Okulary rozszerzonej rzeczywistości to kategoria sprzętu obecna na rynku już jakiś czas, ale obecnie zdobywa coraz większą popularność. Niektórym mogą się kojarzyć z nakładaniem interfejsu na otaczający świat, ale można ich używać w prostszej formie wygodnego wyświetlacza, który można wszędzie zabrać ze sobą. Chcąc się przekonać o ich praktycznej przydatności, wypróbowałem je najpierw przy okazji spotkania z Mironem Nurskim z Benchmarka. Miron opisał je jako jedno ze swoich ulubionych odkryć technologicznych. Kiedy nadarzyła się okazja, zdecydowałem się na zakup modelu XREAL One na OLX.
Gogle VR, takie jak Meta Quest czy Apple Vision Pro, to sprzęt, który całkowicie odcina użytkownika od świata. Zakładasz je i widzisz wyłącznie wirtualny obraz. Możesz widzieć swoje otoczenie, ale wyłącznie za pośrednictwem kamer. Ma to sens przy grach, ale w każdym innym zastosowaniu bywa uciążliwe, bo nie widać klawiatury, rozmówcy i traci się orientację w otoczeniu. Korzystanie z nich w miejscach publicznych wiąże się z dużym dyskomfortem braku kontroli. Do tego są to urządzenia ciężkie.
Okulary AR nie wypełniają całego pola widzenia i są przejrzyste, choć można je przyciemnić i widzieć przez nie jak przez mocno przyciemniające okulary słoneczne. Korzystanie z nich w miejscach publicznych nie różni się znacząco od zwykłych okularów słonecznych. Nie czujemy, że oglądając film nie mamy kontroli nad tym co się dzieje.

Jedna z głównych frustracji związana z okazjonalnym korzystaniem ze sprzętu elektronicznego dotyczy wbudowanej baterii. Gdy akurat chcemy korzystać z gogli VR czy tabletu, może okazać się, że są rozładowane. Z kolei trzymanie takiego sprzętu ciągle podpiętego do ładowania znacznie przyspiesza zużycie wbudowanej baterii.
Okulary XREAL One w ogóle nie mają własnej baterii, a zasilanie pobierają z podłączonego kablem smartfona czy komputera. Pociąga to za sobą szereg plusów:
Innymi słowy, nawet jeśli ostatecznie będziemy z takich okularów korzystać tylko okazjonalnie, podczas podróży, na urlopie, to ich konstrukcja jest do tego doskonale przystosowana. Nie musimy zaczynać od żmudnego ładowania i pobierania aktualizacji.

Zestaw dostarczany przez producenta jest kompletny i obejmuje następujące elementy:
Jedyne co bym zmienił, to do etui na okulary dodał osobną przegródkę na kabel. Obecnie okulary i kabel zajmują jedną przestrzeń w etui, co nie jest do końca wygodne.

Sercem układu jest autorski procesor XREAL X1, zdejmujący ciężar przetwarzania przestrzennego z urządzenia źródłowego. Za obraz odpowiadają panele SONY micro-OLED mające przekątną 0.68 cala. Rozdzielczość to 1920 na 1080 pikseli. Kąt widzenia to 50 stopni, najwyższa częstotliwość odświeżania to 120 Hz, a opóźnienie ograniczono do imponujących 3 ms.
Najwyższa postrzegana jasność to 600 nitów. Zauszniki integrują system audio strojony wspólnie z marką Bose, który dobrze radzi sobie z tonami niskimi.
Urządzeniem zarządza się poprzez podwójne kliknięcie fizycznego przycisku na prawej krawędzi, wywołujące ekranowe menu OSD. Daje ono swobodny dostęp do najważniejszych parametrów:

