Galaxy Z Fold 8 jest najprzyjemniejszym składakiem Samsunga od lat. Nowy, krótki i szeroki format wreszcie daje wyraźnie inne doświadczenie niż dotychczasowe Foldy: telefon waży tylko 201 g, po rozłożeniu świetnie nadaje się do filmów, czytania i pisania, a po złożeniu nie przypomina już pilota do telewizora. Jednocześnie kosztuje od 8749 zł, nie ma teleobiektywu, nie obsługuje rysika S Pen i traci Flex Mode. To urządzenie, które łatwo polubić, lecz znacznie trudniej racjonalnie kupić.
Premiera Galaxy Z Fold 8 przypada na bardzo ciekawy, a zarazem trudny moment dla rynku smartfonów. Według Counterpoint Research składane modele odpowiadały w całym 2025 roku za zaledwie 1,6 proc. globalnych dostaw. W rekordowym trzecim kwartale ich udział wzrósł do 2,5 proc. To ważny sygnał, ale nie przełom: mniej więcej 98 na 100 nowych telefonów nadal się nie składa.
Jednocześnie cały rynek wszedł w kryzys pamięci. IDC szacuje, że globalne dostawy smartfonów mogą spaść w 2026 roku aż o 13,9 proc., a średnia cena sprzedaży wzrosnąć z około 450 do rekordowych 550 dolarów. Produkcja DRAM i NAND została podporządkowana przede wszystkim znacznie bardziej dochodowym centrom danych AI, a producenci elektroniki konsumenckiej płacą za pamięć więcej i trudniej zabezpieczają dostawy. Według IDC pamięć stanowi około 10-15 proc. kosztu podzespołów flagowego smartfonu.
Nie można jednak powiedzieć, że Fold 8 kosztuje 8749 zł wyłącznie przez drogi RAM. Samsung ma skalę, długoterminowe kontrakty i własne zaplecze półprzewodnikowe. Kryzys pamięci jest ważnym tłem i jednym ze źródeł presji cenowej, ale cennik Folda pozostaje także świadomą decyzją producenta, który pozycjonuje składaki jako sprzęt klasy superpremium.
Polskie ceny startowe Galaxy Z Fold 8 wynoszą 8749 zł za wersję 256 GB z 12 GB RAM, 9599 zł za 512 GB z 12 GB RAM oraz 11 299 zł za 1 TB z 16 GB RAM. Najbardziej racjonalnym sposobem dostępu do Folda 8 jest więc oficjalny program Samsung Flex. To nie jest sprzedaż ratalna, lecz wynajem ze stałą miesięczną opłatą i podstawowym pakietem ochronnym. Po zakończeniu okresu można zwrócić sprzęt, kontynuować najem, przejść na nowszy model albo poprosić o wycenę wykupu. To rozwiązanie jest pewniejsze niż kupowanie bardzo drogiego składaka z myślą o późniejszej samodzielnej odsprzedaży. Z góry wiadomo, ile kosztuje korzystanie, nie trzeba zamrażać niemal 9 tys. zł i samemu szukać kolejnego właściciela urządzenia z elastycznym ekranem.
Nazewnictwo tegorocznej serii łatwo wprowadza w błąd. Galaxy Z Fold 8 nie jest bezpośrednim następcą Folda 7. Tę rolę przejął Galaxy Z Fold 8 Ultra z 8-calowym ekranem, bardziej klasycznymi proporcjami, aparatem głównym 200 MP i teleobiektywem. Zwykły Fold 8 jest nową gałęzią rodziny: mniejszą, lżejszą i nastawioną przede wszystkim na konsumowanie treści, media społecznościowe oraz szybkie tworzenie zdjęć i filmów.
Samsung zareagował bardzo szybko na trend krótszych, szerszych składaków, kojarzony ostatnio głównie z przeciekami o pierwszym składanym iPhonie. Sam pomysł nie jest jednak nowy. Podobne proporcje stosowali wcześniej Huawei, Oppo, Google i Microsoft.
