Pojazdy elektryczne to obecnie bardzo gorący temat, a marka Engwe, znana dotychczas z produkcji rowerów ze wspomaganiem, postanowiła rozszerzyć swoje portfolio. Producent zaoferował użytkownikom nowe hulajnogi, w tym flagowy model Y1000, który wyróżnia się napędem na oba koła oraz bogatym wyposażeniem. Tego typu sprzęt pozwala na sprawne przemieszczanie się po mieście, ale dzięki swoim parametrom sprawdzi się również w trudniejszym terenie i na stromych podjazdach.

Pojazd dostarczany jest w kartonie o dość nietypowym kształcie. Hulajnoga jest dobrze zabezpieczona na czas transportu. W komplecie z Engwe Y1000 otrzymujemy ładowarkę o parametrach 58,8 V i 4 A, która pozwala na naładowanie akumulatora w czasie około 6 godzin. Znajdziemy tam również certyfikat CoC, instrukcję obsługi, dwie karty NFC spełniające rolę “kluczyka” oraz zestaw narzędzi i zapasowych śrub.
Składanie hulajnogi obejmuje zaledwie kilka kroków i jest znacznie prostsze oraz zajmuje mniej czasu niż w przypadku rowerów. Są tylko dwa elementy do przykręcenia. Pierwszym jest mostek wraz z już przykręconą kierownicą mocowany do kolumny kierowniczej, która jest już zamontowana w hulajnodze. Do tego celu służy 6 śrub, które są już wstępnie wkręcone w dedykowane otwory, nie trzeba więc ich szukać i dopasowywać. Drugim, w zasadzie opcjonalnym elementem, jest tylny błotnik mocowany na 4 śruby. Teraz wystarczy hulajnogę podłączyć do ładowania i gotowe.

Oceniając wielkość Engwe Y1000 na podstawie zdjęć, można ulec złudzeniu, że jest ona mniejsza niż w rzeczywistości. W praktyce to duży i masywny sprzęt. Wymiary rozłożonego pojazdu to 127 × 65 × 133 cm, a prześwit pod podestem jest wysoki. Dzięki temu nie ma obaw o zahaczenie spodem o krawężniki czy korzenie, ale przy pierwszym wejściu na hulajnogę mamy wrażenie, że stoimy znacznie wyżej niż w przypadku choćby miejskich hulajnóg do wypożyczenia.
Konstrukcja ramy jest wykonana ze stopu aluminium. Maksymalne dopuszczalne obciążenie wynosi 120 kg. Hulajnoga Engwe Y1000 z akumulatorem waży około 36 kg, co sprawia, że wniesienie jej po schodach na wyższe piętra bez windy wymaga odpowiedniej tężyzny fizycznej. Mechanizm składania, w którym kolumna kierownicy zaczepia się o specjalny otwór w tylnej części, pozwala co prawda na schowanie hulajnogi do bagażnika samochodowego, jednak z uwagi na gabaryty zajmie ono w nim sporo miejsca.
Kierownica nie ma regulacji wysokości, co jest zapewne podyktowane wymogami związanymi z wytrzymałością podczas jazdy w trudnych warunkach terenowych, jednak jej fabryczne ustawienie jest według producenta odpowiednie dla osób o wzroście od 150 do 200 cm. W moim wypadku wysokość wydaje się optymalna, a mam 178 cm wzrostu.

Engwe Y1000 wyposażono w dwa bezszczotkowe silniki w piastach, z których każdy dysponuje mocą nominalną 800 W (z mocą szczytową sięgającą 1200 W na koło). Panel sterowania umieszczono po lewej stronie kierownicy. Zawiera on łącznie 7 przycisków: czerwony przycisk zasilania, przyciski plus i minus do zmiany trybów jazdy, włączania świateł i trybu chodzenia, dwa przyciski kierunkowskazów, przycisk M do zmiany informacji wyświetlanych na ekranie i wejścia do menu ustawień oraz przycisk 2WD do przełączania napędu między jednym a dwoma kołami.
Włączanie urządzenia odbywa się za pomocą czerwonego przycisku lub poprzez przybliżenie jednej z dołączonych kart NFC do 3,5-calowego, kolorowego wyświetlacza TFT - działa zarówno przyłożenie z przodu jak i z tyłu obudowy. System pozwala również na ustawienie kodu PIN, który wpisuje się na ekranie za pomocą przycisków funkcyjnych.

