamikę tonalną. Telefon dobrze radzi sobie w scenach, gdzie są jednocześnie jasne i ciemne partie obrazu. Dobrym przykładem jest zdjęcie w kawiarni przy oknie. To trudna scena, bo mamy ciemniejsze wnętrze, mocne słońce, odbicia w szybie i postać na zewnątrz. Taki kadr bardzo łatwo zepsuć. Tutaj smartfon nie wyciąga wszystkiego idealnie, ale nie gubi się. Jasne partie nie są całkowicie wypalone, a ciemniejsze obszary nadal zachowują część informacji. Podobnie jest na zdjęciach koncertowych, gdzie punktowe reflektory, ciemne sylwetki i zadymione światło tworzą bardzo trudne warunki. realme 16 Pro+ daje sobie z tym radę zaskakująco dobrze.
Zdjęcia nocne i koncertowe to zresztą kolejny mocny punkt tego zestawu. Największa zaleta nie polega tu na tym, że noc zamienia się w dzień, tylko że telefon zachowuje klimat sceny. To jest bardzo ważne. W słabszych smartfonach nocne zdjęcia są często sztucznie rozjaśniane do granic absurdu. Tutaj ciemność dalej jest ciemnością, reflektory dalej mają moc, a sylwetki ludzi nie rozpadają się całkowicie. Jednocześnie widać, że urządzenie potrafi utrzymać ostrość i ograniczyć rozmazanie. Oczywiście punktowe światła generują flary i smugi, ale przy takim materiale to bardziej naturalna cecha sceny niż wada aparatu.
Dobrze wygląda też głębia obrazu. Nie chodzi tylko o tryb portretowy, ale o zwykłe zdjęcia, w których pierwszy plan i tło budują naturalne warstwy. Kadr z Sagradą Famílią fotografowaną przez rozmyty pierwszy plan jest bardzo dobrym przykładem tego, że tym telefonem da się robić zdjęcia bardziej kreatywne, a nie tylko poprawne technicznie. To samo widać w muzeum, gdzie kamienny pierwszy plan i obraz w tle budują kadr bardziej świadomie niż typowa smartfonowa pocztówka.
Jeśli chodzi o słabsze strony, to one też są widoczne. Przede wszystkim realme dość mocno ostrzy obraz. Na ekranie telefonu taki efekt często wygląda atrakcyjnie, bo zdjęcie wydaje się bardzo wyraźne. Przy dłuższym patrzeniu na dużym ekranie widać jednak, że część detali jest wzmacniana trochę za mocno. Dotyczy to zwłaszcza architektury, cienkich linii i krawędzi kontrastowych obiektów. To nie jest katastrofa, ale widać, że telefon czasem bardziej „rysuje” detal, niż go spokojnie rejestruje.
Druga rzecz to odszumianie. W zdjęciach nocnych i w ciemniejszych fragmentach kadru aparat zachowuje się rozsądnie, ale nie jest całkowicie neutralny. W niektórych ciemnych partiach widać lekkie wygładzanie faktur. To typowe dla smartfonów i tutaj również występuje. Na szczęście nie w takim stopniu, żeby zdjęcia wyglądały jak malowane, ale specjalista od razu zobaczy, że to nadal fotografia obliczeniowa, a nie czysty zapis z dużej matrycy.
Momentami widać też, że telefon lubi lekko podnieść kontrast sceny. Dzięki temu zdjęcia wyglądają efektownie od razu po zrobieniu, ale czasem odbywa się to kosztem subtelniejszych przejść tonalnych. Najbardziej widać to na niektórych ujęciach miejskich i koncertowych, gdzie czerń bywa dociśnięta dość mocno. Dla wielu osób będzie to zaleta, bo obraz wygląda bardziej widowiskowo. Z punktu widzenia purystów fotograficznych to już kwestia gustu.