Wprowadzenie Folda 8 obok Ultry jest odważne, ale jeszcze bardziej komplikuje portfolio Galaxy. Klient musi zrozumieć, że model bez dopisku Ultra nie jest po prostu tańszą wersją następcy, lecz innym pomysłem na składany telefon.
Galaxy Z Fold 8 waży tylko 201 g. To mniej niż wiele klasycznych telefonów z dopiskiem Ultra i aż trudno uwierzyć, że w środku mieszczą się dwa ekrany, zawias i akumulator 4800 mAh. Po złożeniu obudowa ma około 123,9 x 81,9 x 9,7 mm, a po rozłożeniu 123,9 x 161,4 x 4,5 mm. Telefon nie wystaje z kieszeni tak jak wysokie Foldy i nie ciąży w niej jak mały tablet.
Nie oznacza to jednak bezwarunkowo lepszej ergonomii. Złożony Fold 8 ma aż 81,9 mm szerokości. W większej dłoni można go objąć pewnie, ale w naszej ocenie chwyt jest mniej wygodny niż w zwykłym, węższym smartfonie. Trudniej też dosięgnąć kciukiem przeciwległej krawędzi.
Matowy tył i ramka nie zbierają mocno odcisków. Front chroni Gorilla Glass Ceramic 3, tył Gorilla Glass Victus 2, a konstrukcję wzmacnia Armor Aluminum. Po zamknięciu pomiędzy połówkami nie zostaje szczelina. Jakość wykonania jest bardzo dobra.
Mimo to składak nadal wymaga większej ostrożności niż klasyczny flagowiec. Wewnętrzny panel jest miększy od szkła, a stopień ochrony IP48 nie oznacza pyłoszczelności. Cyfra 4 mówi o ochronie przed obiektami większymi niż 1 mm. Drobny piasek wciąż może dostać się do konstrukcji, dlatego plaża pozostaje dla Folda 8 ryzykownym miejscem.
Mamy też kilka mniej efektownych uwag. Przyciski zasilania i głośności są płaskie i niemal zlewają się z ramką, przez co trudno znaleźć je dotykiem. Ogromna wyspa dwóch aparatów mocno wystaje i sprawia, że telefon kołysze się na stole zarówno po złożeniu, jak i po rozłożeniu. Etui ograniczy ten problem, lecz odbiera część największej zalety konstrukcji, czyli jej smukłość i lekkość.
Armor FlexHinge pozwala otworzyć telefon całkowicie na płasko. Samsung zastosował także skośne krawędzie wewnętrznej ramki, które mają ułatwiać rozdzielenie obu połówek. W naszym egzemplarzu zawias wymagał przy składaniu wyraźnej siły. Rozkładanie jest rzeczywiście łatwe.
Zawias nie utrzymuje wygodnie urządzenia w dowolnie wybranej pozycji. Mechanizm sprężynuje i dąży do pełnego otwarcia albo zamknięcia. W praktyce znika klasyczny Flex Mode, w którym poprzednie Foldy mogły stać jak mały laptop, pokazywać obraz rozmówcy na górze i elementy sterujące na dole albo służyć jako własny statyw do zdjęć. Swobodne ustawianie kąta zawiasu przez lata należało do najbardziej charakterystycznych zalet Foldów.
Zewnętrzny ekran ma 5,5 cala, rozdzielczość 1248 x 1972 piksele, odświeżanie 120 Hz i proporcje zbliżone do 10:16. Jest krótki, szeroki i przypomina trochę pierwszego Galaxy Note z 2011 roku. To zaskakująco praktyczny format do pisania oburącz. Klawiatura ma normalną szerokość, więc liczba literówek spada w porównaniu z wąskimi ekranami wcześniejszych Foldów.
Na co dzień można obsłużyć większość wiadomości, pocztę, mapy, aparat i przeglądarkę bez otwierania urządzenia. Trzeba jednak zaakceptować, że ekran pokazuje mniej treści w pionie niż panel zwykłego telefonu o przekątnej 6,7 lub 6,9 cala. W aplikacjach z długą listą elementów częściej przewijamy, a część stron wydaje się ciasna. Zewnętrzny wyświetlacz jest w pełni funkcjonalny, lecz nie zastępuje dużego ekranu typowego flagowca.
