Samsung Galaxy S26 FE jest telefonem, któremu trudno zarzucić poważne braki podczas codziennego użytkowania. Jakość wykonania stoi na bardzo dobrym poziomie, ekran AMOLED jest jasny, Exynos 2500 zapewnia wysoki komfort pracy, czas działania na baterii wypada dobrze, a One UI 9 z rozbudowanymi funkcjami Galaxy AI pozostaje jedną z najmocniejszych stron Samsunga. Problem w tym, że bardzo podobnie można było opisać już Galaxy S25 FE.
Lista zmian sprzętowych jest wyjątkowo krótka. Najważniejszą nowością jest wykonany w procesie 3 nm Exynos 2500. Samsung zmienił też wygląd wyspy aparatów, zastosował nowy sensor w aparacie ultraszerokokątnym i zwiększył kąt widzenia przedniego aparatu. Ekran, pojemność baterii, moc ładowania, 8 GB RAM oraz podstawowa konfiguracja aparatów pozostają jednak takie same.
Trudno też przejść obojętnie obok ceny. Galaxy S26 FE 8/128 GB kosztuje 3489 zł, wersja 8/256 GB 3899 zł, a za wariant 8/512 GB trzeba zapłacić aż 4799 zł. Do telefonu Samsung dodaje sześciomiesięczny dostęp do Google AI Pro. Początkowa cena jest bez wątpienia za wysoka, choć doświadczenia z wcześniejszymi telefonami FE pozwalają przypuszczać, że dość szybko pojawią się obniżki. I to właśnie niższa cena może zrobić dla atrakcyjności S26 FE więcej niż większość tegorocznych zmian.

Samsung zastosował aluminiową ramę oraz szklane wykończenie obudowy. Konstrukcja spełnia normę IP68. Dostępne są trzy kolory: czarny, zielony i niebieski.
Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie i Galaxy S26 FE nie sprawia pod tym względem wrażenia tańszej wersji flagowca. Ciekawym detalem jest również nowa wyspa aparatów. Trzy moduły zostały połączone w jeden element, a oglądana pod kątem wyspa daje lekko przejrzysty efekt.
Tył jest błyszczący, przez co dość łatwo zbiera odciski palców, ale na jasnym kolorze obudowy są one mniej widoczne. Najmniej widać je na jaśniejszej wersji pistacjowej.

Niestety dolna ramka wyświetlacza nadal jest wyraźnie szersza od pozostałych trzech. Nie wpływa to na działanie telefonu, ale u wielu chińskich konkurentów symetryczne ramki znajdziemy już w dużo tańszych modelach. Co więcej, Samsung sam stosuje symetryczne obramowanie w Galaxy S26 i S26+, więc w przypadku FE jest to raczej element odróżniający serie niż ograniczenie technologiczne.
Czytnik linii papilarnych znajduje się pod wyświetlaczem i działa dość dobrze, ale zauważalnie wolniej niż czytniki ultradźwiękowe we flagowych modelach koreańskiego producenta.
Galaxy S26 FE ma głośniki stereo. Są dobrze zbalansowane i górny kanał nie jest jedynie dodatkiem do znacznie głośniejszego dolnego. Przy maksymalnej głośności brzmienie staje się trochę bardziej zniekształcone, ale ogólnie jakość dźwięku jest dobra i odpowiada klasie telefonu.

Galaxy S26 FE ma ekran Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 6,7 cala. Rozdzielczość wynosi 1080 x 2340 pikseli, czyli FHD+, a panel wyświetla 16 milionów kolorów.
Maksymalna częstotliwość odświeżania wynosi 120 Hz, a szczytowa jasność według Samsunga to 1900 nitów. Podstawowe parametry są więc takie same jak w S25 FE.
Nie jest to panel LTPO znany z droższych modeli. Odświeżanie może działać z częstotliwością 60 lub 120 Hz, zamiast schodzić do pojedynczych herców przy wyświetlaniu statycznego obrazu.
W codziennym użytkowaniu ekran wypada bardzo dobrze. AMOLED zapewnia głęboką czerń, wysoki kontrast i atrakcyjną kolorystykę, a 120 Hz przekłada się na płynne przewijanie interfejsu. Jasność jest wystarczająca również na zewnątrz. Nie jest to jednak ekran, który w 2026 roku wyznacza standardy w swojej klasie cenowej. Chińska konkurencja potrafi zaoferować wyższą jasność, bardziej adaptacyjne odświeżanie i wspomniane wcześniej symetryczne ramki.
Trudno też znaleźć jakikolwiek powód do wymiany S25 FE właśnie ze względu na ekran. Przekątna, rozdzielczość, maksymalne odświeżanie i deklarowana jasność pozostały bez zmian.