Do dyspozycji użytkownika oddano trzy tryby jazdy:
Jeśli przytrzymamy przycisk minus, hulajnoga będzie toczyła się z prędkością umożliwiającą prowadzenie jej idąc obok. Działa on tak samo jak w rowerach Engwe i przydaje się szczególnie, gdy teren jest zbyt trudny dla komfortowej jazdy, a co za tym idzie, prowadzenie hulajnogi czy roweru również wymaga wówczas znacznego wysiłku, jeśli nie skorzystamy ze wspomagania.
Dodatkowo na panelu znajdziemy dedykowany przycisk 2WD, który pozwala na przełączanie się między napędem na jedno a napędem na dwa koła.
Bateria litowo-jonowa ma napięcie 52 V i pojemność 22,5 Ah. Producent deklaruje, że taki zapas energii wystarczy na przejechanie maksymalnie do 100 km, a maksymalny zasięg został zmierzony w najwolniejszym trybie eco, na płaskiej drodze, przy w pełni naładowanej baterii, obciążeniu 75 kg, temperaturze 25°C oraz wilgotności 70%. Innymi słowy są to warunki idealne i w praktyce trudne do osiągnięcia. Podejrzewam również, że choć nie jest to napisane wprost, to hulajnoga działała wówczas z napędem na jedno koło. Zimowe warunki utrudniły mi zmierzenie maksymalnego zasięgu, który szacuję na bliższy 60 - 70 km, lub nawet krótszy, jeśli będziemy jeździć agresywnie w trudnym terenie.
![]() |
![]() |
Zwracam uwagę, że bateria w modelu Y1000 nie jest wymienna, jak w rowerach Engwe - nie można jej wyjąć po przekręceniu kluczyka i naładować osobno, albo wymienić na inną. To częste w przypadku hulajnóg, choć zdarzają się nieliczne wyjątki od tej reguły.
Istotnym elementem obsługi modelu Y1000 jest aplikacja mobilna z interfejsem w języku polskim. Na ekranie głównym wyświetla się wizerunek połączonego pojazdu, procentowy wskaźnik naładowania baterii oraz aktualnie wybrany bieg, który można zmieniać przyciskami ze znakami plus i minus. Znajdują się tam również duże okrągłe ikony służące do zablokowania sprzętu i włączania światła. Pewną ciekawostką jest, że wyświetlany procent baterii jest zaokrąglany co 20%, co odpowiada symbolom na ekranie hulajnogi. W przypadku roweru Engwe EP-2 3.0 Boost aplikacja była sposobem na sprawdzenie dokładnego procenta naładowania, a w hulajnodze tak nie jest.
![]() |
![]() |
Aplikacja pozwala na szeroką personalizację parametrów w zakładce ustawień, która oferuje takie możliwości jak:

Pozycja na Engwe Y1000 jest stabilna i wygodna. Szeroki podest pozwala na dogodne ułożenie stóp. Zastosowano tu hydrauliczne hamulce tarczowe, a więc rozwiązanie bezkompromisowe. Zapewniają one bardzo dużą siłę hamowania i wysoką kulturę pracy oraz precyzję. Można stopniowo zwalniać, jak i zatrzymać koło.
Wrażenia z jazdy różnią się w zależności od tego, czy korzystamy z jednego czy dwóch silników. Jeśli aktywny jest tylny silnik, hulajnoga rusza płynnie i jeśli ustawimy najwolniejszy tryb jazdy, każdy, nawet niedoświadczony użytkownik powinien dać sobie radę. Po włączeniu napędu na oba koła hulajnoga staje się znacznie bardziej zrywna, do tego stopnia, że nawet w trybie eko rusza i zachowuje się gwałtowniej niż w trybie sport z napędem na jedno koło. Przyspieszenie jest wówczas znacznie większe, a jeśli podczas ruszania przeniesiemy ciężar na tył hulajnogi, albo na asfalcie znajduje się trochę piasku, przednie koło trochę zaboksuje. Napęd na 2 koła bardzo znacząco zwiększa możliwości terenowe w piachu, śniegu i po nierównościach. Czuć też wyraźnie, że hulajnoga ma duży zapas mocy przy maksymalnych 25 km/h wynikających z blokady. Gdy jedziemy po płaskim z maksymalną prędkością i zaczniemy podjeżdżać pod wzniesienie, hulajnoga na ułamek sekundy zwolni z powodu samego wzniesienia, a następnie ruszy z większą mocą i wrażenie jest takie, jakby z powodu trudniejszych warunków jeszcze chciała przyspieszyć, choć tylko wyrównuje mocą trudniejszy teren.
Silniki pracują wyjątkowo cicho. Producent deklaruje, że hulajnoga bez najmniejszego problemu radzi sobie z podjazdami o nachyleniu do 20 stopni. Żadna publiczna droga w Warszawie i okolicach nie oferuje tak stromego podjazdu. Agrykola jest jednym z podjazdów, na których często trenują kolarze, ale jej nachylenie nie przekracza 8%. W trakcie testów, przy obciążeniu przekraczającym 110 kg, urządzenie pokonywało strome wzniesienia, które mogłem znaleźć w Warszawie bez zauważalnego spadku mocy, z maksymalną prędkością wynikającą z blokady. Zatrzymanie się i ruszenie pod wzniesienie nie jest dla Engwe Y1000 żadnym wyzwaniem.