Po rozłożeniu dostajemy 7,6 cala, 1848 x 2448 pikseli, 120 Hz i proporcje 4:3 w poziomie. Po obróceniu ekran staje się pionowym panelem 3:4. To właśnie te proporcje, a nie sama przekątna, definiują Folda 8.
W poziomie telefon bardzo dobrze wyświetla filmy, gry i dwie aplikacje obok siebie. Materiał 16:9 może być fizycznie większy niż na 8-calowym Foldzie 8 Ultra, ponieważ pozostawia mniejsze czarne pasy. Urządzenie staje się wygodnym czytnikiem stron, dokumentów, magazynów i e-booków. Kindle może pokazać dwie kolumny, komiksy mają naturalne proporcje. W pionie długi artykuł mieści znacznie więcej tekstu niż na zwykłym telefonie.
Oba panele osiągają deklarowane maksymalnie 3000 nitów, choć taki poziom pojawia się tylko automatycznie, w mocnym świetle i na ograniczonej części obrazu. Ważniejsza od rekordowej liczby jest bardzo dobra powłoka antyrefleksyjna wewnętrznego ekranu. Odbicia są wyraźnie słabsze, a plastikowy połysk mniej dokuczliwy niż w starszych Foldach.
Zagięcie nadal można wyczuć pod palcem i zobaczyć pod kątem, ale patrząc na ekran na wprost, szybko przestaje się je zauważać. Pomaga w tym Flex Titanium: pod panelem znalazły się dwie warstwy tytanu, które zwiększają sztywność powierzchni. Ekran mniej ugina się przy dotyku, a rowek w miejscu złożenia jest płytszy. Nie jest to panel całkowicie pozbawiony zagięcia, lecz najlepszy pod tym względem składak Samsunga.
Długi tekst na nowym małym Foldzie pisze się wygodniej, bo klawiaturę można rozdzielić lub rozciągnąć, a nad nią zostaje dużo miejsca na dokument. Galeria wykorzystuje boczne menu i większą siatkę zdjęć, Ustawienia mają dwa panele, a aplikacja Pogoda zmienia się w rozbudowany dashboard.
To również bardzo dobre narzędzie do Instagrama, przeglądania zdjęć i szybkiej edycji. Duży ekran ułatwia wybór kadru i porównanie wersji przed oraz po obróbce. Nie każda aplikacja potrafi jednak wykorzystać nietypowe proporcje. Facebook bywa tylko powiększonym interfejsem telefonicznym, a zawartość strony w Chrome może pozostać w wąskiej kolumnie pośrodku. Slack, Reddit i X czasem wyglądają jak nadmiernie rozciągnięte aplikacje mobilne.
One UI pozwala uruchamiać dwie albo trzy aplikacje w podziale ekranu, przeciągać je z docka i dodawać okna pływające. Można też zapisać ulubiony zestaw programów i otwierać go jednym dotknięciem. To jedna z najbardziej dojrzałych implementacji wielozadaniowości w świecie Androida.
Funkcja robi wrażenie, ale powierzchnia robocza każdej aplikacji jest już bardzo mała. Trzy okna przydają się do kontrolowania kilku źródeł lub przekopiowania drobnej informacji, jednak nie zapewniają komfortu pracy znanego z tabletu czy laptopa.
Najlepszym układem są dwie aplikacje. Rozmowa i Kalendarz, przeglądarka i Notatki, film i komunikator albo Galeria i edytor wykorzystują ekran naturalnie. Właśnie w takim scenariuszu Fold 8 daje coś, czego klasyczny telefon nie potrafi zaoferować bez ciągłego przełączania widoków.
Można ustawić osobny układ pulpitów i ikon dla ekranu zewnętrznego oraz wewnętrznego.