Najważniejszą nowością Galaxy S26 FE jest Samsung Exynos 2500 wykonany w procesie technologicznym 3 nm. To procesor dziesięciordzeniowy, którego rdzenie pracują z częstotliwościami do 3,3 GHz, 2,74 GHz, 2,36 GHz oraz 1,8 GHz. Zastępuje wykonany w procesie 4 nm Exynos 2400 z Galaxy S25 FE.
Każda wersja ma 8 GB RAM. Do wyboru są warianty ze 128, 256 oraz 512 GB pamięci. W testowanym wariancie 128 GB po uruchomieniu telefonu użytkownik ma do dyspozycji 102 GB.
W AnTuTu 11 Samsung Galaxy S26 FE osiągnął 2 455 392 punkty. To wysoka wydajność, która podczas normalnego korzystania z telefonu zapewnia pełen komfort. Interfejs działa płynnie, aplikacje uruchamiają się szybko i nie brakuje mocy również do bardziej wymagających zastosowań. Jednocześnie S26 FE nie jest liderem wydajności w swojej cenie. Za mniej można znaleźć telefony nastawione przede wszystkim na osiągi i wyposażone w szybsze układy. Exynos 2500 jest więc dobrym procesorem do tego modelu, ale nie jest argumentem przemawiającym za zakupem dla osoby szukającej maksymalnej wydajności za każdą złotówkę.
![]() |
![]() |
|
Galaxy S26 FE obsługuje 5G Sub6 w pasmach FDD i TDD. Jest także obsługa N75 SDL.
Telefon działa w konfiguracji Dual SIM. Samsung przewiduje Nano SIM oraz eSIM, a dostępne konfiguracje obejmują SIM 1 + SIM 2, SIM 1 + eSIM oraz Dual eSIM.
Łączność bezprzewodowa obejmuje WiFi 802.11 a/b/g/n/ac/ax w pasmach 2,4, 5 i 6 GHz, a więc WiFi 6E. Obsługiwane są HE160, MIMO i 1024-QAM oraz WiFi Direct. Bluetooth jest w wersji 5.4, nie zabrakło także NFC.
Lokalizacja wykorzystuje GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo oraz QZSS.
Zestaw czujników obejmuje: akcelerometr, barometr, czytnik linii papilarnych, żyroskop, czujnik geomagnetyczny, czujnik Halla, czujnik światła i czujnik zbliżeniowy.
Galaxy S26 FE wspiera Samsung DeX, SmartThings oraz Smart Switch do synchronizacji z komputerem. Jest również obsługa aparatów słuchowych w standardzie Android Audio Streaming for Hearing Aid, czyli ASHA.
![]() |
![]() |
Smartfon debiutuje z Androidem 17 i One UI 9. Samsung deklaruje siedem generacji aktualizacji systemu, a według oficjalnej karty produktu aktualizacje zabezpieczeń będą dostarczane do 30 września 2033 roku. To jeden z najmocniejszych argumentów przemawiających za wyborem Galaxy S26 FE.
Oprogramowanie pozostaje nieodmiennie jedną z największych zalet smartfonów Samsunga. One UI jest bardzo rozbudowane, dojrzałe i spójne, a Galaxy AI jest zestawem funkcji rozproszonych po całym systemie.
Now Brief przygotowuje podsumowania najważniejszych informacji, a w One UI 9 pozwala również wybierać własne kategorie i niestandardowe karty. Now Nudge idzie krok dalej i wykorzystuje kontekst aktualnie wykonywanych czynności. Może na przykład rozpoznać informacje dotyczące spotkania w wiadomości i zaproponować dodanie go do kalendarza albo wykorzystać dane z rozmowy do wykonania kolejnego działania. Obie te funkcje są w moim wypadku umiarkowanie użyteczne - raz lepsze, raz gorsze.
Asystent połączeń może odebrać połączenie przed nami, zapytać rozmówcę, kim jest i dlaczego dzwoni, a następnie wyświetlić jego odpowiedź na ekranie. Można więc zdecydować, czy połączenie warto odebrać. Jest również tłumaczenie rozmów telefonicznych w czasie rzeczywistym.
Asystent pisania pomaga poprawiać tekst, zmieniać jego styl i redagować treść. Osobne narzędzia odpowiadają za tłumaczenie czatów i automatyczne wykrywanie języka rozmowy. Asystent notatek może porządkować, formatować, podsumowywać i tłumaczyć tekst, a Asystent transkrypcji zamienia nagrania na tekst i potrafi przygotowywać ich podsumowania.
![]() |
![]() |
Galaxy AI obejmuje również generowanie naklejek, zmianę pisma odręcznego w tekst oraz narzędzia związane z przeglądaniem treści.
Rozbudowane są także funkcje fotograficzne. Można usuwać osoby i inne elementy ze zdjęć, przekształcać fotografie za pomocą poleceń tekstowych, zmieniać ich styl, zamieniać zdjęcia w materiały przypominające komiks oraz ożywiać nieruchome fotografie. Audio Eraser pozwala ograniczać wybrane rodzaje niepożądanych dźwięków w nagraniach.
Tapeta pogodowa zmienia wygląd zależnie od aktualnych warunków i pory dnia, a system pozwala również generować własne tapety.
Gemini można wywołać przyciskiem bocznym, a następnie udostępnić mu obraz z aparatu lub zawartość ekranu. Circle to Search pozwala natomiast wyszukiwać wskazane elementy bez opuszczania aktualnie otwartej aplikacji.
My FanCam automatycznie śledzi wskazaną osobę podczas nagrywania, utrzymuje ją w centrum kadru i może pomóc w przygotowaniu materiału do publikacji w pionowych formatach społecznościowych. W praktyce śledzenie obiektu działa sprawnie.
Samsung daje też możliwość ograniczenia Galaxy AI do przetwarzania danych bezpośrednio na telefonie. Oznacza to rezygnację z części funkcji wymagających chmury, ale takie rozwiązanie jest przydatne dla osób bardziej zwracających uwagę na prywatność.
To właśnie szerokość pakietu oprogramowania najbardziej odróżnia S26 FE od wielu konkurentów. Nie każda funkcja AI będzie przydatna każdemu, ale trudno znaleźć drugiego producenta smartfonów z Androidem, który oferowałby równie rozbudowany zestaw narzędzi w ramach jednej nakładki systemowej.

