Zestaw aparatów w Pixelu 10 Pro XL to sprawdzona konfiguracja „pro” z poprzedniej generacji: 50-megapikselowy sensor główny (z poprawioną stabilizacją), 48-megapikselowy ultraszeroki 123° z Macro Focus oraz 48-megapikselowy tele 5×. W tym roku dochodzi Pro Res Zoom — model generatywny działający lokalnie w aplikacji aparatu, który pozwala dojść do 100× i odzyskiwać drobne detale przy długich ogniskowych. Choć przy bazowym 5× optycznym takie 100× brzmi jak marketing, tutaj faktycznie daje radę: sprzęt z algorytmami tworzą bardzo udany duet. Zdarzają się pojedyncze artefakty, gdy algorytm „przedobrzy” poprawki, ale w większości przypadków rezultaty są imponujące. Warto pamiętać, że aplikacja aparatu aktualizuje się niezależnie od systemu — nowe wersje oraz sam model Pro Res Zoom warto pobierać od razu.
Od strony ergonomii pojawiły się funkcje pomagające w kadrze: Camera Coach (Foto asystent) podpowiada kompozycję na żywo; na tym etapie to wersja testowa i działa dość ospale. Auto Best Take automatycznie wybiera lub scala ujęcia grupowe, by uzyskać najlepszy efekt końcowy. Nowa Panorama 360 z HDR+ ułatwia fotografowanie szerokich scen, a we współpracy z Instagramem telefon automatycznie rozjaśnia skrajnie ciemne Stories. AI mocno wspiera też aplikację Photos, gdzie zyskujemy coraz bardziej rozbudowane narzędzia edycyjne. Z przodu zastosowano 42-megapikselowy aparat z autofokusem i szerokim, 103-stopniowym polem widzenia — selfie i wideorozmowy stoją na bardzo wysokim poziomie. Istotnym dodatkiem są metadane C2PA (Content Credentials) zapisywane na urządzeniu; w Google Photos można sprawdzić „genealogię” obrazu nawet po edycjach AI i użyciu Pro Res Zoom. W sumie to system, który — jeśli nie jest jednoznacznym numerem jeden — to zdecydowanie mieści się w ścisłej czołówce mobilnej fotografii i szczególnie dobrze sprawdzi się u osób dużo podróżujących i robiących setki zdjęć.