Galaxy Z Fold 8 nie obsługuje rysika S Pen. Nie jest to problem każdego użytkownika, ale taki ekran aż prosi się o odręczne notatki, podpisywanie dokumentów, szkicowanie i precyzyjną edycję zdjęć. Samsung zbudował bardzo dobry kieszonkowy notatnik, po czym usunął z niego jedną z najważniejszych funkcji notowania.
Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy, 12 lub 16 GB RAM oraz szybka pamięć masowa zapewniają płynne działanie interfejsu, wielozadaniowości i typowych gier. W codziennym użyciu Fold 8 reaguje natychmiastowo, a przejście pomiędzy ekranami i orientacjami jest sprawne.
W naszym teście AnTuTu telefon uzyskał prawie 2.9 mln punktów: 842 625 za CPU, 1 073 518 za GPU, 365 116 za pamięć i 606 440 za UX. Temperatura wzrosła podczas pojedynczego przebiegu z 27,9 do 38,4 stopnia Celsjusza. To bardzo dobry rezultat i bezpieczny poziom temperatury, ale nie rekord wśród najwydajniejszych telefonów 2026 roku.
W wymagających grach i podczas długiego nagrywania 4K 60 kl./s, szczególnie w Logu, na 5G i w upale, mała obudowa zaczyna odprowadzać dużo ciepła. Po 10-15 minutach najbardziej wymagające tytuły mogą wymagać obniżenia ustawień, a ekran potrafi ograniczyć jasność.
Akumulator ma 4800 mAh i wykorzystuje technologię krzemowo-węglową. Pojemność wzrosła o 400 mAh względem Folda 7, mimo że urządzenie jest bardzo cienkie i lekkie. Samsung deklaruje do 26 godzin odtwarzania wideo.
W praktyce typowy zakres wynosi około 6-8 godzin aktywnego ekranu i pełny dzień normalnego użytkowania. Wynik mocno zależy od tego, jak często otwieramy główny panel. Duży ekran, zdjęcia, nagrywanie, 5G i wysoka jasność potrafią skrócić ten czas.
Ładowanie przewodowe ma moc 45 W, a bezprzewodowe 20 W. Po 30 minutach można odzyskać około 63-70 proc. energii, a pełne ładowanie zajmuje w przybliżeniu 65-70 minut. To wyraźny postęp względem poprzednika, choć chińscy konkurenci nadal oferują szybsze ładowanie i większe ogniwa.
Telefon nie ma również wbudowanego pierścienia magnetycznego; do uchwytów i magnetycznych ładowarek potrzebne jest odpowiednie etui.
Telefon ma cztery kamery: dwie tylne po 50 MP oraz dwa aparaty 10 MP umieszczone w ekranach. Na pleckach znalazł się aparat główny i ultraszerokokątny. Nie ma teleobiektywu.
Oba tylne aparaty dają w dzień spójne, przyjemne kolory. Główna kamera jest dobra, a nowy ultraszeroki moduł 50 MP stanowi duży postęp względem starszych 12-megapikselowych konstrukcji. Zdjęcia nadają się do publikacji i zwykle wyglądają atrakcyjnie bez edycji. Zoom 2x wykorzystujący matrycę aparatu głównego zachowuje dobrą jakość. Przybliżenie 4x bywa akceptowalne w mocnym świetle, ale 10x wyraźnie traci szczegóły i nie odpowiada klasie cenowej telefonu.
Brak teleobiektywu jest największą wadą sprzętową Folda 8. Kupujący smartfon za co najmniej 8749 zł nie powinien być zmuszany do wyboru między ciekawym formatem a możliwością zrobienia dobrego portretu lub zdjęcia odległego obiektu. Zwłaszcza że Fold 8 Ultra oferuje pełniejszy zestaw i nie jest pozycjonowany o kilka klas cenowych wyżej.
Po zmroku aparaty są po prostu poprawne. Pojawia się ziarno, miękkie szczegóły i zamglone niebo, a ultraszeroki kąt odstaje mocniej. Samsung nadal może mieć problem z poruszającymi się osobami i zwierzętami w słabszym świetle.
