Osoby planujące zakup drogiego iPhone’a mogą nie mieć powodów, by czekać na jesienną premierę kolejnej generacji. Według szacunków Counterpoint Research koszt komponentów iPhone’a 18 Pro Max może wzrosnąć o niemal 300 dolarów. Apple prawdopodobnie przynajmniej część tej podwyżki przeniesie na klientów.
Analiza dotyczy wersji wyposażonej w 12 GB pamięci RAM i 1 TB pamięci masowej. Jej koszt materiałowy, określany jako BOM (Bill of Materials), ma być wyraźnie wyższy niż w przypadku odpowiadającej jej konfiguracji iPhone’a 17 Pro Max.
BOM nie jest oczywiście ceną produkcji gotowego telefonu. Nie uwzględnia m.in. kosztów rozwoju urządzenia i oprogramowania, transportu, marketingu, obsługi sprzedaży czy marż partnerów. Tak duży wzrost ceny samych podzespołów trudno jednak będzie Apple w całości wziąć na siebie.
Największym problemem są rosnące ceny pamięci. Według Counterpoint Research jeszcze w pierwszym kwartale 2025 r. DRAM odpowiadał za 8 proc. kosztu komponentów referencyjnego smartfonu premium. W drugim kwartale 2026 r. udział ten wzrósł do 24 proc., a w trzecim kwartale ma sięgnąć 25 proc.
Jeszcze większą zmianę widać w przypadku pamięci masowej NAND. Jej udział wzrósł w tym samym okresie z 5 do 18 proc. Oznacza to, że DRAM stał się już najdroższym pojedynczym elementem nowoczesnego smartfonu premium, wyprzedzając procesor.
W trzecim kwartale 2026 r. pamięci DRAM i NAND mają łącznie odpowiadać aż za 43 proc. kosztu komponentów flagowego telefonu. Dla porównania na początku 2025 r. było to zaledwie 13 proc.
Drugim ważnym źródłem podwyżek ma być nowy układ wykonany w technologii 2 nm wraz z bardziej zaawansowanym sposobem pakowania. W iPhonie 18 Pro Max będzie to prawdopodobnie kolejna generacja autorskiego procesora Apple.
Counterpoint przewiduje również niewielki wzrost kosztu aparatów związany z zastosowaniem nowych technologii. Tańsze niż w poprzedniej generacji mogą być natomiast wyświetlacz oraz niektóre pozostałe podzespoły, ale oszczędności nie zrównoważą wzrostu cen pamięci i procesora.
Według analityków Apple może podnosić ceny w różnym stopniu, zależnie od pojemności pamięci. Najmocniej mogą zdrożeć warianty z największym magazynem danych, ponieważ właśnie w ich przypadku wzrost kosztów będzie najbardziej dotkliwy.
Counterpoint zakłada, że średnia cena detaliczna iPhone’a 18 Pro Max może wzrosnąć o około 200 dolarów. Nawet przy tak dużej podwyżce marża brutto Apple ma być nieco niższa niż w przypadku iPhone’a 17 Pro Max w 2025 r.
Nie oznacza to automatycznie, że każdy iPhone 18 podrożeje dokładnie o 200 dolarów. Są to obecnie szacunki, a Apple może częściowo zmienić konfiguracje pamięci, politykę cenową albo marże. Kierunek wydaje się jednak coraz bardziej czytelny: kolejna generacja flagowych smartfonów będzie znacznie droższa w produkcji.
Dlatego osoby, które nie potrzebują bezwzględnie najnowszego modelu, powinny poważnie rozważyć zakup iPhone’a 17, szczególnie wariantu Pro lub Pro Max. Najlepiej zrobić to jeszcze przed premierą następców. Później obecne modele mogą szybko znikać z oficjalnej dystrybucji, a ich ceny nie muszą spadać tak mocno jak w poprzednich latach.

