Sąd Najwyższy USA stanął po stronie Federalnej Komisji Łączności w sporze z operatorami komórkowymi dotyczącym wysokich kar za nielegalne udostępnianie danych lokalizacyjnych klientów. Decyzja zapadła większością 8 do 1 i wzmacnia pozycję FCC w egzekwowaniu przepisów wobec firm telekomunikacyjnych.
Sprawa dotyczyła kar nałożonych przez FCC w 2024 r. na największych amerykańskich operatorów. AT&T otrzymał karę w wysokości ponad 57 mln dolarów, Verizon prawie 47 mln dolarów, T-Mobile ponad 80 mln dolarów, a Sprint ponad 12 mln dolarów. Łącznie sankcje wyniosły blisko 200 mln dolarów.
FCC uznała, że operatorzy sprzedawali dostęp do danych lokalizacyjnych swoich klientów zewnętrznym agregatorom, którzy następnie przekazywali te dane kolejnym podmiotom oferującym usługi oparte na lokalizacji. Problem polegał na tym, że operatorzy nie uzyskiwali w sposób prawidłowy zgody klientów i nie zapewnili wystarczających zabezpieczeń przed nieuprawnionym dostępem do informacji.
Dane lokalizacyjne należą do najbardziej wrażliwych informacji, jakimi dysponują operatorzy. Pokazują, gdzie klient przebywa, dokąd się przemieszcza i z kim może mieć kontakt. W praktyce pozwalają odtworzyć bardzo szczegółowy obraz życia użytkownika telefonu komórkowego.
Śledztwo FCC rozpoczęło się po doniesieniach, że dane lokalizacyjne klientów największych amerykańskich sieci były wykorzystywane bez ich zgody m.in. przez usługę lokalizacyjną Securus, dostawcę rozwiązań komunikacyjnych dla zakładów karnych. Według ustaleń regulatora nawet po ujawnieniu problemu operatorzy dalej prowadzili programy udostępniania danych, nie wprowadzając wystarczających mechanizmów kontroli.
Operatorzy nie kwestionowali wyłącznie samego znaczenia prywatności danych. Spór przed Sądem Najwyższym dotyczył przede wszystkim procedury nakładania kar przez FCC. Firmy argumentowały, że wewnętrzny system komisji, w którym regulator najpierw sam ocenia naruszenie i określa wysokość kary, narusza konstytucyjne prawo do procesu z udziałem ławy przysięgłych.
Sąd Najwyższy nie podzielił tej argumentacji. Prezes Sądu Najwyższego John Roberts, który napisał opinię większości, uznał, że decyzje FCC o karach nie zamykają ostatecznie drogi sądowej i nie tworzą takiej samej sytuacji jak klasyczne rozstrzygnięcie sądowe. Firmy nadal mogą kwestionować działania państwa w sądzie, gdy rząd chce doprowadzić do egzekucji kary.
Jedynym sędzią, który zgłosił zdanie odrębne, był Clarence Thomas. Jego stanowisko było korzystniejsze dla operatorów i bardziej sceptyczne wobec modelu, w którym agencja federalna najpierw sama ustala odpowiedzialność i wysokość sankcji.
Przewodniczący FCC Brendan Carr przyjął decyzję z zadowoleniem. Według niego Kongres powierzył FCC zadanie egzekwowania ustawy o komunikacji, a agencja nadal będzie rozliczać firmy, które nie przestrzegają prawa.
Wyrok ma znaczenie szersze niż sama sprawa AT&T, Verizon, T-Mobile i Sprinta. Sąd Najwyższy w ostatnich latach kilkakrotnie ograniczał kompetencje federalnych agencji regulacyjnych. Tym razem utrzymał jednak mechanizm, który pozwala FCC nakładać kary administracyjne bez konieczności rozpoczynania od klasycznego procesu przed sądem.
Decyzja Sądu Najwyższego USA pokazuje, że sprzedaż lub udostępnianie danych lokalizacyjnych bez wyraźnej zgody klienta pozostaje jednym z najbardziej ryzykownych obszarów działalności operatorów. To ważny sygnał także dla innych rynków, bo w telekomunikacji dane o lokalizacji klienta są jednym z najcenniejszych, ale też najbardziej wrażliwych zasobów.