Zacznijmy od tego, w czym okulary sprawdzają się bez wątpienia świetnie. Jest to oglądanie filmów i seriali. Jeśli tylko nie jesteśmy w ekstremalnie jasnym otoczeniu, np. w południe na plaży, w lecie, obraz jest doskonale widoczny i w kategoriach rozrywki można go określić jako pozbawiony oczywistych wad. Oglądając film trudno dopatrzyć się zniekształceń czy nieostrości, a panele micro-OLED od Sony oferują doskonały kontrast i nasycenie, lepsze od rzutnika czy monitora IPS. Rozdzielczość Full HD również jest wystarczająca. Podobna sytuacja dotyczy gier. W przypadku rozrywki trudno być rozczarowanym.
Po podłączeniu do smartfonu obraz jest po prostu duplikowany w okularach. Nie trzeba osobno logować się do serwisów streamingowych. Jeśli nasz smartfon obsługuje jedynie funkcję duplikowania, to jego ekran musi także pozostać włączony. Jeśli smartfon obsługuje tryb pulpitu, taki jak Samsung DeX, to ekran może być całkiem wyłączony, albo spełniać rolę touchpada do obsługi myszki. Oczywiście jeśli do smartfonu podłączymy klasyczną myszkę i klawiaturę np. za pomocą Bluetooth, to będą one działały także w okularach.
Sprawia robi się bardziej skomplikowana w przypadku pracy. Kusząca jest perspektywa podłączenia okularów do smartfonu i pracowanie w ten sposób, zamiast laptopa. W pewnych scenariuszach taka praca będzie możliwa. Natomiast domyślnie litery są trochę zbyt małe i w przypadku Androida nie ma prostego sposobu, aby wyregulować ich wielkość, a na samych krawędziach ekranu, gdzie często znajdują się różne elementy sterujące, jak pasek zadań, da się dostrzec pewną nieostrość i zniekształcenie. W efekcie nie chciałbym na tym etapie zastąpić klasycznego monitora okularami, choć mógłbym tak edytować plik tekstowy, czy zamontować wideo. Tutaj liczę na poprawę jakości w kolejnych generacjach tego typu okularów.
Dodatkowo trzeba pamiętać, że:

Firma od lat sukcesywnie rozwija swoje portfolio. Wcześniejsze modele z serii Air 2 były dość podobne, jednak brak zaawansowanego procesora śledzącego w samych oprawkach zmuszał do dokupowania akcesorium XREAL Beam, jeśli komuś zależało na zablokowaniu ekranu w przestrzeni. Przesunięcie chipu X1 do samych okularów rozwiązuje ten kłopot. Ulepszona wersja XREAL One Pro wprowadza jeszcze szerszy kąt widzenia wynoszący 57 stopni oraz matryce potrafiące wyciągnąć 700 nitów. Inni producenci, tacy jak Viture, Rokid czy RayNeo, również próbują swoich sił, plasując się w zbliżonym przedziale cenowym. W porównaniu do konkurencji, XREAL ucieka reszcie stawki pod kątem stabilności oprogramowania śledzącego oraz świetnego dźwięku, który jest efektem wspomnianej współpracy z firmą Bose.
Jestem zadowolony z zakupu XREAL One. Nie korzystam z okularów codziennie, ale zabieram je na wszystkie wyjazdy i okazjonalnie robię sobie seansy filmowe także w domu. Do rozrywki sprawdzają się bez zastrzeżeń, a prostota działania sprawia, że nie sprawiają żadnego problemu, gdy wyjmiemy je z szuflady po dłuższej przerwie. Brak baterii czy własnego systemu operacyjnego do aktualizowania powoduje, że okulary są zawsze gotowe do użycia. W połączeniu z małymi rozmiarami, lekkością i łatwością transportu nie ma sytuacji, w których chciałbym po okulary sięgnąć, albo zabrać ze sobą, ale jakiś poboczny aspekt mnie do tego zniechęca.
Z drugiej strony, na tym etapie odpuściłbym pogoń za najwyższymi parametrami wersji Pro czy innych wyżej pozycjonowanych modeli. Różnica w cenie, przynajmniej dla mnie, nie przekłada się na wystarczająco odczuwalną różnicę w jakości. W podstawowym modelu, który można kupić za 2200 zł (obecnie najlepszym wyborem jest nowsza wersja XREAL 1S, pozycjonowany podobnie jak wcześniej mój One), a który ja kupiłem na OLX za 1400 zł, niczego mi nie brakuje, gdy korzystam z okularów do rozrywki. Z kolei do pracy najwyższe modele nie są jeszcze na tyle dobre, aby zapewnić komfort porównywalny z monitorem. Dlatego wybrałem model podstawowy, a na upgrade zdecyduje się pewnie dopiero za kilka generacji.
Mając te ograniczenia na uwadze, uważam, że okulary XREAL One oraz tym bardziej zastępujący je model XREAL 1S, są całkiem dojrzałym produktem, który dzięki swojej prostocie już dziś jest praktyczniejszym wyborem niż gogle VR typu Mesta Quest 3 i mają szansę nie trafić na stałe do szuflady.