Łączne nakłady inwestycyjne przedsiębiorców telekomunikacyjnych w Polsce w 2025 roku sięgnęły 12,7 mld zł, czyli były o 32,8% wyższe niż rok wcześniej. Same wydatki na infrastrukturę telekomunikacyjną wyniosły 10,7 mld zł, co oznacza wzrost o 28,9% r/r.
Dla porównania: w 2023 r. wydatki na infrastrukturę wynosiły 9,8 mld zł, a w 2024 r. spadły do 8,3 mld zł. W 2025 r. rynek wrócił więc nie tylko do wysokich nakładów, ale ustanowił wyraźny szczyt inwestycyjny w analizowanym okresie. Wartość infrastruktury telekomunikacyjnej wzrosła do 60,6 mld zł.
Za tym wzrostem stoją jednocześnie trzy procesy: rozbudowa 5G, dalsza ekspansja FTTH oraz wykorzystanie środków publicznych z programów KPO i FERC. UKE wskazuje też na modernizację sieci starszego typu: wycofywanie miedzi i konwersję sieci kablowych HFC do standardów światłowodowych.
W sieciach mobilnych głównym impulsem pozostają zobowiązania aukcyjne w paśmie C oraz w pasmach 700/800 MHz. Operatorzy muszą zwiększać pokrycie, parametry jakościowe i pojemność sieci, a to oznacza modernizację stacji bazowych, rozbudowę transmisji, inwestycje w zasilanie i przygotowanie sieci do 5G SA.
W sieciach stacjonarnych kapitał nadal płynie przede wszystkim do FTTH. Chodzi zarówno o nowe zasięgi, jak i o migrację z technologii HFC oraz stopniowe porządkowanie infrastruktury miedzianej. W kolejnych latach znaczenie będą miały też sieci szkieletowe i rdzeniowe, bo sam dostęp do budynku nie wystarcza, jeśli operator chce sprzedawać stabilne usługi gigabitowe, ofertę dla firm i usługi hurtowe.
Ten etap inwestycji różni się od prostego „ciągnięcia kabla”. Coraz więcej pieniędzy trzeba przeznaczać na jakość, niezawodność, redundancję, cyberbezpieczeństwo, systemy zarządzania i automatyzację.
Największe wartości nominalne inwestycji ponosi grupa największych operatorów, ale relatywnie największy wysiłek inwestycyjny widać wśród MŚP. W 2025 r. relacja nakładów na infrastrukturę do przychodów wyniosła średnio 23,1%. W grupie BIG4 było to 22,7%, w grupie dużych operatorów 20,0%, a w MŚP aż 31,2%.
To bardzo ważna liczba, bo pokazuje, że mniejsi operatorzy nie są wyłącznie odsprzedawcami usług lub uzupełnieniem rynku. W wielu lokalizacjach są inwestorami infrastrukturalnymi, a ich obciążenie inwestycyjne jest większe niż w największych grupach. Jednocześnie to właśnie oni częściej działają na terenach, gdzie ekonomika budowy sieci jest trudniejsza: mniejsza gęstość zabudowy, dłuższe odcinki sieci, dłuższy zwrot z inwestycji.
Z perspektywy polityki publicznej oznacza to, że koszty regulacyjne, ceny energii, dostęp do finansowania i sprawność procedur administracyjnych są dla lokalnych operatorów równie ważne jak dotacje. Jeżeli mniejsze firmy mają utrzymać inwestycje, muszą mieć przewidywalne warunki działania.
Najciekawsza część raportu dotyczy planów. UKE podaje, że 22 podmioty z przychodami telekomunikacyjnymi powyżej 100 mln zł potwierdziły w maju 2026 r. planowane lub prognozowane nakłady infrastrukturalne na poziomie 6,9 mld zł w 2026 r. i 5,7 mld zł w 2027 r.
To nie musi oznaczać gwałtownego zatrzymania inwestycji. Po pierwsze, są to wartości planowane i prognozowane, a nie zamknięte dane roczne. Po drugie, obejmują grupę największych podmiotów, a nie cały rynek. Po trzecie, część nakładów może zależeć od absorpcji środków KPO/FERC, tempa prac administracyjnych, kosztów finansowania i decyzji dotyczących 5G SA.
Po bardzo wysokim 2025 r. rynek może przejść w fazę bardziej selektywnych inwestycji. Najłatwiejsze zasięgi zostały już w dużej mierze zbudowane. Teraz większe znaczenie będzie miało dogęszczanie sieci, poprawa jakości, podłączanie trudniejszych adresów i zwiększanie wykorzystania istniejącej infrastruktury.
UKE zwraca też uwagę na zmianę modelu działania operatorów. Segment mobilny i stacjonarny przesuwają się w stronę modelu asset-light, w którym infrastruktura jest wydzielana do wyspecjalizowanych podmiotów, współdzielona lub udostępniana hurtowo. W mobile oznacza to większą rolę TowerCo, kolokacji i współdzielenia lokalizacji. W stacjonarce - rozwój sieci otwartego dostępu i platform hurtowych.
Ten model ma obniżać duplikację inwestycji i uwalniać kapitał operatorów detalicznych. Jego skutkiem jest jednak bardziej złożony rynek: klient kupuje usługę od jednego operatora, ale fizyczna infrastruktura może należeć do innego podmiotu, a za utrzymanie części zasobów odpowiada kolejna wyspecjalizowana spółka.