Komfort jazdy znacząco poprawia przednie i tylne zawieszenie oraz 10-calowe, szerokie na 3 cale opony terenowe. Zestaw ten dobrze tłumi nierówności na drogach nieutwardzonych czy kostce brukowej. Komfort jazdy w zestawieniu z hulajnogą bez amortyzacji, albo jedynie z przednim amortyzatorem jest nieporównywalny. Pozytywnie zaskoczyło mnie, że pomimo mojej wagi bliskiej maksymalnemu obciążeniu, podczas jazdy zawieszenie ani razu nie dobiło. Pewne obawy budzi jednak, że amortyzatory są umieszczone w takim miejscu, że całe błoto i kurz wyrzucane przez koła lecą prosto na nie, bez żadnej osłony. Trudno mi ocenić, czy skraca to ich żywotność, ale z pewnością nie ułatwia czyszczenia.
Oświetlenie hulajnogi Engwe Y1000 jest nawet mocniejsze i bardziej zaawansowane niż w rowerach Engwe – mocna lampa przednia ma dwa tryby świecenia: zwykły oraz tryb świateł długich. Lampa ma metalową obudowę, która jednocześnie pełni rolę radiatora odprowadzającego ciepło. Tylne, czerwone światło spełnia także rolę światła stopu oraz migacza. Dodatkowo od spodu hulajnogi znajduje się oświetlenie RGB, którym można sterować wyłącznie z poziomu aplikacji na telefonie. Można ustalić kolor, efekt oraz czy ma być włączone cały czas, czy tylko, gdy hulajnoga jest w ruchu. Wszystko razem sprawia, że jadąc na hulajnodze, jesteśmy doskonale widoczni i sami widzimy drogę przed sobą bez najmniejszego wysiłku.

Engwe Y1000 to hulajnoga dla wymagających. Po pierwsze pozwala dojeżdżać nie tylko po płaskiej ścieżce rowerowej, ale radzi sobie z dużymi i stromymi wzniesieniami oraz z nierównościami i nieutwardzoną nawierzchnią - również przewożąc ciężkiego użytkownika, według specyfikacji do 120 kg, a sam ważę blisko maksymalnego obciążenia i nie zaobserwowałem żadnych problemów. Jest to więc rozwiązanie dla osób, których dojazd do pracy czy do szkoły, albo stacji kolejowej jest na tyle wymagający, że zwykłe hulajnogi sobie nie radzą.
Alternatywnie to propozycja dla osób, które chcą spędzić czas na świeżym powietrzu na działce czy zabrać hulajnogę na urlop, jeżdżąc po polnych drogach i leśnych ścieżkach. Elektryczny napęd zapewnia, że nie będziemy przeszkadzać innym w wypoczynku, amortyzacja i moc pozwolą cieszyć się jazdą. Hulajnogę zdecydowanie łatwiej zabrać ze sobą do samochodu, a nawet komunikacji miejskiej czy pociągu, niż rower elektryczny, który w podobnie terenowej konfiguracji może być za ciężki na dedykowany uchwyt rowerowy na dachu lub na haku holowniczym.
Do zalet Engwe Y1000 zaliczam precyzyjne, hydrauliczne hamulce tarczowe oraz bardzo mocny napęd na oba koła, który nie traci dynamiki nawet na stromych podjazdach i z maksymalnym obciążeniem. Cieszy wysoki prześwit, stabilna konstrukcja oraz duże opony i faktycznie dobrze działające zawieszenie. Kolorowy wyświetlacz jest czytelny, a funkcja blokady przez NFC lub PIN to użyteczny dodatek, choć nie zdecydowałbym się zostawić takiej hulajnogi przed sklepem polegając na samej blokadzie, bez solidnego zapięcia typu U-lock, co w przypadku hulajnogi i jej konstrukcji (nie ma ramy o kształcie trójkąta, jak w rowerze) jest trudniejsze w realizacji.
Wybierając ten model trzeba pamiętać o znacznej masie 36 kg, która czyni wnoszenie jej po schodach sporym wyzwaniem. Pewnym mankamentem może być również brak regulacji wysokości kierownicy, choć to kompromis podyktowany wytrzymałością konstrukcji.
Być może z powodu testowania hulajnogi jeszcze przed oficjalną premierą, dostrzegłem różne niedociągnięcia w instrukcji w języku polskim, ale nie na tyle kłopotliwe, aby miały utrudnić eksploatację hulajnogi. Trochę szkoda, że amortyzatory umieszczone bezpośrednio przy kołach nie mają żadnej osłony przed błotem.
W ogólnym rozrachunku Engwe Y1000 to najbardziej ekstremalna hulajnoga, na jakiej miałem przyjemność jeździć. Jakość podzespołów i komfort jazdy stoją na bardzo wysokim poziomie. Jeśli nie planujesz regularnie niszczyć swojej hulajnogi, model ten zapewni odpowiednią rezerwę mocy i dużo radości z jazdy na każdej nawierzchni.