Sam proces robienia zdjęć jest za to wyjątkowo wygodny. Po rozłożeniu duży ekran staje się świetnym wizjerem i ułatwia ocenę ostrości, kadru oraz ekspozycji. Można też włączyć podgląd na ekranie zewnętrznym, aby fotografowana osoba widziała kadr.
W ustawieniach Folda 8 znajdziemy asystentów połączeń, pisania, notatek, transkrypcji, przeglądania i zdjęć, a także Creative Studio, Now Brief, Now Nudge, My FanCam i Audio Eraser. Lista jest bardzo długa. Najciekawsze są jednak te funkcje, które faktycznie korzystają ze składanej konstrukcji.
Photo Assist pozwala usuwać, przesuwać i powiększać obiekty albo opisać zmianę tekstem. Na dużym ekranie można wyświetlić oryginał i wersję zmodyfikowaną obok siebie, co jest znacznie wygodniejsze niż na klasycznym telefonie. Skanowanie dokumentów wykrywa krawędzie, obsługuje serie stron i potrafi usunąć z ujęcia palce, zagięte rogi oraz efekt mory.
Nie wszystkie narzędzia AI są wyjątkowe dla Folda 8 i nie wszystkie działają lokalnie. Część wymaga konta Samsung oraz połączenia z chmurą. Producent pozwala w ustawieniach wybrać, gdzie mają być przetwarzane dane, ale funkcje dostępne wyłącznie na urządzeniu są bardziej ograniczone.
Samsung deklaruje aktualizacje zabezpieczeń do 31 lipca 2033 roku. To ważny argument przy urządzeniu, którego koszt lub okres wynajmu może zachęcać do dłuższego użytkowania. Na wyposażeniu są także Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, UWB, NFC, USB 3.2 Gen 1 i Samsung DeX.
Samsung Galaxy Z Fold 8 jest najprzyjemniejszym składakiem Samsunga. Nie jest jednak najbardziej kompletnym składakiem. Krótsza, szersza obudowa, masa 201 g i ekran 4:3 realnie zmieniają sposób korzystania z telefonu. Fold świetnie sprawdza się do filmów, e-booków, stron internetowych, Instagrama, dłuższego pisania i pracy na dwóch aplikacjach. Bardzo dobra powłoka antyrefleksyjna, płytkie zagięcie, szybki procesor i dopracowane One UI sprawiają, że urządzenie jest gotowym produktem, a nie technologicznym eksperymentem.
Największym problemem nie jest już sama idea składaka, lecz lista rzeczy usuniętych mimo ceny. Brak teleobiektywu, S Pena i pełnego Flex Mode trudno usprawiedliwić kwotą 8749 zł. Do tego dochodzą przeciętne zdjęcia nocne, nierówna optymalizacja aplikacji, jednostronna scena głośników, wystająca wyspa aparatów i bateria słabsza niż u najlepszych konkurentów.
Gdyby Fold 8 był wyraźnie tańszy od Ultry, można byłoby uznać te kompromisy za świadomy wybór na rzecz lekkości. Przy obecnym cenniku format uzasadnia część ograniczeń, ale nie uzasadnia ceny. Dlatego dla większości zainteresowanych najlepszą drogą jest Samsung Flex: wynająć telefon, sprawdzić, czy nietypowy kształt rzeczywiście pasuje do codziennych nawyków, a dopiero później decydować o dalszym korzystaniu lub wykupie.
Fold 8 nie jest urządzeniem dla każdego. Jest dla osoby, która codziennie czyta, ogląda, pisze i edytuje na telefonie na tyle dużo, że większy ekran ma konkretną wartość, ale nie chce nosić Folda Ultra. Jeśli ten opis pasuje, nowy Samsung może być jednym z najbardziej satysfakcjonujących smartfonów na rynku. Jeśli najważniejsze są aparat, bateria i opłacalność, klasyczny flagowiec nadal będzie rozsądniejszy.