Galaxy S26 FE ponownie ma trzy aparaty z tyłu oraz jeden z przodu. Główny aparat i teleobiektyw są bardzo zbliżone do tych z S25 FE, ale Samsung zastosował nowy sensor w aparacie ultraszerokokątnym oraz zmienił przednią kamerę, której pole widzenia wzrosło z 80 do 85 stopni.
Specyfikacja wygląda następująco:

Powiększenie optyczne jest trzykrotne. Dodatkowo aparat główny oferuje 2x powiększenie o jakości optycznej. Maksymalny zoom cyfrowy wynosi 30x.
Główny aparat nadal pozwala uzyskać dobre rezultaty, a Samsung od lat ma dopracowane przetwarzanie kolorów, HDR i fotografię nocną. Problemem jest tempo zmian w porównaniu do konkurencji.
Szczególnie 8 megapikseli w teleobiektywie z powiększeniem 3x wygląda dzisiaj mało atrakcyjnie. Chińscy producenci coraz częściej stosują w tej półce cenowej znacznie większe matryce o wyższej rozdzielczości. Samsung zaczyna pozostawać z tyłu pod względem samych możliwości sprzętowych aparatów nie tylko wśród flagowców, ale również w mocnej średniej półce.
Nowy ProVisual Engine ma częściowo nadrabiać te ograniczenia obróbką obrazu. Samsung deklaruje poprawę szczegółowości zwłaszcza przy powiększeniu 1–2x. Nightography Video analizuje natomiast szum i zniekształcenia kolorów podczas nagrywania w słabym świetle, aby uzyskać czystszy i jaśniejszy materiał. Efekty nie są rozczarowujące, ale też nie przyciągają niczym szczególnym.

Galaxy S26 FE pozwala nagrywać wideo w maksymalnej rozdzielczości 8K 7680 x 4320 przy 30 kl./s. Dostępne jest również 4K przy 60 kl./s.
Tryb zwolnionego tempa umożliwia nagrywanie Full HD przy 240 kl./s, Full HD przy 120 kl./s oraz UHD przy 120 kl./s.
Ciekawym dodatkiem jest Horizontal Lock. Stabilizacja może utrzymywać horyzont w poziomie nawet podczas obracania telefonu o pełne 360 stopni, czyli działa podobnie do blokady horyzontu znanej z kamer sportowych.
My FanCam z kolei automatycznie utrzymuje wskazaną osobę w centrum kadru i może przygotować z szerszego ujęcia pionowy fragment filmu. S26 FE nie oferuje natomiast nagrywania LOG, które pozostaje jedną z różnic pomiędzy Fan Edition a droższymi modelami Galaxy S.
Galaxy S26 FE ma baterię o typowej pojemności 4900 mAh. Maksymalna moc ładowania przewodowego wynosi 45 W, a producent określa wymagany zakres mocy ładowarki na 10–45 W.
Ładowanie bezprzewodowe ma moc do 15 W. Magnetyczne akcesoria Qi2 można wykorzystać po zastosowaniu odpowiedniego etui z magnesami.
Samsung deklaruje do 29 godzin odtwarzania wideo. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to wynik bezpośrednio porównywalny ze streamingiem z YouTube.
W naszym teście po 8 godzinach i 25 minutach nieprzerwanego odtwarzania YouTube Galaxy S26 FE miał jeszcze 60% baterii. Zużył więc 40% pojemności. Gdyby tempo rozładowywania pozostało liniowe, dawałoby to około 21 godzin ciągłego streamingu YouTube. To dobry wynik, choć w tej cenie chińskie telefony zazwyczaj oferują większą pojemność baterii i jeszcze dłuższe działanie.
Ładowanie 45 W pozwala osiągnąć około 70% w ciągu 30 minut.
Samsung Galaxy S26 FE jest kompletnym telefonem. Ma dobrze wykonaną i uszczelnioną obudowę, bardzo dobry ekran AMOLED 120 Hz, wystarczająco wysoką wydajność, dobry czas działania na baterii, ładowanie bezprzewodowe, DeX, eSIM oraz jeden z najbardziej rozbudowanych systemów dostępnych obecnie na Androidzie.
One UI 9 jest największym atutem tego modelu. Samsung oferuje siedem generacji aktualizacji systemu, zabezpieczenia do września 2033 roku oraz wyjątkowo szeroki zestaw funkcji Galaxy AI. Część z nich może okazać się zbędna, ale jako cały pakiet oprogramowanie Samsunga nadal należy do najlepszych na rynku.
Exynos 2500 osiągający 2 455 392 punkty w AnTuTu daje zapas wydajności, ale nie jest najszybszym procesorem dostępnym za podobne pieniądze. Podobnie ekran jest bardzo dobry, ale brak LTPO i asymetrycznie szersza dolna ramka pokazują, że Samsung pozostawił wyraźną granicę pomiędzy FE a właściwą serią S.
Najwięcej zastrzeżeń mamy do aparatów. Główny moduł nadal jest dobry, Samsung rozwija algorytmy i funkcje wideo, ale 8 MP w teleobiektywie 3x jest dzisiaj parametrem mało konkurencyjnym. W ostatnich latach chińscy producenci rozwijają sprzętową stronę fotografii zdecydowanie szybciej i dotyczy to już nie tylko najdroższych flagowców.
Największym problemem pozostaje jednak cena. Galaxy S26 FE kosztuje 3489 zł w wersji 8/128 GB, 3899 zł za 8/256 GB i aż 4799 zł za 8/512 GB. Przy takich kwotach konkurencja jest bardzo mocna, a na rynku zaczynają pojawiać się również promocje na właściwe flagowce.
Sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej po pierwszych większych obniżkach. Smartfony z serii FE dość szybko taniały już wcześniej i trudno oczekiwać, aby tym razem było inaczej. Jeśli podstawowy wariant spadnie wyraźnie poniżej ceny premierowej, ocena opłacalności S26 FE automatycznie wzrośnie.
Nie jest to natomiast telefon dla właściciela Galaxy S25 FE. Nie widzę też wystarczających powodów do zmiany Galaxy S24 FE. Nowy procesor i kilka funkcji oprogramowania to zdecydowanie za mało, aby uzasadnić taki upgrade.
Galaxy S26 FE ma znacznie więcej sensu dla osoby, która zmienia telefon raz na kilka lat albo przechodzi z tańszej serii Galaxy A. Wtedy szybszy procesor, AMOLED 120 Hz, teleobiektyw, DeX, ładowanie bezprzewodowe, rozbudowane Galaxy AI oraz wsparcie do kolejnej dekady składają się na rzeczywiście dużą zmianę.